|
ODTWARZACZ SACD/MQA-CD/PLIKÓW WADAX
Producent: WADAX S.A. |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 262 1 lutego 2026 |
PATRZĄC NA OFERTĘ WADAXA i czytając o jego pierwszym produkcie nietrudno o dysonans poznawczy. Już wyjaśniam. Obecnie, w dwóch seriach, oferuje ona bowiem odtwarzacze SACD oraz plików z opcjonalnymi, zewnętrznymi zegarami i zasilaczami (czyli → CYFRA), a zaczynała w 2011 roku od przedwzmacniacza gramofonowego Pre1 Phono (czyli → ANALOG). W tradycyjnym świecie, jakim jest audio, to dwie przeciwne „destynacje”.
Tak się jednak składa, że dla każdego, kto zna je obydwie, wcale nie są one tak odległe, jak by to sugerowała audiofilska mitologia. Choć o tym jeszcze nie wspomnieliśmy, Angel Guadalajara, ojciec założyciela Wadaxa, dystrybuujący w Hiszpanii highendowe urządzenia służące do reprodukcji muzyki już od 1958 roku, był człowiekiem „analogu”. Był on również multidyscyplinarnym inżynierem i wynalazcą, a w centrum jego poszukiwań były systemy korekcyjne błędów. W oficjalnym biogramie marki czytam, że pałeczkę od niego przejął syn, Javier. I dalej:
Wynikiem tych badań było opracowanie nie tylko dziesięciu podstawowych technologii w dziedzinie akustyki i przetwarzania sygnałów, którymi podzielił się ze swoim synem Javierem Guadalajarą, ale także stworzenie równie holistycznego podejścia do tego celu. Jedną z tych podstawowych technologii było przetwarzanie analogowe typu feed-forward.
⸜ Wadax, the company, → WADAX.eu, dostęp: 29.12.2025. I to syn przeniósł te doświadczenia do domeny cyfrowej. Rozpoczął klasycznie, od analogu, jednak punkt dojścia był związany z kodowaniem zerojedynkowym. Tak narodziła się firma Wadax. ▓ Studio Player STUDIO PLAYER jest złożonym produktem (firma stylizuje jego nazwę na Studio • Player). Jego podstawą jest coś, co można nazwać odtwarzaczem SACD – to pełnoprawne urządzenie tego typu. To jednak również odtwarzacz CD oraz MQA-CD. Wszystkie te trzy funkcje są z sobą powiązane, a jednak wymagają odmiennego podejścia. Studio Player jest jednak czymś więcej – to również odtwarzacz plików. W jednej obudowie otrzymujemy więc dwa produkty. Za jego pomocą odtworzymy płyty SACD oraz pliki i będziemy mieli również możliwość zagrania muzyki z dwóch kolejnych formatów – CD i MQA-CD. CO jest naprawdę fajne i w czym nie chodzi o oszczędność przestrzeni. Jak za chwilę zobaczymy, Studio Player może być rozbudowany do sporej „wieży”. Odtwarzacz należy do niższej z dwóch serii tego producenta, Studio. Jego podstawowe układy zostały jednak wyprowadzone z referencyjnej serii Atlantis. Jej komponenty zostały pokazane po raz pierwszy w 2017 roku na targach High-End w Monachium: Atlantis DAC, Atlantis Server i Atlantis Transport. Były to pierwsze produkty tej firmy wyposażone w układ musIC. Jest to kolejna wersja układu opracowanego jeszcze w 2004 roku (czyli w roku, w którym powstał nasz magazyn – przypadek?...) musIC • MUSIC TO KOŚĆ FPGA (czyli programowalna), w której dokonuje się obliczeń przewidujących błędy i nieliniowości występujące pod obciążeniem. Aby je zlikwidować algorytm generuje sygnał odwrotny (dokładne przeciwieństwo przewidywanego błędu) do strumienia wejściowego, zanim dotrze on do przetwornika DAC.
