|
SŁUCHAWKI PRZEWODOWE • wokółuszne ZMF HEADPHONES
Producent: ZMF HEADPHONES |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 271 1 listopada 2026 |
W TYM ROKU MIJA PIĘTNAŚCIE LAT odkąd w piwnicy Zacha Mehrbacha, wówczas studenta filmoznawstwa, powstała firma ZMF Headphones. Nie od początku miała być ona związana ze światem audio, ponieważ zrodziła się z innej pasji założyciela; ZMF jest akronimem od Zach Mehrbach Films. Początkowo zajmował się on modyfikacją słuchawek Fostex T50RP i była to dla niego praca dodatkowa, właściwie hobbystyczna. W 2014 roku zapotrzebowanie na jego usługi wzrosło jednak na tyle, że słuchawki stały się centrum jego działalności.
To właśnie tam, w piwnicy, powstały też jego pierwsze oryginalne projekty w których zastosował drewniane muszle (patrz – Grado, Audio-Technica, Denon, Meze Audio). A drewno jest tym, co założyciela ZMF kręci najbardziej. Przeniósł on swoją pasję do zabytkowych instrumentów akustycznych – takich jak gitary i banjo – do świata słuchawek. Jak czytamy, „skupił się na wykorzystaniu najwyższej jakości, suszonych w piecu twardych gatunków drewna (takich jak wiśnia, padauk i czarna limba), ze względu na wpływ drewna na rezonanse akustyczne oraz barwę dźwięku”. I dalej:
Drewno i jego związek z muzyką sięga praktycznie tak daleko, jak powstanie narzędzi. Nie przypadkiem więc jego rezonanse i barwa dźwięku naszych słuchawek odwołują się do tego pierwotnego związku. Projektujemy nasze słuchawki tak, aby wykorzystać właściwości drewna i wyeksponować zarówno tradycyjne rzemiosło, jak i nowoczesną akustykę (więcej → TUTAJ).
Firma ZMF Headphones prowadzi działalność w rejonie Chicago w stanie Illinois w Stanach Zjednoczonych, a jej zakład obróbki skrawaniem i zakłady montażowe znajdują się w Collinsville w stanie Illinois (zakład obróbki CNC) oraz w Berwyn w stanie Illinois. Wszystkie słuchawki są ręcznie produkowane w USA przez miejscowych rzemieślników a ich modułowa konstrukcja ma umożliwić łatwą naprawę i zapewnić długą żywotność. ▒ Tessidera SŁUCHAWKI TESSIDERA zostały zaprezentowane 3 kwietnia tego roku. Zadebiutowały w wersji z drewna Canarywood i mają być rozwinięciem jej technologii planarnej (magnetostatycznej) oraz nieco bardziej przystępną wersją flagowego modelu Caldera. Jak zapewnia producent, chociaż wcale nie najdroższe, „stanowią najbardziej zaawansowaną technologicznie konstrukcję w historii firmy”. Nazwa modelu Tessidera czerpie inspirację z dwóch źródeł: ‘tessera’, czyli zazębiających się płytek mozaikowych charakterystycznych dla klasycznego rzemiosła, oraz ‘tessitura’, terminu muzycznego opisującego zakres, w którym instrument brzmi najbardziej naturalnie. Podobnie jak jej „wulkaniczna” siostra, Tessidera ma uosabiać „połączenie rzemieślniczej obróbki drewna i innowacji akustycznych, które definiują markę ZMF”. FUNKCJONALNOŚĆ • Konstrukcje firmy ZMF od razu zwracają uwagę swoim wyglądem – i o to chyba chodzi. Ich muszle zostały bowiem wykonane z drewna. W tym przypadku jest to drewno kanaryjskie lub – w opcji – angielski dąb brązowy. Od listopada jest dostępna również wersja z drewnem stabilizowanym i pokrytym żywicą. Ponieważ są to elementy wykonywane ręcznie, z różnych kawałków drewna, nie ma dwóch identycznych egzemplarzy.
