pl | en

WZMACNIACZ MOCY ⸜ monobloki

Ancient Audio
SILVER GRAND MONO II

Producent: ANCIENT AUDIO
Cena (w czasie testu): 240 000 złotych/para

Kontakt: JAROMIR WASZCZYSZYN
ul. Malawskiego 50
31-471 Kraków ⸜ POLSKA


www.ANCIENT.com.pl

» MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma:
ANCIENT AUDIO


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, Ancient Audio

No 257

1 września 2025

˻ PREMIERA ˼

Założona w 1995 roku ANCIENT AUDIO jest polską, mającą siedzibę w Krakowie, firmą specjalizującą się w elektronice high-end, skupiającą się na urządzeniach lampowych. W jej ofercie znajdziemy również kolumny oraz urządzenia półprzewodnikowe. Testujemy premierowo najnowszy produkt tej manufaktury, monobloki Silver Grand Mono II.

KIEDY JAREK WASZCZYSZYN, założyciel, właściciel i konstruktor firmy Ancient Audio w jednym, przywiózł do mnie swoje topowe monobloki, pomyślałem, że właściwie nic się nie zmieniło. Ta, świętująca w tym roku trzydziestolecie istnienia firma wciąż pozostaje producentem swego rodzaju rękodzieła artystycznego, mikromanufakturą nastawioną na pojedynczych klientów. W czym, na marginesie, przypomina tego typu producentów działających w Japonii.

Oto bowiem nowa wersja wzmacniacza, którego poprzednią inkarnację, noszącą nazwę Silver Grand Mono, testowałem w 2009 roku, z zewnątrz od poprzedniej różni się tym, że zamiast granitu na obudowę, Jarek wykorzystuje aluminiowe, frezowane bloki. Poza tym – wszystko wygląda niemal tak samo; test poprzedniej wersji wzmacniacza → TUTAJ. Czyli mówimy o lampowym wzmacniaczu mocy w formie monobloku, z wydzielonym na zewnątrz zasilaczem, pracującym w trybie PSE (Parallel Single Ended) z dwoma lampami 300B na wyjściu, oferującym około 16 watów mocy wyjściowej na kanał.

Od 2006 roku, kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ten wzmacniacz w wersji I wiele się jednak wydarzyło i wewnątrz to jednak zupełnie inny produkt. Tak, wciąż jest on wykonywany ręcznie w technice punkt-punkt, czyli bez udziału płytki drukowanej – ta jest tylko w zasilaczu – z transformatorami nawijanymi po stronie wtórnej srebrem, zaprojektowanymi specjalnie do tego urządzenia i wciąż to produkt aspirujący do top high-endu.

O tym, że to nie są aspiracje na wyrost mogłem się przekonać słuchając przez kilkanaście lat poprzedniej wersji wzmacniacza u Janusza, w czasie spotkań Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, gdzie były najważniejszym elementem systemu. To był prawdziwy kręgosłup tego systemu i zaskakujące było to, że wraz z kolejnymi zmianami, które w nim zachodziły, wzmacniacze Ancient Audio pokazywały więcej, więcej i więcej

»«

Kilka prostych słów

JAROMIR WASZCZYSZYN
właściciel, konstruktor

⸜ JAROMIR WASZCZYSZYN z wzmacniaczem Silver Grand Mono II w redakcji „High Fidelity”

W TRZYDZIESTOLETNIEJ HISTORII ANCIENT AUDIO wzmacniacz Silver Grand Mono zajmuje miejsce szczególne. Pierwsza wersja powstała dwadzieścia lat temu, po sześciu latach prac. Wzmacniacz ten stał się flagowym produktem firmy i taką pozycję nadal utrzymuje.

Dwadzieścia lat to w elektronice przepaść, ale zachodzące w tym czasie zmiany mogą skutkować zarówno progresem, ale i regresem. Lampy elektronowe z lat 60. są uważane za niedoścignione, ale z drugiej strony technika półprzewodnikowa nadal pędzi do przodu, rozwija się i komplikuje zgodnie z prawem Moore'a. A konstrukcja, którą mają państwo okazję zobaczyć w tym teście łączy obydwa te światy.

Pierwsza wersja tego urządzenia w swoim czasie została uznana przez wielu audiofilów i dziennikarzy jako najlepiej brzmiący wzmacniacz na ziemi. Bez „ale”, po prostu – kropka. Co jednak nie zmieniło faktu, że zawsze da się coś poprawić. W końcu, po zebraniu iluś tam zmian, masa krytyczna została przekroczona i przyszedł czas na oficjalną druga wersję.

To co najbardziej rzuca się w oczy w wersji II, to nowe obudowy wykonane z aluminium, produkowane przez zaprzyjaźnioną firmę CHAMPION H&C z Tajwanu. Wnętrze jest zaś sumą drobnych, ale istotnych udoskonaleń.

⸜ Prototyp pierwszej wersji wzmacniacza z 2005 roku • zdj. Ancient Audio

Wzmacniacze na lampach 300B, w szczególności w topologii Single Ended, są nieprawdopodobnie wrażliwe na jakość zasilania. Nietrudno więc zauważyć, że zasilacz w Silver Grand Mono II jest o wiele bardziej skomplikowany niż sam wzmacniacz. W czym ujawnia się wada wrodzona lampy żarzonej bezpośrednio – przez obwód żarzenia przechodzi bowiem pełny sygnał akustyczny. Stąd zasilacz żarzenia musi być najwyższej klasy. Jak się okazało, po poprawkach, ograniczeniem stał się nawet kabel łączący zasilacz ze wzmacniaczem. Nowa wersja ma więc stabilizator napięcia umieszczony niedaleko lamp.

Kolejnym newralgicznym elementem jest zasilacz wysokiego napięcia. A to dlatego, że we wzmacniaczu Single Ended zasilacz nie tylko dostarcza energię, ale też ją odbiera (samoindukcja transformatora głośnikowego). Kluczowa jest więc jakość głównych kondensatorów, jako magazynu energii. Dlatego zamiast dwóch klasycznych kondensatorów, jak w pierwszej wersji, w drugiej zastosowałem baterię dwudziestu pięciu szybkich elementów. Dzięki takiemu połączeniu ich sumaryczna rezystancja szeregowa jest sto razy mniejsza. Również stabilizator wysokiego napięcia może dostarczyć impulsy prądowe kilkakrotnie szybciej.

Szybkie elementy muszą być czymś połączone, stąd zasilanie drugiej wersja jest okablowane wysokiej jakości miedzią, izolowaną Teflonem. Teflon jest jednym z najlepszych materiałów izolacyjnych (oprócz oczywiście próżni), ma bowiem niską stałą dielektryczną, a także brak efektu pamięci. Dlatego też materiał ten jest również w moich wzmacniaczach wykorzystany jako izolacja transformatora oraz izolacja kondensatorów V-Cap CuTf.

⸜ Gotowy wzmacniacz Grand Silver Mono (I) • zdj. Ancient Audio

Obecna wersja Silvera jest wyposażona w inne okablowanie sygnałowe. Jak przystało na model o nazwie Silver, jest ono wykonywane z najczystszego srebra, produkowanego przez fantastyczne laboratorium (jeszcze nie upadłem na głowę, żeby powiedzieć, w którym). Jednak zamiast taśmy, jak w wersji I, wykorzystałem szereg cienkich drutów, izolowanych twardym i miękkim Teflonem (kabel Litza). Miękki Teflon dodatkowo tłumi wszelkie drgania, wbrew pozorom rzecz niezwykle istotna we wzmacniaczu lampowym. Wskutek magnetostrykcji rdzenia, transformator głośnikowy drga, także bez podłączonych głośników. I te drgania rozchodzą się na cały wzmacniacz. Stąd tyle zachodu z konstrukcją mechaniczną, odpowiednimi klejami, izolatorem itp.

No i rzecz najciekawsza, czyli pytanie o finalny efekt. Miałem możliwość porównania poprzedniej, ale ostatecznej, „granitowej” wersji z szeregiem udoskonaleń, z obecną, w aluminium. Pierwsze sekundy pokazały kierunek , a mianowicie niesamowitą dynamikę, energię i timing. A reszta... Zaraz zobaczymy. Suma wszystkich, starannie dobranych kroków dała zupełnie inną klasę dźwięku.

⸜ Jaromir montujący lampy w nowej wersji monobloków

Para podczas testów wzmacniacz jest wyposażony w standardowe lampy i z takimi lampami klient go otrzymuje. Lampy klasy Western Electric, Takatsuki itd. pokazują jeszcze więcej muzyki, co trzeba mieć na uwadze. Ponieważ jednak świat wzmacniaczy lampowych SE 300B jest światem absolutnych indywidualistów, nie chciałem nikomu narzucać mojej wizji i to im pozostawiłem ostateczny wybór. Tym niemniej test powinien pokazać wszystkie podstawowe cechy urządzenia, które potem można wzmacniać lub osłabiać samodzielnie, sięgając po różnego rodzaju lampy. JW

»«

Silver Grand Mono II

PIERWSZYMI PRODUKTAMI ANCIENT AUDIO były wzmacniacze hybrydowe i lampowe. W późniejszych latach firma wyspecjalizowała się również w produkcji kolumn i odtwarzaczy CD. Z modelu → LEKTOR AIR V-EDITION korzystałem w swoim systemie referencyjnym przez długi czas, ale to wzmacniacze, a w szczególności wzmacniacze lampowe pracujące z bezpośrednio żarzonymi triodami 300B, były dla Jaromira najważniejsze.

Monobloki Silver Grand Mono od początku miały być urządzeniami „aspirującymi” – do najdroższych systemów audio, do najlepszego dźwięku itd. Kosztując nieprawdopodobne, jak na polskie warunki w 2006 roku, ponad 100 000 złotych, spełniły pokładane w nich nadzieje i dla wielu stały się punktem odniesienia. Tym bardziej, że był to wzmacniacz lampowy, w dodatku pracujący z triodami 300B, a więc należący do szczególnej grupy tego typu produktów.

Jego nowa wersja ma inną obudowę, zmieniony zasilacz, poprawki w wielu miejscach konstrukcji, jednak podstawowe założenia pozostały bez zmian. Mówimy o wzmacniaczu mocy w formie monobloków – na każdy kanał przypada osobny, monofoniczny wzmacniacz. Z głównego układu wydzielono zasilacze umieszczone w osobnej obudowie. Na system składają się więc cztery pudełka, które należałoby ustawić na osobnych półkach. W czasie testu nie miałem takiej możliwości, ale Jarek pobłogosławił ustawienie wzmacniaczy na zasilaczach, z czego skorzystałem.

Układ elektryczny wzmacniacza bazuje na czterech lampach: dwóch podwójnych triodach w układzie wstępnym i dwóch triodach w wyjściowym. Pierwsza z lamp jest buforem wejściowym, a druga napędza lampy końcowe, to – odpowiednio – podwójna trioda E88CC oraz ECC83. Obydwie są lampami typu NOS, czyli są nowe, ale pochodzą ze starych zapasów. Z kolei lampy wyjściowe są współczesne. To podstawowa wersja lamp 300B chińskiej firmy Psvane. Pracują one w układzie równoległym single-ended, co pozwala na uzyskanie niższej impedancji wyjściowej (wyższe tłumienie wyjścia) oraz wyższą moc. Producent mówi o 16 watach.

Układ elektroniczny został zmontowany w technice zwanej „punkt-punkt”. Polega ona na lutowaniu podzespołów bezpośrednio do siebie lub do wstępnie przygotowanych „linii”, bez udziału płytek drukowanych. Wielu highendowych producentów argumentuje, że płytki te (zwane również PCB – Printed Circuit Board) w znaczący sposób ograniczają jakość dźwięku – sygnał musi biec przez cienkie, miedziane ścieżki naniesione na laminacie. Sposób wybrany przez Jarka Waszczyszyna jest niezwykle czasochłonny i to prawdziwe rękodzieło, ale – jak mówi sam zainteresowany – „na tym poziomie jakościowym nie ma wyjścia”.

W torze, oprócz lamp, znajdziemy nawijane dla Ancient Audio transformatory wyjściowe ze srebrnym uzwojeniem wtórnym, które umieszczono w puszcze widocznej na górnej ściance. Sprzęgnięcie między stopniami zapewniają sprawdzone, doskonałe kondensatory V-Cap CuTF (Copper Foil Fluoropolymer Film) z teflonowymi okładzinami i połączeniami z miedzi OCC (Ohno Continuous Cast) w izolacji AirLok firmy VH Audio; używam tych kondensatorów w odtwarzaczu Ayon Audio CD-35 HF Edition. Chris VenHaus, założyciel i szef firmy, pisze:

Podróż w celu opracowania serii kondensatorów V-Cap CuTF (Copper Foil Fluoropolymer Film) została zainspirowana moją obsesją, aby wydobyć szczególną magię znajdującą się w duszy muzyki. Zbyt często komponenty pasywne pozbawiają nagrania kolorów lub dodają własne barwy. Zimny, sterylny, pozbawiony życia dźwięk z płaskim pasmem przenoszenia aż po zakres, który słyszą tylko uszy nietoperza nie doprowadzi nas do celu. Podobnie jak tłusty, rozdęty (…).

Copper Foil and Fluoropolymer Film Audio Capacitors, → www.V-CAP.com, dostęp: 5.08.2025.

Połączenia pomiędzy złoconym wejściem RCA i układem, a także wyjście głośnikowe (złocone gniazda WBT), zostały wykonane za pomocą srebrnego okablowania w Teflonie. Srebrne są również szyny zbiorcze masy, do których lutowane są podzespoły. Druty te są wykonywane na zamówienie dla Ancient Audio przez jedno z laboratoriów, którego nazwy Jarek nie chce zdradzić.

Płytki znajdziemy za to w zasilaczu – zarówno w jego głównej części, w osobnej obudowie, jak i w samych wzmacniaczach w układzie stabilizacji napięcia. Zasilanie zapewniane jest przez dwa duże transformatory toroidalne i jeden mniejszy, klasyczny (na kanał). Osobno zasilane jest napięcia żarzenia lampy wyjściowej, żarzenie lamp wejściowych i napięcia anodowe poszczególnych lamp. Wszystkie napięcia są stabilizowane.

W tłumieniu tętnień sieci pomaga tym razem bateria trzydziestu małych kondensatorów na kanał, zamiast dwóch dużych w poprzednim modelu – łącznie to 160 000 μF. Jarek pisze o niższej impedancji szeregowej (ESR – Equivalent Series Resistance) i szybszym oddawaniu impulsów – podobnie myślą też inni highendowcy. Ale, dodajmy, nie wszyscy się z tym tokiem rozumowania zgadzają. Popatrzmy na wzmacniacze firm Accuphase czy Ypsilon, a zobaczymy w ich zasilaczach potężne, duże kondensatory.

Lampy zamontowano w teflonowych gniazdach ze złoconymi stykami. Są one przykręcone do solidnej obudowy. Ta została wykonana z pojedynczego bloku aluminium i poanodowana na kolor czarny. Na przedniej ściance umieszczono okienka, w których odczytamy status urządzenia – na dole czy zasilanie jest włączone, a na górnej, czy lampy końcowe mają odpowiednie napięcie biasu. Zasilacz ze wzmacniaczem jest połączony plecionym, grubym kablem zakończonym zakręcanym wtykiem wielopinowym.

Urządzenie właściwie nie ma nóżek, ponieważ Jarek ich wybór pozostawia użytkownikowi końcowemu. O ile w przypadku lamp to zrozumiałe, o tyle jeśli chodzi o nóżki, to w tej klasie urządzeń widziałbym raczej coś przykręcone na stałe. Na przykład produkty Franc Audio Accessories, albo znakomite nóżki Divine Acoustics Kepler.

Jak mówiłem, to solidnie przygotowany produkt rękodzielniczy. Nie spodziewajmy się więc, że każdy egzemplarz będzie wyglądał identycznie, ani że będzie wykonany idealnie. Każdy zostanie jednak wykonany na zamówienie, dla konkretnej osoby i z konkretnym systemem na myśli. Tak bowiem działa topowa część rynku Premium, w każdej dziedzinie.

ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacze mocy Ancient Audio Silver Grand Mono II testowane były w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Porównywane były do wzmacniacza odniesienia, czyli tranzystorowej końcówki mocy Soulution 710 – w obydwu przypadkach sygnał dostarczany był z przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo. W czasie testu jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików Sforzato PCM-05 EX z zegarem DSP-05 EX.

Sygnał między przedwzmacniaczem i wzmacniaczami przesyłany był interkonektem RCA Siltech Single Crown, a do końcówek przesyłany był kablem RCA Crystal Cable Absolute Dream. Sygnał do kolumn Harbeth M40.1 dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacze zasilane były przez kable Acoustic Revive Absolute.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

⸜ PAT METHENY, What's It All About, Nonesuch. Records/Warner Music Japan WPCR-14176, CD ⸜ 2011, recenzja → TUTAJ.
⸜ THE BEATLES, Let It Be, Apple Records /Universal Music Group International UICY-16030/1, 2 x SHM-CD ⸜ 1970/2021.
⸜ MILTON NASCIMENTO & ESPERANZA SPALDING, Milton + Esperanza, Concord Records UCCO-1243, SHM-CD ⸜ 2024, recenzja → TUTAJ.
⸜ ROY HAYNES QUARTET, Out Of The Afternoon, Impulse!/UMG Recordings UCGU-9079, „Acoustic Sounds SACD Series #7”, SHM-SACD ⸜ 1962/2025.
⸜ DIRE STRAITS, Brothers In Arms. 40th Anniversary Edition, Vertigo/Universal Music Recordings UICY-80595/7, 3 x SHM-CD ⸜1985/2025, recenzja → TUTAJ.
⸜ KINGDM, Your Love, Tidal, FLAC 24/44,1, SP ⸜ 2018.
⸜ DIDO, Still on My Mind, BMG/Tidal, FLAC 24/44,1 ⸜ 2019.
⸜ ANYMA, Voices In My Head, Interscope Records/Tidal, FLAC 24/44,1 ⸜ 2025.

»«

TO NIE JEST TAK, ŻE POSTRZEGAM końcówkę mocy Soulution 710 za najlepszy wzmacniacz na ziemi – absolutnie nie. Coś jednak w tym toku myślenia jest, ponieważ przez lata, w ciągu których słuchałem za jej pomocą setek urządzeń, kolumn i kabli, wybudowała się we mnie pewność co do jej wybitnych umiejętności, w niemal każdym aspekcie. Czy to w systemach z gramofonem, odtwarzaczem CD, czy w porównaniu ze wzmacniaczami lampowymi czy tranzystorowymi, za każdym razem słyszałem jego wyjątkowe cechy. Dlatego też trudno jest mnie czymś zaskoczyć. A jednak…

Szwajcarski piec doskonale obrazuje nagrania. Nie tylko selektywnie pokazuje wszystko na dużej, bo i głębokiej i szerokiej scenie dźwiękowej, to jeszcze doskonale prezentuje bryły instrumentów, a także swego rodzaju napięcie między nimi, wyrażające się w tym, że niektóre z nich postrzegamy jako większe i ważniejsze, a inne już nie. Do czego dochodzi też nieprawdopodobna umiejętność utrzymania czystości do wysokich poziomów dźwięku z nagraniami o bardzo dużej zawartości niskich tonów – czy to nagrań organów w dużym kościele, czy popu spod znaku Dido.

Wzmacniacze Silver Grand Mono II mnie jednak zaskoczyły – właśnie przestrzenią. Wydaje mi się, że już zapomniałem, jak doskonała pod tym względem była ich pierwsza wersja i że nawet cudowny → KONDO ONGAKU nie do końca potrafił to powtórzyć. Przypomniało mi się to w pierwszych kilkunastu sekundach ˻ 2 ˺ Cherish, utworu pochodzącego z płyty PATA METHENY’ego What's It All About.

Przez chwilę siedziałem zdezorientowany i niemal pewny, że podłączyłem kolumny w przeciwfazie. Wrażenie było takie, jakby dźwięk mnie otoczył, co jest jedną z głównych cech zamiany fazy. Był nie tylko „tam”, daleko w głębi sceny, ale także wokół mnie. Znam te utwory doskonale, słuchałem ich setki razy w czasie testów i moje ciało nie było przygotowane na coś takiego, stąd moja diagnoza: pomyliłem się przy podłączeniu.

Gdybym wytrzymał jeszcze chwilę i nie wyskoczył do sprawdzania połączeń usłyszałbym, że wszystko jest w porządku, faza jest poprawna, a to po prostu wzmacniacz Ancienta pokazał coś, czego jeszcze u siebie nie słyszałem. To urządzenie potrafi bowiem w niezwykle wyważony i wyrafinowany sposób zróżnicować źródła dźwięku w przestrzeni. Nie tylko pokazać, że coś jest dalej czy bliżej, ale i czy jest większe czy mniejsze, czy gra w bardziej intensywny sposób, czy swobodniej, czy jest – wreszcie – mocniej reprezentowane przez dźwięki odbite, czy mniej.

I nie chodziło o zwykły „pogłos”, a o wrażenie realnego „bycia tam”, we wnętrzu wydarzenia. Bo to nie jest „rozfuzowanie”, czyli rozdęcie przestrzeni z jednoczesnym spadkiem czytelności ataku i selektywności. Testowany wzmacniacz w doskonale czytelny sposób definiuje instrumenty w ich bryle, w ich gęstości. Kiedy więc puściłem 1 ˺ Midnight Sugar, tytułowy utwór, rozpoczynający płytę TSUYOSHI YAMAMOTO TRIO, w niedawno wydanej wersji SACD, dostałem znacznie bardziej skupiony na źródłach dźwięku, czyli czytelny, a jednak wciąż doskonale przestrzenny przekaz.

Od razu wiedziałem też, że to wzmacniacz, który doskonale reprodukuje niski bas. Nawet z barytonową gitarą Metheny’ego dało się to wyczuć, a to przez dużą skalę dźwięku i jego zakotwiczenie w przestrzeni. Ale to tutaj, z mocną stopą perkusji Isao Fukui i punktowo brzmiącym kontrabasem Tetsuiro Obary, w którego dźwięku jest jednak dużo wybrzmienia, dało się to odczuć jeszcze lepiej. Bas z lamp 300B potrafi być znakomity, ale zazwyczaj do jego ujawnienia się w pełnej skali i potędze potrzebne są wysokoskuteczne kolumny. Silver Grand Mono II zrobi to z kolumnami o zwykłej skuteczności.

To coś, o czym piszę od lat i co powoli zdaje się przesączać do głównego nurtu: skala dźwięku, w tym budowanie go na niskim basie, nie jest wprost zależne od mocy wzmacniacza, a od jego wydajności prądowej, zarówno w dłuższym, jaki krótszym czasie. Tak naprawdę to szybkie przebiegi dają wrażenie obfitości i pełni, iluzję gęstości, a nie ich podtrzymane „legato”. Jeśli coś bazuje na „pompowaniu” powietrza, to nie gra selektywnego basu, tylko tępą „bułę”, która irytuje i przeszkadza.

Testowany wzmacniacz jest pod tym względem szczególny. Już jego pierwsza wersja, znana mi z systemu Janusza i niezliczonych nocy spędzonych w Towarzystwie Sonicznym, „targała” kolumnami Sonus Faber Electa Amator II jak żaden inny wzmacniacz, a u mnie w domu napędziła duże kolumny Harpia Acoustics do poziomów, o które te kilkanaście watów trudno by było podejrzewać. „Dwójka” , o ile mnie pamięć nie zawodzi, jest pod tym względem jeszcze lepsza.

A to dlatego, że da się z nią słuchać muzyki naprawdę głośno bez słyszalnej kompresji. Lampy mają to do siebie, że łagodnie wchodzą w przesterowanie, podobnie jak taśma magnetofonowa. I szybko z niej wychodzą. Ale akurat triody 300B w układach, w których wydobyta jest ich nieprawdopodobna rozdzielczość i dynamika, mają margines przesterowania, czyli moment, od którego wchodzą w przester do momentu, w którym zaczyna być wyraźnie słyszalny, mniejszy niż inne lampy.

W konstrukcjach takich, jak Silver Grand Mono II jest on jeszcze mniejszy – tutaj chodzi o maksymalną przezroczystość na sygnał po granice możliwości samych lamp, tak to przynajmniej czytam. Wzmacniacz Ancient Audio również ma punkt, w którym zniekształcenia zaczynają być słyszalne. Jest on jednak na tyle wysoko, że słuchając muzyki w odległości dwóch metrów od kolumn w średniej wielkości pomieszczeniu (25 m2 plus 10 m2), nawet z tak trudnymi kolumnami, jak Harbethy, mogłem dawać „w palnik” i „rurę”, bez oznak niepokoju czy to ze strony urządzenia, czy mojej.

Doskonale wyszło to również z płytą THE BEATLES Let It Be w remiksie z 2021 roku. To znacznie lepiej poukładany dźwięk niż w oryginalnej wersji, o niebo ładniej wypełniony. Przy tym mniej „surowy”, ale to dyskusja na inny czas. Wzmacniacze Ancient Audio pokazały tę jego cechę od razu, od pierwszego uderzenia stopy perkusji w ˻ 1 ˺ Two of Us, nasycając pomieszczenie energią. Znakomicie oddały również sprężynujący pogłos nałożony na żartobliwą, nieco nerwową zapowiedź Lennona. Ciekawe, ale Ancient wcale nie dopalił niskich dźwięków tej płyty, co wzmacniacze robią nagminnie.

Doskonale oddał przy tym niższą dynamikę tych nagrań niż tę, którą słyszałem na płycie wytwórni Three Blind Mice, jak również wiele węższą paletę tonalną. Różnicowanie w wykonaniu tego urządzenia jest bowiem nieprawdopodobne – lepsze od wszystkiego, co do tej pory miałem w domu. Soulution również jest pod tym względem doskonały i lepszy od 99,99% innych urządzeń dostępnych na rynku. Ale i on – w takim porównaniu – lekko spłaszcza kontrasty dynamiczne, zarówno skali mikro, jak i makro.

Przy całym tym nasyceniu i umiejętności oddania gęstego basu, naprawdę selektywnego i zróżnicowanego tonalnie, polskie monobloki nie są typowym urządzeniem „lampowym”. W tym sensie, że jeśli szukacie państwo „lampowego ciepła”, czy jak tam się to teraz nazywa na portalach i socialach, to tego nie znajdziecie. Nic, zip, null, niente. Pod tym względem o wiele bliżej tak pojmowanego ideału będzie, wspomniany Kondo Ongaku, Phasematiom MA-1000 czy niedrogi – w porównaniu – Audio Reveal Classique.

Testowany wzmacniacz ma tak doskonale czysty dźwięk, że nie dochodzi w nim do „interpretacji” barwy. Ta wydaje się fantastycznie zróżnicowana, co pokazywały kolejne płyty, czy to ROY HAYNES QUARTET z Out Of The Afternoon, czy DIRE STRAITS z Brothers In Arms. 40th Anniversary Edition. Za każdym razem słyszałem inną historię, opowiadaną innym językiem i niosącą inne przesłanie. Wzmacniacz zatrzymuje się w pół gestu przed rozjaśnieniem, zachowując nieprzeciętne otwarcie i selektywność.

Kiedy bowiem na płycie Milton + Esperanza słyszymy niski, gęsty wokal MILTONA NASCIMENTO skonfrontowany ze śpiewnym, słodkim głosem ESPERANZY SPALDING, nie tyle że dostajemy te różnice jak na tacy, to jeszcze wokale te są „uwspólnione”, mają wspólne „jądro” energetyczne, które sprawia, że stanowią swego rodzaju jedność. Wzmacniacz równocześnie potrafi bowiem pokazać i fortepian z rozsuniętym w fazie brzmieniem, a więc otaczający nas ze wszystkich stron, podobnie jak dźwięk syntezatora, umieszczone dalej w miksie i scenie smyczki, jak i wokale głównych aktorów niedaleko przed nami.

Dlatego też słuchanie muzyki z tym wzmacniaczem nie nudzi się. Ilość szczegółów nie przerasta nas, nie męczy, choć trzeba wiedzieć – powtórzę – że to nie jest „ciepły” dźwięk. Za każdym razem otrzymujemy bowiem coś „jeszcze”, coś „więcej”. Oczywiste jest, że po jakimś czasie się do tego przyzwyczaimy i poza zdegustowaną miną u znajomych audiofiów, słuchając ich systemów, nasycimy się różnorodnością, którą oferuje Silver Grand Mono II. Ale właśnie dlatego każde kolejne przesłuchanie płyty, którą doskonale znamy będzie przeżyciem.

Podsumowanie

WIEDZĄC, JAKĄ MOC oferuje polski wzmacniacz, znając działanie lamp 300B w innych konstrukcjach, będziecie państwo pod ogromnym wrażeniem tego, w jak doskonały sposób to urządzenie oddaje bas, nie tylko z audiofilskimi nagraniami, ale i z muzyką spod znaku KINGDM, DIDO, SCARLET PLEASURE czy ANYMA (doskonały utwór Voices In My Head). I to basu zróżnicowanego tonalnie, dynamicznie i pod względem skali dźwięku.

Jednocześnie jednak nie będzie to granie „tłuste” czy tak nisko sadzone w masie dźwięku, jak ze wzmacniaczami w rodzaju Soulution 710, dla przykładu. Monobloki Silver Grand Mono II stawiają na różnicowanie, rozdzielczość, dynamikę barwową i energetyczną. Nie dyskryminują gorzej brzmiących nagrań, doskonale radzą sonie z każdym rodzajem muzyki, naprawdę każdym. Starają się z nich wydobyć to, co w nich naprawdę ciekawe, bez zakrywania ich słabszych stron. To dlatego może to nie być wzmacniacz „dla wszystkich”, trzeba wiedzieć, czego chce się od życia.

A jednak jest też tak, że komunikując ze swobodą kompresję sygnału i związane z tym zniekształcenia, polskie wzmacniacze kierują naszą uwagę do nagrań w których wszystko jest na swoim miejscu. Będziemy wiec szukali coraz lepszych wersji, wydań, egzemplarzy. Urządzenie Jarka Waszczyszyna to bowiem topowe urządzenie, maszyna transformująca sygnał ze źródła dźwięku na język zrozumiały przez kolumny. Doskonale czysta i dynamiczna, perfekcyjnie przestrzenna i z basem, o jakim marzy większość wzmacniaczy o mocy 100 watów i więcej. Jest moc! Od nas wyróżnienie ˻ GOLD FINGERPRINT ˺.

Dane techniczne (wg producenta)

• Typ wzmacniacza: Parallel Single Ended Triode
• Pojemność filtrująca w zasilaczu: 160 000 μF
• Dedykowany miernik prądu polaryzacji 300B
• Auto bias dla lamp 300B
• Nominalna moc wyjściowa: 16 W/4-8 Ω
• Stosunek sygnału do szumu: >100 dBA
• Czułość wejściowa: 500 mV
• Wymiary (szer. x gł. x wys.): 250 x 350 x 60 mm

»«

Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiophile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ.

www.AIAP-online.org

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2025



Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) • → TEST
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwą zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (przedwzmacniacz liniowy): Pro Audio Bono PAB CERAMIC 70 UNI-FOOT • test → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition


Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: Leben CS-600X • test → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod wzmacniaczem): Kryna PALETTE BOARD PL-TB-Cu-TP • test → TUTAJ
Kabel zasilający (wzmacniacz): Acrolink 8N-PC8100 PERFORMANTE NERO EDIZIONE № 1/15 • więcej → TUTAJ

Słuchawki:
  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima ⸜ słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|