|
WZMACNIACZ ZINTEGROWANY WESTMINSTERLAB
Producent: WESTMINSTERLAB Ltd. |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 270 1 października 2026 |
FIRMA WESTMINSTERLAB NIE SILI SIĘ na fałszywą skromność i opis swojego nowego wzmacniacza, zamieszczony na stronie internetowej, rozpoczyna od deklaracji: „Nowy standard w dziedzinie kompaktowych systemów audio o wysokiej jakości dźwięku”. Co ciekawe, widząc to i znając jej produkty, wcale nie uśmiecham się ironicznie. Jak na firmę, która startowała od produkcji kabli dotarcie do miejsca, w którym się znajduje, zajęło jej stosunkowo niewiele czasu, a efekty są oszałamiające.
Przypomnijmy, że Wesminsterlab (firma stylizuje nazwę na ‘WesminsterLab’) powstała w 2007 roku. Przez długie lata jej najbardziej znanymi produktami były kable połączeniowe. Dla przykładu, była to jedna z pierwszych firm na świecie oferująca, wykonane przez siebie, highendowe kable USB. Szerszemu gronu audiofilów pan Leung dał się poznać dzięki temu, że przygotował dla firmy Lumin kable łączące ich odtwarzacze plików z zewnętrznymi zasilaczami. Dzisiaj nie byłbym już taki pewny, że firma ta jest producentem kabli, który oferuje również wzmacniacze. Mam wrażenie, że punkt ciężkości przesunął się w kierunku tych drugich i że to jest dzisiaj trzon jej oferty. Mimo że od jej pierwszym produktem tego typu był wzmacniacz mocy Unum z 2015 roku, a do dziś zaoferowała jedynie trzy nowe urządzenia, monobloki Monologue i Rei, a także przedwzmacniacz liniowy Quest. Omne, wzmacniacz zintegrowany, który recenzujemy, jest więc dopiero szóstym produktem tego typu w ofercie Wesminsterlab. ▲ Kilka prostych słów… ANGUS LEUNG WZMACNIACZ OMNE POWSTAŁ z potrzeby odpowiedzi na praktyczne pytanie: czy w pełni referencyjny system klasy A może zmieścić się w jednej obudowie, bez typowego zestawu oddzielnych obudów dla każdego kanału?
‖ Angus Leung, założyciel firmy i konstruktor • zdj. Westminsterlab Nasza oferta od dawna opiera się na urządzeniach dzielonych – Quest jako przedwzmacniacz, Rei jako monobloki – ponieważ krótka ścieżka sygnału i wyraźne oddzielenie poszczególnych stopni mają duże znaczenie dla efektu końcowego. Jednak wielu słuchaczy nie chce lub nie ma możliwości zmieszczenia trzech dużych obudów na półce. Wzmacniacz zintegrowany jest dla nich naturalnym rozwiązaniem. Niestety większość z nich wymaga wielu kompromisów: mniejszego prądu wyjściowego, mniejszej izolacji między stopniami i kanałami, a także węższego zakresu rozwiązań inżynieryjnych, które sprawiają, że klasa A jest warta uwagi. Omne został zaprojektowany, aby ich uniknąć. W Westminsterlab dążymy do odtwarzania muzyki w naturalny sposób, brzmiącej tak, jak można by się tego spodziewać, przy czym system audio ma pozostawać w tle. Kierujemy się podstawowymi zasadami: każdy stopień musi zasłużyć na swoje miejsce w układzie i nie dokładamy elementów tylko dlatego, że tak nakazuje konwencja. Ta sama filozofia przewija się w Omne i w jego kształcie. Kierujemy się podejściem Bauhausu: szczerość formy, oszczędność środków, piękno wynikające z funkcji. Obudowa jest kompaktowa, ponieważ wymagały tego układy elektroniczne i ich rozmieszczenie, a nie po to, by coś udowodnić. Tam, gdzie można element sterujący wyeliminować ze ścieżki sygnału, tak właśnie się dzieje. Tam, gdzie złożoność może pozostać wewnątrz obudowy zamiast na panelu przednim, tak właśnie jest. Wyświetlacz i sześcioprzyciskowy pilot służą do codziennego użytku – są pod ręką, gdy są potrzebne, a poza tymi chwilami pozostają dyskretnie w tle.
‖ Płyta główna wzmacniacza, zamontowana na głównym elemencie obudowy – pod spodem widać zasilacz • zdj. Westminsterlab Wyzwaniem było pomieszczenie całości w małej obudowie. Omne to w istocie przedwzmacniacz i dwa monobloki dzielące tę samą przestrzeń o wysokości mniejszej niż jedenaście centymetrów, w pełni zbalansowane, w całości w czystej klasie A. Każdy milimetr był wynikiem kompromisu między stratami cieplnymi, zakłóceniami elektromagnetycznymi, izolacją magnetyczną i integralnością sygnału. W kompaktowej konstrukcji pracującej w klasie A ciepło jest częścią architektury, a nie dodatkiem. Każdy radiator jest wycinany z jednego kawałka aluminium, kształtowany na podstawie symulacji i weryfikowany podczas odsłuchu, dzięki czemu obudowa może działać stabilnie bez nadmiernej objętości. Wewnątrz zachowano te same priorytety, które charakteryzują modele Quest i Rei. Przedwzmacniacz odziedziczył po modelu Quest krótką ścieżkę sygnałową i wzmocnienie 6 dB. Regulacja głośności odbywa się za pomocą specjalnie opracowanego, 99-stopniowego regulatora, nie jest to tłumik „z półki”. Oprogramowanie działające na mikroprocesorze zostało pomyślane tak, aby zredukować szumy: wyświetlacz matrycowy odświeża się ze zmienną częstotliwością, niewidoczną dla oka, dzięki czemu nie występują skoki szumu o stałej częstotliwości. Gdy wyświetlacz przechodzi w stan uśpienia, procesor podąża za nim. Te szczegóły rzadko pojawiają się w arkuszu specyfikacji, ale mają znaczenie, gdy celem jest utrzymanie czystości ścieżki sygnałowej.
‖ Zamontowana tylna ścianka, jeszcze bez obsadzonych gniazd wyjściowych • zdj. Westminsterlab Cztery transformatory z rdzeniem typu O zasilają osiemnaście niezależnych szyn napięcia; nawet mikroprocesor i wyświetlacz mają własne źródło zasilania, dzięki czemu cyfrowe funkcje pomocnicze nigdy nie pobierają energii z sekcji analogowych. Tranzystory wyjściowe są dopasowywane z dokładnością do 1% w wielu punktach pracy, a następnie poddawane testom wytrzymałościowym pod obciążeniem. Efektem jest prąd ciągły o natężeniu ponad 11 amperów oraz moc 50 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów – 100 watów przy 4 omach, 200 watów przy 2 omach – dostarczana w sposób kontrolowany, a nie poprzez wymuszoną dynamikę. Omne został również zaprojektowany z myślą o prawdziwych pomieszczeniach, a nie tylko o stanowisku odsłuchowym. Może on pracować jako w pełni zintegrowany wzmacniacz, przełączać się w tryb samego przedwzmacniacza, współpracować z zewnętrznymi monoblokami Rei w konfiguracji poziomego bi-ampingu lub wzmacniać sygnał w systemie kina domowego na wybranym wejściu. Dwa tylne gniazda rozszerzeń obsługują te same moduły co model Quest: przedwzmacniacz gramofonowy MC/MM, korektor dla optycznych wkładek DS Audio, wejście RCA, dzięki czemu system może się rozbudowywać, nie zmieniając swojej natury.
‖ Niemal kompletny wzmacniacz, jeszcze przed dodaniem ścianek bocznych i górnej • zdj. Westminsterlab Chcieliśmy udowodnić, że mniejsze rozmiary nie muszą oznaczać mniejszych ambicji – ta sama referencyjna filozofia, po prostu skoncentrowana. Omne jest ręcznie produkowany w Hongkongu. To około 320 godzin obróbki skrawaniem, 50 godzin montażu, 920 komponentów – z realistycznym, trójwymiarowym obrazowaniem i naturalnością typową dla Westminsterlab. Dla nas osiągnięcie to jest proste: jedna obudowa, która może dopełnić system – referencyjna klasa A w małej przestrzeni. ‖ AL ▓ Omne WESTMINSTERLAB OMNE jest wzmacniaczem zintegrowanym pracującym w klasie A. Ma on budowę (w pełni) dual-mono i zapewnia maksymalną moc wyjściową 50 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω, 100 watów przy 4 i 200 watów przy obciążeniu 2 Ω przy szczytowym prądzie wyjściowym wynoszącym 11 A. Jednym słowem, przy każdym spadku obciążenia o połowę jego moc wzrasta o 100%. Oznacza to bardzo wydajny zasilacz, a więc zdolność urządzenia do oddania szybkich impulsów do trudnego obciążenia. FUNKCJONALNOŚĆ • Urządzenie ma niezwykle skromny wygląd. Co nie znaczy, że prosty. To pozbawiona jakichkolwiek manipulatorów duża, zaskakująco ciężka bryła o niskim profilu w stylu – co podkreślił Angus – szkoły Bauchaus. Ten aspekt budowy jest podkreślany przez producenta, ponieważ daje to możliwość dyskretnego umieszczenia wzmacniacza w niemal dowolnym miejscu. Czy ma to związek z tym, że Angus mieszka w Hongkongu, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy, czy wynika po prostu z jego upodobań estetycznych – zapewne i z tego, i z tego. Jest to ważny aspekt tego urządzenia:
Prawdziwy sprzęt audio klasy high-end jest teraz dostępny bez utraty jakości dźwięku. Omne to kompleksowe rozwiązanie, które na nowo definiuje kategorię wzmacniaczy zintegrowanych, zapewniając jakość dźwięku na poziomie referencyjnym w kompaktowej, eleganckiej obudowie o wysokości mniejszej niż 11 cm.
⸜ OMNE. Nowy standard w dziedzinie kompaktowych systemów audio o wysokiej jakości dźwięku, → www.WESTMINSTERLAB.com, dostęp: 35.08.2026. W podstawowej wersji wzmacniacz oferuje tylko trzy wejścia liniowe. I na tym koniec. Wejścia są wyłącznie zbalansowane, ponieważ urządzenie ma budowę nie tylko symetryczną, ale i zbalansowaną, od wejścia, do wyjścia. Na tylnej ściance są jednak również zaślepki zamykające dwa sloty. A właściwie trzy – najmniejszy z nich ma wbudowaną diodę LED wskazującą podłączenie kabla zasilającego oraz dwa gniazda z wyzwalaczem 12 V. Te współpracują z końcówkami mocy Westminsterlab.
Urządzenie można rozbudować o jedną lub dwie karty rozszerzeń: ze stereofonicznym wejściem RCA, z przedwzmacniaczem gramofonowym MM/MC – możemy wybrać wejścia RCA lub XLR – oraz z modułem przedwzmacniacza dla wkładek optycznych, na przykład DS Audio (swoją ma również firma Reed, model SF). Producent deklaruje, że kiedy moduły nie są podłączone, ich zasilanie przechodzi w stan uśpienia, aby nie zakłócało sekcji przedwzmacniacza liniowego, z którym dzielą transformator zasilający. Do kompletu dodajmy wyjście z przedwzmacniacza, zbalansowane, na gniazdach XLR, jak również parę gniazd głośnikowych – WBT 0707 z serii Nextgen – na kanał, a będziemy mieli komplet. Dzięki nowemu kontrolerowi audio, opracowanemu przez Westminsterlab na potrzeby przedwzmacniacza Quest, firma daje nam do ręki kilka ciekawych funkcji dodatkowych, zwiększających – jak czytamy – komfort użytkowania. Ekran oferuje różne tryby pracy z regulacją jasności i automatycznym wyłączaniem, a także – po raz pierwszy w produktach tej firmy – możliwość wyboru jednego z pięciu wejść jako obejścia systemu kina domowego. To sprawia, że Omne można włączyć w systemy „home cinema”, gdzie będzie pracował jako końcówka mocy dla przednich kanałów. Urządzeniem można sterować tylko za pomocą pilota. Ten jest niewielki, aluminiowy i zaskakując funkcjonalny. Zmienimy za jego pomocą wejście, siłę głosu, zmutujemy wyjście i „uśpimy” urządzenie. Wyświetlacz jest duży i wygodny, mimo że oparto go zaledwie o dwa znaki wykonane za pomocą matrycy białych diod LED. Diody prześwitują przez raster na przedniej ściance, co wygląda trochę retro, a trochę futurystycznie – po prostu: retrofuturystycznie.