Ich konstrukcja mechaniczna bazuje na sztywnych elementach z aluminium. Zawieszenie muszli jest kardanowe, z długim pionowym trzpieniem odchodzącym od jarzma. Są na nim karbowania, z pomocą których można przesuwać je w górę lub w dół, dopasowując słuchawki do wielkości głowy. Pałąk również jest aluminiowy, ale – za dopłatą – można go zmienić na magnez Mg12, który redukuje wagę konstrukcji o około 34 gramy. Same muszle mają okrągły kształt, w czym przypominają słuchawki firmy Audeze, a odróżniają się od modeli firmy Hifiman. Pałąk składa się z dwóch części – właściwej, na której umieszczono miękki element, którym zapewnia wsparcie na głowie, a także skórzanego paska, który jest poprowadzony równolegle do niego. Pałąk jest dość szeroki i został obciągnięty skórą owczą. Z tego samego materiału wykonano też i pady. Są one wyprofilowane od wewnątrz, a i od zewnątrz, ponieważ lekko pochylają muszle pod kątem względem ucha. Do wyboru mamy kilka ich rodzajów, na przykład: Caldera Suede TSP, Caldera Lamb Thick TSP lub Auteur Solid Suede, ale i wersję z weluru, wegańską. Czytamy:
Słuchawki Tessidera zostały wyposażone w nasze standardowe pady Stock Caldera Lambskin Top/Side Perf. Spośród wszystkich przetestowanych przez nas zestawów to właśnie ta kombinacja zapewniła najlepszą ogólną równowagę: szybkie, żywe przejścia bez utraty naturalnego wybrzmiewania; przestronną scenę dźwiękową z bogatą, organiczną barwą średnich tonów, która w ogóle nie przypomina brzmienia słuchawek planarnych (więcej → TUTAJ).
W ładnym, sztywnym kejsie, który również wygląda, jakby był obleczony skórą, znajdziemy dwa rodzaje kabli: niezbalansowany, z wtykiem TRS 6,35 mm, oraz zbalansowany, z 4-pinowym wtykiem XLR. Obydwa mają rodowane styki, z tym że w dużym jacku pin centralny jest złocony. Od strony słuchawek mamy dwa wtyki, niezależnie dla lewego i prawego kanału, zakończone czteropinowymi wtyczkami nimi-XLR. Stosuje je również firma Sennheiser, tak przy okazji. Kabel ma 4-żyłową konstrukcję z ekranem i przewodnikiem z, jak informuje producent, „japońskiej miedzi beztlenowej (OFC)”. Na stronie producenta poświęconej kablom dowiemy się, że możemy dokupić inne rodzaje kabli. Różnią się one między sobą materiałem przewodników, a także kolorem metalowych części wtyków. Samych wtyków jest zresztą całkiem sporo, bo także zbalansowany mini-jack i Pentaconn. W pudełku znajdziemy również dodatkowe pady (do wyboru: Caldera Suede TSP, Caldera Lamb Thick TSP lub Auteur Solid Suede), Kartę właściciela, a także dożywotnią gwarancję na przetworniki (wow!). TECHNIKA • Testowane słuchawki mają konstrukcję planarną, magnetostatyczną, otwartą. W ich centrum znajdziemy płaską membranę o średnicy ø 80 mm z asymetrycznym napędem – magnesy znajdują się tylko z jednej strony, z zewnątrz. Jest to opracowanie własne producenta. Membrana, specjalnie na potrzeby tego modelu, została nieco zmieniona. Jest więc ona nowsza niż we flagowym modelu tej firmy. Jest to przetwornik planarny o grubości membrany wynoszącej zaledwie 1 mikron, czyli cieńszy niż w modelu Caldera, gdzie ma 2 mikrony. Słuchawki mają impedancję 35 omów, grubsze niż wcześniej ścieżki przewodzące pokryte srebrem i korzystają z TPE (Thermoplastic Polyester Elastomer) – to materiał na którym naparowano ścieżki przewodzące, tworzący wraz z nimi membranę. ▲ Magnetostatyczny, czyli jaki? POCZĄTKI TECHNOLOGII MAGNETOSTATYCZNEJ w służbie słuchawek należały do producentów kolumn głośnikowych. Pierwszymi konstrukcjami, które dzisiaj w ten sposób byśmy nazwali były słuchawki brytyjskiej firmy Wharfedale, specjalisty głośnikowego. Noszące firmową nazwę Isodynamic, z nadanym przez użytkowników skrótem ID1, wyglądały jak słuchawki studyjne. Zaprojektowane zostały przez zespół Rank Radio International Ltd, z Oliverem Hillem w roli głównej. Do sprzedaży trafiły w 1972 roku w cenie około 20 funtów brytyjskich.
