pl | en

Wzmacniacz zintegrowany

EGG-SHELL
CLASSIC 15.1

Producent: ENCORE SEVEN
Cena (w czasie testu):
• 8900 zł (bez lamp)
• + 700 zł (lampy)


Kontakt: Lipowa 868
34-324 Lipowa/k. Bielska-Białej

hello@encore7.com
encore7.com


MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma: ENCORE SEVEN


POLSKI KLASTER AUDIO

ależąca do firmy Encore Seven marka EGG-SHELL zaskoczyła rynek już na samym początku. Zaproponowała bowiem wzmacniacze, które nie dość, że wyglądały retro, to niczego nie udawały. Były solidnie wykonane, ładne i bardzo dobrze grały. Testowany przez Marka Dybę we wrześniu 2013 roku (HF | No. 113) model EGG-SHELL Prestige 15WS zostawił po sobie bardzo dobre wrażenia. Podobnie było z modelem EGG-SHELL Prestige 9WST Mk2, któremu przyjrzałem się w roku 2016 (HF | No. 149); ten ostatni otrzymał od nas wyróżnienie RED Fingerprint, a trzy miesiące później nagrodę roku: Best Sound 2016.

Obydwa wspomniane wzmacniacze należały do serii Prestige – jednej z dwóch serii „konsumenckich” oferowanych przez tego producenta, tej droższej. W ich symbolach zakodowana była także moc wyjściowa – odpowiednio – 15 i 9 W. Mocniejsze wzmacniacze korzystały z dwóch lamp EL34 na kanał i zasilane były półprzewodnikowo, natomiast słabsze pojedynczą EL34 i miały zasilacze lampowe. W obydwu wszystkie stopnie pracowały jednak w klasie A – dwie lampy mocy w modelu Prestige 15WS połączone były równolegle.

| Classic 15.1

Firma jest od tamtej pory wierna swojej filozofii, zarówno jeśli chodzi o projekt plastyczny, jak i konstrukcję, dopracowując istniejące modele, ale i wprowadzając nowe. W serii Prestige mamy bowiem aż sześć wzmacniaczy zintegrowanych, jak również przedwzmacniacz gramofonowy. Z kolei seria Classic, składa się tylko z dwóch modeli: Classic 9.2 oraz Classic 15.1, który testujemy.

To seria mająca zaoferować zbliżony do serii Prestige dźwięk, ale za mniejsze pieniądze. Płacimy za to niewielką modyfikacją brzmienia oraz prostszą budową. To jednak wciąż atrakcyjne wizualnie urządzenia. Testowany Classic 15.1 jest niewielki, zgrabny i przykuwa uwagę nietypowo rozmieszczonymi – to znak charakterystyczny tej firmy – lampami mocy. Są one umieszczone pod kątem, jak gaźniki w silniku gwiaździstym.

O końcówce mocy tego wzmacniacza już mówiłem – 15 W uzyskuje się w niej z dwóch, łączonych równolegle pentod mocy EL34, pracujących w klasie A w trybie triodowym. Sterowane są one podwójnymi triodami ECC83, po jednej na kanał. Z kolei stopień wejściowy oparto na ciekawych pentodach – EF86. To lampy małej mocy stosowane często w przedwzmacniaczach mikrofonowych, cenione za niskie szumy. Firma oferuje wzmacniacz bez lamp, za komplet, sprawdzonych i parowanych lamp rosyjskiej firmy Electro-Harmonix dopłacimy 700 zł, ale możemy pomyśleć też o innych producentach.

Powtórzę: wzmacniacz jest ładny, między innymi dzięki różnym detalom, jak nóżki.

KRZYSZTOF GRABOWSKI
Właściciel, konstruktor

Nasza obecność na polskim rynku audio została zapoczątkowana serią Prestige, której pierwszymi przedstawicielami były konstrukcje single-ended o oznaczeniach 9WST i 15WS. Od tego czasu rozwijaliśmy tę serię wprowadzając kolejne modele wzmacniaczy zintegrowanych oraz jeden model przedwzmacniacza gramofonowego, a te pierwsze konstrukcje doczekały się już trzeciej generacji. Seria Classic pojawiła się nieco później i przez długi czas była reprezentowana tylko przez jeden model – Classic 9WLT.

W tym roku wprowadziliśmy sporo zmian i udoskonaleń zarówno do linii Prestige, jak i Classic. A jedną z nich było właśnie pojawienie się modelu Classic 15.1. Oba wzmacniacze są konstrukcjami bliźniaczymi do „prestiżów”, jeśli chodzi o układ zasilacza i toru audio. Można w skrócie powiedzieć, że Classic 15.1 to prostsza i tańsza wersja Prestige 15.3 (jednym z uproszczeń jest brak funkcji stand-by). I chociaż oznaczony jest „jedynką”, bo to pierwsze wcielenie, to wcale nie oznacza, że mamy do czynienia z nowicjuszem obarczonym problemami zdarzającymi się w pierwszych konstrukcjach. Wypracowane przez kilka lat udoskonalenia w wyższej serii od razu, niejako z automatu, są dziedziczone w tym modelu.

Mamy więc triodowy układ single-ended oparty o dwie lampy mocy EL34 na kanał, które są sterowane parą lamp ECC83 i EF86. We wzmacniaczu zastosowaliśmy sprzężenie zwrotne. Dość masywne klasyczne transformatory na kształtkach EI z wyżarzanych cienkich blaszek nawija dla nas Leszek Ogonowski wg optymalnych parametrów obliczonych dla tych lamp i tej konstrukcji. Zresztą z panem Leszkiem mamy wypracowaną tabelę zestawów transformatorów do wszystkich naszych modeli wzmacniaczy. Transformatory są osadzone na gumowych podkładkach, by odizolować wibracje od chassis.

Jak wszystkie, tak i ten produkt powstaje przez ręczne lutowanie elementów „w powietrzu”, łączonych punkt- punkt. To pracochłonna i nietania technika, ale wydaje się mieć istotne przełożenie na dobry dźwięk. Pierwszy i jedyny dotychczas Classic miał niższej jakości gniazda w stosunku do linii Prestige. Obecnie wyrównaliśmy te elementy i stosujemy takie same jak w „prestiżach”, czyli pozłacane zarówno bananowe, jak i RCA. Te ostatnie pochodzą od amerykańskiego producenta Charming Music Conductor.

Classic 15.1 został wyposażony w estetyczne stalowe stopki (te same co w Prestige) z gumowym zakończeniem, co zarówno tłumi drgania, jak i zapobiega poślizgowi wzmacniacza na stole. Wzmacniacz stoi dość wysoko, by ułatwić przepływ powietrza i chłodzenie. I wreszcie – wzmacniacze Classic otrzymały pilota sterowania głośnością. To znów cecha odziedziczona z linii Prestige. W standardzie jest Remote Apple TV, ale można go zmienić – za dopłatą – na pilota sferycznego Prestige RCX.

Obecnie wzmacniacze oferujemy wyjściowo bez lamp, aby świadomym klientom już na starcie nie blokować możliwości wyposażenia urządzenia w lampy wg własnego uznania. Natomiast oczywiście mamy rekomendowane komplety dla tych wszystkich, którzy nie mają silnych własnych preferencji i wolą zdać się na nasze doświadczenia (choć dobór wymaga najpierw wywiadu z klientem). Najczęściej jednak proponujemy EL34B Tung-Sol oraz EF86 i 12AX7 firmy Electro-Harmonix.

Wzmacniacz przetestowany został w systemie referencyjnym „High Fidelity”, ale dodatkowo wykonałem jego test w systemie Klastra, z kolumnami Avcon Nortes Mk3 i gramofonem Shape of Sound. Harbethy okazały się dla niego zbyt trudnym obciążeniem, dlatego najwięcej czasu spędziłem słuchając go z kolumnami Graham Audio LS5/9. Wzmacniacz stał na górnym blacie stolika Finite Elemente Pagode Edition, a pod jego nóżki podstawiłem mosiężne podkładki Acoustic Revive.

Sygnał z odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz przedwzmacniacza gramofonowego RCM Audio Sensor Prelude IC prowadzony był interkonektem Acoustic Revive RSA-1.0 Absolute-FM, zasilanie zaś zapewniał kabel Power Reference Triple-C tej samej firmy. Z kolumnami połączyłem go jednak czymś zupełnie innym – kablem NOS firmy Western Electric WE16GA, którego używa u siebie w domu pan Shirokazu Yazaki, właściciel firmy SPEC (więcej TUTAJ).

EGG-SHELL w „High Fidelity”
  • TEST: EGG-SHELL Prestige 9WST Mk2 | wzmacniacz zintegrowany
  • TEST: EGG-SHELL Prestige 15WS | wzmacniacz zintegrowany

  • Płyty użyte do odsłuchu (wybór):

    Compact Disc
    • Krzysztof Duda, Altus, GAD Records GAD CD 012, Master CD-R (2013); recenzja płyty TUTAJ.
    • Yoko Ono, Open Your Box, Astralwerks ASW 88710, CD (2007)
    • Soundgarden, Superunknown, A&M Records 3778183, “Deluxe Edition”, 2 x CD (1994/2014)
    • Patricia Barber, Companion, Premonition/Mobile Fidelity UDSACD 2023, SACD/CD (1999/2003)
    • Nat ‘King’ Cole, Love is the Thing, Capitol/Analogue Productions, CAPP 824 SA, SACD/CD (1957/2010)
    • Czesław Niemen & Akwarele, Sukces, Muza Polskie Nagrania/Polskie Nagrania, PNCD 354, "Niemen od początku - III", CD (1968/1996).
    • Leonard Cohen, Popular Problems, Sony Music Labels SICP-4329, CD (2014); recenzja TUTAJ
    Tidal
    • Clean Bandid, Solo (feat. Demi Lovato), Atlantic/Tidal, SP, FLAC 16/44,1 (2018)
    • Dawid Podsiadło, Małomiasteczkowy, Sony Music Polska/Tidal, SP, FLAC 16/44,1 (2018)
    • Drake Scorpion, Young Money Entertainment/Tidal, MQA 24/44,1 (2018)
    • Florence + the Machine, High As Hope, Virgin EMI Records/Tidal, FLAC 16/44,1 (2018)
    • John Coltrane, Both Directions At Once: The Lost Album, Impulse! Records/Tidal, MQA 24/192 (2018)
    • Taco Hemingway, Café Belga, Taco Corp | Asfalt Records/Tidal, FLAC 16/44,1 (2018)

    Japońskie wersje płyt dostępne na

    ‘Bambino’ to w języku włoskim ‘niemowlę’. W Polsce to nazwa własna serii gramofonów produkowanych przez łódzką fabrykę Fonica, mających za zadanie być tym pierwszym, „niemowlęcym” gramofonem dla melomanów. Gramofon ten stał się jednak czymś więcej, stał się symbolem pewnej epoki i częścią kultury. I nie chodzi tu o jego jakość, a o pewien styl życia. Z czasem zyskał on kultowy status, który nie miał nic wspólnego z jakością dźwięku, a wiązał się z tym, że był dla większości melomanów i zwykłych słuchaczy muzyki przepustką do innego świata.

    Wzmacniacz Classic 15.1 jest dla mnie takim właśnie bambino - pierwszym wzmacniaczem kogoś, kto kocha muzykę na tyle, że ważna jest dla niego także forma, w jakiej jest przekazywana. W przeciwieństwie do Jego Kultowości Gramofonu, to wzmacniacz wysokiej klasy i w dodatku niemalże bezobsługowe urządzenie o solidnym wykonaniu i ładnym projekcie plastycznym, które gra w bardzo przyjemny, można nawet powiedzieć – przyjazny sposób. Jego dźwięk jest w znacznej mierze ukształtowany przez same lampy końcowe, ale w osiągnięciu tak dobrych efektów pomaga sposób ich aplikacji.

    Z lamp EL34 bierze ciepło. To po prostu ciepły, klasycznie „lampowy” dźwięk. Nagrania są pokazywane od lepszej strony, nie ma tu miejsca na popisy, na docieranie do „prawdy” o dźwięku kosztem frajdy. Kiedy puszczamy dobrze zarejestrowaną płytę, niech to będzie Companion Patricii Barber, najlepiej w wersji SACD Mobile Fidelity, nawet nie pomyślimy o tym, że coś „musimy”, tak wiele się w tym dźwięku dzieje.

    Ale puszczamy coś, co sprawia innym wzmacniaczom kłopoty, na przykład Love is the Thing Nat ‘King’ Cole’a w stereofonicznej wersji Analogue Productions, albo Popular Problems Leonarda Cohena i zapominamy o tym, że to wokale o rozjaśnionym dźwięku, irytujących podbarwieniach, jakiejś nieprzyjemnej chrapliwości. Właściwie wiadomo, że tak brzmią, to nie jest wzmacniacz, który obcina górę, a jednak rzecz jest przez Classic 15.1 cywilizowana i wygładzana.

    Rzecz jest, jak mi się wydaje, w zaokrągleniu ataku i umiejętnym operowaniu barwą. Częstym problemem „ciepłych” wzmacniaczy jest wycofana góra – tak najłatwiej osiągnąć efekt o którym mowa. Ale wraz z wycofaniem tej części pasma, wycofujemy też część muzyki, przecież to element odpowiedzialny za aurę, za definicję dźwięku. Dlatego tak ciekawa jest propozycja EGG-SHELL, bo to wzmacniacz, który dochodzi do przyjemnego brzmienia inaczej. Dostajemy z nim równie dużo informacji z całego zakresu, jak z drogimi urządzeniami. Właśnie dzięki mocnej górze.

    Tak naprawdę trudno bowiem mówić o wycofaniu jakiegokolwiek podzakresu. To ciepłe, ale i równe granie. Ciepło uzyskiwane jest przez nasycenie i zaokrąglenie ataku. Mamy więc i ładny bas, i mocną górę i nade wszystko – ale tego można się było spodziewać, prawda? – średnicę. Bas nie ma wyraźnej definicji, nie schodzi też zbyt nisko, a jednak nie powinno go brakować. Świetnie jest bowiem zespolony z niskim środkiem, dając duże, mocne plany i bryły. Być może dlatego tak duże wrażenie robią z nim nagrania raczej niespieszne, rozwijające się bez pośpiechu.

    Zachowany jest oczywiście rytm, to urządzenie, które się z niczym nie spóźnia, ale to dłuższe frazy, ciepłe wokale, gitary, kontrabas robią największe wrażenie. Z czym wiąże się podstawowy wymóg dotyczący tego wzmacniacza: musi współpracować z kolumnami o wysokiej skuteczności. Harbethy M40.1 to było dla niego obciążenie nie do przeskoczenia, znacznie lepiej zagrał z kolumnami Avcon Nortes Mk3, znakomicie zabrzmiały też kolumny Graham Audio LS5/9.

    Rzecz jest paradoksalna, ponieważ wzmacniacz w dużym pokoju, albo z trudniejszymi kolumnami, znacznie łatwiej poradzi sobie z rytmiczną, skompresowaną muzyką, niech to będzie wspomniany Leonard Cohen. A to dlatego, że kompresja eliminuje z dźwięku skoki dynamiki, a to one odpowiadają za impulsowy pobór mocy. Classic 15.1 zagra więc z takimi płytami głośniej niż byśmy się tego spodziewali. Dopasowanie z kolumnami będzie z kolei kluczowe dla muzyki, którą w tym przypadku rekomenduję, to jest płyt jazzowych, niewielkiej klasyki, popu opartego na wokalach, elektroniki.

    Podsumowanie

    Jeśli o to zadbamy, otrzymamy duży, ładny, ciepły dźwięk którego da się słuchać godzinami bez zmęczenia. To z takim wzmacniaczem możemy puścić muzykę z serwisu streamingowego, a nie będziemy kręcili nosem na jakość przekazu. Przesłuchałem z nim sporo nowości Tidala i za każdym razem była to duża przyjemność, frajda.

    Wzmacniacz jest naprawdę przejrzysty, od razu docenimy dobrze nagraną i wydaną płytę CD lub LP. Ale będzie to rozwinięcie tego samego brzmienia – granie będzie to samo, tyle że będzie go po prostu więcej. To bardzo przyjemne urządzenie, nie tylko na początek, ale i na „zawsze”, dające mnóstwo frajdy i radości, skłaniające do uważniejszego słuchania muzyki niż tylko w tle, ale i do eksplorowania katalogu ulubionych artystów, do poszukiwań.

    Classic 15.1 to wzmacniacz zintegrowany, lampowy, z półprzewodnikowym zasilaczem. Jego bryłę tworzy niziutkie chassis z polerowanej, giętej blachy stalowej oraz trzy transformatory z tyłu, zakryte od góry metalowymi osłonami. Choć to schemat znany z innych konstrukcji, firma Encore Seven wypracowała swój własny styl. Zasadza się on na stosowaniu kolorowej szyby w droższych modelach, a we wszystkich na pochyleniu lamp mocy, aby przypominały gaźniki silnika widlastego (np. V-16).

    W tym przypadku to dwie pentody EL34 na kanał. Zazwyczaj stosowane w układzie push-pull, tutaj pracują w równoległym układzie single ended, po dwie na kanał, w klasie A, w trybie triodowym. Oddają więc tylko 15 W. Ich sterowaniem zajmują się podwójne triody ECC83 Electro Harmonix Gold (12AX7). Na wejściu z kolei mamy rzadko spotykane, niegdyś stosowane na przykład we wzmacniaczach mikrofonowych, pentody małej mocy EF86 Electro Harmonix.

    | Przód i tył

    Z przodu mamy dwie moletowane gałki – zmiany wejść i siły głosu. Wybrane wejście wskazywane jest zapaleniem czerwonej diody LED. Przełącznik działa jednak odwrotnie niż byśmy się tego spodziewali – kręcąc gałką w lewo, zapalamy kolejne diody, ale w prawo. Ani przy gałce do regulacji głośności, ani na samej gałce, nie ma punktów odniesienia, dlatego nie wiemy, w którym położeniu się znajduje. Całość stoi na czterech, ładnych nóżkach odsyłających do lat 60., przygotowanych przez firmę VAP. Zostały one podklejone od spodu gumą.

    Z tyłu widać trzy pary wejść liniowych RCA z bardzo dobrymi gniazdami amerykańskiej firmy CMC (Charming Music Conductor). Złocone są też gniazda głośnikowe, po trzy sztuki na kanał, z osobnymi odczepami dla obciążenia 4 i 8 Ω. Dodajmy, że mechaniczny wyłącznik zasilacza znalazł się na bocznej ściance, po prawej stronie.

    | Środek

    Urządzenie zmontowano metodą punkt-punkt, bez użycia płytek drukowanych; wyjątkiem jest maleńka płytka odbiornika podczerwieni i sterowania silniczkiem potencjometru. To najdroższa i najlepsza, ale i czasochłonna metoda montażu. Podzespoły przylutowano bezpośrednio do podstawek lamp, używając krótkich drucików oraz głównej „szyny” masy. Sprzęgnięciem między sekcjami zajmują się kondensatory foliowe MKT, a w układach bocznikujących opornik katodowy widać kondensatory Wima. Oporniki są precyzyjne, metalizowane.

    Sygnał pokonuje sporą drogę. Z gniazd wejściowych pęczek ekranowanych interkonektów biegnie do przodu urządzenia, gdzie jest obrotowy selektor, a następnie do potencjometru – to czarny Alps. I dopiero z potencjometru trafia na siatki pentod wejściowych EF86.

    | EF86

    EF86 to pentoda małej mocy z bazą typu Noval (B9A), taką samą, jak w dobrze znanych podwójnych triodach ECC81, ECC83 i ECC88. Została zaprojektowana w pierwszej połowie lat 50. XX wieku i pokazana w roku 1955 przez Philipsa; od razu pomyślana była pod kątem pracy w układach audio. Jej produkcją zajmowały się także firmy Mullard i Telefunken. Jej cechami szczególnymi są: niskie szumy i bardzo małe mikrofonowanie. Przemysłowa odmiana EF86 nosi symbol 6267 (np. Amperex), a jej rosyjski odpowiednik to 6Ż32P (6Ж32П). Obecnie EF86 produkowana jest w Rosji przez firmę Electro-Harmonix, a na Słowacji przez JJ Electronics.

    Zasilacz zbudowano na bazie klasycznego transformatora EI i filtra typu „Pi”, w którym mamy dławik „pożyczony” z układów zasilających świetlówki – rozwiązanie niedrogie i solidne. Współpracują z nim dwa kondensatory filtrujące tętnienie sieci, zbocznikowane kondensatorami polipropylenowymi, poprawiającymi ich charakterystykę częstotliwościową.

    | Pilot

    Urządzenie sterowane jest pilotem zdalnego sterowania – chodzi o siłę głosu. Wybrano do tego uniwersalny pilot Apple’a.

    Wzmacniacz jest ładny i ma ciekawą bryłę – spodobał mi się. Nie wszystkim spodobają się naklejki zamiast grawerów lub napisów naniesionych lakierem, ale zapewne to cena, którą trzeba zapłacić za jego stosunkowo niską cenę.


    Dane techniczne (wg producenta)

    Klasa pracy: A (konstrukcja SE Single-Ended)
    Znamionowa moc wyjściowa: 2 x 15 W
    Pasmo przenoszenia: 30 Hz – 20 kHz (+/- 3dB)
    Impedancja wyjściowa: 4 i 8 Ω
    Wejścia liniowe: 3 x RCA
    Lampy:
    4 x EL34
    2 x EF86 Electro Harmonix
    2 x ECC83 Electro Harmonix Gold 12AX7
    Pobór mocy: 300 W (bez sygnału na wejściu: 75 W)
    Pilot głośności: Apple TV

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl


    System referencyjny 2018



    |1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
    |2| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
    |3| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
    |4| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) |OPIS|
    |5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
    |6| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|
    |7| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|

    Okablowanie

    Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
    Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
    Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

    Zasilanie

    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
    Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
    Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
    Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
    Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
    Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

    Elementy antywibracyjne

    Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
    Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
    • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
    • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

    Analog

    Przedwzmacniacz gramofonowy:
    • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
    • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
    Wkładki gramofonowe:
    • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
    Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

    Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

    Mata:
    • HARMONIX TU-800EX
    • PATHE WINGS

    Słuchawki

    Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

    Słuchawki:
    • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
    • Audeze LCD-3 |TEST|
    • Sennheiser HD800
    • AKG K701 |TEST|
    • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
    Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|