pl | en

PRZEDWZMACNIACZ GRAMOFONOWY
MM/MC

THÖRESS
Phono Entzerrer Mk III

Producent: THÖRESS LABORATORY
Cena (w czasie testu): 47 990 złotych

Kontakt: REINHARD THÖRESS
Martinstrasse 17
52062 Aachen ⸜ GERMANY

www.THOERESS.com

» MADE IN GERMANY

Do testu dostarczyła firma: → AUDIO ATELIER


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, Thöress

No 266

16 czerwca 2026

THÖRESS to niemiecki producent sprzętu audio klasy high-end, założony w Akwizgranie przez REINHARDA THÖRESSA. Marka, znana ze swojej estetyki w stylu industrial-retro i minimalistycznej konstrukcji, specjalizuje się w ręcznie okablowanych wzmacniaczach lampowych, przedwzmacniaczach gramofonowych z szerokimi możliwościami dostosowania do indywidualnych potrzeb oraz głośnikach tubowych, które stanowią hołd dla złotej ery audio analogowego. Testujemy jej najnowszy produkt, przedwzmacniacz gramofonowy Parametric Phono Equalizer Mk III.

FIRMA THÖRESS została założona przez Reinharda Thöressa około 2000 roku, wkrótce po ukończeniu przez niego studiów z matematyki (z fizyką jako przedmiotem dodatkowym) na Uniwersytecie RWTH w Akwizgranie. Jak czytamy w dokumencie zatytułowanym Behind The Curtain, dostępnym w formacie PDF na stronie producenta, jego laboratorium znajduje się w centrum Akwizgranu, w odległości spaceru od słynnej katedry (wzniesionej z inicjatywy Karola Wielkiego pod koniec VII wieku). I dalej:

Rdzeń wczesnośredniowiecznej budowli, znany jako Ośmiokąt Karoliński, zachował się w dobrym stanie do dziś i jest podziwiany przez wielu turystów z całego świata. Założone przez Rzymian Akwizgran to miasto o długiej historii, położone bardzo blisko miejsca, gdzie stykają się terytoria Niemiec, Belgii i Holandii, około 50 mil od Kolonii i Düsseldorfu.

⸜ za: Behind The Curtain, → WHOLEMUSIC.au, dostęp: 26.05.2026.

Jak dalej pisze, jest głęboko przekonany, że prawdziwie światowej klasy system audio powinien być zaprojektowany tak, by był neutralny i uniwersalny. W tym sensie, że barwa instrumentów akustycznych była „odtwarzana z najwyższą dokładnością, dzięki czemu każdy rodzaj repertuaru muzycznego może być odtwarzany w równie atrakcyjny i przekonujący sposób”. W przeciwnym razie, jak dodaje, „system będzie miał tendencję do zawężania horyzontów muzycznych użytkownika”, co z jego perspektywy stanowi „poważną wadę, a może nawet grzech!”

Aby to osiągnąć, Reinhard Thöress, założyciel, właściciel i konstruktor w jednej osobie, sięga po rozwiązania z lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Wychodzi z założenia, że były to złote lata w audio, kiedy nie liczył się w firmie księgowy, a inżynier. Dlatego też jego urządzenia są najczęściej oparte na lampach. Jego najnowszym projektem jest trzecia wersja przedwzmacniacza gramofonowego Phono Entzerrer.

»«

Kilka prostych słów…

REINHARD THÖRESS
właściciel, konstruktor

WOJCIECH PACUŁA • Kiedy po raz pierwszy pomyślał pan o zaprojektowaniu pierwszej wersji przedwzmacniacza gramofonowego Enhancer, jak ewoluowały kolejne wersje i kiedy powstały?

REINHARD THÖRESS • Jeśli dobrze pamiętam, było to w 2012 roku. Było to w okresie, kiedy miałem zamiar ocenić świeżo odziedziczoną kolekcję ekskluzywnych nagrań monofonicznych i w związku z tym chciałem zagłębić się w odtwarzanie monofoniczne we wszystkich jego aspektach.

Płyty te były fascynujące i brzmiały niesamowicie, nawet przy wzmocnieniu gramofonowym RIAA, ale było dość oczywiste, że prawie wszystkie z nich cierpiały na pewnego rodzaju niedoskonałości brzmieniowe. Co naturalnie podsyciło moją chęć posiadania jakiejś formy kontroli tonów w celu ich przywrócenia. Trzeba przyznać, że początkowo bawiłem się przełącznikami krzywej korekcyjnej, aby rozwiązać tę kwestię, ale dość szybko stwierdziłem, że to podejście jest ślepą uliczką, jeśli chodzi o skuteczne przywrócenie ich oryginalnego brzmienia.

Obwód Phono Enhancer rzeczywiście przeszedł przez lata sporo modyfikacji (uproszczeń). Jednak w międzyczasie obwód ten osiągnął swój ewolucyjny punkt końcowy, jeśli nie doskonałość. Muszę jednak powiedzieć, że pierwotna koncepcja projektu jako taka pozostała niezmieniona i okazała się niezwykle owocna, a może nawet szczęśliwym trafem. Wciąż dopracowuję ten układ tu i ówdzie i nie wykluczam, że pewnego pięknego dnia (w odległej przyszłości) wprowadzę na rynek wersję Enhancera Mk IV. Choć wiem, że pozostało już niewiele miejsca na dalsze poprawki.