‖ Czip Music (firma stylizuje nazwę na ‘musIC’) pierwszej generacji • zdj. Wadax Kompensacja o której mowa następuje w czasie rzeczywistym. Ta technika ma eliminować błędy, korygując zniekształcenia czasowe i fazowe, które są zmorą konwencjonalnych przetworników D/A, zapewniając „znacznie dokładniejszy i bardziej muzykalny sygnał”. W czym przypomina Cyfrowy Procesor Głośnikowy firmy Ancient Audio – ten koryguje jednak niedoskonałości kolumn. Proces eliminujący błędy w produktach Wadax wymaga ogromnej liczby operacji matematycznych i znacznego transferu danych, na poziomie 12,8 GB/s. Przetwarzanie odbywa się z wewnętrzną rozdzielczością 128 bitów, aby – jak czytamy – „precyzyjnie renderować dane wyjściowe i generować nawet najmniejsze korekty sygnału feed-forward”. ● STUDIO PLAYER po raz pierwszy został zaprezentowany w Monachium w 2024 roku i od razu wzbudził zainteresowanie. Jest dużym, solidnie zbudowanym urządzeniem. Waży godziwe 32 kg i mierzy 80 x 500 x 585mm. Jego czarna bryła ze srebrnymi ścinkami górną i dolną, powtarzają linie znane z serii Atlantis, ale w bardziej ascetycznej formie. To połączenie formy i funkcji, ponieważ pomiędzy dwoma płytami z aluminium znalazło się właściwe chassis, ściskane w swego rodzaju „imadle”. Trzy urządzenia z serii Studio można postawić na sobie, ponieważ na górnej ściance umieszczono specjalne gniazda będące przedłużeniem nóżek od spodu, tego typu rozwiązania znajdziemy również w urządzeniach firm CH Precision (wewnętrzne) i Chord Electronics (zewnętrzne). Naprawdę dobrze to wygląda. Za projekt plastyczny odpowiada studio Ochoa y Diaz-llanos. Założone w 2002 roku przez mieszkającą w Brukseli Anę Díaz-Llanos i madrytczyka Alberto Ochoa ma ambicje – jak czytamy „aby stać się czymś więcej niż tylko studiem projektowym”, dlatego tworzy ono „funkcjonalne i praktyczne produkty”. To ono zaproponowało dla serii Atlantic wygląd odsyłający do kierownicy bolidu F1. Jak mówiliśmy, konstrukcja Studio Player jest niezwykle złożona, zarówno mechanicznie, jak i elektrycznie. Aby kontrolować rezonanse i „kanały wibracyjne” (ścieżkę odprowadzania drgań) wykorzystano łącznie czternaście różnych materiałów i stopów, a całość stoi na nóżkach antywibracyjnych. Te złożone są z dwóch elementów: podstawy oraz stożka. Są one połączone z sobą w ten sposób, że stanowią funkcjonalną całość. Podobne rozwiązanie miała kiedyś firma Yamaha i podobnie funkcjonują nóżki → TIGLON MZ-GRANDE. Każda obudowa Studio Player składa się z (podajemy za producentem): 620 specjalnie obrobionych elementów, 40 indywidualnych płytek drukowanych oraz ponad 4500 podzespołów. Odtwarzacz, mimo złożonej roli, jaką pełni w systemie, jest minimalistyczny w wyrazie. Zawdzięcza to przeniesieniu wszystkich manipulatorów i guzików na 5”, kolorowy dotykowy ekran o rozdzielczości 800 x 400 pikseli. Jest on całkiem spory i ma bardzo dobrze dobraną typografię, wielkości czcionek itp. Dużymi pokazywane są odtwarzana ścieżka oraz czas, a mniejszymi ikonki sterowania. Po boku znalazły się „przyciski” pozwalające na zmianę funkcji i wejście do menu. Jest też podana częstotliwość próbkowania, choćbez długości słowa. Przy odtwarzaniu dysków wyświetlacz jest monochromatyczny, co się świetnie sprawdza, ale przy odtwarzaniu plików zobaczymy na nim kolorową okładkę. Fajna rzecz, o której mówię od dawna i którą mało kto wykorzystuje: pod wskazaniem czasu wyświetla się logotyp odtwarzanego formatu, czy to SACD, CD czy MQA-CD. Ta ostatnia jest wyświetlana wraz z informacją, czy chodzi o kodowanie MQA Studio, czy nie; nie dodano do tego jednak koloru „kropki”, niebieskiej lub zielonej. I, prawdę mówiąc brakuje mi CD-Textu – wyświetlacz jest tak duży i tak czytelny, że byłaby to supernowa rzecz.
