|
KABEL ZASILAJĄCY AC BONSAI AUDIO
Producent: BONSAI AUDIO |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 266 16 czerwca 2026 |
WĘGIERSKIE AUDIO NIE JEST współcześnie znane w Polsce, podobnie jak muzyka. A kiedyś było przecież inaczej. Węgierski sprzęt był ceniony za solidność i stanowił atrakcyjną alternatywę dla polskich produktów i był importowany w ramach wymiany handlowej między krajami RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej).
Jeśli myślimy o słuchaniu muzyki na dobrym sprzęcie najczęściej wymienianymi markami są Videoton (często we współpracy z Akai) i Orion, a muzykę węgierskiego zespołu progrockowego Omega z jego Dziewczyną o perłowych włosach (węg. Gyöngyhajú lány) nucił nie tylko „najweselszy barak w obozie komunistycznym”, jak mówiono wówczas o Polsce, ale całe Układ Warszawski, a podobno także i „zgniły” Zachód. To jednak przeszłość. Dzisiaj marka audio z kraju nad Dunajem to rzadkość. Co nie znaczy, że nie pojawiają się, co jakiś czas nowe, ciekawe firmy. Często wręcz superciekawe. Przypomnijmy zadomowioną nad Wisłą firmę Heed Audio, testowane przez nas co jakiś czas wzmacniacze Flow by Allegro (w lipcu kolejny test!), wzmacniacze firmy Qualiton czy wspaniałe odtwarzacze CD, już niestety nieistniejącej, firmy Human Audio; więcej → TUTAJ. Trzy lata temu dołączyła do nich firma Bonsai Audio. ▲ Kilka prostych słów… ZOLTÁN FÁBIÁN
‖ Założyciel i główny konstruktor firmy Bonsai Audio, pan Zoltán Fábián • zdj. Bonsai Audio PRACUJĘ NAD KABLAMI już od około dziesięciu lat. Na początku zajmowałem się tym głównie dla siebie i dla moich przyjaciół, ponieważ chciałem doświadczyć w domu tej naturalności, dynamiki i barw instrumentów, których zawsze szukałem podczas słuchania u siebie w domu. W pewnym momencie zaszła ważna zmiana. Kiedy zacząłem naprawdę rozumieć, jak kable wpływają na system – i kiedy opracowałem własne projekty – okazało się, że w ogóle nie chcę już zmieniać sprzętu. Zdałem sobie sprawę, że mój system oferuje znacznie lepszą jakość dźwięku, niż kiedykolwiek wcześniej słyszałem. Zamiast gonić za nowymi komponentami, w końcu usłyszałem pełen potencjał tego, co już posiadałem. Od tamtej pory obserwuję ten sam schemat u wielu moich klientów. Spora część z nich przeszła przez ten sam cykl „palenia pieniędzy” na ciągłe ulepszenia. Po pracy z moimi kablami często zdawali sobie sprawę, że nigdy naprawdę nie słyszeli swoich systemów jako całości – że komponenty nigdy nie działały razem jako spójny, zgrany system. Ten moment uświadomienia sobie jest dla mnie niezwykle znaczący.
‖ Pan Fábián w swoim warsztacie – akurat przy składaniu kabla głośnikowego • zdj. Bonsai Audio To nasunęło mi ważne pytanie: czy kable mają znaczenie tylko w bardzo drogich systemach? W czasie pandemii COVID miałem więcej czasu na eksperymenty i odkryłem, że przy odpowiednich technikach i systematycznym myśleniu nawet skromniejsze systemy mogą znacznie zyskać na zastosowaniu wysokiej jakości kabli. Od tego momentu zacząłem opracowywać technologie mające na celu przewyższenie osiągów znanych marek w bardziej przystępnym przedziale cenowym. Z czasem rozszerzyłem zakres swoich działań, testując systemy z wykorzystaniem kabli o cenie znacznie przekraczającej 10 000 euro za sztukę. Zacząłem dostrzegać powtarzające się wzorce i wdrażać metody modyfikujące strukturę krystaliczną używanych przeze mnie materiałów – co w znaczący sposób poprawiało jakość dźwięku. Spędziłem około dwóch lat na pogłębianiu zrozumienia tych procesów i ich wpływu. Kiedy osiągnąłem poziom wiedzy i pewności siebie, z którym czułem się komfortowo – po szeroko zakrojonych testach i nawiązaniu współpracy z niezawodnymi dostawcami – założyłem firmę Bonsai Audio. Przez kilka lat testowaliśmy i opracowywaliśmy rodziny kabli dostępne obecnie: Olive Tree i BlackWood. Linia Hyperion jest nadal w fazie rozwoju. Jest bardzo prawdopodobne, że ta seria również zostanie ukończona w 2026 roku.