TECHNIKA • Jak mówiliśmy, wzmacniacz ma budowę dual-mono, zbalansowaną. W jego konstrukcji znajdziemy rozwiązania, których duże firmy nie są w stanie zastosować, ze względu na koszty. Na przykład – parowanie tranzystorów wyjściowych z tolerancją wynoszącą 1% i łączenie ich w pary obejmujące wiele punktów roboczych krzywej. To kluczowe, aby w tak prostym układzie o krótkiej ścieżce wzmocnienia zniwelować zniekształcenia wynikające ze stosowania tranzystorów połączonych równolegle i pracujących w układzie push-pull. Czytamy:
Aby zapewnić najwyższą niezawodność i jakość dźwięku, dopasowane wcześniej tranzystory są poddawane rygorystycznym testom obciążeniowym, trwającym wiele godzin i przy znacznych obciążeniach. Dokładna metodologia testowania i dopasowywania jest jednym z głównych powodów, dla których wzmacniacz Omne może dostarczać zdumiewającą moc 50 watów w klasie A w tak kompaktowej obudowie. (Tamże)
Sekcja przedwzmacniacza w Omne jest wzorowana, jak mówi Angus, na przedwzmacniaczu Quest. Wykorzystuje on tę samą architekturę i układy co jego większy odpowiednik. Urządzenie oferuje 99-stopniową regulację głośności, od 0 do -63 dB, 0-32 co 1 dB, 33-99 co 0,5 dB. Układ ten został zrealizowany w dyskretnym układzie na opornikach przełączanych przekaźnikami; takimi samymi przekaźnikami przełączane są też wejścia. |
Jak mówi producent, dzięki wzmocnieniu wynoszącemu zaledwie 6 dB oraz jeszcze mniejszej liczbie elementów w ścieżce sygnałowej sygnał ma pozostawać „jak najbardziej wierny oryginałowi”. Przez wyjście z przedwzmacniacza Omne można połączyć z dodatkową parą wzmacniaczy Rei, aby umożliwić poziomy bi-amping. Zapewnia to skalowalność i możliwość rozbudowy systemu w przyszłości. Kiedy mówiliśmy o mocy wzmacniacza zahaczyliśmy o zasilacz. Jest on wyjątkowy i to on w dużej mierze odpowiada za wagę urządzenia. Został on oddzielony od elektroniki grubą płytą z aluminium. Oparty jest na czterech dużych transformatorach z rdzeniami O-core, ma co gwarantować „czyste i stabilne dostarczanie energii”. Producent podkreśla ten aspekt budowy transformatorów, unikając nazwy „toroidalne”. Choć z zewnątrz wyglądają one niemal identycznie, nie są tożsame:
Transformator z rdzeniem typu O ma wygląd pierścienia, a jego przekrój jest okrągły, co odróżnia go od transformatora toroidalnego. Rdzeń typu O nie ma ostrych krawędzi, co oznacza mniejsze straty strumienia magnetycznego w porównaniu z transformatorem toroidalnym. Długość drutu magnetycznego (MLT) w transformatorze z rdzeniem typu O jest niewielka, co pozwala na oszczędność miedzi.
Uważam, że pod pewnymi względami transformator z rdzeniem typu O łączy w sobie zalety zarówno transformatora toroidalnego, jak i transformatora z rdzeniem typu R. Transformator z rdzeniem typu O może zapewnić znaczną poprawę jakości dźwięku w Twoim systemie audio. ⸜ O core transformer, → JAMESTRANSFORMER.com, dostęp: 35.08.2026. A tych transformatorów mamy aż cztery: dwa duże dla końcówek mocy, jeden dla przedwzmacniacza i jeden dla logiki. We wnętrzu urządzenia aż roi się od niewielkich kondensatorów tłumiących tętnienia sieci. Producent mówi o osiemnastu oddzielnych szynach z niezależnymi zasilaczami liniowymi dla każdej sekcji. Nawet mikroprocesor sterujący i wyświetlacz mają własne, dedykowane zasilacze liniowe, co pozwala zminimalizować zakłócenia.
A wszystko to jest mocowane w formach wyfrezowanych z aluminium, o którym firma mówi „aircraft-grade”. Aluminiowe, wyfrezowane na zamówienie, są również radiatory tranzystorów końcowych. Swoje, mniejsze radiatory mają też tranzystory sterujące. Kolejną szczególną cechą tego wzmacniacza jest bowiem bardzo sztywna, odporna na rezonanse obudowa. Została ona wykonana z aluminium i włókna węglowego, co ma jej zapewnić „zarówno trwałość, jak i elegancki wygląd”. I rzeczywiście, wzmacniacz wygląda intrygująco. Ścianki górna i dolna to płyty z plecionki. Materiał ten jest bardzo dobrym ekranem przed promieniowaniem w.cz. ale i nie kumuluje energii. I nie jest metalem. Esoteric w swoim studiu masteringowym odkręca górne ścianki i stawia je na dystansach, aby były nieco dalej od elektroniki – tutaj nie trzeba tego robić. Wewnątrz również, w każdym możliwym układzie, zastosowano tę samą metodę. Wzmacniacz postawiono na trzech półsferach z anodowanego na złoto aluminium, dwóch z przodu i jednej z tyłu, które ładnie odcinają się od czarnych elementów urządzenia. Dodamy jeszcze, że Omne można kupić w kolorach srebrnym lub czarnym, przy czym elementy z włókna węglowego zawsze będą czarne. ▓ Dźwięk JAK SŁUCHALIŚMY• Wzmacniacz zintegrowany Westminsterlab Omne był testowany w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Porównywałem go do systemu złożonego z przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Neo oraz wzmacniacza mocy, tranzystorowej końcówki Soulution 710. W czasie testu jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików Sforzato z zewnętrznym zegarem.
Sygnał między odtwarzaczami i wzmacniaczem w teście był przesyłany interkonektem XLR Acoustic Revive Absolute, a sygnał do kolumn dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1. W czasie testu wzmacniacz stał na podstawkach Acoustic Revive SPU-8. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• Nagra: 70th Anniversary Collection CD, 2xHD 2XHDFT-C1223, CD ⸜ 2023. OSTATNIMI CZASY DOSTAJEMY coraz to nowe, highendowe, naprawdę drogie wzmacniacze zintegrowane, Jakby producenci uznali, że melomani niekoniecznie chcą rozbudowywać swoje systemy do gargantuicznych rozmiarów i – to ważniejsze – uwierzyli w siebie i w to, że są w stanie taki produkt przygotować. Dzięki tej pewności siebie otrzymaliśmy więc wspaniałe integry firm SPEC, Accuphase, Dan D’Agostino, Ypsilon, Darthzell czy Vinnierossi, do czego możemy jeszcze dodać Ongaku firmy Kondo i potężne urządzenia firmy Soulution. Słucham ich zawsze z ogromnym zaciekawieniem, ponieważ stanowią one pigułkę, w której dany konstruktor stara się zawrzeć całą swoją wiedzę skontrowaną ograniczeniami związanymi z wielkością obudowy. A każdy wychodzi z tej konfrontacji na swój sposób, każdy inaczej. I to jest kolejna rzecz, która mnie fascynuje w tego typu, zintegrowanych urządzeniach. Mając do dyspozycji te same cegiełki budowy, podobne rozwiązania, dochodzą do często skrajnie różnych rozwiązań. Podobnie jest i z testowanym wzmacniaczem Westminsterlab. Siedzę przed kolumnami, słucham muzyki i doskonale rozumiem, co chciał osiągnąć jego twórca. Z jednej strony jest to bowiem dźwięk nawiązujący do barwy takich urządzeń, jak → SPEC RPA-MG1000 czy → DAN D’AGOSTINO PENDUUM z jednej strony, a z innej, tej związanej z dynamiką i rozdzielczością do tego, co robią → ACCUPHASE A-800S i → YPSILON PHAETON NEO. W pewnej mierze to połączenie tych cech, choć bez aż tak mocnego przyciśnięcia ich w tym kierunku, w którym robią wspomniane urządzenia. Omne jest wzmacniaczem, który gra w niezwykle podobny sposób do… moich kolumn Harbeth M40.1. Mam wrażenie, jakby wyszły one spod ręki tej samej grupy inżynierów. W monitorach BBC wszystko zasadza się na nieprawdopodobnej szybkości i rozdzielczości, a jednocześnie ciemnej barwie. Tak też gra wzmacniacz w teście. Słucham kolejnych utworów ze składanki firmy Nagra Nagra: 70th Anniversary Collection CD, wydanej przez 2x HD z okazji 70-lecia jej istnienia (mam ją też na taśmie) i momentalnie odprężam się – tak na mnie działa tego typu dźwięk. Jest w nim wszystko, co trzeba i czego nam zwykle brakuje: od najwyższej góry – posłuchajmy dzwoneczków (chimes), współtworzący klimat ˻ 4 ˺ Dinah SHIRLEY HORN, a zaraz potem tego niebywałego kontrabasu w utworze ˻ 2 ˺ Horizontal Blue zespołu PATCH AND DAVIS, a będziemy wiedzieli o czym mówię. Zarówno z jednej strony pasma, jak i z drugiej jest skrzenie się, energia i fantastyczna definicja dźwięku.
Z tym, że ostatnie, co można powiedzieć o tym wzmacniaczu, to że jest „wyrywny” albo techniczny. Bo to urządzenie z innej bajki. Jest niebywale miękkie ciepłe i nasycone. Prawdę mówiąc – bardzo pod tym względem podobne do tego, co oferuje inna świetna integra, wzmacniacz Darthzeel CTH-8550 Mk II. Jak mówię – to także brzmienie niemal identyczne jak Harbethów M40.1. A jest przy tym wybitnie różnicujące. Każde z nagrań na wspomnianej płycie zostało pokazane inaczej, w sobie właściwy sposób. Tak, łączyły je cechy, o których wspominałem, a jednak cechy te zostały wykorzystane do wydobycia wewnętrznego „języka” danego utworu, jego „flow” i wyrazu. Kiedy więc na trąbce w ˻ 5 ˺ C’est si bon gra LOUIS ARMSTRONG, to jest ona jasna i kąśliwa. Ale jest też znakomicie wpisana w resztę miksu. Z kolei kiedy w kolejnym na krążku ˻ 6 ˺ Deep in a Dream śpiewa MARLENE VERPLANG, kiedy co jakiś czas w jej głosi odzywa się bardzo niski „pop”, kiedy w trzeciej minucie daleko w scenie brzmi długie solo trąbki z tłumikiem, wtedy mam z kolei intymność i piękno. Wzmacniacz Angusa Leunga gra właśnie w taki sposób – pięknie. Uwodzi nas w najbardziej pożądany sposób, pokazując najlepsze strony nagrań. Nie sili się na pokazanie ataku dźwięku w superprecyzyjny sposób, trochę go „odpuszcza”, na przykład w selektywności. Robi to w imię większej kompozycji, w imię spójności. Niezależnie bowiem od tego, jakiej muzyki będziemy z nim słuchali, będzie to odsłuch niebywale komfortowy. Nie tylko dlatego, że tak „miły”, ale też dlatego, że tak perfekcyjnie docierający do tego, co dla danej płyty jest najważniejsze. W magazynie Dwutygodnik, a więc mainstreamowym, szanowanym piśmie o kulturze na dniach ukazał się artykuł Piotra Weltrowskiego zatytułowany Kustosz we własnym muzeum. Historia Thomasa Gabriela; więcej → TUTAJ. Traktuje on o muzyce death metalowej. Nie mogłem się więc powstrzymać i sięgnąłem po kilka płyt, które kupiłem zeszłego roku w Oslo, przede wszystkim po Høstmørke zespołu ISENGARD; więcej o wyjeździe do Oslo → TUTAJ. To nagrania brzmiące jak materiał demo, na których Gylve „Fenriz” Nagell zagrał na wszystkich instrumentach. Jest to muzyka, która rzadko kojarzy się z audiofilami (poza prezentacjami w czasie Audio Video Show, które prowadzę z Adamem Bielakiem), a jednak – ależ to zabrzmiało!!! Mocno, głośno i agresywnie. Ale nawet w najbardziej szalonych momentach wszystko w tym graniu pozostawało czytelne i znakomicie poukładane. Wzmacniacz, przy współudziale Harbethów, nawet na chwilę nie stracił z oczu tego, co w tej konkretnej muzie najważniejsze, czyli transferu energii, niemal atawistycznego, głęboko chtonicznego. Wiedząc to wszystko, czując energię, którą prezentuje Omne nie zdziwiłem się więc, że kiedy zaraz potem słuchałem utworu ˻ 1 ˺ Jesus to a Child z płyty GEORGE’a MICHAELA Older, nie miałem poczucia niestosowności, nieprzystawalności – czy to samej muzyki, czy też sposobu, w jaki te dwa, wydawałoby się, że tak skrajnie różne, rodzaje muzyki zostały odtworzone. Obydwie formy wyrazu wydały mi się „na miejscu” i równie pasjonujące. Na kawałku Michaela miałem i głęboki bas, i długie, bardzo długie, wysokie pogłosy na wokalu lidera (kochał je). Wzmacniacz gra ciepło i gęsto, to pewnik. Nie pogłębia tych elementów z płyt, a jedynie otwiera tę formę na to, co jest zarejestrowane na danym krążku. Dlatego też te przedłużone głoski „s” czy „t”, niosące się głęboko w scenę, nie zostały zgaszone. Powiedziałby nawet, że dzięki wysokiej rozdzielczości urządzenia zostały pokazane do samego końca, do granic sygnału. Powiedzmy też kilka słów wydajności prądowej urządzenia, bo to jedna z jego ważniejszych umiejętności, zarówno deklarowanych, jak i wysłuchanych. Urządzenie doskonale radziło sobie z wysterowaniem kolumn M40.1. A to nie zdarza się często. Dysponuje mocą zaledwie pięćdziesięciu watów na kanał, a gra jak kilkukrotnie większe urządzenie, bo z kontrolą i potęgą. Mówiliśmy o tym w części poświęconej technice, że zdarza się to z urządzeniami, które mają wysoką sprawność w transferze energii, czyli potrafią pozyskać z zasilania prąd w krótkim czasie i w krótkim czasie ją uwolnić. Trzeba jednak wiedzieć, że wzmacniacz z Hongkongu nie jest urządzeniem selektywnym. W tym sensie, że raczej ukrywa atak dźwięku niż go oświetla. Priorytetem jest dla niego płynność, co słyszałem już z Pendulum Dana D’Agostino i wzmacniaczem Hervé Delétraza, a kiedyś z Ongaku firmy Kondo. O ile jednak amerykańskie urządzenie nasyca to wszystko gęstym basem i masą, o tyle Omne gra wszystko nieco lżej. Jest nasycony na basie, wspaniale go zresztą różnicuje i dyscyplinuje, nie dopuszczając do zaokrąglenia. Robi to jednak bez pogłębienia wysokiego basu, przez co dźwięk ma nieco mniejsze proporcje. Wszystko, co najważniejsze w tym urządzeniu rozgrywa się bowiem przed nami, niemal na wyciągnięcie ręki. Stereoskopia jest znakomita, mamy i plany, i szerokie skraje sceny, są też dźwięki wokół nas, jeśli tylko realizatorzy tak to sobie wymyślili lub nagranie pozwoliło. Mimo to najbardziej liczy się intymny przekaz przed nami. To przekaz nasycony i ciężki dźwiękiem, jeśli tak mogę powiedzieć. Blachy perkusji mają znakomitą wagę, a gitara basowa czy duży bęben perkusji szybkość i zwinność. Wszystko jest „tu i teraz”. ▒ Podsumowanie KOLORY, BARWY, DYNAMIKA I NAMACALNOŚĆ – to najkrótszy opis brzmienia wzmacniacza Wesminsterlab Omne. Urządzenie w równie zaangażowany i niemal szalony sposób gra ciężką i ciemną muzykę rockową, jak i delikatne ballady z płyty JOHNA COLTRANE’a pod tym właśnie tytułem. Nie wybiera, nie przebiera, a jest czymś w rodzaju pasa transmisyjnego, którego szybkość, nachylenie i rozmiar zmieniają się wraz z materiałem, który transportuje.
Wzmacniacz ma przy tym swój własny „sound”. Nie jest tak ekspresywny, jak wzmacniacze Ypsilona czy Accuphase’a. Jest bardziej impresywny, to znaczy podaje wszystko z wnętrza, z głębi. Dostajemy więc niebywale piękny dźwięk o łagodnym ataku i wybitnym wglądzie nagrania. W tym przypadku łagodność nie oznacza „odpuszczania”, bo nawet tak niskie, głębokie i „okrągłe” dźwięki basu, jak w ˻ 4 ˺ Spinning The Wheel zostaną podane w zorganizowany i zdyscyplinowany sposób. Tyle że w miękki i ciepły sposób. To jest urządzenie do długich godzin głęboko w noc, do czilowania w ciepłe popołudnie, do nasycania ciepłem domu w czasie długich zimowych popołudni – nie tylko dlatego, że pracuje w klasie A :) Niczego nie pospiesza, nie pogania, a jednak płyniemy z nim żwawo, zmieniając płyty w zależności od tego, co nam akurat gra w duszy. A nam gra wyróżnienie GOLD ‖ FINGERPRINT. ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Nominalna moc wyjściowa: | Dystrybucja w Polsce
AUDIO ATELIER |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio


























