|
PRZEDWZMACNIACZ LINIOWY & WZMACNIACZ MOCY ⸜ monobloki FEZZ AUDIO
Producent: FEZZ AUDIO |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 261 1 stycznia 2026 |
|
˻ PREMIERA ˼
JAKOŚ TAK NIEDAWNO w „High Fidelity” testowaliśmy wzmacniacze będące częścią większych serii, budowanych powoli, krok po kroku. Zazwyczaj jest tak, że producent jako pierwszy opracowuje wzmacniacz zintegrowany, a dopiero później na jego bazie proponuje przedwzmacniacz i stereofoniczną końcówkę mocy, a w końcu dopasowane do tego przedwzmacniacza monobloki (monofoniczne wzmacniacze mocy).
Tak się jednak składa, że obydwie firmy, które mam na myśli, to jest Divaldi z serią Gold i Fezz, zrobiły coś odwrotnego – najpierw zaproponowały systemy dzielone, a dopiero potem wzmacniacz zintegrowany. Przy okazji testu modelu Olympia Evo mówił Maciek Lachowski, współwłaściciel i jeden z konstruktorów tej firmy, był on naturalnym następstwem ewolucji monobloków Olympia dostępnych wówczas w ofercie Fezz od sześciu miesięcy. I dalej:
Biorąc pod uwagę, że nasze wzmacniacze produkujemy w kilku standardowych rozmiarach, nie mogliśmy mieć tyle miejsca, ile mielibyśmy w nowej, większej obudowie. Położenie i rozmiary każdego elementu trzeba było starannie przemyśleć, tak aby nic ze sobą nie kolidowało, a transformatory głośnikowe czy czułe obwody wejściowe nie zbierały zakłóceń od dławików czy zasilaczy. Z nieskrywanym zadowoleniem przyznam, że to się udało i to naprawdę dobrze.
W zeszłym roku do naszego zespołu dołączył młody inżynier Jakub Korpacz. I to właśnie dzięki jego pomysłowości wynieśliśmy Olympię na najwyższy w historii Fezz Audio poziom techniczny. ⸜ WOJCIECH PACUŁA, Fezz Audio Olympia. Test, „High Fidelity” № 251, 16 marca 2025, → HIGHFIDELITY.pl, dostępność: 4.09.2025. ▌ Sagita Prestige Evo DZIELENIE WZMACNIACZA na przedwzmacniacz i końcówkę mocy ma kilka zalet i ze trzy wady. Ponieważ zalet jest więcej, bardzo często mamy do czynienia z tego typu działaniami. Szczególnie w wyższych przedziałach cenowych. Bo system dzielony z zasady jest droższy niż odpowiadający mu wzmacniacz zintegrowany. W przypadku testowanego systemu byłoby to 52 800 wobec 23 900 złotych za Olympię w jednej obudowie; jej test → TUTAJ. Wśród zalet podziału wymienia się odseparowanie elektryczne i mechaniczne sekcji niskopoziomowej (przedwzmacniacz) i prądowej (wzmacniacz mocy). Także osobne prowadzenie zasilania (dwa kable zasilające) daje efekt w postaci braku efektu modulacji napięcia dla przedwzmacniacza dużymi, skokowymi zmianami poboru prądu przez końcówkę mocy. Minusy? – Brak wspólnej masy, konieczność prowadzenia sygnału długimi interkonektami i dwa kable zasilające, co podraża sprawę. FUNKCJONALNOŚĆ • Sagita Prestige Evo jest pierwszym lampowym przedwzmacniaczem liniowym w ofercie Fezz Audio, który ma wejścia i wyjścia zbalansowane XLR. W opisach urządzenia na stronach sklepów znajdziemy więc informację o tym, że to urządzenie zbalansowane. Zapytałem o to Maćka Lachowskiego, ciekawy, w jaki sposób sygnał jest wzmacniany przy korzystaniu z wejść RCA. Na moje pytanie „Czy sygnał jest prowadzony symetrycznie od wejścia do wyjścia?” odpowiedział krótko: „Nie. Sygnał jest desymetryzowany na wejściu i symetryzowany na wyjściu” Urządzenie jest wyposażone w cztery wejścia RCA, w tym jedno „direct”, oraz dwa zbalansowane XLR – razem to sześć wejść liniowych Wejście „direct” pozwala ominąć układy regulacji siły głosu i wzmacniacz w system kina domowego. Sygnał wysyłamy na zewnątrz albo przez wyjścia RCA, albo XLR. Wyjść jest w sumie aż osiem, bo cztery RCA, a cztery XLR. Za ich pomocą użyć w systemie nawet cztery końcówki mocy, na przykład w systemie bi-amping. Obecność wejść XLR nie oznacza, że to układ zbalansowany.
