TRANSPORT SACD ONIX
Producent: SHANLING |

Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
![]() |
No 254 16 czerwca 2025 |
NA STRONIE INTERNETOWEJ PRODUCENTA czytamy:
![]() To tam powstała firma Onix Audio. Jej początki sięgają 1979 roku, kiedy Tony Brady, który studiował w Brighton Technical College, zaczął projektować wzmacniacze mocy w magazynie obok Brighton Pier. Jak czytamy w biografii firmy, jego przyjaciel Michael O'Brien „był zszokowany” niewielkimi rozmiarami wzmacniacza i jego ogromną mocą. W tym czasie Michael był już menadżerem Rogersa, słynnej brytyjskiej marki audio, i „natychmiast zrozumiał potencjał kreacji Tony'ego”, po czym dołączył do Brady’ego. Jej pierwszymi modelami, wprowadzonymi na rynek w 1981 roku, były wzmacniacze zintegrowane OA20 i OA21. Uwagę zwracało ich wysokiej klasy zasilanie – w tamtych czasach rzecz wcale nie taka oczywista. Firma budowała wysokiej klasy wzmacniacze, a także ciekawy tuner radiowy, jednak pod koniec lat 80. złapała zadyszkę finansową i w 1990 roku udziały, należące wówczas w całości do Adama Worsfolda zostały przeniesione do firmy Onix Electronics Ltd, a rok później sprzedane jego nowemu partnerowi – Michaelowi O'Brienowi, który miał już wówczas w rękach markę Rogers, producenta kolumn. Powstało wówczas wiele ciekawych produktów, w tym – w 1993 – pierwszy w historii tej marki odtwarzacz Compact Disc CD33. Jak widać, nie spieszyła się ona z adaptacją tej technologii, podobnie zresztą, jak inny brytyjski producent – Linn. Ten, przypomnijmy, swój pierwszy produkt z logo CD, transport Karik, zaprezentował dokładnie w tym samym roku, co Onix. Wszystkie te zabiegi nie pomogły jednak w odzyskaniu rynku, a po zmianie nazwy w 1997 roku na Kendal Electronics Ltd, jeszcze w tym samym roku firma została rozwiązana, a potem zamknięta. Mogłaby to być przykra puenta tej historii gdyby nie t, że w tym samym roku kupił ją pan Pu Hsao Hsiung z Taiwan Sound Art Co. Chodziło raczej o jego hobby niż o główną działalność. Dzięki jego wysiłkom powstała następna generacja urządzeń z tym logo. Sama pasja jednak nie wystarczyła, dlatego w 2002 roku prawa do nazwy zakupiła chińska firma Shanling, znana wcześniej z produkcji OEM, która rozpoczęła budowę urządzeń w swoich fabrykach w Kraju Środka. W 2008 roku miała miejsce zmiana wyglądu produktów Onixa – to wtedy otrzymały one charakterystyczne, złocone gałki, obecnie w niej do dziś. Zabrał się do tego Francesco Pace, który dystrybuował tę markę we Włoszech. Ponieważ był niezwykle zadowolony z brzmienia i budowy wewnętrznej, a nie do końca odpowiadało mu to, co widzi na zewnątrz, pomógł firmie zaprojektować nowy look. Odnowione produkty weszły na rynek w 2008 roku, a Pacetech, firma Francesco, została przedstawicielem Onixa na całą Europę. I znowu nastąpiła przerwa, w której firma była obecna w Azji i USA, ale nie w Europie. Aż do 2023 roku, kiedy to w czasie wystawy High End 2023 w Monachium, Onix powrócił na szeroko pojęty rynek międzynarodowy z nowymi produktami. Jest szansa, że na dłużej. ▌ DSD over PCM LOSY MARKI ONYX PRZYPOMINAJĄ DZIEJE wielu innych brytyjskich firm audio. Zafascynowani nimi audiofile z Azji, głównie z Chin, Japonii czy Tajwanu, przechowywali pamięć o ich przeszłych sukcesach. A czasem – starali się do nich powrócić. Przywołajmy w tym kontekście International Audio Group (IAG) IAG, inną chińską firmę, będącą właścicielem znanych i uznanych marek audio, takich jak Wharfedale, Castle Loudspeakers, Audiolab, Luxman, Mission i Quad. W 2020 roku IAG dosłownie wskrzesiła markę Leak. Możemy się zżymać, że to nie w Europie powstają te kolumny i ta elektronika, ale prawda jest taka, że gdyby nie inwestorzy z Chin, po wspomnianych markach dawno by nie było śladu. Tym bardziej jest to płacz nad rozlanym mlekiem, że kolejne generacje urządzeń tych marek wydają się coraz lepsze, pod każdym względem. Są coraz lepiej wykonane oraz oferują najnowsze rozwiązania techniczne, w USA i Europie uchodzące za domenę wysokiego high-endu. A najnowsze propozycje firmy Onix Audio przebijają i to. Mam wrażenie, że wkraczamy w czasy, zapowiadane, ale wydawałoby się – odległe, w których najważniejsze rozwiązania i opracowania będą proponowane przez marki chińskie, tajwańskie, indyjskie itd., a nie przez Zachód, ani przez Japonię. Takim właśnie produktem, w pewnej mierze przełomowym, jest transport płyt SACD Zenith XTS20. Po pierwsze – to transport płyt Super Audio CD, a nie – jak się do tego przyzwyczailiśmy CD (więcej o pojęciach ‘transport’ i ‘mechanika” → TUTAJ). Tego typu urządzenia są znane w audio od dawna, ale zawsze występowały wraz z przetwornikiem D/A danej firmy, nigdy osobno. Przywołajmy w tym kontekście takie marki jak: → ACCUPHASE, dCS, Playback Designs, Esoteric, → BRICASTI https://highfidelity.pl/@main-4902&lang= czy → CH PRECISION. Problemem jest bowiem sposób przesyłu sygnału DSD – firmy Philips i Sony nigdy nie udzieliły licencji na komercyjny standard tego typu. W studiach to banalnie łatwe, mamy do wyboru kilka różnych sposobów. W swoich urządzeniach stosował je Ayon Audio (3 x BNC). Jednak w domowym audio, oszalałego paranoją antypiracką, nigdy do takich uzgodnień nie doszło. ![]() Po raz pierwszy dostajemy jednak do ręki transport SACD, który może pracować z dowolnym przetwornikiem D/A, który na wejściach cyfrowych – RCA, optycznym czy AES/EBU – obsługuje format DoP, czyli DSD-over-PCM. Jak pisał niegdyś dCS, jeden z jego proponentów, chodziło o to, aby w sygnale wyglądającym jak PCM „pomieścić” sygnał DSD:
Jak widać, pomysł był prosty, choć wymagał trochę pracy. Rzucony został w 2011 roku przez firmę dCS został opracowany wspólnie przez trzech inżynierów: Andreasa Kocha (Playback Designs), Andy’ego McHarga (dCS) oraz Roba Robinsona (Channel D). Ogłoszenie jego pierwotnej wersji 0.1 nastąpiło 20 stycznia 2012 roku. W przeciągu trzech miesięcy format ten został dopracowany, na przykład umożliwiając przesył sygnału DSD128 i wyżej. W pracach nad dwoma ostatnimi etapami, to jest od 1.0.1 do 1.1, wzięli udział również panowie Gordon Rankin (Wavelenght Audio) oraz Michał Jurewicz z firmy Mytek. DoP był sposobem na przesył sygnału DSD przez łącze USB do przetworników, które nie akceptowały „natywnego” sygnału tego typu. Z czasem poszerzono go o standard połączeniowy S/PDIF, na gniazdach RCA, BNC i w formacie Toslink, a także AES/EBU. Wraz z pojawieniem się DAC-ów akceptujących tego typu sygnał, obecnie aż do DSD1024, wydawało się, że pomysł ten wędruje na półkę „obsolete”, czyli „przestarzały”. Okazało się bowiem, że dodatkowe operacje wykonywane na sygnale – przy nadajniku i odbiorniku – wpływały na dźwięk, pogarszając go. To był „czysty” sygnał DSD, a jednak „natywny” sposób przesyłu dawał wyraźne korzyści. Wyraziłem to dobitnie w 2018 roku, pisząc artykuł zatytułowany DoP – diabelska alternatywa, więcej → TUTAJ. Być może trzeba było jednak zaczekać, aż inżynierowie zajmujący się techniką cyfrową wypunktują największe problemy, czyli szumy, i zaczną je po kolei rozwiązywać. I, być może, czekaliśmy na audio z Azji, które nie boi się sięgać po rozwiązania u nas z jakiegoś powodu zarzucone, a mające duży potencjał, że wspomnę o łączu I2S czy właśnie DoP. Dzięki temu ostatniemu mamy wreszcie możliwość odtwarzania płyt SACD z dowolnie przez nas wybranym przetwornikiem D/A, byle obsługującym tę technologię. ▌ Zenith XTS20 ZENITH XTS20 JEST FANTASTYCZNIE WYKONANYM, a przy tym naprawdę ładnym urządzeniem. Widać, że nad dizajnem prawowało wysokiej klasy studio projektowe. Jego elegancka obudowa w kolorze czarnym ma charakterystyczne żłobienia na ściankach i złote pokrętło, którym sterujemy odtwarzaniem. Przypomnę, ż oryginalnie był to pomysł Sony, niestety rzadko używany przez inne firmy. Obudowa została wykonana z – jak czytamy – „odpornego stopu aluminium” w procesie „precyzyjnego wycinania maszynowego CNC”. Urządzenie jest przy tym nieco mniejsze niż „regularne” produkty i mierzy 320 x 240 x 72 mm. To bardzo ciekawy produkt. Jest to transport typu top-loader, w którym płytę nakładamy bezpośrednio na oś silnika i dociskamy ją małym kółkiem. Ma ono nieco lepszy sposób centrowania niż popularne kółka z transportami Philipsa CD-Pro2, przypomina kółka transportów CD-Pro8 firmy SUOS, ale to wciąż plastik. Od góry całość zamyka się szklaną płytą z aluminiowym uchwytem. Nieprzypadkowo do złudzenia przypomina to urządzenia firmy Ayon Audio. Urządzenie odtwarza płyty SACD, CD (w tym CD-R i RW), ale dekoduje też płyty MQA-CD; więcej o tej technologii → TUTAJ. Zdekodować możemy pełny sygnał, tylko jego część (Core) lub wysłać sygnał bez dekodowania – wszystko zależy od tego, z jakiego przetwornika D/A korzystamy. Do dyspozycji mamy aż sześć (!) wyjść cyfrowych: I2S (CD, SACD DoP), optyczne, koaksjalne, AES/EBU, BNC (CD, SACD DoP) oraz USB (CD). To pierwsze wykonano na gnieździe HDMI i poprzedzone jest ono układem FPGA, co rozwiązuje problem z brakiem jego standaryzacji. Transport umożliwia wybór jednego z dziesięciu różnych trybów ułożenia pinów, dzięki czemu jest kompatybilny z niemal wszystkimi przetwornikami wyposażonymi w wejście I2S. Przypomnijmy, że łączem tym przesyłany jest sygnał lewego i prawego kanału i osobno zegar taktujący. W S/PDIF wszystko idzie jednym ciągiem i wymaga „rozebrania” na wyjściu, co powoduje błędy. Producenci z Chin chętnie sięgają po I2S, mimo że nie ma standardu jego przesyłu. Dwa najpopularniejsze sposoby to RJ45 (Ethernet) i HDMI, gwarantujące dostęp do wysokiej klasy kabli. Urządzenie jest wyposażone w 3,4-calowy, kolorowy, dotykowy wyświetlacz. Informacje na nim są naprawdę dobrze rozmieszczone, z dużymi cyframi i mniejszymi wskazaniami pomocniczymi. Jest tu również miejsce na logotypy CD i SACD – hurra! I jedynie logotyp MQA-CD jest wyświetlane na górze, przez co jest stanowczo zbyt mały. Gałka, o której wspomnieliśmy, steruje napędem, podobnie jak dołączony do systemu pilot. Ten znany jest z wielu innych urządzeń, ma wiele guzików, ale jest solidny i ładny. Interesująca jest również strona techniczna urządzenia. Oparte jest ono na napędzie Sanyo HD870 oraz układzie DSP MediaTek MT1389EE. Napęd ten odczytuje płyty CD i DVD – a SACD ma strukturę fizyczną tych ostatnich. CO więcej, potrafi też dekodować obraz z krążków DVD. Tutaj, w DSP, jest dekodowane tylko audio, ale nie tylko sygnał PCM i DSD, ale i MQA. Dokładnie ten sam zestaw wykorzystuje Ayon Audio w odtwarzaczach CD-35 i CD-35 II. Różnica polega na oprogramowaniu – austriacka firma korzysta z systemu StreamUnlimited, a DSP w Onixie jest oprogramowane przez inżynierów Shanlinga. Całość jest zasilana sporym transformatorem Talema i wieloma układami korygującymi napięcie; w zasilaczu zastosowano bardzo dobre kondensatory Elna Silmic II z jedwabnymi przekładzinami elektrod. T jest wyjątkowo dobrze zaprojektowane i zbudowane urządzenie I jedynie nóżki można w przyszłości wymienić na lepsze – takie Divine Acoustics → KEPLER EVOLUTION lub Franc Audio Accessories → CERAMIC DISC HYBRID będą w sam raz. ▌ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Transport Onix Audio Zenith XTS20 testowany był w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Z wyjścia RCA sygnał przesyłany był kablem Acrolink Mexcel 7N- DA6100 III do wejścia odtwarzacza Ayon Audio CD-35 HF Edition; urządzenie to akceptuje sygnał DoP na wszystkich wejściach. Osobny test wykonałem korzystając z przetwornika D/A Mytek Liberty II oraz z przetwornika Onix XDA20. Ten ostatni otrzymałem warunkowo, jako że była to przedprodukcyjna wersja, z jeszcze niedocelowym oprogramowaniem. Do połączenia I2S użyłem kabla HDMI Wireworld Silver Starlight 52. Wyniki krótkiego odsłuchu znajdą państwo poniżej. ![]() Transport stanął na górnej, węglowej półce stolika Finite Eemente Pagode Edition II na swoich nóżkach, Zasilany był, wraz z Mytekiem i „dakiem” Onixa, przez system: kabel AC Acrolink Performante NERO EDIZIONE (№ 1/15) → listwa AC Essential Audio Tools Myni → kable AC Essential Audio Tools Current Conductor S. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
⸜ CHET BAKER, Chet Baker Sings, Pacific Jazz/Jazz Images 83312, CD + book ⸜ 1956/2021. ZA KAŻDYM RAZEM, kiedy publikuję recenzję transportu CD czy plików, kiedy wykazują, jak wielkie różnice występują między tego typu produktami, mam wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane, że jest „pozamiatane”. Czyli, że wszyscy rozumieją, iż transport transportowi nierówny i jakość dźwięku zależy od nich w równej mierze, co od przetworników D/A i każdego kolejnego elementu systemu audio. A jedyny problem jest taki, że niewielu inżynierów ma pojęcie, jak takie zmiany należałoby mierzyć. Ale nie, każdorazowe zadowolenie, jakie mnie napełnia po wykonaniu dobrej – tak zwykle o tym myślę – pracy, zderza się z kolejnymi „objawieniami” Internetów, wyrokujących o „niemożliwości” takiego rozróżnienia. To głupie i szkodliwe. Cofa bowiem dyskusję do poziomu piaskownicy, podczas gdy jesteśmy w miejscu, w którym cyfra osiąga poziom zarezerwowany dla analogu, a w pewnych aspektach go prześciga. To miejsce, w którym trzeba odcisnąć, dopieścić, a nie wracać do poziomu trzylatka. Posłuchajcie państwo transportu Super Audio CD firmy Onix. Jego porównanie z identycznym transportem w odtwarzaczu Ayon Audio pokazuje znaczące odmienności między nimi, mimo że to przecież identyczna mechanika (!). Ale też pomiędzy Onixem i wszystkimi transportami CD, jakie w tym systemie grały. Można powiedzieć, że winę za to ponosi łącze S/PDIF, co byłoby na korzyść odtwarzacza SACD wewnątrz którego sygnał między transportem i zintegrowanym „dakiem” przesyłany jest krótkimi kablami z sygnałem I2S. To prawda. Ale można by też powiedzieć, z kolei na korzyść zewnętrznego transportu, że na plus działa jego odizolowanie mechaniczne i elektryczne od DAC-a oraz osobne zasilanie. I to również byłaby prawda. Kiedy jednak porównamy między sobą kilka różnych transportów, usłyszymy to samo, co ja z XST20. A mianowicie, że to jest dźwięk oparty mocniej na skrajach pasma niż ten w Ayonie. To dźwięk z którym głos CHETA BAKERA z płyty Chet Baker Sings miał przez to mocniejszą, wyraźniej definiowaną bryłę, a blachy perkusji, w większości utworów z tej płyty – na przykład w ˻ 2 ˺ It’s Always You – grane miotełkami, a nie pałkami, a więc podwójnie ukryte za wokalem, były wyraźniejsze i bliżej mnie. ![]() I właśnie to, perspektywa, z której patrzymy na wydarzenia, jest pierwszą rzeczą, na jaką zwrócimy uwagę. Transport Onixa podaje źródła dźwięku blisko nas. Myślałem, że to Ayon jest tak intymny, że wszystkie inne transporty, może poza urządzeniami CEC-a, lekko rozpraszają dźwięk i go oddalają, a okazuje się, że nie. Testowany transport idzie w drugim kierunku. Przybliża plany, przy jednoczesnym wyraźnym definiowaniu wszystkich elementów, które się znajdują na scenie dźwiękowej. Świetnie wyszło to również przy, otwierającym płytę DEREK AND THE DOMINOS Layla And Other Assorted Love Songs, utworze ˻ 2 ˺ I Looked Away. Rozpoczynająca go przygrywka Claptona na gitarze, do której za chwilę dołącza perkusja, była z Ayonem ustawiona głębiej w scenie i była bardziej miękka. Również wchodzący po paru sekundach, na chwilę, tamburyn, przesunięty na lewą stronę osi był cieplejszy i ciemniejszy. |
Onix cały ten utwór pokazał w bardziej dramatyczny sposób. To znaczy dopalił wszystko mocniejszą dawką energii. Nie przegrzał góry pasma, ale jednak pokazał ją mocniej. Z Ayonem dźwięk był bardziej spatynowany i spokojniejszy. Moim zdaniem ta płyta i ta jej wersja, Platinum SHM-CD z 2013 roku, z materiałem przygotowanym z plików DSD zgranych bez korekcji z taśmy-matki, jest bardziej zbliżony do tego, co usłyszałem z moim odtwarzaczem SACD. ![]() Ale nie było tak, że Onix zabrzmiał przez to gorzej. Ciekawe, ale choć austriackie urządzenie było bardziej wierne literze tego nagrania, to wyprodukowany w Chinach transport SACD był bliżej jej ducha. Bo to przecież rock, prawda? A jeśli rock, szczególnie z lat 70., a płyta została wydana dokładnie w 1970 roku, to musi być zadziorny i mocny, a jednocześnie zanurzony w oparach halucynogenów, będących kolejnym, stałym członkiem zespołów tamtych czasów. I właśnie z XST20 usłyszałem to wyraźniej. Mocniej dawała o sobie znać ta dwoistość muzyki tego okresu. | Onix XDA20 PRZETWORNIK ONIXA gra jaśniejszym, bardziej otwartym dźwiękiem niż Ayon. Nie jest to jednak dźwięk jasny jako taki. Po prostu odtwarzacz odniesienia jest pod tym względem niebywale podobny do brzmienia taśm „master”. Onix w tym porównaniu brzmi w bardziej „nowoczesny” sposób, bo wyraźniej ukazuje blachy perkusji, mocniej podaje również fazę ataku. To jednak dźwięk raczej miękki, raczej jedwabisty niż „kwadratowy”. ![]() Ale rzeczą, która momentalnie chwyta „za jaja” jest nieprawdopodobna przestrzenność tego grania. Rozdzielczość jest dobra, choć nie jest to pozom wysokiego high-endu, podobnie jak selektywność. A jednak instrumenty są rozmieszczane w dużej, szerokiej i głębokiej scenie i są doskonale różnicowane. Różnicowanie to polega na wyodrębnianiu źródeł dźwięku przez ich odmienny charakter barwy i inną dynamikę. ![]() A do tego dochodzi lekkie podgrzanie niskiej średnicy. Daje ona podstawę pod duży wolumen i treściwy przekaz. Bas schodzi nisko i jest świetnie rytmiczny, co również wpisuje się w to granie – z fantazją, mocne, wyraziste. A jednocześnie bardzo uważne – nawet z mocno skompresowanym materiałem system Onixa zagra ładnie i przyjemnie Lekko stępi dynamikę, takie życie, nieco oddali pierwszy plan, ale nie zgasi całości, nie zamknie jej w małym „pudełku”. To znakomity odtwarzacz SACD! W dodatku w wyjątkowo przyjemnej cenie. ● Z XST20 COŚ BARDZO CIEKAWEGO USŁYSZAŁEM, kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki z płyty ORNETTE’a COLEMANA zatytułowanej The Shape of Jazz to Come. To płyta SACD, wydana w 2013 roku przez wytwórnię ORG Music i, moim zdaniem, jedna z najlepszych cyfrowych wersji tego materiału. A może nawet – najlepsza. I właśnie z nią usłyszałem kolejną cechę transportu Onixa, po energetyzowaniu przekazu i mocnym przedstawianiu pierwszego planu. ![]() Chodzi o wyraźnie różnicowanie wolumenu tego, co dzieje się blisko nas i dźwięków z tyłu sceny – Ayon wszystkie plany pokazuje w mocny, duży sposób. To odtwarzacz, a teraz słyszę, że głównie transport, nadający przekazowi skalę, o którą trudno gdzie indziej. Onix robi to inaczej. Pierwszy plan jest z nim wybuchowy i mocny, a dalsze nieco mniej nasycone i mniejsze. Ani to lepsze, ani gorsze, a inne. Ale może dzięki temu przekaz Onixa nie jest irytująco natrętny, co się zdarza ze zbyt entuzjastycznie grającymi produktami. Jest za to świetnie wyważony w swojej prezentacji. Kiedy w siódmej sekundzie wspomnianego utworu wchodzą, rozłożone po kanałach, saksofon altowy Colemana i kornet Dona Cherry’ego, to było to z Onixem uderzenie, power, była w tym moc. | Nasze płyty ⸜ KENNY BURRELL • Blue Note/Universal Music LLC UCGQ-9098, SHM-SACD ⸜ (1960) 2025 ![]() KONCERTOWY ALBUM amerykańskiego gitarzysty jazzowego Kenny'ego Burrella z perkusistą Artem Blakey’em, On View at the Five Spot Cafe, został nagrany w klubie Five Spot Cafe w Nowym Jorku 25 sierpnia 1959 roku i wydany rok później przez wydawnictwo Blue Note. Album został przygotowany przez sprawdzony zespół tego wydawcy, bo za produkcję odpowiadał współzałożyciel, Alfred Lion, za dźwięk Rudy Van Gelder, za zdjęcie Francis Wolff, a za projekt okładki Reid Miles. Płyta została nagrana na stereofonicznych magnetofonach Ampex 350-2P, z których korzystał Van Gelder i zmasterowana w jego studiu w Englewood Cliffs, do którego przeniósł się chwilę wcześniej, bo w czerwcu 1959 roku; więcej o jego technikach nagraniowych → TUTAJ. Oryginalnie płyta ukazała się na pojedynczym winylu, na którym pomieszczono wybrane, wyedytowane z taśmy „master” utwory, dwa na stronie A i trzy na B (BLP 4021). Już pierwsze wznowienie na CD z 1987 roku przyniosło trzy dodatkowe utwory, wkomponowane w całość. Co ciekawe, japońska reedycja z 1993 powróciła do oryginalnego układu i długości, wydzielając jednak jako utwór nr 1 zapowiedź Kenny’ego Burrela. W 2011 roku Analogue Productions wydało pierwszą wersję na płycie SACD, ponownie sięgając po trzy utwory, których nie było na oryginalnym winylu. ![]() On View At The Five Spot Cafe: The Complete Masters jest pierwszym w historii wydaniem pełnego zapisu koncertu z klubu `Five Spot Cafe. Wydawnictwo to jest częścią serii „Tone Poet Vinyl Series” i jest dostępne w formatach 3 LP, 2 CD i cyfrowym. W Japonii ukazało się na pojedynczej płycie SHM-SACD i podwójnej Ultimate HQCD; więcej o tych technikach → TUTAJ. Materiał ten został zremasterowany z oryginalnych taśm-matek pierwszej generacji przez Kevina Gray’a w jego Cohearent Audio. Na potrzeby wersji cyfrowej materiał został zmasterowany w tym samym łańcuchu analogowym, ale zapisany nie na lakierze, a w plikach DSD. Dźwięk tej płyty w nowym remasterze jest niesłychanie „winny” w smaku. Jest w nim kurz i patyna taśmy analogowej, ale i jej krwistość, jej witalność. Remasterujący ten materiał Kevin Gray nie starał się wyciąć szumów, nie ingerował również w, dość mocno słyszany na początku, przydźwięk. Pozostawił cały ten miąższ nietknięty. Otwierający ją ˻ 1 ˺ Birk’s Works ma mocno rozrzucone instrumenty po kanałach, wręcz nienaturalnie, z wszystkimi w prawej kolumnie i z gitarą Burrela w lewej. Ale już w ˻ 2 ˺ Hallelujah wszystko wraca do – niemal – normy. Potem jest różnie. ![]() Ale cały czas to niesłychanie gęste, nasycone granie. Z mocnym niskim środkiem i nasyconym dołem, dzięki któremu kontrabas, poprzednio, włącznie z oryginalnym tłoczeniem LP, wycofany i wychudzony, jest równorzędnym bohaterem tej opowieści. Płyta SACD-SHM jest pod tym względem doskonała. Wersja Ultimate HQCD przynosi nieco inny dźwięk. Wyraźniejszy, bardziej otwarty, z lepiej definiowanym atakiem kształtami instrumentów. Nie jest on aż tak nasycony, ani tak gęsty, to pewne. Ale równie pewne jest to, że to granie równie wysokiej próby, choć inne. Z płytą UHQCD dźwięk wydaje się wyraźniejszy. Nie przez jego rozjaśnienie czy utwardzenie, a przez dokładniejsze kształtowanie czoła ataku dźwięku. Niska średnica jest z tą wersją mniej wysycona, co z jednej strony lekko pomniejsza wolumen dźwięku, a z drugiej pozwala na dokładniejsze śledzenie gry, na mocniejsze wejście w technikę wykonawców. Obydwie wersje – doskonałe, to najlepsze wersje cyfrowe, jakie znam. Przy czym SACD-SHM idzie o krok dalej, przebijając nawet, nie zawsze, ale co jakiś czas, to co znam z oryginału na LP. ● » Jakość dźwięku: SHM-CD – 10/10 | UHQCD – 9/10 Płyty zostały kupione w sklepie internetowym → CD JAPANPODOBNIE BYŁO ZRESZTĄ – chodzi o moc i power – ze wspomnianą powyżej płytą KENNY’ego BURRELLA i ARTA BLAKEY’a. Miała ona z testowanym transportem mocne brzmienie, gęste brzmienie, brzmienie wybuchowe. Nie było ono tak dobrze cieniowane i różnicowane, jak to, co słyszałem z Ayona. To akurat prerogatywa odtwarzacza z Austrii i jedynie najlepsze urządzenia firm Esoteric, CEC, Accuphase, CH Precision czy dCS są w stanie pokazać coś podobnego, czasem – lepszego. Wystarczyło więc kilka taktów z otwierającego album Elephant duetu THE WHITE STRIPES utworu ˻ 1 ˺ Seven Nation Army, aby wiedzieć, że to poważny produkt. Urządzenie pogłębiło brzmienie basu i lekko go docisnęło, przez co drobne dźwięki związane z przesuwaniem po gryfie itp. nie były tak czytelne, jak z Ayonem. Onix pogłębił też wycofanie części basu z okolic 300-400 Hz, przez co wszystko zabrzmiało w nieco bardziej zduszony sposób. Nie, że źle, ale właśnie tak – bardziej konturowo. Ale z drugiej strony energia była z nim transmitowana szybciej, mocniej, bez rozjaśniania dźwięku i bez jego niepotrzebnego otwierania. ▌ Podsumowanie A PRZECIEŻ TRANSPORT ONIXA jest niedrogim urządzeniem. Wykonanym lepiej niż Ayon, a jednak wyraźnie tańszym niż jego własny transport CD. Ale wysyła na zewnątrz sygnał DSD zrozumiały przez wiele DAC-ów. Dlatego też widzę XST20 w roli faworyta wszystkich systemów poza naprawdę topowymi. To transport, który gra z entuzjazmem, nie wychodząc poza dobry smak. Dociąża część niskich tonów i pokazuje wyraźniej górę, ale bez jej rozjaśniania. ![]() To urządzenie, które podkreśla pierwszy plan i go dopala. Dalsze są klarowne, ale mniejsze. To różnicowanie daje w efekcie przekaz energetyczny, przy czym bardzo dobrze różnicowany, nigdy taki sam. Znakomicie sprawdza się i z płytami CD i SACD – i to z tymi drugimi zagrał fenomenalnie. A przecież jest jeszcze możliwość zdekodowania płyt MQA, co i ja zrobiłem. To dodatek, ale fajny. A dzięki niemu fortepian MAURIZIO POLLINIEGO z płyty Schubert, z sygnałem MQA Studio 24/88,2, był delikatny i jedwabisty, ale i czytelny. Podobnie, jak zaśpiew pianisty pod koniec trzeciej (a potem siódmej) minuty Molto moderato e cantabile z Piano Sonata No.18 in G, D.894. Gorąco polecam. ● » W tekście umieszczono link afiliacyjny do sklepu internetowego → CD JAPAN ▌ Dane techniczne (wg producenta)
Wymiary: 32 x 24 x 7,2 cm ![]() Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiophile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 HighFidelity, design by PikselStudio,
serwisy internetowe: indecity