‖ Szef Bonsai Audio w swoim systemie odsłuchowym, w którym testuje prototypy kabli • zdj. Bonsai Audio A nazwa? Bonsai jako żywy, prawdziwy, naturalny element w domu wymaga troski, uwagi i oddania – podobnie jak systemy audiofilskie, hi-fi i highendowe. Drzewka bonsai mają reprezentować znacznie większe drzewa natury w mniejszej skali, ale nadal w żywej formie, wewnątrz domu. Niosą energię życia, energię natury i promieniują nią na zewnątrz w taki sposób, że definiują przestrzeń, sprawiają, że pomieszczenie staje się zdrowsze oraz tworzą wizualne, emocjonalne i fizyczne doświadczenie dla wszystkich obecnych. Dla mnie jest to również esencja muzyki. Celem domowego słuchania jest zdefiniowanie atmosfery i energii pomieszczenia oraz wywarcie wpływu na osobę, duszę oraz fizyczne i psychiczne samopoczucie. Aby to osiągnąć, niezbędne jest dokładne odtworzenie barwy i materialnego charakteru dźwięków i instrumentów, ich rozmieszczenia w przestrzeni oraz przekazanie ich naturalnej energii. ‖ ZF ▒ Bonsai Audio NA STRONIE INTERNETOWEJ producenta czytamy:
Nasza przygoda rozpoczęła się w niewielkim warsztacie, gdzie założyciel firmy, Zoltán Fabián – wieloletni miłośnik muzyki – był coraz bardziej niezadowolony z masowo produkowanych kabli audio zalewających rynek. Sfrustrowany niezwykle wysokimi cenami wysokiej jakości kabli oraz wciąż borykając się z brakiem jakości i subtelności dźwięku z tych komercyjnych produktów, Zoltan postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, wkładając całą swoją wiedzę i pasję w tworzenie kabli dla siebie, które wzbogaciłyby brzmienie i zapewniły naturalną barwę dźwięku. Po niezliczonych godzinach eksperymentów i udoskonaleń powstała firma Bonsai Audio.
⸜ About Us, → www.BONSAIAUDIO.eu, dostęp: 11.05.2026. Mamy więc mit założycielski – frustrację wynikającą z braku odpowiednich produktów na rynku. Jest też człowiek, który obiecuje to zmienić – założyciel firmy. Jest także zapewnienie o tym, że produkty Bonsai Audio powstają z pasji – a to jest jeden ze słów-kluczy rynku dóbr luksusowych. Tym właśnie kable pana Zoltána są – highendowymi kablami wykonanymi w taki sposób, aby od razu można było o nich powiedzieć: „luksusowe”. A to w tej branży nie zdarza się zbyt często, dodajmy.