Urządzeniem można sterować za pomocą dwóch gałek na przedniej ściance, dużych i wygodnych, albo z pilota zdalnego sterowania. Po dużych problemach z poprzednimi pilotami firma przeszła na nową platformę, oferowaną przez innego poddostawcę. Nowy pilot umożliwia regulację głośności, wybór źródła oraz włączanie i wyłączanie urządzenia. Jego korpus jest wykonany z frezowanego aluminium. Działanie przycisków jest pewne, chociaż – jak pisałem już przy okazji testu wzmacniacza zintegrowanego – one same nieco „latają” w otworach. Zabrakło na nim jednej rzeczy – przycisku „Mute”. I może jakiejś podkładki, aby można go było bezpiecznie położyć na delikatnej powierzchni. Kolor pilota – tylko srebrny. Urządzenie wygląda doskonale, ale do tego Fezz zdążył nas już przyzwyczaić wszystkie urządzenia z dopiskiem Evo mają dizajn zaprojektowany przez Tomasza Pydo, Katarzynę Borkowską, Jacka Nosiła i Jana Wilczaka, za który polski producent otrzymał w 2023 roku prestiżową nagrodę Red Dot. Nowe dla tej serii było również logo, które wyszło spod ręki Dominiki Wysogląd; więcej → TUTAJ. Są one nie tylko ładne, ale można też wybrać jeden z siedmiu (!) kolorów obudowy. TECHNIKA • Testowany przedwzmacniacz zbudowany jest w oparciu o dwie – jak zapewnia producent – „specjalnie selekcjonowane”, niskoszumowe lampy 12AU7/ECC82. Zostały one umieszczone w okienku na górze urządzenia, aby były widoczne, ale i zabezpieczone. Dostajemy się do nich przesuwając, mocowaną magnetycznie płytkę ze szkła. O wybranych lampach czytamy:
Zapewniają (one) harmonię i precyzję brzmienia okraszoną lampową barwą. Za pomocą aluminiowego pilota możliwa jest regulacja głośności (niebieski potencjometr Alps) oraz wybór źródeł (przekaźniki Takamisawa z pokrytymi srebrem stykami). Ważną część sekcji zasilania stanowi transformator Toroidy klasy audio.
⸜ Sagita Prestige Evo, → FEZZAUDIO.com, dostęp: 4.09.2025. Przedwzmacniacz jest nie tylko ładny, ale i zgrabny, bo mierzy 420 x 380 x 95 mm i waży 10 kg. Jego obudowę wykonano z precyzyjnie wykonanych i spasowanych stalowych płyt przykręconych do stalowego stelaża. Może mieć ona jeden z kilku kolorów, a w każdym malowanie jest bardzo dobrej jakości. Z przodu znalazły się dwie duże, metalowe gałki, zmiany wejść siły głosu. Dwie z nich są również przełącznikami, którym aktywujemy urządzenie z trybu „uśpienia” (standby) i mute. Gałki, w każdej wersji kolorystycznej, są srebrne. Wycięte laserowo logo pośrodku jest podświetlane – od środka diody zamknięto aluminiowym blokiem. Wyłącznik zasilania znalazł się pod spodem, przy przedniej krawędzi. Urządzenie stoi na czterech ładnych nóżkach z gumy. Z tyłu znajdziemy wejścia i wyjścia RCA, na bardzo porządnych gniazdach. Warto pamiętać, że Fezz Audio montuje je odwrotnie niż to się obecnie przyjęło, to znaczy kanał prawy (czerwony) jest na górze, a lewy (czarny) na dole. Jest tu również przełącznik masy, łączący ją z obudową lub nie. Warto wypróbować obydwa położenia i ustalić, w którym dźwięk podoba nam się bardziej. W niektórych przypadkach pozwala to zmniejszyć przydźwięk w systemie. Układ zmontowano na kilku wyspecjalizowanych płytkach. Sekcja lampowa została zamknięta w ekranie i odseparowana od głównego układu wzmacniającego .Ten na wejściu ma układy scalone Texas Instruments LM4562NA, a sygnał jest tłumiony w potencjometrze ALPSA. Lampy pracują z kolei w buforze wyjściowym. Dostęp do nich mamy przed odsuwaną szklaną płytkę na górnej ściance. Przedwzmacniacz jest sterowany albo za pomocą gałek na przedniej ściance – dwie są też przełącznikami – albo pilota. ▌ Olympia Evo Mono OLYMPIA EVO MONO to wzmacniacze mocy w formie monobloków. Każdy z nich waży 17 kg i mierzy 355 x 380 x 195 mm. Są one wyposażone w cztery lampy KT88 pracujące w równoległym układzie push-pull, co pozwala na uzyskanie mocy aż 150 W na kanał. Jednym z kluczowych elementów tego modelu ma być unikatowy system mikroprocesorowego sterowania biasem, który nie tylko upraszcza obsługę, ale także znacząco zwiększa niezawodność urządzenia. Dzięki temu – jak czytamy – użytkownicy „mogą w pełni skupić się na czerpaniu przyjemności z muzyki, bez obaw o jakość działania sprzętu”.
Projektant układu, pan Jakub Korpacz o układach regulacji prądu spoczynkowego pisał, że moduły te powstały we współpracy z Andrzejem Starzykiem, właścicielem i konstruktorem firmy Looptrotter produkującej zaawansowane technicznie urządzenia dla branży pro audio, i że „łączą zalety sztywnego biasu i bezobsługowość biasu automatycznego”. Jak dodawał, w Olympii Dual Mono postanowił podejść do tego problemu „całkowicie analogowo”. Zaprojektował więc układ automatyki ciągłej, który realizuje dokładnie to samo zadanie, obywając się bez wchodzenia w świat cyfrowy. I dalej:
Bez dużej przesady można powiedzieć, że układ automatyki biasu jest sercem tego wzmacniacza i to właśnie on, w połączeniu ze zbalansowaną architekturą całego wzmacniacza (wszystkie lampy pracują jako stopnie różnicowe) odpowiada za jego osiągi. Wyzwaniem było zaprojektowanie takiego układu, który byłby niewrażliwy na obecność bądź nie sygnału muzycznego.
Składowa zmienna prądu spoczynkowego (sygnał audio) zakłóca działanie większości tego typu rozwiązań, powodując wzrost zniekształceń i przesunięcie punktu pracy wzmacniacza do głębokiej klasy B. Kluczowe było opracowanie układu całkującego, który pracowałby jedynie w bardzo wąskim oknie i przez to byłby przeźroczysty z punktu widzenia sygnału audio. ⸜ Tamże. Wzmacniacze zbudowane są podobnie, jak inne urządzenia tej firmy, to jest bardzo solidnie. Mają też klasyczną dla tego typu produktów budowę – niskie chassis na którym od góry umieszczono puszki dla transformatorów zasilającego i wyjściowego, a także lampy. Te wkładamy od góry, do złoconych gniazd z ceramicznymi cokołami. Ich oznaczenia naniesiono czarnym, błyszczącym lakierem, są więc dyskretne. Pomiędzy nimi umieszczono również czerwone diody LED sygnalizujące zadziałanie automatycznego układu ochronnego. Jak mówi producent, produkowane przez firmę-matkę Toroidy.pl transformatory głośnikowe mają rdzenie toroidalne i cechują się „bardzo niską, nieosiągalną dla transformatorów kształtkowych indukcyjnością rozproszenia”. Ma to gwarantować szerokie i równomierne pasmo przenoszenia, a wzmacniacz „poziomem mocy i zniekształceń wchodzi na terytorium nieosiągalne do tej pory dla wzmacniaczy lampowych”. Toroidalny jest także transformator zasilający oraz dławik (!).
W układzie wstępnym i zamiany fazy wykorzystano popularne podwójne triody, ECC82 i ECC83. W modelu, który otrzymaliśmy do recenzji były to, odpowiednio, lampy firmy TAD oraz rosyjskie Genalec, z serii Golden Lion, w wersji CV4004. Symbol CV4004 był kodem brytyjskiego rządu dla specjalnej wersji Commercial M8137 podwójnej triody audio ECC83, przeznaczonej dla zastosowań wojskowych A więc o przedłużonej żywotności oraz mniejszych szumach i mikrofonowaniu. Z kolei TAD to niemiecka marka Tube Amp Doctor, zajmująca się selekcjonowaniem i dobieraniem lamp, na które nanosi własne oznaczenia. |
Olympia Evo Mono do niedawna były najmocniejszymi wzmacniaczami w ofercie tego producenta, oferującymi, jak mówiliśmy, aż 150 W na kanał, przy niskich zniekształceniach, wynoszących mniej niż 0,1% poniżej 100 W i mniej niż 1% przy pełnej mocy. Producent podaje również szerokie, jak na wzmacniacz lampowy, pasmo przenoszenia: od 16 Hz do 80 kHz. Dodajmy, że należący do serii Magnetar monoblok to aż 200 W na kanał (!). Lampy są w tym urządzeniu zabezpieczane elektronicznie, a nie za pomocą tradycyjnych bezpieczników topikowych. To, wraz z układem opóźniającym podanie napięcia anodowego, powinno uspokoić kojarzących wzmacniacze lampowe z trudną obsługą i awaryjnością. Podobnie jest z systemem automatycznej kontroli i korekcji biasu, który – jak mówi producent – „zapewnia optymalną jakość dźwięku i eliminuje konieczność regulacji”. Sygnał do wzmacniacza doprowadzamy jednym z dwóch wejść liniowych – RCA lub XLR – pomiędzy którymi przechodzimy małym przełącznikiem hebelkowym. Podobnie, jak przedwzmacniacz, tak i wzmacniacz mocy ma jednak budowę niezbalansowaną. Wejście XLR służy wygodzie oraz po to, aby końcówki mogły się znaleźć dalej od przedwzmacniacza niż zazwyczaj – tam połączenie symetryczne może mieć sens. Sygnał z wejścia XLR jest de symetryzowane w niewielkim, wykonywanym samodzielnie transformatorze. ▌ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przedwzmacniacz Sagita Prestige Evo i wzmacniacze mocy Olympia Evo Mono firmy Fezz Audio testowane były w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY i porównywany był do systemu odniesienia, złożonego z przedwzmacniacza lampowego Ayon Audio Spheris Evo i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710.
Testowane urządzenie stanęło na stoliku Finite Elemente Master Reference Pagode Edition Mk II. Źródłem w tym systemie był odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX. Z Ayonem Olympia połączona była przez interkonekty RCA Siltech Triple Crown, a z Luminem Siltech Single Crown. Monobloki z kolumnami Harbeth M40.1 łączyły kable Crystal Cable Art Series Da Vinci. Przedwzmacniacz był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9100, a końcówki mocy – Essential Audio Tools Current Conductor S. Dodajmy, że do kolumn podłączone były filtry głośnikowe SPEC RSP-901EX, o których producent pisze: Real-Sound Processor (więcej → TUTAJ).
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
⸜ JOHN SCOFIELD, DAVE HOLLAND, Memories of Home, ECM Records/Tidal, FLAC 24/96 ⸜ 2025. WSZYSTKO, CO SŁYSZAŁEM ze wzmacniaczem zintegrowanym Olympia mam i tutaj. Czyli: pełnia, czyli ciepło, czyli pełen spokój. To wzmacniacz grający naprawdę pięknymi barwami, angażujący się w przekaz, nawet go lekko podkręcając. Już mówię o co chodzi. Kiedy w utworze ˻ 1 ˺ Memories of Home, pochodzącym z najnowszej płyty JOHNA SCOFIELDA i DAVE’a HOLLANDA pod tym samym tytułem, wdanej przez ECM Records, wchodzi solo kontrabasu, to jest to SOLO, a nie jego podróba. W tym sensie, że jest mocne, wibrujące i namacalne. Przekaz jest duży, wypełnia gęsto przestrzeń między kolumnami, mimo że instrumenty są tu ustawione blisko siebie, niemal na osi. Pogłosy i wolumen dźwięku sprawiają, że wydaje się on zaczynać w lewej, a kończyć w prawej kolumnie. I cała ta przestrzeń między nimi jest energetyzowana, nie ma tu przerw ani dziur. Jakby grało całe powietrze, a nie wybrane punkty. Sagita z Olympiami to system grający ciepło. To pewne. Ale i rozdzielczo, to też słychać. Bo kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki fortepianu otwierającego utwór RYO FUKUI zatytułowany ˻ 1 ˺ Early Summer, usłyszałem też lekki szum taśmy, a także jasny dźwięk instrumentu. To zupełnie inne nagranie od poprzedniego, w stylu realizacji Three Blind Mice z tego samego okresu. A więc dźwięczne i przede wszystkim energetyczne. Fezz tę różnicę pokazał dokładnie, bez ociągania się. Nie było to więc zakrycie ciepłem różnicowania. Ale też nałożył na całość coś w rodzaju złotej „mgiełki”. A to przez zaokrąglenie ataku i dopalenie niższego środka. Ważne jest również to, że to jest urządzenia grające niskim i mocnym basem, który pozwala wykreować tak duży wolumen dźwięku. No i pomaga w wypełnianiu środka pasma oraz wysokich tonów. To znany fenomen, choć wciąż wielu melomanów audiofilów nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważne dla właściwej reprodukcji, dla przykładu, blach perkusji jest zachowanie się systemu poniżej, powiedzmy, 120 Hz. A tutaj, czyli w testowanym wzmacniaczu, ta współpraca jest wyjątkowo dobra. Otrzymujemy spójny, nieprzesadzony, ale i nasycony dźwięk. Spójny nie tylko barwowo, bo tu wszystko płynie, jak w cudownym utworze ˻ 12 ˺ Melancholia z nowej płyty RICKA WAKEMANA, ale i gna, napiera w porządku, w szyku, w ˻ 1 ˺ Keep On Running STEVIE’go WONDERA z doskonałej płyty Music Of My Mind.
Ta ostatnia nie wydaje się specjalnie nasycona na dole pasma, a mimo to miała bardzo dobrą „sprawczość”. Bo kiedy na wokalu zmieniał się pogłos, albo muzyk zbliżał się do mikrofonu lub od niego oddalał, słychać było jak zmienia się też barwa, wynik „efektu zbliżeniowego”. Bardzo dobrze utrzymane było też szybkie, niemalże nerwowe tempo tego kawałka. Bez podkreślania ataku, bez wyostrzania dźwięku, było wyraźne i miarowe. Jak mówię, to nie jest płyta ze zbyt mocnym basem, chodzi w niej przede wszystkim o środek pasma. Ale podobnie, jak przy płycie Fukui, tak i tutaj słychać było, że na dole dzieje się we wzmacniaczu Fezza dobrze, że wszystko tam jest poukładane. Jeśli państwo chcecie się o tym przekonać z pierwszej ręki, zapuśćcie utwór ˻ 1 ˺ Echoes from the Shore ARVE HENRIKSENA. To połączenie intymnego brzmienia trąbki z elektroniką i instrumentami perkusyjnymi. I bas ściele się tu nisko, ściele, że hej! Fezz przekazuje go niemal tak nisko, jak nisko schodzą Harbethy M40.1. A przy tym nie nakłada tego na wyższe partie, nie zamula ich. Odzywające się pod konie utworu dzwoneczki są dzwoneczkami po których perkusista przejeżdża od niechcenia, a pod spodem wciąż faluje elektronika. I nie było to z Fezzem napastliwe. Nie miałem ochoty skręcić gałki siły głosu. Przeciwnie – podkręcałem ją, aby usłyszeć więcej i więcej. Nie będzie to przy tym bas selektywny. Jeśli tego państwo szukacie, to raczej nie tutaj. Wszystko jest z nim w porządku, nie dłuży się i nie zaśmieca „bulgotaniem”. A jednak chwila z kontrabasem, chociażby w ˻ 1 ˺ For María Joseé z płyty AARONA PARKSA nagranej dla Blue Note, a wiemy, słyszymy i czujemy, że to po prostu taki charakter, taka uroda tego systemu. Uroda, dodajmy, nieprzeciętna i wbijająca się spośród tłumu. Jeśli bowiem miałbym na coś zwrócić uwagę w jego kontekście, byłoby to połączenie nasyconej barwy, niskiego i pełnego basu oraz doskonałego porządku. Nie jest to dźwięk selektywny, a instrumenty na scenie nie są separowane w jakiś szczególnie wyraźny sposób. To granie większymi plamami a nie detalami. Ale właśnie taki dźwięk wyobrażamy sobie słysząc słowo „lampowy”. To doskonałe, naprawdę bardzo udane przeniesienie tego pojęcia ze sfery abstrakcji do realnego świata. ▌ Podsumowanie DLATEGO TEŻ ODPOWIADAJĄC na niezadane wprost pytanie: „Po co mi system, skoro wzmacniacz zintegrowany Olympia jest tak fajny?” – niezadane, ale wiszące w powietrzu jak wielki baner, powiem tak: dostajemy to samo, co we wzmacniaczu zintegrowanym, tylko więcej. Wszystkiego jest tu więcej na tej samej powierzchni: barwy, dynamiki, basu, odejścia, intymności, rytmu. A to dlatego, że system jest bardziej rozdzielczy i ma wyższą moc. A moc oznacza swobodę.
I taki też ten wzmacniacz jest: ma lampowe brzmienie, ma brzmienie swobodne, ma – wreszcie – namacalność i masę. I jest bardzo dobrze wykonany. No i ładny. Nie wiem, czego więcej nam w audio potrzeba. Chyba że szukamy dziury w całym. W tym system Fezz Audio, złożony z przedwzmacniacza Sagita Prestige Evo oraz monofonicznych wzmacniaczy mocy Olympia Evo Mono nam nie pomoże. Do tego potrzebny będzie lekarz… ● ▌ Dane techniczne (wg producenta)
‖ Sagita Prestige Evo Dystrybucja w Polsce
21 Distribution
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) • → TEST Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (przedwzmacniacz liniowy): Pro Audio Bono PAB CERAMIC 70 UNI-FOOT • test → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki Wzmacniacz słuchawkowy: Leben CS-600X • test → TUTAJPlatforma antywibracyjna (pod wzmacniaczem): Kryna PALETTE BOARD PL-TB-Cu-TP • test → TUTAJ Kabel zasilający (wzmacniacz): Acrolink 8N-PC8100 PERFORMANTE NERO EDIZIONE № 1/15 • więcej → TUTAJ Słuchawki:
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 HighFidelity, design by PikselStudio,
serwisy internetowe: indecity





























