|
PRZETWORNIK CYFROWO-ANALOGOWY ACCUPHASE
Producent: ACCUPHASE LABORATORY, Inc. |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 270 1 października 2026 |
NIE JESTEM PEWIEN czy państwo wiecie, ale obecny dyrektor firmy Accuphase, pan Mark Masaomi Suzuki (鈴木雅臣) został zwerbowany przez firmę Accuphase w 1981 roku w jednym celu: aby wprowadzić tego zasłużonego już wówczas producenta w cyfrową erę. A „cyfrowe” oznaczało wówczas jedno: Compact Disc.
Był wówczas młodym inżynierem zaraz po studiach. Był jednak nie tylko inżynierem, ale i audiofilem. Jak wspomina, dołączył do firmy po zakupie i zapoznaniu się z „wyjątkowym brzmieniem jednego z pierwszych wzmacniaczy mocy Accuphase z serii P-300S”. Został zatrudniony początkowo w celu kierowania ekspansją firmy w dziedzinie cyfrowego audio, a następnie przez wiele lat lat pełnił funkcję głównego inżyniera do spraw projektowania obwodów oraz kierownika działu technicznego. Awansował stopniowo na kolejne stanowiska kierownicze – przez jakiś czas pełnił funkcję wiceprezesa – po czym w październiku 2020 roku został oficjalnie mianowany dyrektorem reprezentującym i prezesem firmy Accuphase. Trudno przecenić wkład, jaki wniósł do tej firmy. Wystarczy wspomnieć o kilku jego najważniejszych rozwiązaniach, które wciąż są podstawą jej urządzeń cyfrowych, nawet jeśli z czasem musiał przekazać pałeczkę młodszym kolegom z zespołu. Przypomnijmy, że w 1986 roku spod jego ręki wyszedł pierwszy dzielony odtwarzacz CD tej firmy, model DP-80/DC-81 a w 2000 odtwarzacz SACD, model DP-100/DC-101. Ważniejsze wydają się jednak dwa rozwiązania, które zobaczymy również w testowanym przetworniku D/A DC-500: MDS (Multiple Delta Sigma) & MDS+, a także MDSD (Multiple Double Speed DSD). Obydwa dotyczą konwersji sygnału cyfrowego na analogowy za pomocą kilku równoległych gałęzi. Pierwsze związane jest z sygnałem PCM, a drugie z DSD. Dzisiaj jego projekty są doskonalone przez kolegów z różnych zespołów. Jak kiedyś wspominał, do każdego produktu jest dobierany nowy team, podobnie jest i z testowanym „dakiem”. ▒ DC-500 DC-500 JEST PRZETWORNIKIEM cyfrowo-analogowym. Producent myśli o nim raczej jak o procesorze cyfrowym, ponieważ podstawą jego układu jest układ DSP. Stąd nazwa: „Precision MDSD Digital Processor” i ulokowanie go w jednej grupie wraz z korektorem akustyki DG-78 oraz aktywną zwrotnicą DF-75. DAC ma niewielką wysokość, na co producent zwraca uwagę, a co zostało osiągnięte również przez zastosowanie niższych niż zazwyczaj nóżek. Te są nie byle jakie, ponieważ wykonuje się je ze stali wysokowęglowej, której skład powoduje, że jest naprawdę blisko żeliwa. A żeliwo, jak wiemy, było kiedyś jednym z ważniejszych materiałów używanych do produkcji masowych gramofonów. A tam redukcja drgań jest wyjątkowo ważna. Poza niskim profilem, Accuphase DC-500 jest klasycznym produktem tej firmy. Jego front, wykonany z frezowanego aluminium, został poanodowany na złoty kolor. Pośrodku jest okienko przykryte hartowanym szkłem, a pod nim guziki sterujące. Informacje są wyświetlane w kolorze pomarańczowym, bursztynowe są również diody LED nad przyciskami. Klasyka i to wielokrotnie potwierdzona. Urządzenie nie ma pilota, a wyłącznik zasilający jest mechaniczny. Po jakimś czasie (około godziny) bez sygnału na wejściu urządzenie się jednak wyłącza, aby zmniejszyć zużycie prądu. FUNKCJONALNOŚĆ • Wzmacniacz oferuje sześć wejść cyfrowych: HS-Link, 2 × USB, 2 × optyczne Toslink oraz koaksjalne na gnieździe RCA. „Najszersze”, czyli akceptujące najwyższe częstotliwości próbkowania, są dwa pierwsze. Prześlemy przez nie sygnał PCM do 32 bitów i 384 kHz, także DSD do DSD512. Wejścia USB, RCA i Toslink pozwalają podłączyć do Accuphase’a zewnętrzne źródło, na przykład transport plików, komputer, odbiornik TV, konsolę gier itd., a do czwartego, HS-Link, cyfrowy korektor akustyki tegoż producenta lub jego transport (odtwarzacz) CD, ewentualnie SACD. Przypomnijmy – HS-Link to autorski, cyfrowy interfejs przesyłu danych audio japońskiej marki Accuphase, służący do bezstratnego połączenia dedykowanych komponentów audio, takich jak transporty CD/SACD, przetworniki cyfrowo-analogowe, zwrotnice i korektory akustyki. Do przesyłu sygnału wykorzystuje standardowe gniazda i kable typu RJ-45 („ethernetowe”). Istnieją dwie jego odmiany, ver. 1 oraz nowsza, ver. 2. Ta druga poszerzyła częstotliwość próbkowania PCM z 192 do 384 kHz oraz z DSD64 do DSD128. Wejścia zmieniamy wygodnymi guzikami na przedniej ściance. Za szybką umieszczono alfanumeryczne wyświetlacze typu LED (są niskoszumne). Na tym po lewej stronie odczytamy częstotliwość próbkowania sygnału wejściowego oraz – i to jest superfajne – liczbę bitów. Na drugim z kolei – tłumienie sygnału wyjściowego. Podobnie jak i wszystkie odtwarzacze cyfrowe tego producenta, tak i DC-500 ma bowiem regulowane napięcie wyjściowe. To jednak regulacja cyfrowa, „zaszyta” w kości przetwornika. Korzystałbym więc z niej tylko w szczególnych okolicznościach. Wyjścia analogowe są dwa, zbalansowane XLR oraz niezbalansowane RCA; urządzenie ma w pełni zbalansowany tor sygnałowy. Przy wyjściu XLR mamy przełącznik fazy absolutnej. Firma Accuphase jest bowiem absolutnie konserwatywna w tym względzie i w podstawowym ustawieniu pinem „gorącym” w gnieździe XLR jest pin nr 3. Zanim norma AES14-1992 oficjalnie ustanowiła na całym świecie zasadę „Pin 2 = Hot”, producenci z różnych regionów nie stosowali jednolitego podejścia. Producenci europejscy zazwyczaj preferowali pin 2 jako biegun dodatni, podczas gdy wiele amerykańskich firm (np. starsze urządzenia marek Ampex, SAF czy Sunfire), a także japońskich podłączało jako biegun dodatni pin 3. Dla sygnału nie ma to niemal żadnego znaczenia. Chyba że łączymy urządzenia o dwóch różnych systemach, wówczas zmieniamy fazę absolutną. A skoro Amerykanie tak robili, robili również i Japończycy. Z czasem, już w XXI wieku zostało to ujednolicone i dzisiaj niemal wszystkie firmy stosują się do normy AES14-1992, poza… Accuphasem. Zapewne dlatego, że wielu użytkowników tej firmy wciąż korzysta z naprawdę starych modeli noszących jej logo (lojalność tej grupy jest niewiarygodna). Aby jednak nie trzeba było fazy zmieniać w innym miejscu systemu, możemy to zrobić, wspomnianym, przełącznikiem. TECHNIKA • Powtarzam się, ale robię to z satysfakcją: urządzenia firmy Accuphase są wzorem jeśli chodzi o solidność i precyzję wykonania. Ich obudowy są wielowarstwowe, z aluminiowymi panelami i stalowymi wzmocnieniami. Górna ścianka ma dwie warstwy – stalową i aluminiową, a dodatkowe panele boczne również są z aluminium, tyle że pokrytego warstwą emulującą wygląd drewna. Jeszcze o tym nie wspominaliśmy, ale DAC w teście należy nominalnie do serii „500”, wraz z odtwarzaczem SACD DP-570S, który testowaliśmy dla państwa w maju tego roku; więcej → TUTAJ. Kiedy zerkniemy do wnętrza „daka” zrozumiemy jednak, że to nie jest po prostu sekcja cyfrowa odtwarzacza, a kompletnie inne urządzenie. Podstawą układu przetwornika cyfrowo-analogowego jest ośmiokanałowy układ ESS Technology ES9028PRO Sabre. Tak było w DP-570 DP-570S oraz droższym modelu DP-770 (test → TUTAJ). Układ w DC-500 jest od nich lepszy i przypomina ten z flagowego DC-1000. Nieprzypadkowo producent informuje, że „1000” i „500” mają identyczne zniekształcenia THD i szumy (zaledwie 0,0004%). Najważniejsza różnica polega na tym, że w tych pierwszych zastosowano pojedynczy, ośmiokanałowy układ, łącząc po cztery kanały dla lewego i cztery prawego wyjścia. Tutaj mamy dwie takie kości. A to oznacza, że na każdy kanał przypada osiem osobnych przetworników. ESS Technology umożliwia ich połączenie programowe i wyjście sygnałem stereo. Accuphase robi to jednak po swojemu, wychodząc na zewnątrz ośmioma równoległymi kanałami i dopiero potem je sumuje, stosując swoje własne układy: MDS++, MDSD oraz ANCC. ▒ MDS++, MDSD & ANCC
DWA PIERWSZE, MDS++ oraz MDSD, zostały zaprojektowane z myślą o odpowiednim zdekodowaniu sygnału cyfrowego. Dzięki równoległemu sterowaniu ośmioma wyjściami układu ES9028PRO znacząco poprawia wyniki w zakresie zniekształceń, tłumienia szumów, liniowości itp. Jak zauważa producent, ponieważ zmiany wynikające z zasady działania MDS++ są niezależne od częstotliwości i poziomu sygnału, można również zminimalizować szumy sygnału wyjściowego przy bardzo niskich poziomach, czego konwencjonalne przetworniki delta-sigma nie są w stanie osiągnąć. MDSD służy do dekodowania sygnału DSD. Producent pisze: Sygnały DSD zawierają dużą ilość szumu kwantyzacyjnego o częstotliwościach wyższych niż zakres słyszalności ludzkiego ucha, dlatego też konieczne jest stosowanie filtrów cyfrowych w celu usunięcia szumu o wysokich częstotliwościach. W konwencjonalnych przetwornikach cyfrowo-analogowych sygnały Direct Stream Digital (DSD) są przekształcane na sygnały PCM przed zastosowaniem filtra cyfrowego w celu usunięcia szumu o wysokich częstotliwościach. Zasada działania MDSD zastosowana w modelu DC-500 polega na generowaniu ośmiu sygnałów DSD z przesunięciem fazowym, co pół cyklu, w układzie DSP, a następnie przekazywaniu ich do ośmiu obwodów przetwornika cyfrowo-analogowego typu MDS++. Cały obwód działa wówczas jako filtr średniej kroczącej (ang. moving-average filter), Jest to prosty algorytm używany w cyfrowym przetwarzaniu sygnałów i statystyce do wygładzania danych i usuwania szumów średniej ruchomej o całkowicie liniowej charakterystyce fazowej, co pozwala wyeliminować szumy o wysokiej częstotliwości. MDSD nie zamienia sygnału DSD na PCM, a jednak działa jak filtr eliminujący szumy o wysokiej częstotliwości. Wzmacniacz konwersji I-V wykorzystuje kolejne opracowanie firmy, to jest ANCC (Accuphase Noise and Distortion Canceling Circuit). Mowa o układzie charakteryzującym się niskim poziomem szumów i zniekształceń, co dodatkowo wzmacnia efekt zapewniany przez MDS++. Producent pisze, że ANCC to technologia, która „poprawia jakość dźwięku poprzez wykorzystanie wzmacniacza pomocniczego do eliminacji szumów i zniekształceń w głównym wzmacniaczu”. Dodajmy, że wyjścia RCA i XLR mają osobne bufory i filtry wyjściowe, co ma je uniezależnić od siebie. Rozwiązanie to nazwano Direct Balanced Filter Circuit. ● JAK WIDAĆ, SEKCJE cyfrowa i analogowa są znacznie bardziej zaawansowane niż w odtwarzaczach serii „500”, a nawet „700”. Podobnie jest z zasilaniem. Przypomina ono bardziej to, co znajdziemy w odtwarzaczu DP-770 oraz przetworniku DC-1000.
Jego podstawą są dwa, ładnie zaekranowane transformatory. Jeden z nich dostarcza napięcia do płytki z sekcją cyfrową, a drugi do płytki z sekcją analogową. Współpracuje z nimi osiem kondensatorów o łącznej pojemności 120 000 μF. Historycznie, Accuphase zamawiał swoje własne wersje, z naniesionym na nie swoim logo, w firmie Nichicon. Niedawno coś się zmieniło i teraz ich producentem jest inna, zasłużona dla branży, firma: Nippon Chemi-Con.Cała ta sekcja jest przykręcona nie do spodu obudowy, aby nie wpływać na pracę elektroniki, a do dodatkowego wzmocnienia. Mówimy o zaawansowanych rozwiązaniach układowych, ale ciekawe jest również to, że Accuphase stosuje wyłącznie klasyczne, stosunkowo niedrogie podzespoły. Tyle że dobierane i mierzone. Są to, dla przykładu, układy scalone JRC 5532 (czyli „potomkowie” kultowego NE5532 firmy Philips) oraz JRC 2122 w sekcji I/U, a OP1656 w filtrach wyjściowych. Kondensatory i oporniki są montowane powierzchniowo. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przetwornik Accuphase DC-500 został przetestowany w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Porównywany był do wyjścia analogowego odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition, który pracował również jako transport. Równolegle wykonałem odsłuch przy pomocy odtwarzacza plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX pracującego jako transport plików. |
Wyjście cyfrowe Ayona z wejściem przetwornika połączone było kablem RCA → RCA Acrolink Mexcel 7N-DA6100 II, a ze Sforzato kablem USB Acoustic Revive USB-1.0 PL Triple-C. DAC był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500. Sygnał wysyłany był do przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo, a dalej do wzmacniacza mocy Soulution 710 i kolumn Harbeth M40.1. Urządzenie stało na górnej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II, na swoich nóżkach. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• BILL EVANS TRIO, Waltz for Debby & Other Jazz Standards, Audiophile Classics AC105MQCD, Master Quality Gold CD | MQG-CD ⸜ 2019 ‖ recenzja → TUTAJ. GDYBYM JESZCZE TEGO NIE WIEDZIAŁ, odsłuch przetwornika DC-500 w niewielkim odstępie czasowym od testu innego urządzenia tego typu, DAC-a Westland Servus, pokazałby mi dobitnie, że nie da się zamknąć audiofilizmu w sztywnych ramach. Ci, którzy nie słuchają, a tylko mierzą, albo mierzą, słuchają i nic nie słyszą, chcieliby świata, w którym wszystko jest poukładane w szufladkach, z etykietami, i opisami. Świata, w którym nie ma wątpliwości.
Przetwornik Accuphase’a pokazuje, że czegoś takiego, jak „pełna jasność” w tej mierze nie istnieje, że to rojenia i że audio to sztuka wyborów. A to dlatego, że japoński DAC gra w sobie właściwy sposób, zupełnie inaczej od, wspomnianego, urządzenia z Niemiec. Inaczej również niż wyjście analogowe odtwarzaczy Ayon Audio i Sforzato. Ma z nimi cechy wspólne, a jednak już odsłuch pierwszej płyty, BILL EVANS TRIO Waltz for Debby & Other Jazz Standards, wydanej przez wytwórnię Audiophile Classics na krążku Gold CD, pokazał jak zupełnie inny system można zbudować wokół tego urządzenia. Otrzymujemy z nim dźwięk otwarty, żywy i aktywny. A jednak niesamowicie gładki. Nie „wygładzony”, taki nie jest, to nie jest zaokrąglenie ataku. Rzecz w jedwabistości i czymś w rodzaju „ciepła” wewnętrznego, które wcale ciepłem nie jest. Urządzenie pokazuje mnóstwo szczegółów i detali, zwykle zakrytych dźwiękami bezpośrednimi, a przy tym nie eksponuje ich. To „pokazywanie”, jak kiedy w 3:32, w utworze ˻ 2 ˺ My Foolish Heart słychać trzaśnięcie czegoś na widowni, jak rozmowy widzów, praca kelnerów – to nagranie live z klubu – to wszystko zostało pokazane z niezwykłym realizmem i pewnością. DC-500 nie ociepla dźwięku, nie stara się upodobnić go do „brzmienia lampowego”, to będzie jasne od pierwszej sekundy. Bo oto blachy perkusji, zazwyczaj grane miotełkami były ultraczytelne, bo fortepian lidera został pokazany w doskonale selektywny sposób, bo kontrabas Scotta LaFaro, zmarłego tragicznie zaledwie jedenaście dni po tej sesji, był wybitnie klarowny. Przekaz jako całość był energetyczny, niemal wibrował emocjami. To rozwibrowanie, ta energia płynąca z głośników nie miała nic wspólnego z jasnością czy jaskrawością. Nic. Null. To właśnie dlatego tak mnie ten dźwięk zaskoczył. Przypomnę, brzmienie odtwarzacza DP-570S, przecież opartego na podobnym układzie D/A, bardzo mi się podobało. Muszę jednak powiedzieć, że to… To jest zupełnie inna bajka. Inna przez znacznie lepszą rozdzielczość. To właśnie ta cecha, umiejętność pokazania zarówno całości, jak i drobnych szczegółów w tym samym czasie, bez gubienia się w skomplikowanej materii muzycznej, wydaje mi się w tym urządzeniu najważniejsza. Można to zrobić w podobny sposób za znacznie mniejsze pieniądze. W tym sensie podobny, że będzie się nam wydawało iż słyszymy tyle samo co z Accuphasem. „Podobieństwo” o którym mowa będzie tylko chwilowym zakłóceniem percepcji, szybko wrócimy na ziemię i zatęsknimy za DC-500. Powodem będzie kompletnie inne granie. Technika cyfrowa (ale i analogowa) w ostatnich latach niesamowicie się rozwinęła i rozwiązała sporo problemów, które ją dręczyły od samego powstania nagrań cyfrowych. W przypadku testowanego urządzenia słychać to tak w energii, w rozdzielczości, jak i nasyceniu. Tak, to niezwykle nasycone brzmienie. A przecież absolutnie nie-lampowe. Ta nie-lampowość polega na braku podbarwień i niesamowicie szybkim przepływie energii. A także na precyzji. Głos CHETA BAKERA z płyty The Making of Chet Baker Sings, zabrzmiał mocno i pewnie. Nie został przybliżony, dobiegał zza linii łączącej głośniki. Testowane urządzenie w swoim nasycaniu informacjami nie stawia bowiem na bezpośrednią intymność. Baker brzmiał w sposób, który można by tak nazwać, ale nie przez przybliżenie, tylko naprawdę wiarygodny obraz pokazany nieco dalej na scenie, bez „wyskakiwania” z ram lekko zdystansowany. Ale kiedy usłyszałem pierwsze uderzenie fortepianu na płycie DUKE’a ELLINGTONA, CHARLIEGO MINGUSA i MAXA ROACHA Money Jungle, niemal podskoczyłem, tak to było nagłe i namacalne.
Namacalne intensywnością, a nie dużą bryłą przed moimi oczami. To jest kluczowa cecha różniąca DC-500 od urządzeń o „lampowym” dźwięku. Accuphase gra w fantastycznie dynamiczny sposób, wypełnia dźwięk mniejszymi dźwiękami, przez co wydaje się on ciepły. Ale to właśnie wyjątkowa zrywność tego przekazu powoduje, że nie da się usiedzieć spokojnie przed kolumnami, trzeba muzyki słuchać, a nie tylko ją słyszeć. Przetwornik nie nadaje się przy tym do „poprawiania” dźwięku nagrań. Bo kiedy usłyszałem wspomniany fortepian, od razu przypomniałem sobie, że jest on na tej płycie dość często przesterowany i nie ma wypełnienia. Jest doskonały muzycznie, ale jego barwa pozostawia wiele do życzenia. Accu pokazał to od razu, nie zatrzymując się jednak na tym „wyboju”. Bardzo szybko przyjąłem to za coś oczywistego i przestałem zwracać na to uwagę. Ta dwoistość, to znaczy precyzja ze strony urządzenia i szybka akceptacja z naszej strony powoduje, że będzie to wyjątkowo uniwersalny DAC. Zwykle jest tak, że im coś gra w bardziej wyrazisty sposób, tym trudniej zaakceptować problemy nagrań. Tutaj tego nie ma. Kiedy słuchałem płyty ALICE IN CHAINS Dirt, to od pierwszego „A!” wykrzyczanego w ˻ 1 ˺ Them Bones przez wokalistów Layne'a Staleya i Jerry’ego Cantrella wiedziałem, że jest dobrze. Każdy kolejny okrzyk był położony na długim pogłosie i to również było słychać. Kiedy za chwilę wszedł główny wokal (właściwie harmonia tych dwóch, ale niech będzie), został on pokazany dużo bliżej mnie i był agresywny – taki, jaki powonień być. Accuphase nie wygładził tego grania, ponieważ bez ekspresji byłoby martwe. Podobnie było zresztą ze znacznie ciemniejszym nagraniem płyty zespołu PULP, a także z jasnym dźwiękiem OASIS z (What's the Story) Morning Glory?. Niezależnie od tego, jakiego krążka słuchałem, słyszałem to, w jaki sposób ukształtowano jego dźwięk. Urządzenie doskonale kontroluje dźwięk. Zarówno wysokie tony – to dlatego nie jest jasne – jak i bardzo niskie. Bo schodzi naprawdę nisko na basie. Ten jest nieco ciepły, ale zawsze czytelny i klarowny. Tak było i z kontrabasem Charliego Mingusa na płycie Money Jungle, i z bardzo niskimi elektronicznymi zejściami w ˻ 6 ˺ Falling z płyty LAURIE ANDERSON Homeland, a zaraz potem, w ˻ 7 ˺ A Day in America, z tym niesamowitym przekształconym wokalem artystki, nawiązującym do jej „męskiego” obrazu na okładce. To był bassss! Z DC-500 dostaniemy więc pełne pasmo, naprawdę szerokie. W dodatku bez wyraźnego akcentu na którykolwiek podzakres. To będzie bardzo „równe” granie, bardzo wiarygodne. Dźwięk był bowiem pięknie wypełniony i gęsty. Znowu – nie zagęszczeniem, a naturalną „obecnością” dźwięków. Podobnie zresztą jest z przestrzenią. Jest ona nasycona i gęsta, a przy tym precyzyjna. Pierwszy plan jest albo za liną łączącą głośniki, albo na niej. Ale nawet wówczas dźwięk jest pokazywany daleko w głąb sceny. Jak na płycie SŁAWKA JASKUŁKE Park.Live. Słychać, że mikrofony były bardzo blisko strun, że to nagranie niemal „kontaktowe”. A jednak dźwięk instrumentu był intymny, a nie narzucający się. A przy tym atmosfera gry w parku została oddana przepięknie – ornitolodzy będą mieli używanie, tyle tu głosów ptaków, czytelnych, czystych, a przecież będących tłem dla instrumentu. Ale czy na pewno tłem? Bardzo fajnie wyszło coś, co muzyk starał się chyba osiągnąć, a mianowicie harmonię tych dwóch sfer. ▒ Podsumowanie PRZETWORNIK DC-500 jest urządzeniem z bardzo wysokiej półki. Nie, to nie jest jeszcze DC-1000, ale powiedziałbym, że jesteśmy blisko, mimo tak dużej różnicy w cenie. Jego brzmienie jest zarówno precyzyjne, jak i pełne. Jego podstawowe cechy to niesamowita energia oraz czytelność wydarzeń na scenie. Barwa urządzenia jest w bardzo dobrej równowadze, ale kiedy trzeba to przyłoży basem, a kiedy indziej przytnie górą. Z innymi płytami, jak ze wspomnianą Park.Live, będziemy przysięgali, że to DAC grający „środkiem”. To wszystko dlatego, że dostosowuje się do płyty, nie narzuca siebie. I nie podkreśla problemów nagrań, mimo że jesteśmy ich świadomi od pierwszego dźwięku.
Wydaje się, że to jedno z ciekawszych cyfrowych urządzeń tego producenta od długiego czasu. Nie, żeby innym coś dolegało. Udało się jednak w nim to wszystko złożyć w nową całość. Niby ciepłą, a jednak otwartą, jakby wypełnioną, a przecież neutralną. W dodatku z bardo dobrą przestrzennością. Naprawdę bardzo udany produkt! ‖ WP » W tekście umieszczono link afiliacyjny do sklepu internetowego → CD JAPAN ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Wejścia cyfrowe: | Dystrybucja w Polsce
NAUTILUS Dystrybucja |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio























