pl | en

No. 220 Sierpień 2022

Wstępniak

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia mat. prasowe ׀ Wojciech Pacuła


No 220

1 sierpnia 2022

FUTURE NOSTALGIA, czyli o regresie

Motto: „Są dwa rodzaje głupców. Ten pierwszy mówi: »To jest stare i dlatego dobre«, ten drugi zaś: »To jest nowe i w związku z tym lepsze«”. JOHN BRUNNER Na fali szoku ( tytuł oryg. The Shockwave Rider)

YDANY DOKŁADNIE TRZYDZIEŚCI DZIEWIĘĆ LAT TEMU, w sierpniu 1983 roku, album HERBIEGO HANCOCKA Future Shock podzielił fanów jazzu (recenzja płyty TUTAJ). Nie pierwszy to i nie ostatni raz, kiedy wykonawca zmieniając estetykę, szukając nowego kierunku dla swojej twórczości, „zdradza” wartości, które wcześniej „wyznawał”. Nie sięgając daleko przypomnijmy Bitches Brew MILESA DAVISA (1970) czy album Bringing It All Back Home BOBA DYLANA (1963). W każdym z tych przypadków muzycy wychodzili poza struktury znane ich fanom w przeszłości. Zmieniali swoją muzykę i siebie w taki sposób, aby lepiej opowiedzieć czasy, w których żyją.

⸜ HERBIE HANCOCK Future Shock na płycie LP • foto Sony Music

Tyle tylko, że – najwyraźniej – sporej części populacji zmiany nie interesują. A wręcz są dla nich wrogie. Raz poznane, pokochane i zapamiętane, co by to nie było, staje się wzorcem na całe życie. Każde odstępstwo od niego odbierane jest więc nie jako przejście w nową fazę, a jako odejście od normy, dewiacja, często wręcz – kradzież. Bo przecież muzyka i sztuka należą nie tylko do twórcy. Jako jej współwłaściciele chcemy decydować o jej kształcie. A nasza decyzja jest jednoznaczna: nie chcemy, aby cokolwiek się zmieniało.

Większość materiału, który znalazł się na albumie Hancocka, została skomponowana przez awangardowego basistę i producenta Billa Laswella oraz keyboardzistę i producenta Michaela Beinhorna. Włączenie w proces kompozycyjny byłego współpracownika Davisa pchnęło materiał w stronę postmodernizmu. Ten elektrofunkowy materiał okazał się wczesnym przykładem instrumentalnego hip-hopu, wyprzedzając tym samym swój czas.

Tytuł płyty o której mowa świetnie oddaje to, w jaki sposób materiał ten był przyjmowany. „Szok” i „niedowierzanie” – obydwa określenia nieźle opisują jej odbiór. Szok w tym kontekście okazuje się jednak czymś pozytywnym. Zmusza do myślenia, wytrąca ze znieruchomienia i, przynajmniej niektórych z nas, do przewartościowania swoich przyzwyczajeń. Szok pozwala nam się zmienić. Jest widokówką wysłaną do przyszłości.

Na drugim biegunie tej tranzycji znajduje się Future Nostalgia, drugi w dorobku DUA LIPY album, wydany w marcu 2020 roku. Podobnie, jak w przypadku płyty Hancocka, tak i tutaj tytuł jest „znaczący”. Artystka, wraz z producentami, Jeffem Bhaskerem, Ianem Kirkpatrickiem, Stuartem Pricem, teamem Monsters & Strangerz oraz Kozem wykreowali „nostalgiczny” pop i muzykę disco odwołującą się do lat 70. XX wieku. Wykreowali muzykę, którą piosenkarka lubiła będąc dzieckiem.

Szok Hancocka został zastąpiony nostalgią. Pocztówka do przyszłości zmieniła się w kartkę z przeszłości. Zmiana paradygmatu, na który chciałbym zwrócić uwagę została przypieczętowana komercyjnymi decyzjami wydawnictwa Warner Bros. W sierpniu tego samego roku, w którym ukazał się album Lipy, do rąk odbiorców trafiła jego zremiksowana na potrzeby klubów tanecznych wersja: Club Future Nostalgia, a w styczniu następnego roku została „wznowiona” (po dziesięciu miesiącach…) w specjalnej edycji The Moonlight Edition. To klasyczny przykład na monetyzowanie, jak byśmy powiedzieli, „kontentu” i maksymalizację zysków. Nostalgia jest tutaj wytrychem pozwalającym na zwiększenie sprzedaży i szokiem już nie jest.

Co ciekawe, materiał zawarty na płycie Dua Lipy jest naprawdę dobry, nawet bardzo dobry. Doświadczeni producenci, znakomita piosenkarka i dobre ruchy wydawcy dały jej w rezultacie nominacje do najważniejszych nagród branżowych, wygrane statuetki Grammy, w kategorii Best Pop Vocal Album, oraz Brit Awards (British Album of the Year). Według International Federation of the Phonographic Industry (IFPI), Future Nostalgiai w roku 2020 sprzedała się w niewiarygodnej liczbie 3,3 miliona egzemplarzy, wliczając w to wszystkie formy dystrybucji.

⸜ DUA LIPA Future Nostalgia w wersji LP na rynek francuski • foto Warner Records

Ludzie pokochali ten album za to, że pozwolił im powrócić do przeszłości. Tytułowa „przyszłość” wcale nie miała wpływać na zmianę naszych poglądów, zmuszać do przemyślenia naszych wyborów, również estetycznych. Jej prawdziwy cel był dokładnie przeciwny znaczeniu słowa „szok”. Miał nas uspokoić i uwolnić od napięcia. Miał nam pozwolić zapomnieć o szoku przyszłości, który był dla starszych od Dua Lipy artystów wyzwoleniem. Zamiast uwolnienia się, zaproponował zamknięcie w „złotej klatce” zapomnienia.

Ten trend, polegający na odrzuceniu zmian, jest widoczny od lat. Odkąd tylko Zachód nabrał „przyspieszenia”. Przywołany na początku John Brunner pisał swoją powieść właśnie w reakcji na zbyt szybkie zmiany. Zmiany wymuszane na nas przez rządy i korporacje. Ta, wydana w 1975 roku, dystopijna powieść science fiction, w znacznej mierze przewidziała to, co dzieje się tu i teraz. Czyli nieustanny nacisk na jednostkę i reakcje obronne, którymi stara się ona ratować. Jednym z takich mechanizmów jest zanurzenie się w przeszłości.

Czyż nie widzimy tego na co dzień, także w audio? Czym innym jest przecież współistnienie lamp i tranzystorów, płyty winylowej i plików? Nie mówię, że jedno, czy drugie jest lepsze/gorsze, a wskazuję tylko kierunek. To kierunek ku przeszłości, do tyłu. Czyli: regresywny. Kultura masowa go multiplikuje, przez co staje się samopowielającym się, stale wzmacnianym trendem. Jak w dodatnim sprzężeniu zwrotnym.

Czy tego chcemy, czy nie, żyjemy bowiem – jak to ktoś powiedział – jednocześnie we wszystkich czasach. Winyl i plik, lampa i tranzystor – na jednej półce, zachwalane z równym zaangażowaniem. Mechanizm obronny o którym mówiłem został podchwycony przez producentów, doprowadzając do powstania takich urządzeń, jak to zaproponowane przez firmę Yamaha.

W jej wydziale Yamaha Design Lab zaprojektowano serię produktów współpracujących ze smartfonem, a służących do odtwarzania muzyki. Najciekawszy wydaje się gadżet służący do „odtwarzania” płyt winylowych prosto z telefonu komórkowego, noszący nazwę TurnT.

Jak to możliwe? Jak widać na filmie zamieszczonym przez portal VINYL FACTORY, urządzenie Yamahy ma postać głośnika Bluetooth i nim w istocie jest. Ma też jednak coś na kształt ramienia gramofonowego i „wkładki”,która „czyta” położenie na ekranie. TurnT współpracuje ze smartfonem w ten sposób, że dzięki zainstalowanej na nim aplikacji „wie”, kiedy położymy na nim ramię i wówczas zaczyna odtwarzanie płyty, kręcącej się zresztą na wyświetlaczu.

W tym jednym produkcie zamknięto wszystko to, o czym mówiliśmy wcześniej: szok przyszłości związany z komórkami i nostalgię przyszłości związaną z winylem; nota bene – niewielu pisarzy SF przewidziało komórki i żaden w tej formie, w jakiej ją znamy.

⸜ Yamaha Design Lab TurnT • foto Yamaha Design Lab

W przestrzeni makro – audio to świat, co najwyżej, nano – mamy do czynienia z podobnym kanibalizmem. Czymże innym są, wyprzedane, koncerty grupy ABBA, na których występują ich awatary? Muzyka lat 70. połączona z nowoczesną technologią daje dokładnie to, co osiągnęła swoim albumem Dua Lipa – poczucie, że dotykamy przyszłości, jednocześnie nas od niej separując. To już nie przyszłość niewiadoma, a oswojona, bezpieczna. Z tym, że – jak mówi MICHAŁWIECZOREK, autor artykułu Nowe przestrzenie – jest to nic innego niż „hybrydowa mistyfikacja” (Dwutygodnik Nr 338, 07/2022, dostęp 26.07.2022).

To połączenie nostalgii z futuryzmem ma podłoże z jednej strony socjologiczne i psychologiczne, ale napędzane jest przez ekonomię. Wieczorek przywołuje diagnozę, zmarłego w 2019 roku, amerykańskiego ekonomisty Alana B. Krugera. W swojej ostatniej książce Rockonomics: What the Music Industry Can Teach Us about Economics (and Our Future) (Rockonomia. Czego możemy dowiedzieć się od branży muzycznej o ekonomii (i naszej przyszłości) Kruger mówi, że wraz ze wzrostem popularności streamingu, coraz silniejszym oligopolem na rynku organizacji koncertów i samą specyfiką branży zniknie muzyczna klasa średnia. Chodzi o to, że przy obowiązującym modelu sprzedaży (wypożyczania) plików muzycznych godnie będą zarabiać tylko najwięksi, resztę czeka egzystencja na najniższym poziomie i praca w innych sektorach.

W ten sposób nostalgia zjada branżę, na której żeruje. Bo to jest żerowanie, wampirze wysysanie pieniędzy. O ile Dylan, Davis czy Hancock przez zmianę wnosili do muzyki coś nowego, tworzyli nową jakość, to Dua Lipa tę nowość utrąca. „Nowe” jest tylko to, co „stare”. Cała popkultura jest obecnie nastawiona na ten kierunek eksploracji. A to, że bardzo mi się płyta Future Nostalgia podoba jest tylko tej tezy potwierdzeniem. Nie jestem w tym sam. Według magazynu „Billboard” płyta piosenkarki była jednym z najlepszych albumów XXI wieku – to stan na 2022 rok.

Jest w tym coś jeszcze. Nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę na to, że zarówno emblemat „tego-co-było”, czyli płyta winylowa, jak i „tego-co-będzie”, to jest plik muzyczny, zostały opracowane dawno, dawno temu. Z punktu widzenia młodego człowieka obydwa wynalazki to prehistoria. Płyta gramofonowa to wprawdzie koniec XIX wieku, ale o graniu muzyki „z komputera” mówiono już w latach 40. XX wieku, a swoja realizację osiągnęło w latach 70. Czyli mowa o wynalazku mającym jakieś pięćdziesiąt lat.

Podobnie rzecz ma się z lampą i tranzystorem i ich „historycznej odległości”. Chociaż lampa powstała w 1904 roku, to tranzystor wcale nie jest dużo młodszy. Walter Houser Brattain i John Bardeen wynaleźli go w roku 1947. Odległość na osi czasu między tymi wynalazkami jest mniejsza niż od wynalezienia tranzystora do współczesności.

⸜ Okładka książki Future Shock ALVINA GARDENSA • foto Gardners

Rzecz w tym, że wszystkie „nowości” o których w audio mówimy są tak naprawdę „starociami”. Bez wyjątku. Od wielu, wielu lat nie wynaleziono nic naprawdę innowacyjnego. Od dziesiątków lat szlifujemy coś, co dostaliśmy w spadku po czasach, kiedy na badania podstawowe łożono duże publiczne pieniądze i kiedy to państwo, a nie „rynek” wyznaczały kierunki rozwoju.

Może zmieni to Sztuczna Inteligencja (AI). Być może. Na razie zaprzęgnięta została jednak do porównywania zawartości piosenek. Magazyn „Business Insider” opublikował ciekawy artykuł zatytułowany A Harvard statistician has developed an algorithm that finally settles whether Lennon or McCartney wrote The Beatles' biggest hits (Statystyk z Harvardu opracował algorytm, który ostatecznie rozstrzyga, czy kto napisał największe hity The Beatles- Lennon czy McCartney), a „The Rolling Stones” Hear How AI Software Wrote a ‘New’ Nirvana Song (Posłuchaj, jak oprogramowanie AI napisało „nową” piosenkę Nirvany; więcej TUTAJ i TUTAJ). Sztuczna inteligencja została zaprzęgnięta w służbie muzyki. Ale to tak, jakby wbijać gwoździe smartfonem. Można, ale sensu w tym nie ma.

Co powiedziawszy, chciałbym się z państwem podzielić głębszą refleksją, którą noszę w sobie od dłuższego czasu. Wydaje się, że żyjemy w czasach przełomu kulturowego i technologicznego. Kiedyś rokoko, a współcześnie postmodernizm to czytelne znaki wyczerpania się dotychczasowych paradygmatów i wzorców zachowań. Tak i to, o czym mówię, czyli sięganie do przeszłości i nazywanie jej „przyszłością” mówi o zmianie. Jaka to będzie zmiana, co nowego dostaniemy? – Trudno powiedzieć. Jeśli jednak chcemy się wyrwać z pułapki futurystyczno-nostalgicznego szoku, nie mamy innego wyjścia. Inaczej zatopimy się w regresie i się z niego już nie wydostaniemy.

WOJCIECH PACUŁA
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show