Pan Zoltan jest z wykształcenia architektem – studia rozpoczął w Danii – ale od dzieciństwa pasjonował się, jak pisze do nas w mailu, „muzyką i wysokiej klasy sprzętem audio”. W ciągu ostatnich dziesięciu lat coraz bardziej zagłębiał się w zrozumienie działania systemów audio, zwłaszcza w domowych warunkach odsłuchowych. Skupiał się na tym, jak dalej mówi, w jaki sposób na brzmienie wpływają takie czynniki, jak scena dźwiękowa, pasmo przenoszenia, rezonanse pomieszczenia, czystość dźwięku, rozmieszczenie sprzętu, a nawet ułożenie kabli. Po poświęceniu znacznej ilości czasu i pieniędzy na próby osiągnięcia dźwięku, którego szukał, zdał sobie sprawę, że często inwestował znaczne środki w wymianę komponentów – wzmacniaczy, głośników, źródeł – ale znacznie mniej uwagi poświęcał kablom. Głównie dlatego, że wymiana całego systemu kablowego wraz z nowym sprzętem była po prostu zbyt kosztowna. W wielu przypadkach prowadziło to do rozczarowujących rezultatów, pomimo modernizacji kluczowych komponentów. I dalej:
Ta świadomość skłoniła mnie do poważniejszego zgłębienia tematu kabli i bardziej systematycznego zapoznania się z renomowanymi markami z segmentu high-end. Około sześć lat temu zacząłem budować własne kable oraz przeprowadzać szeroko zakrojone pomiary i testy odsłuchowe w wielu systemach. Miałem szczęście pracować z systemami w przedziale cenowym od 100 000 do 300 000 euro, gdzie wpływ kabli był bardzo wyraźny.
Firma Bonsai Audio specjalizuje się więc w okablowaniu. W jej ofercie znajdują się obecnie trzy serie: OliveTree, BlackWood oraz Hyperion. „Znajdują się” to może zresztą nie do końca precyzyjne określenie. Tak, ich nazwy i opis znajdziemy na stronie internetowej producenta, ale tylko jedna z nich środkowa, jest „aktywna”; pozostałe dwie są w przygotowaniu. Jak czytamy, OliveTree ma być serią stanowiąca punkt wejścia do oferty marki (entry-level), BlackWood ma oferować „bogatszą barwę i bardziej nasycony dźwięk”, a Hyperion ma być „flagową, bezkompromisową linia produktów”, mającą na celu „oddanie najdrobniejszych detali i mikrodynamiki nagrań”. ▒ Power Cable KIEDY ZAPTAŁEM PANA ZOLTÁNA o to, który kabel powinienem przetestować jako pierwszy, bez wahania wskazał na kabel zasilający. Gdybyśmy spytali o to audiofila na ulicy, jeśliby udało nam się takiego znaleźć, powiedziałby zapewne, że ważniejszy jest interkonekt lub kabel głośnikowy W rzeczywistości jest inaczej. To nieintuicyjne podejście ma sens i jest, jak dla mnie, jedynym słusznym. Prąd płynący przez kabel zasilający jest bowiem tym, który pojawia się na wyjściu danego urządzenia – liniowym w przypadku źródeł sygnału i przedwzmacniaczy, a we wzmacniaczach na gniazdach głośnikowych. Jest on prostowany, filtrowany i stabilizowany, a następnie modulowany sygnałem wejściowym, ale to ten sam prąd. O swoim kablu producent pisał do nas w mailu:
Naszym celem było uzyskanie naturalnych barw, naturalnej dynamiki, wyraźnej i niepodważalnej rozpoznawalności kluczowych barw instrumentów oraz charakterystycznej „obecności” różnych materiałów. Na przykład drewno, bambus, skóra itp. powinny mieć wyraźnie rozpoznawalny charakter własny.
Było to dla mnie podstawowe podczas opracowywania, ponieważ podczas komponowania muzyki twórcy nie wybierali tych instrumentów, akcesoriów i materiałów przypadkowo. Chcieliśmy, aby te dźwięki były częścią dzieła sztuki, elementami kompozycji, które razem tworzą nastrój i atmosferę wyobrażoną przez kompozytora, muzyka lub wykonawcę. Kable Bonsai Audio przychodzą do nas w pięknej, naprawdę luksusowej skrzynce z drewna z naniesionym na jej wieku złotym logotypem, drzewkiem bonsai. W środku jest kabel oraz jeden z ładniejszych certyfikatów posiadacza, jaki widziałem. To nie jest tani druk na drukareczce w biurze. Sam kabel jest całkiem giętki i ma ciemnobrązową barwę prześwitującą spod czarnej siateczki. Na jego dwóch końcach zamocowano mosiężne, lakierowane na czarno tuleje, pełniące rolę mechanicznych zakończeń fragmentu oraz tłumienia mechanicznego. Na nich również znalazło się logo. Wszystko zostało dobrane ze smakiem, a widziałem już naprawdę wiele kabli. Te będą się podobały.
KONSTRUKCJA • W seriach BlackWood i Hyperion producent stosuje przewodniki miedziane, które modyfikuje – jak zapewnia – „na poziomie molekularnym w wieloetapowym procesie”, tak aby zachować „naturalny charakter miedzi”, ale aby „dynamika i energia znacznie przewyższały znany «dzwoniący» świat miedzi i jej typowy charakter”. I dalej:
W ten sposób miedź zachowuje swoje użyteczne i pożądane właściwości, a jednocześnie pod względem dynamiki, rozdzielczości i energii dźwięk znacznie zbliża się do świata dźwiękowego kabli srebrnych, przewyższając je pod pewnymi względami.
O topologii przewodników producent nic nie mówi. Sam kabel jest dość gruby, niemal tak jak Siltech Triple Crown, ale bardziej giętki od holenderskiego odpowiednika. Grubość kabla wynika z faktu, że jako dielektryk zostały zastosowane: powietrze i PTFE (Teflon). Zapewne są to rurki z PTFE, w których luźno leżą pojedyncze druty miedziane. W celu ograniczenia zakłóceń zewnętrznych firma stosuje oplot miedziany, a jako dodatkowe ekranowanie – plecionkę. Po złożeniu całego kabla gotowy produkt przechodzi również „specjalny proces”, w którym użyte materiały są „harmonizowane” – podaję za producentem. Mówi on, że nie mogę ujawnić więcej szczegółów na temat tej procedury i metod modyfikacji, ale że przypominają one krystalizację. Niemal na pewno chodzi o jakąś odmianę obróbki kriogenicznej lub o podgrzewanie – pierwszą metodę stosuje większość firm, na przykład Furutech, a drugą Siltech. WTYKI • Kable są zakończone porządnymi wtykami pierwszej z przywołanych firm. Wszystkie części przewodzące wykonano w nich z niemagnetycznych materiałów (miedź OCC) powlekanych rodem w nowej technice, która zwiększyła trwałość powłoki. Elementy przewodzące są również poddane procesowi Alpha (rozmagnesowanie i obróbka kriogeniczna). |
Wtyki z serii Piezo Ceramic zbudowane są z elementów nylonu i włókna szklanego oraz wkładów z poliwęglanu do tłumienia drgań, a korpus wykonany z niemagnetycznej stali szlachetnej. Zastosowano w nich również materiały o nazwie Nano Crystal²-Nano Crystalline w skład którego wchodzi pył węglowy i ceramiczne nanocząstki NCF.
Kabel wygląda bardzo porządnie, nie ma tu „luźnych końców”, niedopracowanych szczegółów, a pudełko jest po prostu piękne. Kolor – brązowy – jest bardzo podobny do tego, jaki swoim kablom Master Crown nadała firma Siltech. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Kabel Bonsai Audio BlackWood zasilał w czasie odsłuchu odtwarzacz Ayon Audio CD-35 HF Edition (№ 1/50) i porównywany był do mojej referencji, kabla zasilającego Siltech Triple Crown. Test polegał na porównaniu AA/BB/A, ze znanymi A i B, przy użyciu krótkich, dwuminutowych sampli z danej płyty.
Obydwa kable wpięte były do listwy zasilającej AC Acoustic Revive RPT-4EU Final, która z kolei zasilana była przez 2,5-metrowy kabel AC Audio Revive Absolute Power Cord K. Ten z kolei podłączony był do gniazdka ściennego Furutech NCF, do których prowadzi osobna linia zasilająca z własnym bezpiecznikiem firmy HPA. Linia ta wykonana jest z 6-metrowego odcinka kabla Oyaide Tunami Nigo. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• BILL EVANS TRIO, Waltz For Debby, Riverside Records/Craft Recordings/Universal Classics & Jazz UCGO-9057, „Bill Evans Remaster Series”, SHM-SACD ⸜ 1961/2023 ‖ recenzja → TUTAJ. WYSOKIEJ KLASY GRANIE, takie jak to, które otrzymałem z kablem Bonsai Audio, ma cechy, które pozwalają je zidentyfikować niemal od razu. Są to: pełnia, rozdzielczość i płynność. Wszystko to miałem już na początku, w ˻ 1 ˺ My Foolish Heart z płyty BILL EVANS TRIO Waltz For Debby. Ten, wydany w 1962 roku, koncertowy album tria ma niesamowicie intymny wyraz. I właśnie intymność została w nim podkreślona.
Węgierski kabel gra bowiem nieco ciemnym dźwiękiem, osadzonym na niskiej średnicy. Wysokie tony są gęste i mają wagę, a grana w tym utworze miotełkami perkusja jest pod tym względem szczególna. Tyle że nasz uwaga skupia się na ich głębszej warstwie. Podobnie z fortepianem. On także został nagrany w bardzo bliski, intymny sposób i ma jedwabistą fakturę. Testowany kabel nie tylko to pokazał, a nawet lekko pogłębił i intymność, i jedwabistość. To wszystko zadziało się przy zachowaniu wysokiej rozdzielczości. Selektywność i szczegółowość są z tym kablem bardzo dobre, ale nie wybijają się, są raczej w tle. Pierwszoplanowe są bowiem barwy i stereoskopia. Barwy – już mówiłem, a stereoskopia – bo otrzymujemy szeroką panoramę z dużą głębią. Tylne plany, tutaj szum rozmów w klubie, są bliżej niż z Siltechem, ale pod tym względem, czyli głębi sceny, holenderski kabel jest wzorcowy. Mimo to zostały zachowane drobne, ciche detale, które powodują, że to nagranie jest tak naturalne. Nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności i nie zagrać płyt zarejestrowanych w studiu Black Forest, w willi Hansa Georga Brunner-Schwera, założyciela wytwórni MPS. Chodzi o nagrania OSCARA PETERSONA na które przyjeżdżał tam co roku. Wprawdzie BlackWood i Black Forest to nie to samo, ale jakoś tak mi się to spięło w mojej głowie w jedno. ▲ Nasze płyty OSCAR PETERSON MPS Records/Edel 0210325MSW
Exclusively for My Friends TO SERIA ALBUMÓW kanadyjskiego pianisty jazzowego Oscara Petersona, wydanych oryginalnie przez niemiecką wytwórnię MPS. Utwory na tych albumach zostały nagrane na żywo przez Hansa Georga Brunnera-Schwerera w latach 1963–1968 w jego willi w schwarzwaldskim (ang. Black Forest) Villingen, podczas prywatnych koncertów z niewielką publicznością w jego domowym studiu. Na przestrzeni lat albumy te zostały zebrane w różnych zestawach płytowych. Początkowo na czterech krążkach a po znalezieniu dwóch „zaginionych” na sześciu, teraz na ośmiu, uzupełnione o wcześniej niepublikowane utwory. Do nagrań doszło dzięki Hansowi George’owi, właścicielowi potężnej firmy SABA Electronics, miłośnikowi Petersona. Dzięki wpływom i pieniądzom, udało mu się zaprosić do swojej willi – budynku, w którym nagrania miały miejsce – wraz z kontrabasistą Ray’em Brownem i perkusistą Edem Thigpenem, przy okazji ich koncertu w Zurychu. Efektem tego spotkania impromtu jest pierwsza płyta, zatytułowana Action, nagrana jeszcze bez publiczności. Na kolejne sesje Peterson przyjeżdżał co roku, zmieniając też muzyków. Na kolejnych płytach znaleźli się również Sam Louis Hayes oraz Bobby Durham, a na The Lost Tapes Milt Jackson.
W tym czasie Oscar Peterson był związany z wytwórnią Verve i dopiero po wygaśnięciu jego kontraktu, w 1968 roku, nagrania te można było wydać. Hans Georg Brunner-Schwerer specjalnie w tym celu założył wytwórnię MPS, której nazwa jest akronimem od Musik Produktion Schwarzwald. Wszyscy zainteresowani podkreślają, że system nagrywający w Villi był doskonały, najlepszy, jaki można było znaleźć. Były to magnetofony lampowe Telefunken M-15, mikrofony Neumanna itd. Równie ważny jest fortepian – potężny Bösendorfer Grand Imperial. Płyty te były początkowo wydawane w boxach, a następnie również pojedynczo; w czasach współczesnych również na płytach SACD. W 2014 roku powstała jednak najlepsza, jak dotąd, wersja. Na potrzeby wydawnictwa Edel studio MSM w Monachium postawiło na nietypowe podejście: przygotowali je wspólnie Dirk Sommer z magazynu internetowego Hifistatement oraz Christoph Stickel, który odpowiadał za remastering wielu reedycji ECM (w tym albumu Keitha Jarretta Köln Concert), nominowany do Nagrody Grammy.
W efekcie ich starań powstały dwa boxy – analogowy i cyfrowy, a także pliki WAV 24/88,2. Obydwa są znakomite, ładnie przygotowane i to one są tymi, które trzeba mieć. Dla przyjaciół, dodajmy, wydawca miał też unikatowy singiel winylowy 7”. ● W PORÓWNANIU Z NAGRANIEM Evansa wytwórni Riverside to, co otrzymujemy na płytach z Black Forest jest mniej wyrafinowane dźwiękowo, przynajmniej na pierwszej płycie Action. Muzycznie – petarda, ale brzmienie jest nie tyle, że inne – a jest – a po prostu mniej namacalne i intymne. Mimo że przecież Peterson gra na wielkim fortepianie Bösendorfer Grand Imperial dźwięk jest odfiltrowany z najniższych składowych. Z kolei upchnięta w lewym kanale perkusja i kontrabas mają „ściśnięty” dźwięk, jakby grały oddzielone parawanem.
Dirk Sommer remasterujący ten materiał dla wytwórni Edel wykonał kawał świetnej roboty. Co z węgierskim kablem było ewidentne. Nawet bardziej niż ewidentne – kabel w teście lekko ten remaster „dopieścił”. Jak mówiłem, ma on charakter, w który premiuje niski środek pasma. Dało to w tym przypadku świetny efekt w postaci dopalenia brzmienia instrumentów. Było to bardziej mięsiste, jędrne granie. Wciąż z pewnej perspektywy, bez intymności znanej z nagrania Evansa, ale po prostu fajne. Testowany kabel gra więc w bliski, nieco ciemny sposób, czyli sposób, który lubię i który uważam za właściwy. Jest też bardzo rozdzielczy. I to jest coś, co powoduje, że siadamy w skupieniu i po jakimś czasie dajemy się ponieść muzyce. Rozdzielczość w jego przypadku to doskonale czytelne plany dźwiękowe, szeroka panorama, a także bardzo ładne barwy. Instrumenty nie mają aż tak wyraźnego 3D body jak z kablem odniesienia. Nie miałem z tym jednak problemu, ponieważ dość szybko przestawiłem się na tę nową, inną perspektywę. Wokal LOUISA ARMSTRONGA w ˻ 2 ˺ Hello Dolly! w wersji zamieszczonej na płycie Wonderfull World. The Best of Louis Armstrong, kompilacji z 2024 roku, był świetnie wtopiony w dźwięk orkiestry, mimo że przecież ma on tak długi pogłos i brzmi trochę jak z innej bajki, jakby został wgrany z innej rejestracji. Węgierski kabel ma bowiem szczególną właściwość, słychać to tym lepiej, im dłużej słuchamy z nim muzyki, że porządkuje przekaz składając go w płynną, jedwabistą całość. Wokal ELLI ITZGERALD w kolejnym na wspomnianej płycie utworze ˻ 2 ˺ Dream a Little Dream of Me był ciepły, mocny i gęsty. Dodana w podkładzie, daleko w głąb sceny, trąbka Armstronga była czytelna i klarowna, mimo że przecież tak daleka. Kabel nie zaciera ataku dźwięku, a jednak mamy wrażenie, że coś się „tam” zadziało i brzmienie jest dzięki temu plastyczne. Zostajemy więc z wrażeniem, że kabel Bonsai Audio ma w sobie coś szczególnego, co nie jest łatwe do uchwycenia w kilku słowach. Składają się na to gęstość, pełnia, płynność i lekkie obniżenie brzmienia. To nie jest kabel atakujący szerokim pasmem. Jego skraje są mocne kiedy trzeba i czytelne, ale to nie one definiują to, jak tę sieciówkę odbieramy. Kiedy w drugiej minucie, dokładnie w 1:20, nagrania ˻ 1 ˺ But Beautiful z płyty DIANY KRALL This Dream of You, uderza nagle mocny „pop”, czyli przesterowanie mikrofonu objawiając się jak szybki i niski dźwięk, z kablem z Węgier był on równie zaskakujący, jak z Siltechem. Był niski, mocny i szybki. Był też głęboki. Przy czym był wpisany w muzykę, nie odezwał się „obok” niej. Dzięki naturalnej prezentacji muzyki w wydaniu węgierskiego kabla niemal widziałem jak przy odsłuchu materiału produkujący ją Diana Krall i Tommy LiPuma odwracają się ku sobie z uśmiechem i porozumieniem w oczach: „Zostawiamy? – Jasne, to wspaniałe!”, celebrując w ten sposób nagrania z lat 50., kiedy to realizatorzy takich niskich dźwięków nie słyszeli, dlatego zostawiali je na taśmach, a co wychodzi przy współczesnych reedycjach. Tutaj to intencjonalne działanie, jestem tego pewien. ▒ Podsumowanie BONSAI AUDIO POZAWALA na takie dywagacje, ponieważ gra w zawodowy sposób, „wchodząc” w środek muzyki, bez rozszczepiania jej na poszczególne atomy. Zaokrągla górę pasma i nie gra szczególnie niskim dołem; ale gra za to dołem mięsistym. Ale to środek jest najważniejszy i to on powoduje, że przechodzimy nad tym do porządku dziennego, co najwyżej wzruszając ramionami. Sybilanty w głosie Krall, generalnie całkiem mocne, są tu wygładzone i ocieplone, chociaż ostatnie, co można o tym kablu powiedzieć, to że ociepla dźwięk.
Będzie to kabel, który dogęści brzmienie systemu i je wygładzi. W tym sensie, że nie pozbawiając go szczegółów sprawi, że muzyka popłynie w przyjemniej sposób, w sposób bardziej organiczny. ˻ 6 ˺ Sultans of Swing DIRE STRAITS, z wersji wydanej w 2013 roku na płycie Platinum SHM-CD, popłynęli płynnie i z werwą, nasycając pokój dźwiękiem oraz energią. Bonsai Audio dał mu „kopa”, jeśli chodzi o organiczne połączenie dźwięków, pogłębił dźwięk i nasycił go harmonicznymi i współbrzmieniami. Taki właśnie ten kabel jest – organiczny, głęboki i nasycony. Ale też, może nawet przede wszystkim, rozdzielczy. Będzie się podobał, będzie. Sprawdzi się przede wszystkim w długich odsłuchach, przy całych płytach, ponieważ angażuje nas w odsłuch nie na poziomie atakowania nas i emocjonowania, a dzięki wewnętrznemu ciepłu i gęstości, które ustawiają nas pozytywnie do słuchanych płyt. ‖ WP
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio























