pl | en

228 Kwiecień 2023

Wstępniak

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”


No 228

1 kwietnia 2023

WIĘCEJ MOCY!

D JAKIEGOŚ CZASU MAM WRAŻENIE, że coraz częściej, mówi się o nadchodzącej wielkimi krokami, wymuszonej administracyjnie, termomodernizacji wszystkich budynków w Unii Europejskiej. Unia jest, po Stanach Zjednoczonych i Chinach, trzecim największym emitentem dwutlenku węgla. Co, biorąc pod uwagę ambitne cele środowiskowe, jakie przed sobą stawia Europa, jest w dłuższej perspektywie nie do przyjęcia.

Jak się okazuje, to wcale nie huty i elektrownie są największymi emitentami CO² do atmosfery, a budynki mieszkalne. Jak czytamy w artykule Radosława Omachela To nie jest kraj dla starych domów, który ukazał się w tygodniku „Polityka” na przełomie stycznia i lutego, mówi się, że to aż 36% ogólnej emisji tego gazu. Z zastrzeżeniami, ale jednak. A przecież, jak dalej czytamy, Unia dąży do zmniejszenia do 2030 roku łącznej emisji CO² aż o 55%, z punktem referencyjnym w roku 1990. Przywoływany przez autora Marcin Kowalczyk, szef zespołu klimatycznego organizacji ekologicznej WWF, mówi: „Bez radykalnej zmiany osiągnięcie unijnych celów redukcji emisji będzie niemożliwe”.

⸜ Oznaczenia energooszczędności – nowa wersja wraz • rys. mat. pras. → EUROPA.eu

Aby temu zaradzić w 2020 roku rozpoczęto przygotowania do zmian w EFPD (ang. Energy Performance of Buildings Directive), a w 2022 roku było gotowe wstępne porozumienie. Portal Teraz Środowisko pisze:

W centrum propozycji zmian dyrektywy EPBD znajdują się tzw. minimalne standardy charakterystyki energetycznej (ang. Minimum Energy Performance Standards, MEPS), które nakładają obowiązek renowacji budynków o najgorszej charakterystyce energetycznej w Europie. Zgodnie z założeniem Komisji Europejskiej, wszystkie budynki będące własnością instytucji publicznych do stycznia 2027 r. powinny osiągnąć co najmniej klasę „F”, a do stycznia 2030 r. klasę „E”.

Rewizja dyrektywy EPBD. Przedsiębiorstwa z branży budowlanej apelują o ambitne cele w zakresie renowacji, www.TERAZ-SRODOWISKO.pl, dostęp: 14.03.2023.

9 lutego komisja przemysłowa Parlamentu Europejskiego (ITRE) przyjęła stanowisko w sprawie ustawy. „Umowa Parlamentu jest dobra dla ludzi i planety”, mówił wówczas Ciaran Cuffe, irlandzki członek partii Zielonych/WSE w Parlamencie Europejskim, rzecznik Parlamentu w negocjacjach. W 2028 roku wszystkie budynki użyteczności publicznej mają być zeroemisyjne, a w 2030 wszystkie budowane budynki, także domy jednorodzinne.

Jak cała ta sprawa się zakończy, jeszcze nie wiadomo. W ustawie znalazło się wiele luk i zwolnień, a wciąż pojawiają się głosy z jednej strony o zbyt mało progresywnym podejściu do problemu, a z drugiej o problemach z dopłatami dla najuboższych. W Polsce niedogrzanych domów z najniższej grupy G jest 14% i ich termomodernizacja może kosztować nawet 221 miliardów złotych.

Co to oznacza dla nas? – Prędzej czy później rewolucja energetyczna dotknie i audiofilów. Przecież zamiana energii elektrycznej na akustyczną jest niezwykle nieefektywna. Oznacza to, że aby uzyskać poziom dźwięku potrzebny do nagłośnienia pomieszczenia potrzebne są duże ilości energii – energii, którą mamy przecież w przyszłości oszczędzać, a może nawet reglamentować.

Przemysł AGD i RTV od lat stosuje oznaczenia swoich produktów – pralek, zmywarek, suszarek itd. Przez lata były to oznaczenia w których do podstawowej kategorii, np. A, dodawano plusy. 1 marca 2021 roku Unia Europejska zmieniła te oznakowania, aby – jak mówi portal Globenergia „zrobić miejsce na nowe, innowacyjne technologie” (więcej → TUTAJ). Powrócono tym samym do starej skali – od A do G – w której do grupy A należą tylko najbardziej nowoczesne i energooszczędne produkty.

⸜ Wzmacniacz SPEC RSA-V1 pracuje w klasie D. To tego typu urządzenia będą w przyszłości promowane

Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego urządzenia audio nie noszą takich oznaczeń. Zapewne jest ku temu konkretny powód i jedna lub nawet dwie ustawy czy rozporządzenia, o aktach prawnych mniejszego kalibru nie mówiąc. A jednak ten brak jest coraz bardziej widoczny. I prędzej czy później, takie jest moje zdanie, to się zmieni. Bo systemy audio są niezwykle prądożerne.

Na pierwszy ogień pójdą zapewne urządzenia lampowe. To w nich znakomita część mocy zamieniana jest na ciepło. O ile nie uda się nam ich zakwalifikować do grupy dodatkowych grzejników, to będą na cenzurowanym. Wprawdzie duża część tego typu urządzeń ma niewysoką moc, ale w porównaniu z układami wzmacniającymi opartymi na tranzystorach to dla prądu wręcz czarna dziura.

Ale i tranzystorowe, klasyczne wzmacniacze nie mogą czuć się pewnie. Szczególnie te, pracujące w klasie A. – Co za ironia, dla nas klasa A, a także AB to te „lepsze”, podobnie jak dla Unii Europejskiej, w kontekście poboru prądu plasują się one jednak w klasie G. Zresztą i klasa G w audio jest spotykana, kupimy takie wzmacniacze w firmie Arcam. Jedynym „bezpiecznym” wyborem wydaje się więc klasa D. Niski pobór energii, niska emisja ciepła i brak drogich, kosztownych radiatorów – to główne zalety takich wzmacniaczy. A jeśli do tego dodamy zasilacz impulsowy, mamy zwycięzcę zmagań urządzonych pod patronatem Unii Europejskiej.

A kolumny? – Dokładnie ta sama historia. Im niższa skuteczność, tym większe wymagania prądowe wobec wzmacniacza. Dlatego też na prowadzenie wysuwają się konstrukcje wysokoskuteczne, zazwyczaj tubowe. Do napędzenia nawet dużych kolumn tego typu wystarczy kilka watów, a w ekstremalnym przypadku – jeśli w hipotetycznej przyszłości, o której mówię, producent będzie chciał otrzymać wysoką klasę energetyczną – wat, a nawet pół wata. W systemach audiofilów A.D. 2030, jeśliby się odnieść do planów dla przemysłu budowlanego, mielibyśmy więc wzmacniacz pracujący w klasie D wielkości pudełka od zapałek, zapewne przyklejony do magnesu głośnika, i kolumny tubowe.

Źródło? – Sensowne byłoby podłączenie gramofonu na korbkę, jednak będzie to zapewne jedna z tych „dziur” w systemie, wymuszona przez korporacje sterujące społeczeństwami za pomocą swoich produktów – Facebooka, Google’a, Tweetera czy Instagrama. Za kilka lat będą tak duże, że będą sterowały również całymi krajami, a nawet kontynentami. Dla nich luka tego typu będzie „oczywista”, mimo że serwerownie pożerają nieprawdopodobną ilość prądu, a pod ich ciągle rozrastające się hale wycinane są setki hektarów lasów, nawet w tak „zielonym” kraju, jak Szwecja.

Ale jest może dla nas nadzieja. Wprawdzie za szkodliwą emisję będziemy zapewne płacili kary, zawarte w cenach produktów o niskiej sprawności energetycznej, to mogę sobie wyobrazić taki scenariusz, w którym ową „szkodliwość osobistą” można będzie zniwelować konkretnymi działaniami. Wyobrażam sobie system punktacji. Idziemy na siłownię, gdzie wszystkie maszyny podłączone są do prądnic, i tam produkujemy trochę czystego prądu. Chcemy przejechać się rowerem – świetnie! Zamiast napędu silnikowego będziemy mieć w nim dużą prądnicę i akumulator, z którego możemy „spuścić” energię do ogólnego systemu, za co otrzymamy pozwolenie na trzy minuty słuchania muzyki. I tak dalej.

⸜ Nagroda Best Sound „High Fidelity” za prezentację w czasie wystawy High End 2014 w Monachium dla kolumn hORNS Universum

Ponieważ audio wciąż będzie niezwykle nisko w hierarchii UE, ze znaczkiem G, albo i gorzej, będziemy musieli się ograniczyć do krótkich odsłuchów. Tym samym utwory ponownie będą trwały tyle, ile trwały w czasach płyt 78 rpm – dwie i pół minuty będą złotym standardem. Kawałków grup grających neoneoneoprogresywnego rocka trzeba będzie słuchać w częściach. A opery tylko przez wybrane, nie za długie, arie. Albo jeszcze ciężej pracować na siłowni.

W tak pomyślanej przyszłości upust można będzie uzyskać także przez zainstalowanie dodatkowego panelu fotowoltaicznego, przeznaczonego tylko dla systemów audio. Przed producentami z naszej branży otworzy to drzwi do nowych rynków zbytu. „Audiofilski solar” – to brzmi dumnie. Także kable łączące go z falowodem będą musiały przejść testy odsłuchowe. Będziemy mogli mówić o panelach grających „ciemno” lub „ciepło”, a może nawet w „rozświetlony” sposób. Spotkania Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego będą się musiały odbywać w dzień, ale – trudno.

Widzę w tym wszystkim jeszcze jedną zaletę – zbliżymy się do siebie i jeszcze bardziej pokochamy nasze zwierzęta. Czy tak trudno pomyśleć o chomiku biegającym w kółku, którego oś sprzęgnięta jest z prądniczką? Ponieważ zwierzę to nie biega na zawołanie, a jakiekolwiek kary dla naszych mniejszych braci są trudne do pomyślenia, będziemy od niego zależni. Trzeba będzie więc robić wszystko, aby czuł się maksymalnie kochany, zadbany i wychuchany. Szczęśliwy i sprawny fizycznie raz na tydzień zapewni nam odsłuch utworu, może nawet dwóch.

Będzie to też dobry moment, aby przestać separować te zwierzęta od siebie, to nieludzkie, i zaprzyjaźnić się z dwoma, trzema, a może nawet pięcioma, mieszkającymi razem gryzoniami. Bo to oznacza dwa, trzy, a nawet pięć razy tyle prądu. Ciekawe, czy od ich temperamentu i osobowości będzie zależała jakość dźwięku? Dźwięk „gruby” i chudy”, „jasny” i „ciemny”, „energetyczny” i „przysypiający” – tak, właściwie tak mogłoby być. Na wystawach audio znajdziemy osobną sekcję, w której prezentowane będą różne gatunki chomików o różnych charakterach, które wpasują się w taki, a nie inny system audio. To będą prawdziwe „Animals Audio Show”.

Rewolucja energetyczna będzie też czasem, w którym będziemy potrzebowali innych audiofilów. Samotne odsłuchy będą rzadkością i będą ograniczone w czasie. Jeśli będziemy chcieli porównać dwa utwory z różnych wydań, będziemy potrzebowali dodatkowych punktów. Czy tak trudno sobie wyobrazić stacjonarne rowerki w służbie audio? Zamiast obciążenia będzie prądnica, zasilająca nasz system. Jedna osoba generuje, druga słucha, a potem odwrotnie. Im więcej uczestników spotkań, tym lepiej. Rozwiążemy w ten sposób dwie z plag współczesności – samotność i otyłość.

⸜ Przykładowy schemat instalacji „chomikowej”

Choć zaczęliśmy ten artykuł w minorowym nastroju, licząc procenty i pieniądze, możemy go zakończyć z uśmiechem na ustach. Audio będzie banowane, to jasne, ponieważ jest nieefektywne energetycznie. W głównym nurcie pozostaną jedynie smartfony i słuchawki. Korporacje z grupy Alphabet: (dawniej Google), Amazon, Meta Platforms (dawniej Facebook), Apple i czasami Microsoft (jak mówi Wikipedia: Banda czterech, Wielka piątka lub Big Tech – akronimy lub nazwy używane do wskazania czterech lub pięciu amerykańskich ponadnarodowych firm komputerowych i programistycznych świadczących usługi zdalne [online], które od ok. roku 2010 dominują w cyberprzestrzeni) przeforsują prawo nakazujące korzystanie ze smarfona przynajmniej osiem godzin dziennie i dwie w nocy.

Dla nas będzie to czas socjalizacji z przyjaciółmi, współpracy z naszymi podopiecznymi, braćmi mniejszymi, oraz wspaniały czas dla zdrowia. Wyobrażam sobie, że w reakcji na te zakazy powstanie podziemie audiofilskie, gdzie będzie można posłuchać wzmacniacza lampowego lub tranzystorowego, pracującego w klasie A, a może nawet dużych, wielogłośnikowych kolumn o klasycznej budowie. Katakumby audiofilskie ? – Czemu nie, nie takie rzeczy archeolodzy odkopują. Takie działania będą oczywiście wymagały zainstalowania dodatkowych paneli, jeszcze większej liczb spotkań itd. Czyli nawet to wyjdzie nam na dobre. Przyszłość rysuje się przed branżą audio lepsza niż wszystko, czego do tej pory doświadczyliśmy. To będzie prawdziwie nowy wspaniały świat! Nawet jeśli tylko primaaprilisowy :)

WOJCIECH PACUŁA
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show