pl | en

KOLUMNY GŁOŚNIKOWE ⸜ podłogowe

Avatar Audio
HOLOPHONY NUMER 1

Producent: AVATAR AUDIO
Cena (w czasie testu): 59 700 zł/para

Kontakt:
AVATAR AUDIO
16-010 Osowicze 64a ⸜ POLSKA


AVATAR-AUDIO.com

» MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma:
AVATAR AUDIO


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”

No 257

1 września 2025

˻ PREMIERA ˼

AVATAR AUDIO – firma prowadzona przez CZARIUSZA ANDREJCZUKA, której trzonem oferty są kolumny głośnikowe. Ich konstrukcja odbiega od stosowanych współcześnie rozwiązań, choć – od strony technicznej – nie ma w nich nic niezwykłego. To pomysły z lat 50., 60. i 70. XX wieku doprowadzone do ekstremum. Testujemy jej topowy model o numerze 1. To jego PREMIERA.

TO JUŻ PIĘTNAŚCIE LAT, odkąd zacząłem się zajmować kolumnami – wreszcie posłuchasz mojej najdroższej i najlepszej konstrukcji” – mówiący to do mnie Czariusz Andrejczuk zabrzmiał może jak kombatant, ale „czas z wiekiem biegnie coraz szybciej”, jak dodał, a ja mogłem tylko się z nim zgodzić. Z drugiej strony w tym czasie budowa i brzmienie jego produktów uległy tak znaczącym zmianom, że należałoby właściwie mówić o zupełnie innej firmie.

I właściwie tak jest. Kiedy dwanaście lat temu testowałem model → GRAJPUDŁA NUMER TRZY firma nazywała się Graj-End, a Czariusz Cezariuszem. Tak, czas biegnie coraz szybciej… Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że będziemy się regularnie spotykali przez tyle kolejnych lat, najczęściej przy okazji testów kolumn, ale z czasem i z kablami, platformami czy nóżkami antywibracyjnymi.

Ale dzięki temu stałem się, jakoś tak to się ułożyło, „ekspertem” od kolumn firmy Avatar Audio, a przynajmniej ekspertem prasowym. Słyszałem bowiem znaczącą większość jego konstrukcji z ostatnich kilkunastu lat, a niektóre odsłuchiwałem we wszystkich kolejnych inkarnacjach. Przykładem niech będzie model Numer 2. Przy okazji testu ich wersji „V” przywołałem wszystkie wersje, o których pisaliśmy:

HOLOPHNY NUMER 2 w 2016 roku (HF № 149),
HOLOPHNY NUMER 2 BAMBOO w 2019 (HF № 182),
HOLOPHNY NUMER 2 Mk III w 2022 (HF № 218) ,
HOLOPHNY NUMER 2 Mk IV w lipcu 2023 (HF № 231); te ostatnie znalazły się wówczas na okładce naszego pisma,
HOLOPHNY NUMER 2 Mk V z września 2024 (HF № 245)

Początkowo zmiany wiązały się przede wszystkim z obudową – przetworniki we wszystkich przypadkach są takie same. Zamiast płyty MDF w oryginalnej wersji oklejonej flockiem przeszedł na obudowy ze sklejki bambusowej – tak powstały wersje Bamboo i Mk II i. Nawet wówczas nie były to zmiany rewolucyjne. Cel, który realizuje od kilkunastu lat, był bowiem dla niego jasny od samego początku. Jak to już kilka razy mówiłem, działanie Czariusza przypomina w tym rzemieślników japońskich, którzy „widzą” rezultat zanim jeszcze przystąpią do pracy. A ta to jedynie kolejne próby „wydobycia” danego kształtu.

Holophony Numer 1

PATRZĄC NA TO, CO NAPSIAŁEM o kolejnych wersjach tych samych kolumn można by pomyśleć, że kolumn z logo Avatar Audio jest na rynku mnóstwo. Tak naprawdę jest ich stosunkowo niewiele, znacznie mniej niż z innych butikowych firm. Jej oferta jest podzielona na cztery poziomy, od podstawkowych Numer 4 przez podłogowe Numer 3 i Numer 2 do topowych, testowanych dla pastwa, Numer 1 (producent zamiennie używa też zapisu słownego, jak Numer Jeden itd.). Każda kolejna wersja różni się małymi zmianami, które nie są widoczne. To zmiany w zwrotnicy które jednak – jak wiem z odsłuchów – skutkują zdumiewająco dużymi zmianami w dźwięku.

»«

Kilka prostych słów

CZARIUSZ ANDREJCZUK
właściciel, konstruktor

HOLOPHONY NR 1 TO ZWIEŃCZENIE piętnastu lat mojej pracy nad kolumnami głośnikowymi zdolnymi stworzyć iluzję koncertu w domowym pokoju, pokazać akustyczne „avatary” muzyków...

⸜ Czariusz z wizytą w „High Fidelity”

W 2010 roku napisałem: „Od parudziesięciu lat, odkąd większość czasu w domu poświęcałem na słuchanie muzyki, moim marzeniem był dźwięk całkowicie oderwany od kolumn, z pełną iluzją żywych głosów i instrumentów zawieszonych w przestrzeni przed słuchaczem, z emocjami muzyków, z wibracjami strun i membran, których doświadczałem na koncertach. Jednak po wielu latach nieustannych zakupów, testów i wydaniu ogromnych kwot wciąż zamiast muzyki słyszałem tylko lepszy lub gorszy sprzęt (...) Pragnąłem, aby sprzęt grający był tak przezroczysty i «niesłyszalny», że pojęcia stereofonii czy tonów niskich lub wysokich tracą rację bytu, a słuchacze są «wirtualnie» przenoszeni do pomieszczenia, w którym dokonano nagrania...”

Rozpocząłem więc prace konstrukcyjne, nieświadomy, jak tytaniczna praca mnie czeka. W ciągu tych 15 lat musiałem stworzyć i przetestować ponad 20 tysięcy wariantów zwrotnicy aby sprawić, że trzy głośniki są słyszalne jak jeden – koherentne, pojedyncze źródło dźwięku – tak jak instrument akustyczny. Czy to się udało? – Dowiecie się państwo z niniejszego testu oraz własnego odsłuchu. Zapraszam do naszego studia w Osowiczach koło Białegostoku lub na najbliższą wystawę Audio Video Show do hotelu Golden Tulip.

Holophony Nr1 posiadają bardzo podobny charakter dźwięku co aktualny Nr 2, ale jest on bogatszy w szczegóły i odcienie barwowe, co daje bardziej wiarygodną scenę i muzykalność. Przewagę tę Nr 1 zawdzięcza:

• lepszym elementom zwrotnicy,
• lepszym terminalom głośnikowym,
• lepszemu okablowaniu,
• lepszej wersji głośnika niskotonowego (membrana w 100% papierowa, niepokryta na obwodzie cienką warstwą gumy, jak w Nr 2). CzA

»«

NUMER 1 TO KOLUMNY PODŁOGOWE, złożone z dwóch modułów, średnio-wysokotonowego i niskotonowego, podobnie jak kolumny firmy Wilson Audio. Mają one budowę trójdrożną i pracują w obudowach zamkniętych. Sekcja niskotonowy ma wprawdzie otwór, do którego otrzymujemy zatyczkę, ale to bardziej otwór stratny niż bas-refleks. To duże bardzo ładnie wykonane konstrukcje, mierzące 1160 x 350 x 480 mm (wys. x szer. x gł.) i ważące 25 kg (sztuka).

Ich pasmo przenoszenia producent podaje w zakresie między 28 (!) i 18 000 Hz, mają impedancję 4 Ω i efektywność 95 dB. Ich maksymalna moc nominalna wynosi tylko 20 W, ale napędzam je 150-watowym piecem i, takie mam wrażenie, tego potrzebują. Podobnie mam przy kolumnach firmy JBL, również z podobnymi przetwornikami niskotonowymi. Sygnał doprowadzamy osobno do obydwu sekcji, a w każdej z nich wyprowadzone zostały masy koszy głośników. Konstruktor zaznacza, że należy je uziemić sztuczną masą. Moduły są separowanie specjalnie dobranymi kulami z miękkiego drewna o stratnych właściwościach i stoją na stopach antywibracyjnych Nr 1 Avatara, zastępując stosowanie niegdyś odsprzęgnięcie za pomocą magnesów.

Drugą cechą wyróżniającą konstrukcje Avatar Audio są obudowy. Mają one pościnane krawędzie, a większość ich ścianek jest nierównoległa, co ma zminimalizować powstawanie fal stojących wewnątrz skrzynek. Po początkowych poszukiwaniach materiału na obudowy już dość dawno, bo przez 2019 rokiem, ustaliła się zasada, że są one wykonywane ręcznie ze sklejki bambusa. Ale poza tym, gdybyśmy zobaczyli pierwszy produkt Czariusza i najnowszy, wszystko poza obudową będzie się nam z sobą „rymowało”. Jak w 2017 roku ich konstruktor pisał nam przy okazji testu modelu Numer 4, przy projektowaniu kieruje się dwudziestoma zasadami. Wśród nich najważniejszy wydaje się wybór głośników.

To głośniki stożkowe wyprodukowane najpóźniej na początku lat 70. XX wieku, często z lat 50. i 60., o bardzo małej mocy (maksymalnie 20 W), aby „membrany mogły być bardzo lekkie i delikatnie zawieszone”, a dzięki temu „być zdolne do oddawania najdrobniejszych detali z najwyższą precyzją i szybkością”. To przetworniki z membranami wykonanymi z papieru (również w wysokotonowym), z zawieszeniem wykonanym z części samych membran i z magnesami AlNiCo. A do tego kondensatory sprzed 1980 roku, często jeszcze z lat 40.

Na swojej stronie internetowej Czariusz pisze:

Najwyższy model kolumn, Holophony Numer Jeden, to konstrukcja bezkompromisowa, wykonana z najlepszych dostępnych komponentów wyprodukowanych głównie w latach 40-tych, 50-tych i 60-tych XX w.

Cała wykonana jest bez lutowania, gdyż na tym poziomie nawet jedna kropla cyny degraduje dźwięk. Jednym z najważniejszych elementów kolumny jest fenomenalny głośnik średniotonowy z lat 50-tych, o najlżejszej 20-centymetrowej membranie w historii (5 gram) i co za tym idzie niezrównanej rozdzielczości, szybkości i precyzji. Wybraliśmy go z ponad 20 podobnych produkowanych w tamtej epoce, a prace nad jego filtracją (wydobyciem optymalnego zakresu pasma) zajęły 12 lat.

⸜ → AVATAR-AUDIO.com, dostęp: 18.08.2025.

Od Numeru Dwa najwyższy model „1” różni się lepszym okablowaniem i komponentami w zwrotnicy oraz trochę inna wersją głośnika niskotonowego. Wszystkie te elementy mają prowadzić do „wzrostu rozdzielczości”, a co za tym idzie „bardziej wiarygodnej, namacalnej sceny (separacja, lokalizacja) i naturalniejszej barwy. Aby to się udało, zwrotnica musi być naprawdę pojechana. Konstruktor wielokrotnie mówił o tym, że dowija i odwija cewki, składa oporniki z wielu mniejszych, podobnie jak pojemność.

ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Kolumny Avatar Audio Holophony Numer 1 testowane były w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Do ich napędzenia użyłem wzmacniacza dzielonego, złożonego z przedwzmacniacza lampowego Ayon Audio Spheris Evo i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Konstrukcje te mają bardzo wysoką skuteczność, ale nie znaczy to, że muszą grać ze wzmacniaczem lampowym.

Kolumny stanęły w odległości 246 cm od miejsca odsłuchowego i 255 cm od siebie, licząc od ich osi pionowej, dokładnie w miejscu, gdzie na co dzień stoją Harbethy M40.1. Od tylnej ściany znajdowały się w odległości 83 cm, również od ich osi i od tylnej ścianki modułu niskotonowego (pomiary wykonałem miernikiem laserowym Bosch PLR 50 C). Z Soulution 710 łączył je kabel Siltech Triple Crown. Kolumny skręcone były bezpośrednio na miejsce odsłuchowe.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

⸜ THE OSCAR PETERSON TRIO, We Get Request, Verve/Lasting Impression Music LIM K2HD 032, K2HD Mastering, „24 Gold Direct-from-Master Edition UDM”, Master CD-R ⸜ 1964/2009.
⸜ MAYO NAKANO PIANO TRIO, Miwaku, Briphonic BRPN-7007GL, Extreme Hard Glass CD-R ⸜ 2017; więcej → TUTAJ.
⸜ RADIOHEAD, Kid A, Capitol Records CDP 7243 5 27753 2 3, CD ⸜ 2000.
⸜ RADIOHEAD, OK Computer OKNOTOK 1997 2017, XL Recordings Ltd./Beat Records XLCDJP868, 2 x UHQCD ⸜ 2017.
⸜ ANJA GARBAREK, Briefly Shaking, EMI 8608022, CCD ⸜ 2005, recenzja → TUTAJ.

»«

KONKRETNE TECHNOLOGIE ZAWSZE PRZEKŁADAJĄ SIĘ na konkretne modyfikacje w dźwięku – innymi słowy na dźwięk. Użycie takiej, czy innej uprawomocnione jest osiąganymi dzięki temu wynikami i jako takie stanowi coś w rodzaju „sprężyny” dającej w wyniku akumulacji tych zmian postęp. Bo postęp w audio jest wyraźny i średnia jakość dźwięku produktów służących do odtwarzania muzyki jest obecnie w miejscu, o którym melomani z lat 50., 60. czy 70. mogli tylko pomarzyć.

Ale jest też i tak, że zmiany – a więc i postęp – osiągnięte dzięki nowym technologiom mają swoją ciemniejszą stronę. Zwykle jest bowiem tak, że coś tam jednak tracimy. Suma wychodzi na plus, bez dwóch zdań. Mimo to pewne cechy dźwięku, które znamy z odtworzeń na – powiedzmy – systemach lampowych, z płyty winylowej czy z kolumn bazujących na technikach innych niż te, do których przyzwyczaił nas współczesny rynek audio, nie są we współczesnych produktach dostępne lub są w nich ograniczone.

Topowe kolumny Avatar Audio wszystko to, o czym mówię, to jest: technologia = dźwięk, pokazują w ułamku sekundy. Ale słychać też w tym mgnieniu oka coś więcej, że da się, w ekstremalnym wydaniu, przenieść część „starych” technik do współczesnego świata. Dlatego to absolutnie topowe konstrukcje, topowy high-end, w którym problemy zastosowanych technologii – w tym przypadku chodzi o dobór przetworników – nie są słyszalne, a jeśli już, to w ograniczonym wymiarze, zaś zalety dają niebywale dojrzały i złożony wewnętrznie przekaz. I to taki, który nie jest „dźwiękiem własnym”, a po prostu – dźwiękiem.

Rzecz, która w Numerze 1 zachwyca, to piękne barwy. Wszystkie kolumny Czariusza, które testowałem w jakiejś mierze mają „zaszyty” charakter przetworników papierowych o małym wychyleniu. To rzecz, którą warto poświęcić, jeśli szukamy tego, co oferują, bo oferują to na najwyższym poziomie. Chodzi mi przede wszystkim o szybkość, namacalność i rozdzielczość. To elementy, które zwykle otrzymujemy z kolumn elektrostatycznych, tubowych i z otwartymi odgrodami, ale nigdy razem.

Topowy model tej polskiej manufaktury oferuje to samo, ale raz, że o rząd lepiej, a dwa, że bez czegoś „swojego”. To trochę tak, jakbym słuchał moich Harbethów M40.1, ale z jeszcze większą szybkością dźwięku, a nawet, do pewnego stopnia, lepszą rozdzielczością, a co za tym idzie – realizmem. Nie wszystko da się w ten sposób zrobić, jak pokazały testy z ciężką muzyką elektroniczną grupy Radiohead, najniższy bas nie jest prezentowany w równie tłusty i „fizyczny” sposób. Nie miałem z tym jednak żadnego problemu. Po raz pierwszy to, co otrzymałem przewyższało to, co czego nie miałem.

Nie przez przypadek dwukrotnie wspomniałem o rozdzielczości. Numer 1 pokazał nagrania z płyty OSCAR PETERSON TRIO We Get Request w świeży, doskonale spójny i wiarygodny sposób. Momentami naprawdę mogłem się poczuć, jakbym siedział w studio – a to przez lekkie uderzenie w werbel, a to przez ześlizgnięcie się palca kontrabasisty, a to wreszcie przez pokazanie, w jak odmienny sposób został zarejestrowany fortepian lidera. I nie chodzi wcale o jakiś hiperrealizm. Nic nie zostało przerysowane, nie było mowy o przegięciu w którąkolwiek stronę.

Otrzymałem po prostu fenomenalny obraz studyjnego nagrania, z jego osobliwościami i namacalnością dźwięku, którą przynosi. A to przecież wersja szczególna tej płyty, bo wypalona na złocie przez pana Winstona Ma i wydana w serii „24 Gold Direct-from-Master Edition UDM” na krążku Master CD-R. Naprawdę dawno jej nie słyszałem w tak dobrym wykonaniu. Moje Harbethy proponują mocniej zagęszczony plan dźwiękowy, ale niewiele, równie spójny, a przy tym nie aż tak doskonale zróżnicowany, jak Avatary. Z kolei kolumny w rodzaju YG Acoustics idą jeszcze krok dalej w różnicowaniu uderzenia, w wejściu w nagranie, ale już bez równie wysokiej miodopłynności, jaką dają polskie konstrukcje.

Puściłem tę płytę Czariuszowi, kiedy ustawialiśmy kolumny, na co zareagował uśmiechem i uwagą o bardzo świeżym, otwartym nagraniu. Zdziwił się też, że płyta CD może tak dobrze zagrać. Nie pozostało mi nic innego tylko sięgnąć po jeszcze jedno topowe nagranie i topowe wydanie, płytę MAYO NAKANO PIANO TRIO zatytułowaną Miwaku, a wydaną na krążku Extreme Hard Glass CD-R. To kompletnie inny dźwięk. Szef Avatara stwierdził, że jest mniej dźwięczny niż płyta Petersona i początkowo nawet marudził, że fortepian brzmi w ciemny sposób.

Ale po chwili, w otwierającym ją utworze ˻ 1 ˺ Manghã de Carnaval (Carnival Morning), często nazywanym Czarnym Orfeuszem, kompozycji brazylijskiego kompozytora Luiza Bonfá i autora tekstu Antônio Marii, dołącza do fortepianu perkusja i wszystko się zmienia. Ale i nie zmienia zarazem. Bo to rzeczywiście zupełnie inne nagranie niż Petersona, choć równie wysokiej próby. W tym sensie, że dźwięk się otwiera, a perkusja przybliża do nas. A i fortepian brzmi nieco dźwięczniej. A jednak to wciąż ciemniejszy sposób pokazania dźwięku.

Z kolumnami Numer 1 wszystko to było nieprawdopodobnie łatwe do usłyszenia, zrozumienia i przeżycia. Ich brzmienie jest bowiem z jednej strony ultraszybkie i ultrarozdzielcze, a z drugiej niebywale płynne – mógłbym powiedzieć wręcz, że się powtórzę, „miodopłynne”. Dźwięki są uwspólnione przez muzykę, łączą się w większe całości te w jeszcze większe itd. I jest też wszystko niebywale dynamiczne. Jak gdyby nie chodziło o wygaszenie ataku, a o pokazanie go w całej rozciągłości i spójności.

Nasze płyty

⸜ MUNIAK / MENCEL / von HOMBRACHT / TANSCHEK
Contemplation

Inspirafon INS|03
Compact Disc ⸜ 2015

Contemplation BYŁA OSTATNIĄ PŁYTA nagraną i wydaną za życia Janusza Muniaka. Choć na jej okładce nie jego nazwisko jest podane jako główne, to on jest na niej najważniejszy. Płytę wydało małe wydawnictwo Inspirafon w listopadzie 2015 roku, mimo że została nagrana w lipcu 2012 roku. Nad nagraniem, w Studiu Koncertowym Radia Katowice, miksem i masteringiem czuwał Wojciech Przybylski.

Jedną z osób zaangażowanych finansowo i merytorycznie w jej powstanie był pan Andrzej Kobos, właściciel dużej firmy IT, a prywatnie absolutnie odjechany audiofil. Wcześniej, przypomnijmy, sfinansował powstanie płyty Chwile Bogdana Hołowni (Sony Music Entertainment Polska, 2001). Ponieważ znaliśmy się jeszcze z czasów, kiedy pracowałem u polskiego dystrybutora firm McIntosh, VTL itd., zaproponował mi, aby „High Fidelity” objęło patronat medialny nad wydawnictwem, co z radością zrobiłem – na tylnej stronie okładki znajdą państwo logo „High Fidelity”.

Jak mi wówczas mówił, Wojciech Przybylski wykorzystywał w tym procesie stary, analogowy sprzęt, jeszcze z lat 60. Nagranie było cyfrowe, wielościeżkowe, ale rejestracje zostały dokonane na „setkę”, czyli wspólnie z wszystkimi muzykami. A, przypomnimy, na fortepianie zagrał z Joachimem Mencelem, również w dodatkowej roli producenta, kontrabasistą Willemem von Hombrachttem z St. Louis oraz perkusistą Harrym Tanschekiem z Wiednia.

Dźwięk tej płyty jest niezwykle zrelaksowany. Słychać, że perkusja została zarejestrowana głównie przy pomocy mikrofonów ambientowych. Nie jest ona „namacalna” w klasycznym sensie tego słowa, a raczej zdystansowana. Najważniejszy jest saksofon Muniaka. Ale i on nie brzmi w „dobity” sposób. Ma pełne barwy, ale jest lekko od nas odsunięty. To nagranie z oddechem i przestrzenią. I bardzo, bardzo relaksujące. Barwy nie są może jakoś wybitnie wyrównane i słychać lekkie podbicie części pasma spomiędzy 400 i 800 Hz, ale to jest część „pakietu”.

Jak w recenzji płyty dla portalu JazzPress.pl pisał Jarosław Czaja: „Płyta ma walory audiofilskie o szerokim paśmie dynamicznym, ale paradoksalnie jej nieco suchy na pozór, ale bardzo naturalny dźwięk, może się wydawać cokolwiek... mało ciepły i «analogowy”, jak na standardy dzisiejszych cyfrowych «polepszaczy»”. To prawda. Nie ma tutaj niczego na siłę, żadnego przymuszania do „audiofilstwa”. To płyta, do której się dojrzewa – muzycznie i dźwiękowo. Szacunek dla niej rośnie wraz z czasem. I po latach okazuje się jednym z ciekawszych nagrań polskiego jazzu lat 2000.

» Jakość dźwięku: 8/10

www.FACEBOOK.com

DŹWIĘK KOLUMN AVATAR AUDIO jest osadzony na pełnej miąższu niskiej średnicy, ale z mocnym basem. To podobne strojenie jak kolumn odniesienia, choć osiągnięte za pomocą innych narzędzi. Avatary pokazują nie tylko uderzenie i podtrzymanie, ale i detale związane z gaśnięciem dźwięku. I są nieprawdopodobnie przejrzyste na sposób nagrania i wydania. Momentalnie więc było słychać, że bliskie mikrofonowanie perkusji na płycie Mayo Nakano wypchnęło ją w miksie do przodu i skompresowało w mniejszej przestrzeni niż ta sama perkusja na krążku We Get Request.

Dlatego też można powiedzieć, że to zupełnie inne płyty. A jednak ich impakt emocjonalny był podobny – siedziałem zasłuchany nie w dźwięk, a w muzykę. Jak gdybym przeskoczył nad techniką. A jednocześnie byłem tego doskonale świadomy właśnie dlatego, że kolumny ją pokazują tak, jakby były monitorami studyjnymi. To znaczy w wiarygodny sposób – sposób, któremu można wierzyć.

Przy czym zdaję sobie sprawę z tego, że problem z tego typu określeniem jest taki, że kolumny studyjne bardzo rzadko są tak wyrafinowane, jak topowe kolumny audiofilskie. Służą czemuś innemu i są inaczej traktowane. Mająteż charakterystyczne dla siebie podbarwienia i braki. Aby „wyciągnąć” z nich coś dobrego inżynierowie realizujący, miksujący czy masterujący dźwięk muszą się ich „nauczyć”.

Wprost mówi o tym James Farber w wywiadzie udzielonym magazynowi „Stereophile”. Pięciokrotny zdobywca nagrody Grammy, pracującymi z takimi artystami, jak John Scofield, Joshua Redman, Brad Mehldau, Dave Holland, Joe Lovano, Pat Metheny czy Michael Brecker, wspomina:

Kiedy zaczynałem, korzystaliśmy z kolumn Altec Big Red. Ich dźwięk nie był szczególnie dokładny, ale nauczyliśmy się tego, w jaki sposób z nimi pracować. A później zmieniliśmy je na kolumny Yamaha NS-10. Jak one posysały! – Ale niech mi będzie wolno dodać, że zrobiłem przy ich pomocy kilka wspaniale brzmiących albumów jazzowych i dwie znakomicie brzmiące płyty Jamesa Taylora. Nie wiem, jak to zrobiłem, ale z czasem nauczyłem się ich.

⸜ KEN MIHALLEF, James Farber. Capturing The Live Event in the Studio, „Stereophile” Vol. 48, No. 5, maj 2025, s. 123.

A tuż przedtem mówi: „Często życzyłbym sobie, aby reżyserki dźwięku były wyposażone w kolumny takiego kalibru, z jakich korzystają audiofile”. Główny problem z dźwiękiem kolumn studyjnych jest taki, że jest płaski emocjonalnie. Niby wyrównany, ale jednak czegośmy brakuje w ekspresji. Jest zwykle jasny krzykliwy i doskonale przejrzysty oraz selektywny. Ale mało rozdzielczy i niemal bez różnicowania głębi sceny, o wysokości nie wspomniawszy. A – wracając do tematu testu – kolumny Avatara są selektywne i rozdzielcze, szybkie i wypełnione.

I nie trzeba się ich „uczyć”, bo brzmią doskonale od razu, od pierwszego usłyszenia. I to nie tylko z takim materiałem, jak z przywołanych dwóch płyt, ale z dowolnym. Stary master płyty Revolver grupy THE BEALTES potrafi zagrać jasno i twardo. Ale nie z testowanymi kolumnami. Tak, słychać było zabiegi realizatorów dążących do utwardzenia ataku i podania brzmienia perkusji czy gitar w świeży i dynamiczny sposób, ale nie zmieniało to odbioru muzyki podanej przez testowane kolumny. To nie było jasne czy agresywne granie, a granie niemal ciepłe. Ale i wybitnie zróżnicowane barwowo, przestrzennie i dynamicznie.

To oczywiste, że nie było w tym niskich dźwięków, kolumny niczego nie dociążają. Ale też nie było przesunięcia naszej uwagi ku górze pasma, co zwykle kończy się w nieprzyjemny sposób. Tańsze modele Avatara idą w stronę podkreślenia ataku, co da się uzupełnić doborem wzmacniacza i kabli – tutaj po prostu trzeba zadbać o topowy system, bez konieczności modyfikacji nim samych kolumn.

Tym bardziej, że – jak wspomniałem na początku – kolumny potrafią zagrać wyjątkowo nisko. Robią to w stylu kolumn z zamknięta obudową, ale i z otwartą odgrodą jednocześnie. Nie schodzą aż tak nisko jak Harbethy, ale nie dlatego, że coś jest w nich ścięte, a dlatego, że energia tego zakresu jest w nich zawarta w mikrowydarzeniach, a nie w masie.

To dlatego ˻ 1 ˺ Everything is in a Rihgt Place z płyty Kid A RADIOHEAD, Exit Music (For a film) z płyty O.K. Computer tegoż zespołu, jak i inne utwory zupełnie nieaudiofilskie, zabrzmiały z testowanymi kolumnami w zrównoważony tonalnie, gęsty sposób. Jestem przekonany, że nigdy wcześniej nie słyszeliście państwo elektroniki podanej w tak zaskakująco świeży i zróżnicowany sposób.

Podsumowanie

CZARIUSZ ANDREJCZUK ma hobby polegające na nagrywaniu prób i koncertów amatorskich wykonawców i zespołów, jak i uczniów szkół muzycznych. Robi to po swojemu, czyli minimalistycznie. Na długiej tyczce ustawionej pomiędzy muzykami montuje przenośny rekorder z dwoma mikrofonami dookólnymi. Materiał jest zapisywany w 32 bitach, 192 kHz i nie jest obrabiany w żaden sposób. Wraz z kolumnami przywiózł mi o posłuchania płytę CD-R wypaloną z kilku takich nagrań.

Jej dźwięk jest niebywale szybki i bezpośredni. Podobnie jest z jego kolumnami. To rozdzielcze, dojrzałe granie, w którym niczego nie brakuje. Grając płytę ANJI GARBAREK Briefly Shaking nie dostaniemy takiego ciśnienia, jak z Harbethami, nie ma o tym mowy. Ale też nie będzie to granie chude. A z materiałem jazzowym i klasycznym będziemy mogli przysiąc, że Avatary schodzą niżej niż brytyjskie monitory.

To topowe granie, pod każdym względem, pod warunkiem, że i cały tor będzie topowy. Wyrafinowane formalnie, nasycone emocjonalnie, piękne. To najlepsze kolumny tej firmy i jedne z najlepszych dostępnych na rynku, bez względu na cenę. Jeśli nie musicie państwo grać muzyki bardzo głośno (ale nie chodzi o to, że cicho), kolumny Czariusza mogą być kropką nad „i” dla waszego systemu. Od nas, z przyjemnością przyznane, wyróżnienie ˻ GOLD FINGERPRINT ˺.

Dane techniczne (wg producenta)

Konstrukcja: trójdrożna, trzygłośnikowa
Pasmo przenoszenia: 28 - 18 000 Hz
Maksymalna moc nominalna: 20 W
Impedancja nominalna: 4 Ω
Efektywność: 95 dB
Wymiary (wys. x szer. x gł.): 1160 x 350 x 480 mm
Masa: 25 kg/szt.

»«

Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Avatarhile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ.

www.AIAP-online.org

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2025



Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) • → TEST
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwą zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (przedwzmacniacz liniowy): Pro Audio Bono PAB CERAMIC 70 UNI-FOOT • test → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition


Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: Leben CS-600X • test → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod wzmacniaczem): Kryna PALETTE BOARD PL-TB-Cu-TP • test → TUTAJ
Kabel zasilający (wzmacniacz): Acrolink 8N-PC8100 PERFORMANTE NERO EDIZIONE № 1/15 • więcej → TUTAJ

Słuchawki:
  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima ⸜ słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|