‖ Membrana słuchawek Tessidera • zdj. ZMF Heaphones Rok później otrzymały prestiżową nagrodę Design Council Award. Choć brzmiały świetnie i równie dobrze wyglądały, miały poważny – jak na owe czasy – feler: ich problemem była bardzo niska skuteczność. Przy 120 omach potrzebowały kilkunastu watów, żeby pokazać, na co je stać. Jak się okazało, rynek nie był na to przygotowany i choć po drodze podejmowane były podobne próby – jak wspomniane konstrukcje Yamahy, albo bardziej współczesne (a już przywołane na początku artykułu) Fostexy TR50RP – konstrukcje tego typu nigdy nie zdobyły większej popularności. Nazwa „izodynamiczne” („równa siła”) nie utrzymała się. Spotykamy natomiast inną nazwę: „ortodynamiczne”. Jej korzenie to greckie „orthos” („słuszny”, „właściwy”, „poprawny”, „zgodny”) i „dynamikós” („posiadający siłę”). Nazwa „ortodynamic” została stworzona w 1976 roku przez firmę Yamaha i była nazwą marketingową konkretnych słuchawek. Wraz z czasem migrowała jednak i obecnie określa całą grupę produktów. Przypomnę, że podobnie było chociażby z firmą Xerox, której nazwa oznacza obecnie maszynę do kserowania, Velcro, będącej w krajach anglosaskich synonimem rzepów, albo Tannoy, którą to nazwą w Wielkiej Brytanii określa się nagłośnienie w miejscach publicznych („PA”). Dodajmy, że inną nazwą na określenie słuchawek, o których mowa, to: „planarne”. „Planarny” oznacza „płaski”. I to chyba najlepsze określenie rodzaju konstrukcji, z którymi w tym teście mamy do czynienia. ● ZMF HEADPHONES jest firmą wyrosłą z modyfikacji klasycznych słuchawek ortodynamicznych, głównie firmy Fostex. A „modyfikować” coś znaczy „poprawiać” lub „przysposabiać”. Dopiero po tych próbach, bazując na zebranych w ich czasie doświadczeniach, przyszedł czas na własne rozwiązania techniczne, a więc na innowacje. W testowanych słuchawkach Zach Mehrbach zwraca uwagę na pięć takich opracowań własnych: 1. CAMS
CAMS (Caldera Asymmetrical Magnet Structure) to część technologii napędu membrany. Zastosowano do tego dwustronne trapezowe magnesy neodymowe N52, co ma pomóc w wytworzeniu równomiernego napięcia magnetycznego na całej powierzchni membrany, jednocześnie kierując powietrze w stronę ucha w sposób zapewniający kontrolowaną dyfuzję. ADS (Atrium Damping System) to oczekujący na opatentowanie sposób wytłumienia tylnej strony membrany bez jej zamykania, a ZAM (ZMF Acoustic Matrix) to sposób na wyprowadzenie fali od tylnej strony poprzez dobrane w wyniku eksperymentów i obliczeń otwory – w tym przypadku siatka jest wymodelowana w fantazyjne wzory; wykonuje się ją w technice druku 3D. |
Oprócz ostatnich na liście, dobieranych przez użytkownika padów, które zmieniają pasmo przenoszenia słuchawek (podobnie jest w modelu HD 490 Pro firmy Sennheiser), jest jeszcze jedna, ważna technika: SRS. Soundboard Resonator System to pomysł wykorzystujący miniaturowy element wykonany z rezonującego, szlachetnego drewna (np. egzotycznego Wenge), umieszczony wewnątrz muszli. Działa on jak fizyczny punkt sprzężenia i odbicia fali dźwiękowej. Pomysł został zaczerpnięty z instrumentów muzycznych, jak gitara, jest wykorzystywany również w kolumnach firmy Harbeth, gdzie drga cała obudowa. Słuchawki wyglądają bardzo ładnie, są precyzyjnie wykonane i mają bogate wyposażenie dodatkowe. Można je też w znacznej mierze modyfikować, wymieniając muszle, pady i kable. Są też ciężkie, nie da się w nich więc słuchać muzyki godzinami (są wyraźnie cięższe niż Hifiman HE1000 v2). Ale używane w rozsądny sposób przynoszą bardzo dobre odczucia organoleptyczne. Ponieważ są przyjemne w dotyku (drewno!) i dobrze leżą na głowie, fajnie się z nich korzysta. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Słuchawki ZHF Headphones Tessidera zostały przetestowane s systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Słuchałem ich w trzech konfiguracjach. Podstawowa zawierała wzmacniacz lampowy Leben CS300 (Custom Version) z odtwarzaczem CD Ayon Audio CD-35 HF Edition. Osobny odsłuch wykonałem korzystając z dwóch odtwarzaczy i ich wzmacniaczy słuchawkowych: MQA-CD S.M.S.L PL200, test → TUTAJ oraz Shanling EC Smart test → TUTAJ.
Punktem odniesienia były dla mnie następujące słuchawki: • LIME EARS Pneuma – konstrukcja hybrydowa, IEM (In-Ear Monitor) ‖ test → TUTAJ
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• JOHN COLTRANE, Blue Train, Blue Note/Universal Music Company (Japan) UCGQ-9031, SHM-SACD ⸜ 1965/2020 ‖ więcej → TUTAJ. TRUDNO O WIĘKSZĄ RÓŻNICĘ w podejściu do dźwięku niż ta, którą usłyszałem podłączając jedne po drugich, słuchawki Sennheiser HD 490 Pro i ZMF Tessidera. Patrzą cna wykres przenoszenia można by zakładać, że te pierwsze będą cieplejsze, bardziej „okrągłe”, a drugie jaśniejsze, bardziej bezpośrednie. Nic bardziej mylnego, jest dokładnie na odwrót. A mimo to, mimo tak dużych różnic obydwa podejścia mają swoje uzasadnienie i swoich odbiorców.
Amerykańskie konstrukcje grają pełnym, niemalże wypełnionym „po brzegi” dźwiękiem. Jakby do przekazu dodano masę, która sprawia, że instrumenty mają mocne body, skalę i rozmach. Tytułowy utwór ˻ 1 ˺ z płyty JOHNA COLTRANE’a Blue Train zabrzmiał więc w niebywale, naprawdę zaskakująco i – dodam – zachwycająco namacalny sposób. Słuchawki nie rzucają wszystkiego „na twarz”, nie pompują basu, ani nie zagęszczają środka pasma, a i tak mamy wrażenie przebywania w gęstym „ośrodku” o mocnej podstawie basowej. Kontrabas na wspomnianej płycie miał wyraźny puls, niemalże słychać było jego „drewno”. Ale kiedy „Philly” Joe Jones uderzył na sam koniec tego kawałka w tomy, to odezwały się szybko, wyraźnie, mimo że przecież były lekko „napuszone”, a nie suche. Podobnie zabrzmiał i werbel. Nawet walnięcie w jego obręcz było swego rodzaju celebracją. Z tym, że nie przez wyhamowanie ataku, a przez dopełnienie jego drugiej części, tuż za bardzo szybkim – to są niesamowicie szybkie słuchawki – rozpoczęciu. Ta szybkość w połączeniu z gęstym, chciałoby się powiedzieć: rezonującym brzmieniem środka pasma i wyższego basu, powoduje, że dźwięki wydają się namacalne, są „tu i teraz”. Może i tak jest chociaż nawet z mocno skompresowanym materiałem z płyty LEONARDA COHENA Popular Problems, nie dostrzegłem prób przybliżania źródła dźwięku, ani „wyrywania się” wokalu w moją stronę (pamiętamy, mówimy o „przestrzeni” słuchawkowej!). Także i grany na padzie bas w ˻ 1 ˺ Popular Problems został pokazany w świetnie skupiony i definiowany sposób. Ciepło i gęstość w testowanych słuchawkach nie mają bowiem wpływu na to, jak wiele informacji dostajemy o każdym etapie dźwięku. I choć to, ostatecznie, jest ciepły dźwięk, nie wydaje się on przegięty. Jest bowiem również neutralny. Jaśniejsze elementy brzmienia płyty Cohena, wynikające – jak sądzę – z dobicia kompresją były tak właśnie pokazane. Ich front nie został zaokrąglony, jak to jest często we wzmacniaczach lampowych czy przy odtwarzaniu pyt LP. Jak bowiem mówię, to bardzo szybkie brzmienie, a więc i szczegółowe. Te szczegóły układają się tutaj w coś więcej, dlatego nie „czepiamy się” ich, nie wskazujemy na nie palcem. Po prostu są. Ale kiedy w którymś momencie, nie chce mi się teraz sprawdzać, zostawię to państwu, w ˻ 2 ˺ Almost Like A Blues wchodzi syntezator emulujący organy Hammonda, to jest to miękkie, pełne i szerokie w panoramie. W odróżnieniu od słuchawek Sennehsiera, które mam w swojej kolekcji, a nawet od Hifimanów, z których korzystam od lat, konstrukcje amerykańskie nie oddalają dźwięku, nie są do niego zdystansowane. Jest inaczej, są to słuchawki bardzo zaangażowane w to, co odtwarzają. Może właśnie dlatego słuchając z nimi muzyki ma się wrażenie przebywania w jej wnętrzu. Nic nas nie napastuje, nie naciska, bo nie chodzi o „dźwięk w środku głowy”. To raczej my jesteśmy w środku dźwięku. Mamy wyraźne wrażenie „obecności” wokalisty i instrumentów ustawionych na osi ma pierwszym planie. Zaraz jednak, kiedy tylko przekaz rozwija się w kolejnych planach, kiedy rozwija się wszerz, nagle otwiera się przed nami ogromna przestrzeń. Wprawdzie ta wyjątkowa umiejętność budowania planów przez ZMH da się poznać z każdą płytą, nawet monofoniczną, z nagraniami przygotowanymi w Dolby Atmos lub w innej technice przestrzennej efekt będzie piorunujący.
W boxie z nagraniami zespołu KRAFTWERK zatytułowanymi 3D jedna z płyt została zakodowana w systemie nazwanym Headphone Surround 3D. Na Tidalu jest wersja albumu Radioactivity w Dolby Atmos, zapewne tak będą miksowane kolejne krążki tego zespołu. Dźwięk The Mix z boxu jest jednak doskonały i słuchawki ZMF tę jego doskonałość podkreśliły i uwypukliły. W tym sensie, że nasyciły całe pasmowo, co z kolei spowodowało pogłębienie sceny dźwiękowej, a pozostały przy tym wierne selektywnemu ukazaniu poszczególnych dźwięków. Prawdę mówiąc można się było tego spodziewać. Może nie w aż tak spektakularnej odsłonie – ale jednak. Ostatecznie płyty kodowane w którymś z systemów przestrzennych mają być właśnie takie, czyli efektowne. Kiedy jednak słyszymy w tak doskonały sposób, jak bliski, namacalny dźwięk w ˻ 1 ˺ tytułowym utworze z płyty LAURIE ANDERSON Bright Red, nagle poszerza się o kilka planów, najpierw w 5:58, a potem 1:18, kiedy z bliskiego, szybkiego, masywnego dźwięku gitar w ˻ 7 ˺ Rush Hours z płyty DOMINICA MILLERA i NEILA STACEY’a New Dawn, właśnie wtedy doceniamy to, co ZMF robi z przestrzenią. Pomaga w tym zarówno niski, pełny bas, wysoka dynamika, a także wyraziste wysokie tony. No właśnie, to też jest ciekawe. Blachy perkusji są z Tessiderami wyjątkowo dobrze artykułowane. Szybkie, niemal kąśliwe, choć jedwabiste. Myślę zarówno o szybkim uderzeniu, jak i gęstym wypełnieniu. To jest ciężkie brzmienie ciężkością wypełnienia, wagi. Nie ma mowy o suchym uderzeniu, które równie szybko znika, jak się pojawia. To jest klarowne, wyraźne uderzenie z czymś, co powoduje, że zaczynamy wierzyć w wiarygodność tego przekazu, nie doszukujemy się jego mechanicznego rodowodu. ▒ Podsumowanie AMERYKAŃSKIE SŁUCHAWKI zaskoczyły mnie. Zarówno jeśli chodzi o barwę, jak i powiązanie jej z rozdzielczością. Barwowo sytuują się po ciepłej stronie, po stronie jedwabistej. Są jednak i znakomicie różnicujące, bo mają wysoką dynamikę, selektywność i wybitną rozdzielczość. Budują wyraźne, duże źródła dźwięku poustawiane w bardzo rozległej przestrzeni. Ta jest jednym ciągiem, a nie zlepkiem punktów, czymś w rodzaju długiego pociągnięcia pędzlem, a nie impresjonistycznym „łapaniem chwili”. Ich przekaz wydaje się lekko zaokrąglony i bez superwyraźnej definicji, ale to pozór. Po chwili, z kolejnymi płytami usłyszymy coś, co nas zaskoczy – precyzję, z jaką wszystko jest formowane, dynamikę, z jaką jest wszystko przekazywane i panowanie nad dźwiękiem w ogólności. To wspaniałe konstrukcje o dźwięku który sprawia, że chcemy się zanurzyć w tym świecie. Premiuje najlepsze realizacje, ale przy słabszych nie wytyka ich ułomności, choć – jeśli chcemy to usłyszeć – zwróci na nie uwagę.
Od nas jest tylko jedno wyróżnienie, które możemy przyznać: . GOLD‖FINGERPRINT. ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Typ: wokółuszne, otwarte, magnetostatyczne » W tekście znalazł się afiliowany link do sklepu internetowego → CD JAPAN. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Gramofon
|
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio

