WP • Skąd wziął się pomysł, aby zrezygnować z gotowych przełączników przeznaczonych dla konkretnych wytwórni (np. Columbia, DECCA) na rzecz trzech niezależnych pokręteł częstotliwości odcięcia (f1, f2, f3)?

RT • Cóż, jak pisałem w (dość obszernej) instrukcji obsługi Phono Enhancer, różnice między różnymi zaleceniami dotyczącymi pre/de-emphasis ustanowionymi przez czołowe wytwórnie płytowe na początku ery audio hi-fi są raczej niewielkie, często znikome, podczas gdy w większości przypadków kluczowa częstotliwość odcięcia basów f2, wynosząca 500 Hz.

Jednakże, w przeciwieństwie do tego, charakterystyka brzmieniowa poszczególnych płyt (nawet tych wydanych przez tę samą wytwórnię w tym samym okresie) o wiele bardziej odmienna niż różnice brzmieniowe nawet między najbardziej wyrazistymi charakterystykami krzywej korekcji! Dlatego ustalone na stałe selektory krzywych są bezużyteczne i zagadkowe dla użytkownika.

Jako praktyk i miłośnik płyt winylowych odkryłem, że regulacja barwy poprzez przesunięcie częstotliwości granicznych jest naturalnym i wysoce skutecznym sposobem na przywrócenie brzmienia, zwłaszcza gdy odpowiednie selektory tonów są regulowane intuicyjnie (do częstotliwości granicznych f1, f2, f3 krzywej daleko poza (!!!) granice podane nawet przez najbardziej znane zalecenia dotyczące korekcji) na słuch, zamiast po prostu akademickiego dostrajania pewnych częstotliwości granicznych, aby formalnie pasowały do zaleceń związanych z wytwórnią płytową i rocznikiem płyty. Powinienem zaznaczyć, że moja metoda odtwarzania oczywiście NIE obejmuje żadnej formy degradujących dźwięk (dodatkowych) zwykłych obwodów kontroli tonów, co stanowi dodatkową, dość istotną zaletę.

WP • Deklaruje pan, że urządzenie oferuje wysoki stosunek sygnału do szumu dzięki czysto aktywnemu wzmocnieniu w sekcji MC, bez użycia transformatorów podwyższających napięcie. Jak udało się Panu osiągnąć tak radykalną ciszę w obwodzie lampowym przy tak niskich sygnałach?

RT • Dobre pytanie. Jest to oczywiście kwestia mojego podejścia CONSSTITUTE: CON/temporary S/olid ST/ate I/nterleaved TU/be TE/chnology, co w skrócie oznacza, że w moich obwodach lampy próżniowe są przeplatane i splatane z wszelkiego rodzaju pomocniczymi podzespołami półprzewodnikowymi, takimi jak diody elektroluminescencyjne, tranzystory FET, MOSFET lub tranzystory bipolarne, w celu poprawy pracy lamp.

Na przykład początkowy stopień PC86 został zaprojektowany jako dość unikalny układ kaskodowy, w którym trioda (działająca przy maksymalnym możliwym prądzie anodowym) jest połączona z tranzystorem JFET i tranzystorem bipolarnym w jednym stopniu wzmacniającym.

Jako specjalista od transformatorów (jak wiecie, wszystkie transformatory sieciowe i wyjściowe do mojego sprzętu wykonuję samodzielnie od podstaw) w trakcie mojej kariery projektowałem i budowałem wszelkiego rodzaju transformatory podwyższające napięcie dla wkładek MC (niektóre z nich były niezwykle skomplikowane). Phono Enhancer sprawia, że takie transformatory SUT stają się zbędne, bez względu na to, jak dobre są.

WP • Dlaczego konsekwentnie unika pan ujemnego sprzężenia zwrotnego w sekcji gramofonowej, skoro większość inżynierów uważa je za niezbędne do stabilizacji krzywej RIAA?

RT • Ujemne sprzężenie zwrotne w rzeczywistości nie pomaga w stabilizacji charakterystyki RIAA przedwzmacniacza gramofonowego. Ponadto ogromnie komplikuje obliczenia matematyczne związane z implementacją krzywej. Do tego stopnia, że wynikowe równania można rozwiązać jedynie w przybliżeniu przy pomocy komputerów!

Aby uzyskać dość precyzyjną implementację, należy uwzględnić tzw. wzmocnienie w pętli otwartej, które w większości scenariuszy (szczególnie w przypadku powszechnie stosowanych wzmacniaczy operacyjnych) jest parametrem o dużej tolerancji. Natomiast implementacja danej charakterystyki krzywej w sposób pasywny (bez sprzężenia zwrotnego, jak w moim przypadku) jest dość prosta i w 100% precyzyjna pod względem obliczeniowym.