TECHNIKA • Na przedniej ściance jest więc tylko wyświetlacz dotykowy oraz wystająca poza obrys maskownica szuflady na płyty. Ta pracuje przy wysuwaniu cicho, jednak sam napęd nieco słychać podczas pracy. Wiemy też, że to nie jest ta sama jednostka, co w transporcie Atlantis. Tam mechanika została zbudowana od podstaw i odtwarza też płyty Pure Audio Blu-Ray. Studio Player bazuje na innym mechanizmie, niemodyfikowanym. Wygląda na to, że jest to transport austriackiej firmy SUOS (StreamUnlimited) PL-2800 SilverStrike. Jego tacka jest wykonana z kompozytu aluminium i ABS, a po bokach umieszczono pręty stalowe, które są prowadzone w łożyskach z – jak zapewnia producent – „wysokiej jakości” tworzywa POM. To przypuszczenie, ale zasadne: także moduł odtwarzacza plików pochodzi z firmy StreamUnlimited. Firma ta zaopatruje dużą część rynku audio, a jej moduły znajdziemy w wielu topowych urządzeniach. Wadax odtwarza pliki z serwisów streamingowych Spotify, Tidal i Qobuz Connect, jest certyfikowany przez Audirvanę, MQA oraz Roona, może też odtwarzać pliki z lokalnej biblioteki w protokole DLNA/UPnP. Sygnał dostarczamy i otrzymujemy przez gniazda na tylnej ściance. Nietypowo, wbrew trendom, odtwarzacz nie ma wejść cyfrowych audio. Producent zdaje się w ten sposób mówić, że mamy w nim wszystko, czego potrzebujemy w cyfrowym świecie. Są za to wyjścia cyfrowe – RCA, BNC oraz AES/EBU. Jest oczywiście wejście ethernetowe (RJ45) dla plików i wyjścia analogowe. Te zamontowano w odkręcanych płytkach i są to tylko wyjścia zbalansowane XLR. To część modułowej budowy urządzenia i coś, co łączy go z referencyjną serią Wadaxa. Do slotów wsuwane są płytki z przetwornika D/A Atlantis Reference, które można będzie w przyszłości wymienić na lepszą wersję (kiedy i jeśli powstanie). Płytka została obsadzona głównie małymi modułami (płytkami na pinach) z układami stabilizacji napięcia, noszącymi nazwę Wadac Micro PSU. W przetwarzaniu sygnału cyfrowego na analogowy działają układy Burr-Brown PCM1792. To układ pochodzący jeszcze z 2006 roku, od dawna nieprodukowany, ale uważany za „klasyczny”. Akceptuje on sygnał PCM do 24 bitów, 192 kHz i DSDS. W konfiguracji mono, jak tutaj, górna częstotliwość próbkowania się podwaja. Układ te jest ceniony przede wszystkim za bardzo dobre filtry cyfrowe. Dodajmy, że na wyjściu układu pracują tranzystory, a nie układy scalone. Na tylnej ściance, mamy też gniazda dla dwóch pozostałych produktów z serii Studio: zegara taktującego Studio Clock oraz zasilacza Studio PSU; do kompletu jest też specjalny kabel Akasa DC Studio, którym połączymy Player i PSU. Od strony układowej to urządzenie o budowie dual-mono z całkowitym fizycznym i elektrycznym oddzieleniem lewego i prawego kanału (cyfrowego i analogowego). Sygnał przez cały czas jest prowadzony w formie zbalansowanej. W jego centrum pracuje, wspomniany, układ korygujący błędy, tutaj w wersji musIC 3. Układy sekcji cyfrowej mają być zsynchronizowane czasowo do 100 ps, a całkowity szum wyjściowy ma być mniejszy niż 0,5 μV (1 Hz–100 kHz). Wadax informuje, że w zasilaczu zastosowano trzydzieści lokalnych stopni regulacji i pięć stopni regulacji prądu stałego. Player daje możliwość korekty dwóch parametrów elektrycznych. Użytkownik w menu może zmienić maksymalne napięcie wyjściowe (1, 2 i 4 V) i impedancję wyjściową. W instrukcji obsługi czytamy:
Zmiana impedancji ma wpływ na charakterystykę dźwięku i barwy. Dostępne wartości impedancji wyjściowej to 0, 7,4, 7,5, 8,2, 8,3, 8,7, 8,83, 9,8, 10, 28, 30, 46, 50, 66, 75 i 600 omów. Wraz ze wzrostem impedancji od 0 do wyższej wartości powinno być słyszalne przejście od bardziej rytmicznego i wyrazistego brzmienia do bardziej miękkiego i płynnego wyczucia rytmu. Uważne słuchanie pomoże wybrać optymalne ustawienie impedancji dla danego systemu (s. 11).
Zmienimy również wyjście na stałe lub regulowane; sygnał jest tłumiony – jak sądzę – w domenie cyfrowej. Ustalimy również fazę absolutną oraz balans między kanałami. Te ostatnie ustawienia pozwalają podłączyć Wadaxa bezpośrednio do końcówki mocy lub kolumn aktywnych. Co jednak odradzam – na tym poziomie skąpienie na wysokiej klasy przedwzmacniacz jest dużym błędem. Urządzenie jest podłączone do internetu nie tylko po to, aby odtwarzać pliki ale również do jego zdalnej obsługi. Jak informuje producent, można w ten sposób je zdalnie serwisować oraz zmieniać oprogramowanie na nowsze. Ciekawe, czy dotyczy to tylko modułu odtwarzacza plików, czy również czipu Music.
I jeszcze jedno – odtwarzacz jest dostarczany w dużej, solidnej skrzyni transportowej z kółeczkami. Fajne. PILOT • Odtwarzaczem sterujemy za pomocą ekranu dotykowego lub pilota zdalnego sterowania, Ten jest ładny z akrylowymi guzikami o wyraźnym punkcie zadziałania. Nie jest jakoś superegonomiczny, ale jest OK. Ciekawe, ale nie jest to pilot kupiony i jednego z wyspecjalizowanych dostawców z Chin. Produkuje je austriacka, założona w 1969 roku, firma Ruwido i to niemal dzieło sztuki. Na jej stronach internetowych czytamy:
Nasze wielokrotnie nagradzane piloty są projektowane, opracowywane i produkowane w Austrii — w 100% z wykorzystaniem energii odnawialnej; → RUWIDO.com, dostęp: 30.12.2025.
Firma ta dwa razy za swoje produkty otrzymała prestiżową nagrodę Red Dot Award, w 2018 i 2025 roku plus nagrody dla innych marek, dla których zaprojektowała piloty. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Odtwarzacz Studio Player był testowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywany był do odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition (płyty SACD i CD) oraz odtwarzacza plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX.
W moim systemie korzystam wyłącznie z połączeń niezbalansowanych, które uważam za lepsze. Jednak testowany odtwarzacz takich nie oferuje – znajdziemy w nim tylko wyjścia zbalansowane XLR. Dlatego też, wyjątkowo, wszystkie trzy odtwarzacze testowałem z kablami XLR, pożyczonymi Siltechami Master Crown.
‖ Odtwarzacz Studio Player można rozbudować o zewnętrzny zasilacz oraz zegar taktujący • rys. mat. pras. Wadax |
Odtwarzacz był zasilany przez kabel Acrolink 8N-PC8100 Performante Nero i wysyłał sygnał do przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo, a dalej do wzmacniacza mocy Soulution 710 i kolumny Harbeth M40.1. Urządzenie stało na górnej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II, obok odtwarzacza Ayon Audio. W jego menu ustawiłem napięcie wyjściowe na 2 V i impedancję na 0 Ω. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
→ SACD/CD/MQA-CD ‖ SACD/CD/MQA-CD • Bardzo długo na to czekałem. Czekałem na to, aby odtwarzacz płyt optycznych zagrał u mnie na takim poziomie, jak mój Ayon Audio, a może nawet lepiej.
Do tej pory tylko kilka razy miałem chwilę zawahania i namysłu – słuchając japońskich odtwarzaczy → ESOTERIC K-01XD i → ACCUPHASE DC/DP1000 oraz brytyjskiego → DCS VIVADLI APEX, a raz po prostu z przyjemnością oddałem się muzyce, kiedy testowałem dzielony odtwarzacz → BRICASTI M19/M11. Wadax jest właśnie tego typu, topowym urządzeniem, w dodatku bliższym Ayonowi niż wszystkie, poza Esoterikiem, wymienione powyżej. Jego dźwięk jest niebywale angażujący. O ile Ayon robi to gównie grając na emocjach, o tyle hiszpański odtwarzacz dodaje do tego również komponent intelektualny. Nie na aż takim poziomie, jak odtwarzacz z Austrii, ale jednak wyraźnie lepszym niż niemal wszystko, co u siebie do tej pory słyszałem, czy to z pliku, krążka optycznego czy płyty winylowej. Dźwięk Studio Player jest otwarty i jednocześnie wypełniony. Ayon wydaje się grać w jeszcze bardziej „bebechowy” sposób, namaszczając każdy detal wagą, w czym współgra z tym, co słyszałem z odtwarzacza Esoteric. Ale Wadax gra w nie mniej gęsty sposób, a dodaje do tego „szerokość”. W tym sensie, że pasmo wydaje się z nim szersze, w obydwie strony. Mniej jest przez to nacisku na niską średnicę, która czyni z Ayona odpowiednik analogowego magnetofonu szpulowego. Ale to właśnie dzięki temu dźwięk Playera jest żywszy i żywotniejszy, bardziej przypominając topowe odtwarzacze CD firmy Naim i – w znacznej mierze, dzielony odtwarzacz SACD Accuphase’a z serii „1000”. Zauważyłem to z samplerem MQA-CD Jazz Hi-Res CD Sampler, który w 2018 roku w Japonii wypuściło wydawnictwo Universal Classic & Jazz. Czyli z sygnałem zakodowanym w 24-bitowej długości i 352,8 kHz. MQA jest systemem stratnym, ale doświadczenie pokazuje, że zastosowane w nim filtry cyfrowe dają doskonałe efekty w postaci lepszej rozdzielczości i otwarcia – i dokładnie to usłyszałem z testowanym odtwarzaczem. Ayon grał, co oczywiste, „wersję” CD, to jest 16/44,1, przez co miał „pod górkę”. Jednak znam go na tyle, aby powiedzieć, że ważniejsze było to, jak to wszystko jest na samym końcu podawane. Z hiszpańskim urządzeniem zarówno mocne granie CANNONBALA ADDERLEYA w ˻ 1 ˺ Autumn Leaves, jak i śpiew JOÃO GILBERTO w ˻ 3 ˺ The Girl From Ipanema, a potem ANITY O’DAY w ˻ 6 ˺ Old Devil Moon, wszystkie te utwory połączyło podobne potraktowanie materii muzycznej. Czyli wejście głęboko między dźwięki, ich selektywne rozłożenie, a zaraz potem ponowne złożenie w całość. Złożenie, dodam, bezszwowe. To nie jest Frankenstein – myślę o skojarzeniu – a haute couture na najwyższym poziomie. Powiedziałbym, że to takie postmodernistyczne działanie. W tym kontekście większość gramofonów grałoby „barokowo”, a Ayon CD-35 HF Edition byłby ciemnym modernizmem. Postmodernizm Wadaxa polegałby na tym, że te same dźwięki, które Ayon interpretował w gęsty i niski sposób, odtwarzacz z Hiszpanii pokazywał szerzej, z większym oddechem. Tak, wokal Gilberto był blisko mnie, tak jest w tej wersji podany. Ayon niemalże wyciskał go z tuby nagrania, stawiając przede mną. Z kolei Wadax kreował zupełnie nowe źródło, nie aż tak wysycone, nie aż tak intymnie dostępne, a jednak – w jakiś sposób – bardziej realne, czysztsze. To, co zauważyłem przy samplerze MQA-CD powtórzyło się podczas odsłuchu płyty Jazz at the Pawnshop ARNE DOMNÉRUSA wydanej właśnie na krążku Crystal Disc przez Audionautes Recordings. To pierwsza płyta tej wytwórni zakodowana w MQA, tym razem 24/176,4 (Studio). To z nią lepiej słychać było, że Wadax traktuje perspektywę bardziej dosłownie. Robi to stawiając instrumenty nieco dalej od nas, od miejsca odsłuchowego, raczej w perspektywie, niż na wyciągnięcie ręki. Robi to doskonale, jego dźwięk jest bowiem wybitnie rozdzielczy. Ale też nie generuje takiego „zadęcia” na środku pasma, które dają magnetofony szpulowe i które świetnie emuluje również Ayon. To inna estetyka. Dźwięk Wadaxa jest otwarty i selektywny. Ale selektywny nie ilością piachu zrzucanego nam na głowę w jednej chwili, a płatkami śniegu o poranku, które spływają powoli, a przez to są bardziej wyczuwalne niż namacalne, jeśli wiecie państwo o co mi chodzi. A chodzi mi o to, że blachy w ˻ 2 ˺ Limehous Blues, saksofon altowy lidera, wreszcie podgrywający w tle wibrafon, wszystko to było czytelne, mocne, jak i wybrzmiewało długo. Ale nie było narzucające się. Trochę jak wyczekiwana przez nas wizyta kogoś, kogo właśnie poznaliśmy i którego odwiedzinami jesteśmy niezwykle podekscytowani. Ayon, gramofon Techdas Air Force One, przedwzmacniacz Spheris Evo Ayona, odtwarzacz SACD Esoterica itd., to wszystko byłoby z kolei wizyta bliskiego przyjaciela – ciepła, miła, ale też trochę przewidywalna. Dzięki otwarciu góry, rozdzielczości i doskonałej – tak to słyszę – spójności fazowej. Co doskonale wyszło również w intro do utworu ˻ 1 ˺ Taki wiatr, otwierającej płytę NOL zespołu BREAKOUT. Ach, cóż to za doskonała realizacja i fantastyczny remaster! Moim zdaniem to jedna z najlepiej brzmiących płyt w całej serii „Polskie Nagrania Catalogue Selections”, albo jedna z kilku. Wadax pokazał dźwięk otwarty, dynamiczny, osadzony nisko na basie, ale tym basem nie przytłaczający.
Ciekawe, ale dla postronnego obserwatora, niezbyt wprawionego w highendowych zawiłościach, to jak grają Ayon i odtwarzacz z Hiszpanii mogłoby się wydać zbliżone. I w znacznej mierze jest. Tak, barwa tego drugiego jest szersza od góry, mniej w niej emfazy na środku pasma. Ale sposób prezentacji dźwięku, spójny gęsty, wyważony, byłby dla obydwu bardzo podobny. Kiedy jednak spojrzymy na to samo z „góry”, czyli od strony doświadczenia z najlepszymi urządzeniami na świecie, a i realizacji dźwięku na żywo, te różnice urastają do sporych rozmiarów. Na żadnym etapie testów nie doszedłem jednak do miejsca „albo-albo”, wykluczającego któryś z tych urządzeń. Tak, to o to chyba chodzi: Wadax jest jeszcze bardziej rozdzielczy jeśli chodzi o cieniowanie dynamiki – ta znakomita stopa perkusji! – i przejrzystość sceny dźwiękowej. Robi to doskonale, być może najlepiej, jak to u siebie słyszałem, poza odtwarzaczem dCS-a Vivaldi Apex. Ten jest jeszcze bardziej mocny w pokazywaniu ataku, a jednocześnie ten atak mniej różnicuje. Z Wadaxem otrzymujemy dźwięk bardzo „informatywny”, jeśli tak mogę powiedzieć. Jest jak szybki rzut oka, w którym widzimy wszystko i od razu. A nie jest to przecież dźwięk jasny, o nie! TOTO ze znakomitej wersji SACD, wydanej przez Sony Music Labels w Japonii w formie płyty 7” mini LP, zagrał w ˻ 1 ˺ Rosanne, zabrzmiał dynamicznie, mocno, żywo. Ale też, w jakiś sposób, w wygładzony sposób. Z Wadaxem lepiej niż z Ayonem słychać było, że to transfer z mocną kompresją i bez równie doskonałego wglądu w faktury i atak, jak z wcześniej przywoływanymi tytułami. Coś podobnego słyszałem wcześniej, ale dopiero z tą płytą, a zaraz potem z solowym projektem MARKA HOLLISA z 1998 roku uświadomiłem sobie, że testowany odtwarzacz jednak gra w namacalny sposób i jednak lekko podciąga tył sceny. Rzecz w tym, że różnicowanie na tym obszarze jest lepsze niż z Ayonem, wyraźniej widać krawędzie, atak, w tym jego natężenie i naprężenie. To po prostu wynik lepszego różnicowania. Perkusja w ˻ 4 ˺ The Gift ze wspomnianej płyty, nagrana wraz z resztą instrumentów za pomocą dwóch mikrofonów na analogowy magnetofon Studera, była doskonale czytelna i bliżej mnie. Ale też dźwięki na pierwszym planie, jak tamburyn w lewym kanale, odzywająca się tam harmonijka, a przede wszystkim wokal byłego frontmana grupy Talk Talk pośrodku, dograne już na magnetofonie cyfrowym Mitsubishi X-800, te elementy były ciut dalej. To dlatego wydawało mi się, że Wadax pokazuje źródła dźwięku w dalszej perspektywie. Niby tak robi, bo pierwszy plan jest dalej, a jednak – nie, bo zaraz potem jest mnóstwo dźwięków. Urządzenie z Hiszpanii jest w tym wszystkim doskonale opanowane. To dźwięk bez „ciśnienia” na cokolwiek. Nawet z dynamicznym, wspaniałym ˻ 1 ˺ Day by Day z płyty Come swing with me! FRANKA SINATRY zachował stoicki spokój, wspaniale rysując tubę, zwykle przez urządzenia pomniejszaną, lokując wokal dokładnie pośrodku, z wyraźnie zaznaczonym pogłosem, charakterystycznym pogłosem studiów Capitol Records. Płyta nagrana z orkiestrą prowadzoną przez Billy’ego May’a uderzyła, wybuchła, aby w wspaniałym ˻ 2 ˺ Sentimental Journey łagodnie opaść na parkiet, przyciemnić światła i wsłuchać się w chropawy, już tak dojrzały wokal Sinatry. ‖ PLIKI • Porównując te same nagrania na SACD i CD oraz grane z plików nietrudno dojść do wniosku, że moduł transportu plików w Wadaxie jest wtórny do odtwarzacza płyt optycznych. To uczciwe, ciepłe, gładkie granie, tyle że bez rozdzielczości, którą słyszałem z fizycznymi płytami. Pozostawienie to w takiej formie, bez komentarza byłoby jednak nierozmyślne. Im więcej bowiem płyt przewinęło się przez iPad z programem Jplay’a, tym bardziej doceniałem to, co producentom z Madrytu udało się uzyskać. A chodziło im przede wszystkim o spójność. Nie ma w tym przekazie ostrości, jasności, twardych krawędzi. Świetnie wyszło to, chociażby, z doskonałym utworem In The City CHARLY’ego GARCII, w którym wspomaga go Sting. Jego podstawą jest ciągnący wszystko rytm kładziony głównie przez bas. Jest on mocny i ma dobrze rysowany atak. W wersji z Playerem ten instrument był miękki i ciepły, ale wciąż znakomicie kontrolowany. Nie było w tym jakiegoś pazura, to nie takie granie. Była za to równowaga wewnętrzna. Tak, „zen” to chyba najlepsze określenie tego, co słyszałem. I nie trzeba nawet tak melancholijnych i ciepłych wewnętrznie utworów jak At Seventen JANIS IAN, czy Morning Coffee HIROMI, żeby usiąść wygodnie z uśmiechem na ustach, lekką zadumą i czymś pozytywnym rozlewającym się po naszym ciele. I nie mówię o – skoro już o tym mowa – kawie, czy alkoholu… To coś w rodzaju dopalenia znanego ze wzmacniaczy lampowych nakierowanych na tego typu granie. Nawet kiedy w głośnikach odezwały się charakterystyczne dźwięki gitar zapowiadające utwór The Chain, tutaj w coverze zespołu WET WET WET, nie było to na tyle wyraziste, żeby zerwać tę iluzję doskonałego spokoju. I nie ma co się krzywić na „iluzję”, bo – ostatecznie – dokładnie z tym mamy do czynienia podczas odtwarzania zarejestrowanej muzyki. Tego szukamy – dodałbym. Studio Player jako odtwarzacz plików może i nie jest tak rozdzielczy, jak w roli odtwarzacza SACD, ma jednak wszystko pod kontrolą. W czym przypomina gramofon. Wydaje mi się, że to najlepsze porównanie. Czyli mielibyśmy „lampę” i „analog” w jednym. Mowa, co oczywiste, o stereotypach, ale stereotypach w bardzo dobrym wydaniu. To będzie bowiem granie oparte na niskim basie – proszę posłuchać gitary basowej rozpoczynającej drugą część utworu, a będziecie państwo widzieli, o czym mówię. Wysokie tony będą ciepłe i zaokrąglone. I to w każdym utworze. Także separacja między instrumentami będzie bardziej umowna niż wyraźna. Ale… o właśnie – to „ale” jest w tym miejscu konieczne i nieusuwalne. To wszystko bowiem „zewnętrzne” cechy tego przekazu. Kiedy siedzimy przed kolumnami i zapomnimy, że jesteśmy audiofilami, gładko przejdziemy w tryb melomana. Tak przyjemny to jest dźwięk. ▒ Podsumowanie ODTWARZACZ WADAX STUDIO PLAYER należy do urządzeń, o których z przyjemnością się myśli i wspomina ich dźwięk. To granie, które lubię i które uważam za „właściwe”. To znaczy tak sobie wyobrażam topowy dźwięk w domowych warunkach. Mowa bowiem o wysokiej kulturze własnej, spokoju, ładzie i „ogarnięciu” wszystkiego. Sekcja odtwarzacza płyt optycznych jest tu podstawowa, to ona nadaje temu urządzeniu sens. Odtwarzacz jest doskonale rozdzielczy i jednocześnie płynny w tym, co robi. Wyraźnie słychać różnice między krążkami SACD i CD, a jednak te drugie nie są wcale „gorsze” same w sobie, choć ostatecznie zawsze wybierałem wersję SACD danego tytułu. Doskonale zagrały też płyty MQA-CD i to z nimi spędziłem, mogę się już przyznać, najwięcej czasu. Już nie mogę się doczekać kolejnych tytułów wydawnictwa Audionautes Recordings zakodowanych w ten sposób. Mając Studio Player w swoim systemie rozglądałbym sie też za japońskimi wydaniami tytułów na MQA-CD.
Odtwarzacz plików jest naprawdę przyjemny. Bez tej samej rozdzielczości i selektywności, co odtwarzacz płyt, jak i bez wyraźnej góry, którą ten ma doskonałą. Ale za to z mocnym, mięsistym basem. To będzie gładkie, ciepłe granie, które pozwoli odtworzyć dowolną płytę ze streamingu w spokoju ducha i z przyjemnością. Bez zacięcia audiofilskiego, a raczej z nastawieniem na muzykę. Najważniejsze, że to zawodowe urządzenie z najwyższej półki jakościowej, w dodatku doskonale wykonane. Mógłbym na nim grać w swoim systemie referencyjnym. Choć nie jest on aż tak nasycony w środku pasma, jak mój Ayon Audio, to daje w zamian energię wysokich tonów i ich otwarcie, którego czasem mi brakuje. No i to wykonanie… Jest bardzo dobrze. ● ▓ Dane techniczne (wg producenta)
Obsługiwane typy płyt: Red Book (CD) i Scarlett Book (SACD) Dystrybucja w Polsce
SOUNDCLUB
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio





