Podejrzewam, że większość inżynierów preferuje implementację RIAA z ujemnym sprzężeniem zwrotnym, ponieważ w tym przypadku mogą polegać na wzorach podanych w arkuszach aplikacyjnych producentów układów scalonych, co pozwala na wygodne obliczenie wartości elementów sieci filtrującej.

WP • W modelu Mk III zastosował pan unikalną kombinację lamp (12J5GT lub 6J5GT plus PC86). Co zadecydowało o wyborze właśnie tych, mniej oczywistych triod i jak wpływają one na żywotność urządzenia?

RT • Cóż, są to wyjątkowo liniowe lampy. Model 12J5GT należy do słynnej rodziny triod pojedynczych i podwójnych 6J5, 6J5GT, 12J5GT, 7A4, 6SN7GT, 12SN7GT, 12SX7GT oraz 7N7, które bezsprzecznie należą do najbardziej liniowych elementów wzmacniających, jakie kiedykolwiek opracowano w historii elektroniki (pod względem spektrum zniekształceń).

Ostatnio poświęciłem ogromną ilość czasu i wysiłku na poszukiwanie i identyfikację typów lamp o liniowości porównywalnej z klasyczną triodą xJ5GT i nie znalazłem ich zbyt wiele; większość z nich okazała się mniej lub bardziej mało znanymi pentodami lub heptodami (działającymi w trybie triodowym).

Jeśli chodzi o PC86, to oprócz wysokiej liniowości i wysokiego współczynnika wzmocnienia, lampa ta radzi sobie wyjątkowo dobrze pod względem mikrofonowania i szumów. Co oczywiście czyni ją idealnym wyborem do zastosowania w pierwszym stopniu przedwzmacniacza gramofonowego.

WP • Całe urządzenie jest ręcznie okablowane metodą punkt-punkt. Jak czasochłonny jest ten proces i dlaczego uważa pan, że jest on lepszy pod względem brzmienia w erze precyzyjnego drukowania płytek PCB?

RT • Metoda okablowania punkt-punkt jest rzeczywiście bardzo czasochłonna. Ale oczywiście pasuje do mojego radykalnego, purystycznego podejścia do projektowania. I zawsze uważałem, że naturalnie pasuje ona do technologii lampowej w ogóle.

Pomimo określenia „złota era”, które pojawia się przy okazji mojej marki, moją misją nie jest bynajmniej dogmatyczne odtwarzanie receptur klasycznej technologii lampowej, ale podążanie za filozofią, którą nazywam wspomnianym powyżej podejściem CONSSTITUTE. Nie należy tego mylić z bardziej powszechną technologią hybrydową lampowo-tranzystorową, w której stopnie lampowe i tranzystorowe są jedynie połączone, a nie przeplatane i splecione. Poza tym sprzęt okablowany punkt-punkt można wygodnie sprawdzać, serwisować, a nawet modyfikować i aktualizować. Co więcej, bardzo łatwo jest dostosować urządzenia okablowane punkt-punkt, aby idealnie odpowiadały potrzebom moich klientów.

WP • Wyposażenie przedwzmacniacza w aż pięć wejść MC i wejście MM to rzadkość. Czy projektując Mk III, miał pan na myśli profesjonalnych archiwistów, czy raczej zaawansowanych kolekcjonerów korzystających jednocześnie z wielu ramion i wkładek?

RT • Wszystkie modele komponentów, które obecnie tworzą linię produktów Thöress, zostały początkowo opracowane z myślą o moich własnych potrzebach. W przypadku wzmacniacza Phono Enhancer i przedwzmacniacza Full Function szczególnie moich potrzeb jako miłośnika płyt winylowych.

Liczne wejścia wzmacniacza Enhancer mają na celu jednoczesne podłączenie różnych wkładek. Zakładając, że każdy zaawansowany miłośnik płyt winylowych ceni tę funkcję, tak jak ja. Ponieważ jednak wejścia są wyposażone w różne rezystory obciążające, oferuje to wygodną możliwość łatwej zmiany impedancji obciążenia wkładki bez konieczności używania wielu przełączników. ‖ RT

»«

Phono Entzerrer Mk III

W NAZWIE TESTOWANEGO URZĄDZENIA producent zmieścił dużą część jego jego opisu. Niemiecka sprawę nieco podaje wprost (Phono Entzerrer Mk III), ale już angielska wersja stosowana przez producenta mówi wiele. „Parametric Phono Equalizer Mk III” zawiera bowiem informację o tym, że jest to przedwzmacniacz gramofonowy, że ma możliwość zmiany ustawień krzywej wzmocnienia i że jest to jego trzecia wersja.

WYGLĄD • Urządzenia Thöressa mają wspólny mianownik jeśli chodzi o konstrukcję (głownie lampy, głownie montaż punkt-punkt), ale i jeśli chodzi o wygląd. Ich obudowy złożono z aluminiowych blach o obłych krawędziach i polakierowano na ładny, ciemnozielony kolor; podobnego koloru używała japońska firma Shindo Laboratory. Szary front i charakterystyczne nadruki w języku niemieckim plus gałki przypominające elementy z laboratorium powodują, że mamy wrażenie jakbyśmy mieli w rękach produkt prosto z lat 50. XX wieku.

Na przedniej ściance przedwzmacniacza jest aż pięć gałek – dwie większe i trzy mniejsze. Jak na przedwzmacniacz gramofonowy to naprawdę dużo, a wcale nie służą one do zmiany obciążenia. Tę można wybrać indywidualnie, do swoich wkładek, ale na etapie zamawiania urządzenia i na stałe. Dwie skrajne gałki, to te większe, są klasyczne – lewą włączamy zasilanie, a prawą wybieramy aktywne wejście. Z kolei trzy pośrodku służą do ustalania kształtu krzywej wzmocnienia (o czym za chwilę).

Gałki mają bardzo charakterystyczny wygląd, ponieważ ich centralna część jest z szarego plastiku, a strzałki naniesiono na szerokim kołnierzu z przezroczystego akrylu. Obok wyłącznika zasilania umieszczono pomarańczową lampkę. Front jest aluminiowy, w naturalnym kolorze tego metalu. Naniesiono na nim sitodrukiem duże opisy języku niemieckim.

Tył jest zatłoczony i wygląda jak w klasycznym przedwzmacniaczu liniowym. Jak mówiliśmy, mamy aż sześć wejść. Pięć z nich jest oznaczonych zielonym kolorem, a jedno białym. Są też aż trzy wyjścia do przedwzmacniacza (lub wzmacniacza słuchawkowego). Gniazda są solidne, wyglądają jak Neutrika, ale nie są to wyrafinowane gniazda WBT, CMC czy Furutecha. Równie rudymentarne są nóżki na których stoi przedwzmacniacz. Obok gniazd umieszczono dla, niezależne zaciski masy. I jest jeszcze wejście dla wkładek monofonicznych z pojedynczą cewką (ang. single-coil mono).

FUNKCJONALNOŚĆ • Nowa wersja przedwzmacniacza akceptuje zarówno wkładki MM, jak i MC, ale już nie optyczne, choć to ostatnio coraz bardziej popularny sposób odczytywania płyt LP. Mamy za to aż sześć (!) wejść gramofonowych stereo. Każde z nich może być obciążone inną wartością, co pozwala na stosowanie różnych wkładek. W Japonii będą to zapewne osobne gramofony. Systemy z dwoma, trzema i więcej są tam całkiem popularne.

Najważniejszą właściwością urządzenia zdaje się jednak być zmiana krzywej wzmocnienia. Da się zaprogramować tego typu urządzenie w sposób, który by automatycznie wybierał daną krzywą, albo pozwolić na to użytkownikowi; w tym przypadku mamy do czynienia z tą drugą możliwością, czyli pełną kontrolą z naszej strony. Przykładem pierwszych niech będą przedwzmacniacz Gold Note PH-5.2, a drugich EMT JPA-66.

Tego typu korekty mają sens przede wszystkim w kontekście monofonicznych płyt 78 RPM wydanych przed połową lat 50. (niektórzy mówią o początku lat 60.). Można jednak traktować te przełączniki jak swego rodzaju regulację barwy. W instrukcji obsługi Phono Entzerrer Mk III znajdziemy obszerny tekst omawiający działania każdego z trzech pokręteł i ich wpływ na dźwięk. Czytamy:

Trzy selektory barwy umożliwiają subtelną kontrolę tonów niskich, średnich i wysokich, które są wysoce skutecznymi narzędziami do przywracania niedoskonałości barwy odtwarzanego programu z płyt winylowych (wprowadzonych podczas procesu nagrywania lub cięcia) bez angażowania dodatkowych, niezgrabnych i niszczących dźwięk, obwodów kontroli tonów! Korzystny zakres selektorów do praktycznego zastosowania został określony i zoptymalizowany poprzez ocenę dużej różnorodności płyt winylowych na próbce laboratoryjnej.

Co ciekawe, na zamówienie w przedwzmacniaczu producent może zaimplementować również korekcje NAB i IEC przeznaczone dla magnetofonów szpulowych („real-to-real”), dla różnych prędkości taśmy. W ten sposób można by ominąć elektronikę w danym magnetofonie i wykorzystać tor lampowy w przedwzmacniaczu.

Krzywe zapisu

ZAPIS NA PŁYCIE WINYLOWEJ wymaga specjalnego przygotowania sygnału. Najpierw należy znacząco zmniejszyć ilość niskich tonów i znacząco zwiększyć poziom wysokich. W urządzeniu po drugiej stronie łańcucha, tj. w przedwzmacniaczu gramofonowym należy ten proces odwrócić, tj. zwiększyć ilość niskich tonów i zmniejszyć wysokich. Powstaje w ten sposób, tak zwana, krzywa korekcyjna.

Ma ona trzy istotne punkty, tzw. „transition points”, czyli punkty, których następuje zmiana wzmocnienia. Standard ten definiuje również szybkość opadania krzywej. W przypadku RIAA punkty „zgięcia” to: 75 µs, 318 µs i 3180 µs, odpowiadające częstotliwościom 2122 Hz, 500 Hz i 50 Hz (wkładki MM i MC są produktami prędkościowymi, stąd pomiar w μs). Mówimy o krzywej RIAA (Recording Industry Association of America), ponieważ to ona jest obecnie standardem.

Zakłada się, że stało się to około 1954 roku. Wcześniej każdy producent stosował własną krzywą, różniącą się punktami zmiany i szybkością opadania/rośnięcia. Istnieje spór co do tego, kiedy różne firmy przeszły na wspólny standard. Są tacy, którzy twierdzą, że nastąpiło to nawet w 1960 roku, a np. Michael Fremer („The Absolute Sound”) jest zdania, że znacznie wcześniej. Więcej → TUTAJ.

TECHNIKA • Parametric Phono Enhancer Mk III jest przedwzmacniaczem gramofonowym MM i MC o budowie niezbalansowanej. Jest to urządzenie lampowe, korzystające z lamp NOS, triod 12J5GT i PC86 (lub 6J5GT + PC86), pracujące bez sprzężenia zwrotnego. Zasilacz jest z kolei półprzewodnikowy. W testowanym egzemplarzu zastosowano lampy 12J5GT sprzedawane pod marką Tronal oraz PC86 firmy Siemens.

Przedwzmacniacz jest budowany ręcznie, w technice punkt-punkt przy użyciu mostków pomocniczych. Kanały lewy i prawy mają osobne sekcje, również rozdzielone w przestrzeni. Jak czytamy, „wiele uwagi poświęcono każdemu aspektowi konstrukcji wewnętrznej, aby zapewnić niski poziom szumów, łatwość obsługi i najwyższą niezawodność przez wiele lat”. W torze znajdziemy wiele wysokiej klasy podzespołów, w tym różne typy i marki kondensatorów, na przykład ERO, RIFA i inne.

Wszystkie przełączki są typu otwartego i to na nich zamontowano podzespoły służące do zmiany EQ. Również obciążenie wejść, czyli oporniki, są wlutowane bezpośrednio do wejść. Ich wartości opisano na karteczkach przyklejonych do chassis, widocznych dopiero po zdjęciu górnej ścianki. W recenzowanym egzemplarzu były to: 100, 200, 300, 500 i 1000 Ω. Mają one wzmocnienie 65 dB (MC), a szóste, przeznaczone dla wkładki MM, 45 dB (MM). Podczas testu gramofon był podłączony do wejścia obciążeniu 200 Ω, ponieważ taką wartość oferuje przedwzmacniacz RCM Audio, będący przedwzmacniaczem odniesienia.

Impedancja wyjściowa jest – jak zapewnia producent – „wystarczająco niska”. Wynosi około 300 Ω, co ma pozwolić na sterowanie długimi kablami i pomóc we współpracy z przedwzmacniaczami o niskiej impedancji wejściowej, już od 1 kΩ „bez pogorszenia jakości dźwięku”. Pasmo przenoszenia od dołu jest ustalone przez kondensator sprzęgający o pojemności 3,3 μF i wynosi 5 Hz. Układ wyjściowy jest zakończony potrójnym wyjściem (trzy stereofoniczne wyjścia RCA połączone równolegle).

Dodajmy, że zasilacz Phono Enhancer pracuje w oparciu o nawijany własnoręcznie, opatentowany transformator zasilający. Pan Thöress zapewnia, że ta sekcja została „zaprojektowana pod kątem niskiej emisji szumów i emisji pola elektromagnetycznego”. Mimo to został on zamontowany do obudowy za pomocą elementów izolacyjnych, co ma wyeliminować „nawet najmniejsze zakłócenia wibracji szczątkowych transformatora z obwodem”.

Pięknie to wygląda.

ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Przedwzmacniacz gramofonowy Thöress Phono Entzerrer Mk III był testowany w systemie referencyjnym HIGH FIELITY i porównywany był do przedwzmacniacza RCM Audio Sensor Prelude IC. Źródłem sygnału był gramofon Rega P8 i dwie wkładki gramofonowe MC: Denon DL-103R oraz Miyajima Laboratory Destiny. Zasilany był przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500.

Z wyjścia Thöressa sygnał był przesyłany interkonektem Crystal Cable Absolute Dream do lampowego przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo, a dalej do tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Kolumny – Harbeth M40.1. Do czyszczenia igły wykorzystałem DS Audio ST-50, zestalony żel służący do czyszczenia igły, a do mycia płyt myjkę Audio Desk Systeme Vinyl Cleaner Pro.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

• U2, War, Island Records 205 259-320, LP ⸜ 1983.
• BING CROSBY, Greatest Hits, MCA Records MCA-3031, LP ⸜ 1977.
• CHARLIE PARKER, Charlie Parker at Cafe Society 1950, Jazz Historical Recordings HR-138-EV, LP ⸜ 1973.
• THELONIOUS MONK, The Riverside Tenor Sessions, Analogue Productions APJ 037, Limited Edition #1584, 7 x 180 g LP ⸜ 1998.

• PARTICIA BARBER, Café Blue, Premonition/Impex Records IMP-6035-1, „1step Impex Records”, 2 x 180 g LP, 45 RPM, Test Press ⸜ 1994/2020 ‖ więcej → TUTAJ.
• ARNE DOMNÉRUS, Jazz At The Pawnshop, Proprius/AudioNautes Recordings AN-2202, 4 x 1080 g LP, 45 RPM, 1-Step, Test Press ⸜ 1977/2004.
• BUCK CLAYTON, How Hi The Fi, Columbia/Pure Pleasure PPAN CL567, 180 g, 2 x LP ⸜ 1954/2006.
• E.S.T., Leucocyte, ACT Music + Vision ACT 9018-2, 2 x 180 g LP ⸜ 2008.

»«

NIE ZAPRZECZYCIE PAŃSTWO, mam taką nadzieję, ale bazującą na sporym doświadczeniu, że kiedy przychodzi do was ktoś, na kim chcecie zrobić wrażenie systemem audio, sięgacie po „pewniaki”. Czyli najlepsze jakie macie wydania, muzykę nagraną w najlepszy sposób, jaki jest na rynku, po krążki udowadniające, że dobrze zaprojektowany i wyegzekwowany tor nagraniowo-masteringowo-wydawniczy jest w stanie przynieść efekty wręcz oszałamiające. Szczęka ma opadać, włosy mają stawać dęba, a goście wpadać w uwielbienie. Mam tak i ja.

Równie prawdziwe jest jednak to, że część z tych płyt jest tak wspaniała nie ze względu na muzykę, a wyłącznie ze względu na dźwięk. Niemal zawsze jest bowiem tak, że muzyka, którą słuchamy na co dzień, nie nadaje się zbytnio do wykazywania wspaniałości tego, co jest esencją naszej branży – urządzeń służących do jej reprodukcji. Dlatego też od lat sam siebie ograniczam i pilnuję, aby w takiej prezentacji obok rzeczy tego typu były także płyty, które mi się podobają ze względu na zawartość artystyczną. Jestem w tym coraz lepszy.

Być może dlatego system, który służy mi do oceny testowanych rządzeń składam dwutorowo: z jednej strony ma być maksymalnie rozdzielczy i przezroczysty na zmiany, a z drugiej musi zagrać nawet najbardziej beznadziejne przypadki w taki sposób, abym nie miał ciśnienia i nie sięgał co chwila po gałkę siły głosu, aby uchronić się przed tym czy tamtym. Ma być i taki, i taki. Wydaje mi się, że osiągnąłem w tym biegłość.

Również do testu przedwzmacniacza Reinharda Thöressa podszedłem dwutorowo. Przesłuchałem z nim największe odloty, jakie mam, na przykład test pressy płyt PARTICII BARBER Café Blue, w wersji 1-Step Impex Records, a także Jazz at the Pawnshop ARNE DOMNÉRUSA w wydaniu Audionautes Recordings, również 1-Step, a następnie „całą resztę”, czyli wydania Mobile Fidelity, Classic Records, Analogue Productions, i innych gigantów.

To, co mnie jednak najbardziej interesowało, to jak to urządzenie gra z płytami starymi, przejechanymi przez czas – czy to po stronie nagrania, czy odtwarzania. Jedną z nich jest War zespołu U2. A płyta ta zagrała z testowanym przedwzmacniaczem zjawiskowo. Jest ona raczej płaska dynamicznie, barwowo skupiona na środku pasma i niemal monofoniczna, poza wstawkami gitar czy perkusji. Ale jest w niej taki ogień, taki power, że nawet dzisiaj, po czterdziestu trzech latach utwory ˻ A-1 ˺ Sunday Bloody Sunday i ˻ A-3 ˺New Year’s Day wywołują na moich plecach ciarki, naprawdę i na serio.

Niemieckie urządzenie zagrało tę płytę ze wspaniale nasyconym środkiem pasma i nadało przekazowi wagę. To nie było wąskie granie, czy granie płaskie we wszystkich planach. Wciąż dominował środek pasma, ale teraz miał on dużo większy wolumen i wydawał się lepiej zróżnicowany tonalnie. Słychać to było w taki sposób, jakby doszło w dźwięku więcej dźwięków, jakby coś się „odblokowało”. Po prostu „działo się”.

To właśnie wrażenie, czyli „wskoczenia” dźwięku w tory, po których powinien się poruszać od samego początku, było jeszcze silniejsze przy kolejnej płycie, płycie absolutnie trudnej do odtworzenia: CHARLIE PARKER i Charlie Parker at Cafe Society 1950. Wydana w Japonii przez Jazz Historical Recordings HR-138-EV w 1973 roku przynosi archiwalne nagrania, których właściwie nie powinno się słuchać, tak źle to brzmi. Płasko, jasno, bez sensu. Tyle tylko, że artystyczna strona tych wykonań jest niebywała. Kiedy dochodzi więc do czegoś takiego, jak z Phono Entzerrer Mk III nie sposób nie rozpłynąć się w zachwytach.

Zarówno ˻ A-1 ˺ Broadway Theme, z bardzo jasną realizacją, pozbawioną pasma poniżej kilkuset Hz, jak i ˻ A-2 ˺ Perdido, z problemem w postaci mocnych zniekształceń na dole pasma, a i pozostałe utwory zabrzmiały w taki sposób, że chciałem ich słuchać, że chciałem znowu poznawać, odkrywać. I to nawet zanim ruszyłem którąkolwiek gałeczkę na przedniej ściance przedwzmacniacza. Jak się okazuje, nie tylko ja tak miałem.

Drugim uchem

JULIAN SOJA
Soyaton

KIEDY DOSTAŁEM PROPOZYCJĘ posłuchania (i wstępnego wygrzania) przedwzmacniacza gramofonowego Thöress Phono Entzerrer Mk III nie wahałem się ani chwili. Produkty Thöressa znałem oczywiście z widzenia (na wystawach), bo nie sposób ich przeoczyć ani pomylić z żadną inną marką. Trochę dłużej posłuchałem kilka lat temu przedwzmacniacza liniowego Thöressa w systemie Dawida Grzyba (HiFiKnights) i pozostawił on w mojej pamięci znakomite wrażenie.

Phono Entzerrer (wersja III) również wygląda jakby przyjechał prosto z przed- lub tuż po-wojennej radiostacji, co mnie osobiście niezwykle się podoba. W kontakcie organoleptycznym okazał się wykonany znakomicie i z bardzo dużą starannością. Jedyna nieco kontrowersyjna, czy też może raczej – niejasna rzecz, to opisy podłączeń (myślę, że są niejasne nawet dla osób znających niemiecki), zwłaszcza że producent nie załączył instrukcji obsługi. Telefon do dystrybutora pomógł ustalić do której pary gniazd najlepiej podłączyć gramofon z moją konkretną wkładką. W ten sam sposób uzyskałem informację, które śruby odkręcić żeby założyć cztery dołączone lampy.

Potem już poszło gładko. Brzmienie Phono Entzerrera już po kilkunastu godzinach się „poukładało” i ustabilizowało (dotarł do mnie egzemplarz fabrycznie nowy, niewygrzany). W sumie, w ciągu tygodnia, przesłuchałem na nim kilkadziesiąt bardzo różnych płyt i za każdym razem wywoływał uśmiech na mojej twarzy.

Thöress zagrał w moim systemie z jednej strony bardzo otwartym, przestrzennym i rozdzielczym dźwiękiem, z dużą ilością tzw. „powietrza”, ale równocześnie budując niezwykle barwny i zróżnicowany obraz, z doskonale wypełnioną i dociążoną średnicą, generując przekaz niezwykle naturalny, organiczny, namacalny, z przyprawiającym chwilami o ciarki złudzeniem obecności instrumentów w pokoju odsłuchowym. To oczywiście kwestia gustu, ale ja akurat takie granie uwielbiam.

Nie jest moją rolą recenzowanie tego urządzenia więc tu postawię kropkę. Dopowiem tylko, że Thöress Phono Entzerrer po tym tygodniu trafił na moją listę życzeń i myślę, że kiedyś w przyszłości mógłby śmiało znaleźć stałe miejsce w moim systemie.

Reszta mojego toru winylowego to: gramofon J.Sikora Reference Line (Special Edition for Soyaton) z ramieniem J.Sikora KV12 i wkładką Ortofon P.W., przedwzmacniacz gramofonowy Art Audio Vinyl One Reference Silver, przedwzmacniacz liniowy VAC Vintage Line Preamplifier, końcówka mocy VAC PA 80/80, kolumny głośnikowe Kasoto OnWaTi (Special Edition for Soyaton), okablowanie w całości Soyaton z serii Benchmark. ‖ JS

DOSKONAŁOŚĆ PHONO ENTZERRERA w wersji trzeciej daje o sobie znać przede wszystkim w tym, w jak doskonały sposób to urządzenie przekazuje emocje. Robi to dopalając środek pasma, ale w pełnych bryłach, nie tylko w barwie. Daje w ten sposób namacalny, bliski nas dźwięk, mający przy tym głębię i oddech. Rozdzielczość jest tu równoważna z selektywnością, a namacalność z detalicznością. Całość ma duży wolumen, rozmach i skalę. Ale też nie przytłacza i nie zawłaszcza przestrzeni dla siebie. Raczej wciąga nas w tę opowieść.

Kiedy więc po Parkerze puściłem absolutny odlot, wersję 1-Step, 45 RPM, test press płyty Jazz At The Pawnshop, usiadłem z wrażenia. W sensie, że choć już siedziałem, to gdybym stał, usiadłbym. Zapewne dlatego, że testowany przedwzmacniacz podaje muzykę jako absolutną, niepodzielną całość. Oddaje ją jako pełnię, jako milion rzeczy naraz, z których wszystkie są płynnie połączone z sąsiednimi, w dodatku nie na płaskiej, a w trójwymiarowej siatce połączeń.

Także dynamika mnie zadziwiła. Słyszałem to wcześniej przy U2, ale teraz doszła do tego głębia z różnicowaniem. I kiedy na początku ˻ A-2 ˺ Limehouse Blues, słychać nabijanie nogą rytmu, najpierw wolne, później szybsze, to z Thöressem było ono o wiele bardziej czytelne niż z przedwzmacniaczem odniesienia, przy większej głębi. A jeśli tak, to było ono lepsze niż z 99% innych przedwzmacniaczy gramofonowych, jakie poznałem. Jedynie The Big Phono firmy RCM Audio był pod względem wglądu w nagranie jeszcze lepszy.

Niemiecki przedwzmacniacz jest przy tym wszystkim niesłychanie zwinny. To znaczy szybki i giętki zarazem. Szybkość jest w nim manifestacją naturalności wydarzeń, ich wiarygodności. Chodzi w niej o nadanie muzyce „momentum”, pędu. Nawet więc jeśli to jest delikatne, balladowe granie z płyty Thelonious Monk With John Coltrane, w wersji z boxu THELONIOUS MONK The Riverside Tenor Sessions, wydanego w 1998 roku przez Analogue Productions, to jest to energia w locie, wewnętrzny rytm, który pcha do przodu muzykę, a wraz z nią i nasze wyobrażenia, które jej towarzyszą.

Ponownie usłyszałem też wspaniały bas. Już wcześniej miałem o nim mówić, ale ciągle wyskakiwało coś ważniejszego. A przecież skraje pasma są z tym przedwzmacniaczem wzorcowe. Może nie aż tak doskonale definiowane jak we, wspomnianym, The Big Phono, ale wciąż wyjątkowe. Biorąc pod uwagę różnicę w cenie – pomijalne. Uderzenia perkusji w ˻ A-2 ˺ Trinkle, Tinkle wstrząsały – nie żartuję – moim pokojem, a Harbethy z ulgą je przekazywały wdzięczne za to, że – sory za antropomorfizowanie, ale tak to odebrałem – wreszcie dostają do odtworzenia coś godziwego, co pozwala im się rozwinąć.

Podsumowanie

KOCHAM MOJE MALEŃSTWO, przedwzmacniacz RCM Audio Sensor Prelude IC miłością prawdziwą. To znaczy – wierną i pełną. Znam jego ograniczenia, wiem co można lepiej zrobić, a mimo to akceptuję go takim, jaki jest, ponieważ pasujemy do siebie. Co jakiś czas nachodzą mnie jednak wątpliwości. Zastanawiam się wówczas, czy aby to moje przywiązanie nie jest czymś w rodzaju współuzależnienia. Tak właśnie miałem porównując jego dźwięk z dźwiękiem przedwzmacniacza Thöress Phono Entzerrer Mk III.

Niemieckie urządzenie gra wybitnie rozdzielczym dźwiękiem, kapitalnie dynamicznym i wyjebutnie namacalnym. Wydaje się, że gra środkiem pasma, ale to absolutna nieprawda. Jego balans tonalny wydaje się wyrównany i dźwięk w całości nasycony informacjami i powietrzem. Pierwszy plan jest blisko nas, a jednak nie ma się wrażenia „siadania na kolanach”. Chodzi raczej o naturalność, a ta sugeruje kontakt z wykonawcami „tu i teraz”.

Urządzenie w równie efektowny sposób brzmi z płytami z topu wydawniczego, jak i z nagraniami, co do których mamy wątpliwości. Może nawet to te drugie najwięcej zyskują na plastyce, jaką oferuje Thöress. Zdają się z nim odżywać. Mają pełniejsze pasmo, mocniejszą dynamikę i bardziej naturalne relacje przestrzenne. I nigdy, ale to przenigdy nie irytują. Możliwość zmiany krzywych wzmocnienia jest przydatną funkcją, ale – jak dla mnie – wtórną. Nie mam zbyt wielu starych wydań, a te, które brzmią słabiej, i tak zagrały bardzo dobrze bez mojej interwencji. Najważniejszy jest bowiem dźwięk przedwzmacniacza jako taki – niebywały.

Od nas urządzenie otrzymuje więc, zasłużone, wyróżnienie ˻ GOLD FINGERPRINT ˺. ‖ WP

Dane techniczne (wg producenta)

Typ: lampowy przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC
Użyte lampy: 2 x 12J5GT (lub 6J5GT), 2 x PC86 (NOS)
Impedancja obciążenia: 100, 200, 300, 500 i 1000 Ω + 47 kΩ
Wzmocnienie: 65 dB (MC), a 45 dB (MM)
Impedancja wyjściowa: ok. 300 Ω
Wymiary (szer. x gł. x wys.): 434 x 434 x 154 mm
Wysokość: 154 mm = 134 mm + 20 mm (nóżki)
Waga transportowa: 11,6 kg

| Dystrybucja w Polsce

AUDIO ATELIER

tel. +48 606 276 001

www.AUDIOATELIER.pl

»«

Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ.

www.AIAP-online.org

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2026



Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m)
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition


Słuchawki

  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts

© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio