|
LAMPY ELEKTRONOWE RAY TUBES
Producent: RAY TUBES |
|
Test
tekst MAREK DYBA |
|
No 266 16 czerwca 2026 |
LAMPY ELEKTRONOWE to temat-rzeka. Dla jednych lampy są przeżytkiem, który wylądował na śmietniku historii, gdy popularność zdobyły tranzystory, dla innych jednakże, ze mną włącznie, najlepszym środkiem do muzycznej nirwany. Nie wiem jak państwo, ale już wyrosłem z dyskusji o wyższości jednych rozwiązań nad innymi, acz oczywiście nie oznacza to, że nie mam swoich preferencji. Mam i wcale ich nie ukrywam. To właśnie lampy, zwłaszcza triody, wśród których w moim rankingu królują 300B i 2A3, oferują mi najpiękniejsze muzyczne przygody.
‖ Lampy Ray Tubes: 2A3 Select, 300B Reserve, 5UG Select Przyznaję jednakże, iż mimo posiadania SET-a (SET = single-ended triode, czyli wzmacniacz lampowy z triodami w stopniu wyjściowym w układzie single-ended) nieczęsto słucham muzyki z jego pomocą. Przyczyna jest prosta – nie jest to najlepsze narzędzie recenzenckie. Z kolei na „prywatne” odsłuchy nie mam zbyt wiele czasu. Tym większą radochę sprawiają mi te recenzje, w których mogę albo posłuchać swojego ArtAudio Symphony II, albo dostaję komponenty lampowe, albo kolumny, których z SET-em mogę posłuchać. Tak właśnie, przynajmniej w części, było tym razem za sprawą lamp Ray Tubes. ▒ Lampy w XXI wieku ŻYJEMY W CZASACH, gdy lampy zostały zepchnięte do niewielkiej niszy rynku audio przez wszechobecne tranzystory. Oznacza to mniejszy popyt, a to z kolei nie generuje wielkiej podaży. De facto większość lamp dostępnych dziś na rynku pochodzi z ledwie kilku fabryk na świecie. Większość z nich znajduje się w Chinach, ciągle produkuje się niektóre w Rosji, acz dostęp do nich po napaści na Ukrainę został ograniczony, jest też kilku niewielkich producentów w Europie (choćby w Czechach). Drugą opcją, wysoko, by nie rzecz najwyżej, cenioną wśród fanów baniek próżniowych są tzw. NOS-y (NOS = new old stock, czyli lampy wyprodukowane wiele lat temu ale nigdy nie używane, czyli stare, ale nieużywane). Rzecz w tym, że tych ostatnich na rynku jest, siłą rzeczy, coraz mniej, a to z kolei winduje ceny do niebotycznych poziomów. Kwestią dodatkową jest fakt, iż kupując lampę, która przeleżała gdzieś 40, 50 czy 60 lat, tak naprawdę nigdy nie wiemy, co kupujemy. Wiarygodni sprzedawcy mierzą je i podają uzyskane w ten sposób parametry, ale nie są w stanie sprawdzić, jak długo dany egzemplarz będzie działać. Jeśli kupujemy parę, czy kwadrę rzadkich NOS-ów, brzmieniowo mogą być fantastyczne, ale jeśli po krótkim czasie jedna z nich „padnie” to jej zastąpienie może okazać się niemożliwe. Co więc ma zrobić miłośnik lamp, który szuka topowego brzmienia, ale niekoniecznie chce sprzedać nerkę na zakup zestawu potrzebnych mu lamp, albo po prostu chce mieć pewność, że kupuje lampy, które długo mu posłużą? Takie właśnie pytanie zadali sobie ludzie stojący za marką Ray Tubes. Ich odpowiedzią jest współpraca z kilkoma producentami lamp, rygorystyczna kontrola jakości i surowa selekcja. Teoretycznie takie podejście nie jest nowością, bo były (są) na rynku marki lamp, które postępowały podobnie, czyli zamawiały partie lamp od jakiegoś producent, przeprowadzały selekcję, a w końcu wybrane lampy „brandowały” swoim logo i sprzedawały dużo drożej, niż (słabiej selekcjonowane) lampy kupowane bezpośrednio u producenta. Czym różni się podejście Ray Tubes? Odpowiadając oprę się na informacjach uzyskanych w rozmowach z Krzysztofem Lewandowskim, czyli polskim dystrybutorem, oraz Nelsonem Wu, czyli założycielem i CEO marki. Powiedzieli mi oni iż, ˻ I ˺ po pierwsze, współpracą z kilkoma producentami, zamiast z jednym. U danego producenta zamawiany jest konkretny model, bądź modele lamp, w których dana firma się specjalizuje, które robi lepiej niż konkurenci. Pod tym kątem są dobierani producenci każdego oferowanego przez Ray Tubes rodzaju lamp, dzięki czemu każdy ma oferować najlepsze, co może zaoferować współczesna produkcja.
‖ Certyfikat autentyczności, z którym przychodzą lampy Ray Tubes ˻ II ˺ Po drugie, kontrolą jakości, która jest przeprowadzana już na miejscu, w fabrykach przez inżynierów Ray Tubes. Proces składa się z siedmiu etapów począwszy od wygrzewania, przez pomiary parametrów, dobór w pary/kwadry, po testy odsłuchowe. Lampy wadliwe są recyklingowane, działające prawidłowo, ale nie spełniające wszystkich kryteriów jakościowych są wykorzystywane w innych zastosowaniach, a jedynie te, które przechodzą pełny proces i spełniają wszystkie kryteria są brandowane logiem Ray Tubes. ˻ III ˺ Po trzecie, współpracą z producentami komponentów lamp, dzięki czemu o ile podstawowa seria to wyselekcjonowane lampy z „normalnej” produkcji danej fabryki, o tyle począwszy od środkowej serii, część komponentów jest wyższej jakości, co ma przekładać się na lepsze brzmienie. Po czwarte, jak podkreślał Nelson Wu, filozofia marki opiera się na szerokiej współpracy zarówno z producentami lamp, materiałów i komponentów do nich, jak i z muzykami, studiami nagraniowymi, dystrybutorami, dealerami, a nawet z klientami. Tych ostatnich firma bezpośrednio, bądź przez dystrybutorów, wspiera w doborze lamp, chętnie zbiera opinie, a dodatkowo oferuje roczną (!!!) gwarancję na swoje produkty. ▒ Ray Tubes DO TESTU TRAFIŁY trzy rodzaje lamp z dwóch serii, a mianowicie: • dwie sztuki prostownika 5UG ⸜ seria Select, Lampy przychodzą w solidnych, dobrze zabezpieczających zawartość opakowaniach, których estetyka zdecydowanie do mnie trafiła. Miłym dodatkiem są certyfikaty autentyczności, a i same lampy swoim wyglądem wzbudzają. Jak i powiedział Nelson, na razie skala operacji Ray Tubes nie pozwala im na produkcję w pełni customizowanych lamp, więc żadne z nich nie mają nietypowych kształtów, czy rozmiarów. Po procesie selekcji są jednakże brandowane, a następnie pakowane we wspomniane, naprawdę ładne, pudełka. Linia podstawowa nazywa się Core. Lampy z tej serii mają oferować wysoką jakość brzmienia, powtarzalność parametrów i niezawodność, ale ponieważ nie miałem z nimi do czynienia, zostawimy je w spokoju. Druga w kolejności to Select. W jej ramach oferowane są lampy, w których część materiałów i komponentów jest wytwarzana specjalnie dla nich. Widoczną gołym okiem różnicą są złocone piny używane w wyższej serii. Lepsze komponenty i materiały gwarantują jeszcze lepsze parametry, w tym, taki feedback firma dostała m.in. ze studiów nagraniowych, z którymi współpracuje, niski poziom szumów (wyższy S/N), a przede wszystkim doskonałą jakość brzmienia. Seria Select to propozycja dla tych, którzy szukają zarówno wysokiej niezawodności i trwałości, powtarzalności parametrów, ale i brzmienia z bardzo wysokiej półki. Jak zarówno dla triod 2A3, jak i prostownika 5UG podaje producent, niespełna 5% wyprodukowanych lamp spełnia wymagania stawiane serii Select. O ile Core mają być alternatywą dla większości współcześnie produkowanych lamp, o tyle Select mają już być alternatywą dla wysoko cenionych NOS-ów, przy zachowaniu wyższej dostępności i atrakcyjniejszych cen.
‖ Lampy Ray Tubes 2A3 Select w firmowym pudełeczku No i jest w końcu seria najwyższa, Reserve, z której pochodził kwadra triod 300B. Te lampy są projektowane indywidualnie i produkowane w małych partiach. One również posiadają pozłacane piny, a dodatkowo stosowana jest w nich powłoka z monokrystalicznego węgla (Magic Coating), która ma poprawiać odprowadzanie ciepła i jakość brzmienia. Szklana bańka, w przeciwieństwie do pozostałych testowanych lamp, nie jest w tej serii przezroczysta. Także podstawki nie są białe, ale szare (srebrne). Lampy z tej serii przechodzą najsurowszą kontrolę jakości i selekcję by oferować absolutnie najwyższą jakość brzmienia, albo, jak ujmuje to producent, „najbardziej zbliżać się do ideału danego rodzaju lampy”. Na stronach dystrybutora i producenta znajdą państwo szczegółowe parametry każdej z lamp, tudzież całkiem długą (choć oczywiście nie wyłączającą innych) listę kompatybilnych urządzeń, a także jakich innych modeli są odpowiednikami (co dotyczy przede wszystkim lamp sygnałowych i prostowników). Na przykład w przypadku 5UG są to 5U4G / 5U4GB / VT-244 / CV575 / 5Ц3C / 5C3S / 5Z3S. Producent podaje szczegółowe parametry oraz służy doradztwem w przypadku wątpliwości dotyczących kompatybilności poszczególnych modeli. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Test lamp to przedsięwzięcie inne niż wszystkie. Po pierwsze, trzeba mieć urządzenia, które dane lampy wykorzystują. Po drugie, porównywanie lamp jest skomplikowane. Wymaga bowiem wyłączenia danego komponentu przy każdej zmianie, przeprowadzenia wymiany, ponownego włączenia i odczekania, aż to urządzenie ponownie „złapie temperaturę”. Tak po prostu jest i trzeba to zaakceptować.
Co do samych urządzeń, rozmawiając z Krzysztofem Lewandowskim mówiłem mu czym dysponuję, a on mówił czy ma stosowne lampy. W wyniku uzgodnień dotyczących mojego i jego bieżących „stanów magazynowych” ustaliliśmy, że dostarczy mi kwadrę triod 300B z najwyższej serii tego producenta, czyli Reserve, oraz parę prostowników 5U4 z serii środkowej, zwanej Select. Parę tych pierwszych mogłem bowiem przetestować w swoim modyfikowanym wzmacniaczu typu SET, Art Audio Symphony II. 5U4 natomiast planowałem wykorzystać w LampizatOrze Poseidon plus, ewentualnie, parę, także w Symphony II, acz ze świadomością, że nie jest to idealny odpowiednik 274B, które standardowo w nim pracują. Dodatkowo postanowiłem wykorzystać okazję, jaką stworzył równoległy test przetwornika cyfrowo-analogowego marki Acuhorn o nazwie Lusso. W jego stopniu wyjściowym można bowiem wykorzystać jeden z kilku rodzajów triod – między innymi 300B i 2A3. To dlatego dostałem kwadrę, a nie parę 300B, a dodatkowo parę 2A3 z serii Select. Choć nigdy nie posiadałem własnego urządzenia z tą triodą na pokładzie, to największe wrażenie jakie kiedykolwiek wywarło na mnie testowane urządzenie właśnie z nich korzystało. Był to fenomenalny wzmacniacz Kondo Souga. Chciałem więc posłuchać tych lamp „choćby” w Lusso. Pozostało mi jedynie ułożyć plan testu, a po dostarczeniu lamp rozpocząć zabawę.
System testowy składał się więc z Lusso, a w części testu również LampizatOra Poseidon 2, karmionych sygnałem z mojego customowego serwera z Roonem poprzez kabel DL Custom Audio Akoya, wzmacniacza zintegrowanego Art Audio Symphony II, który otrzymywał sygnał interkonektem Soyaton Benchmark, a za pośrednictwem jego głośnikowej wersji (Mk 2) napędzał kolumny Grandinote MACH4. W czasie testu na swoje utrzymanie zapracował również gramofon J.Sikora Standard Max jako źródło dla wzmacniacza. Standardowo uzbrojony był dwoma ramionami tegoż producenta (KV12 Max i KV9) oraz wkładkami Air Tight PC-3 i LeSon LS 10 Mk 2 korzystającymi ze wsparcia przedwzmacniacza gramofonowego ESE Lab Nibiru. Ten ostatni sygnał do wzmacniacza dostarczał interkonektem niesymetrycznym Bastanis Imperial. PRAWDA JEST TAKA, że niewiele mam okazji, by słuchać swojego SET-a 300B, jako że nie jest to wzmacniacz recenzencki. Chyba że trafia się bardzo rzadka okazja, czyli test innego wzmacniacza tego typu, albo przyjaznych dla niego kolumn. Wówczas Symphony II trafia na honorowe miejsce na stoliku i za każdym razem bardzo, ale to bardzo cieszy moje uszy. Mam go po prostu dla siebie, dla mojej przyjemności, tyle że na luźne odsłuchy mam czas naprawdę nieczęsto. Dlatego też, zanim jeszcze zabrałem się za słuchanie lamp Ray Tubes, spędziłem pół dnia, słuchając Symphony II z moimi lampami. Gwoli ścisłości, na co dzień pracuje w nim para 300B marki Western Electric (WE) pochodzących z pierwszej dekady XXI wieku. Mają więc już trochę lat, ale ponieważ wzmacniacz gra niewiele, ciągle nieźle się trzymają. Jeśli chodzi o prostowniki to... trochę wstyd przyznać, ale nie pamiętam jakie lampy mam w Symphony II. Standardowo producent instaluje tam 274B, ale u mnie są inne. Napisy na nich są zatarte, a wzmacniacz mam od wielu, wielu lat i na dodatek używam go, jak wspomniałem, rzadko, oryginalnych opakowań nie mam, więc ta informacja mi uciekła. Są to NOS-y, chyba GZ37 Mullarda, ale głowy za to nie dam.
‖ Lampy Ray Tubes 2A3 Select Słuchając muzyki na rozgrzewkę jako źródła używałem wspomnianego już Lusso, który sprzedawany jest bez lamp. Wsadziłem do niego 300B Electro-Harmonixa (EH), które mam jeszcze dłużej niż WE, bo zostały mi po poprzedniku Art Audio. Jak sprawdziłem wcześniej, odsłuchując DAC Acuhorna, grają ciągle bardzo dobrze (to znaczy jak na tę markę – to solidne lampy, brzmią dobrze, tyle że nie oferują jakiegoś wyrafinowanego dźwięku). Dodam jeszcze jedną rzecz. Otóż ledwie kilka dni przed rozpoczęciem odsłuchów sporo czasu spędził u mnie Bartek Wężyk, którego być może niektórzy znają z warszawskiego Soundclubu. Praca u dystrybutora wysokiej klasy sprzętu dała mu okazję wizyt w wielu pokojach odsłuchowych, gdzie kwestia akustyki, a może nawet bardziej optymalnego ustawienia głośników, są częściej niż można by pomyśleć zaniedbywane. To człowiek z dużym zacięciem, więc nie odpuszcza nawet recenzentom :-). Wcześniej walczył z ustawieniem u innego (byłem, słuchałem), a teraz namówił i mnie, żeby go zaprosił. Co też uczyniłem, bo jak mogłem odmówić, gdy obiecywał, że „zagra lepiej!” (to audiofilska wersja: „będzie pan zadowolony” :-)). Za jego sprawą, tzn. pomiarów, które wykonał, wspartych doświadczeniem i kolejnymi próbami przedzielonymi odsłuchami, doszło do zmiany ustawienia kolumn (szerzej i nieco bliżej miejsca odsłuchowego) i fotela odsłuchowego (także wysuniętego do przodu). Dodatkowo, a de facto nasze rozmowy od tego zaczęliśmy kilka tygodni wcześniej, na nieszczęsnym telewizorze zawieszonym na ścianie za stolikiem ze sprzętem, zawisły lekkie panele akustyczne. Po bokach znalazło się miejsce na dwa kolejne (wszystkie przywiózł ze sobą Bartek). Do słuchania najpierw opisanego wyżej zestawu, a potem i lamp Ray Tubes, zabrałem się więc dopiero po kilku dniach przyzwyczajania się do zmian. Gwoli jasności, raz jeszcze podkreślę, że były to zmiany może nie ogromne, ale niewątpliwie na lepsze (choć tak naprawdę, mamy prace kontynuować za jakiś czas, żeby całość jeszcze dopieścić). Po kilku godzinach słuchania Lusso (2 x 300B EH) z Symphony II (2 x 300B WE) porównania zacząłem od łatwiejszej strony, czyli od DAC-a. Łatwiejszej, bo Acuhorn lampowy ma tylko stopień wyjściowy, więc po jego wyłączeniu, szybkiej zmianie lamp i ponownym włączeniu niemal od razu mogłem zacząć słuchać/porównywać brzmienie nie czekając kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt minut aż się wystarczająco rozgrzeje i zaprezentuje pełnię swoich możliwości. Na pierwszy ogień poszły jednakże Ray Tubes 2A3 Select (nie mogłem się ich doczekać), a 300B z najwyższej serii zostawiłem sobie na deser. ▒ 2A3 Select x 2 ⸜ Acuhorn Lusso Zaznaczyłem na początku, że 300B EH to całkiem niezłe, solidne lampy, acz w porównaniu z konkurencją wyższej klasy brakuje im wyrafinowania i, dodałbym, większej porcji „triodowej magii” (ze wszystkimi jej składnikami). Pierwsze porównania z Lusso przeprowadziłem jeszcze wcześniej, gdy EH zastąpiłem WE, tyle że wówczas (siłą rzeczy) odsłuchy odbywały się z Grandinote Shinai, a nie z Symphony II.
‖ Lampy Ray Tubes 2A3 Select w DAC-u Acuhorn Luso Teraz, owe kilka godzin spędzone z Lusso i 300B EH było naprawdę bardzo przyjemne, dobrze słuchało mi się wielu rodzajów muzyki. Jak na 300B (w źródle i wzmacniaczu) bas był żwawy, zwarty, momentami wręcz ciut zbyt twardy („zasługa” EH). Na górze, tak pięknej z dobrymi triodami, pomimo wysiłków WE we wzmacniaczu, też brakowało mi trochę więcej wyrafinowania, powietrza i otwartości. Dźwięki, choćby blach perkusji, były nieco zbyt twarde, a za mało dźwięczne, a i różnicowanie (w całym paśmie) nie było tak dobre, jakbym tego oczekiwał. Zmiana EH na 2A3 Select Ray Tubes, co nie było wielką niespodzianką, wniosła duże, by nie rzec wręcz ogromne, zmiany. Zanim o nich, dla uważnych i mających nieco wiedzy o lampach czytelników dodam, że Lusso ma przełącznik, który pozwala wybrać właściwe napięcie żarzenia i dla 300B (5 V AC), PX4 i PX25 (4 V AC) i dla 2A3 i 45 (2,5 V AC), po prostu należy o tym pamiętać przy zmianie lamp.
‖ Pudełka do lamp Ray Tubes 2A3 Select Gdzie to ja byłem... Aaa – ogromne zmiany, no właśnie... To jest relatywnie niedrogi przetwornik (3300 euro), ale okazał się absolutnie wystarczający, by testowane 2A3 mogły się pokazać z dobrej strony (trochę żałowałem, że nie mam już DAC-a Lampizator Pacific, ale co zrobić). Zmiany były bardzo duże, czy raczej istotne, co nie znaczy, że nagle polskie urządzenie zaczęło grać jak zupełnie inny DAC, ale raczej, że to samo urządzenie, o nadal podobnym charakterze, rozwinęło skrzydła pokazując zdecydowanie bardziej wyrafinowane, z jednej strony bardziej triodowe (w dobrym tego określenia znaczeniu), a z drugiej po prostu obiektywnie lepsze, oblicze. |
Pierwszy, co dla triod dość nietypowe, moją uwagę zwrócił bas. Słuchałem akustycznego jazzowego nagrania z kontrabasem, perkusją i fortepianem, a zmiany wniesione przez 2A3 były podane jak na dłoni. Kontrabas, podobnie jak i fortepian, znacząco zyskały na wielkości i obecności na scenie. Wyraźnie poprawiło się obrazowanie źródeł pozornych, ich trójwymiarowość, namacalność, ale także ich masa, wolumen i potęga brzmienia. Dźwięk obu tych instrumentów stał się z testowanymi lampami pełniejszy i bardziej kompletny, ergo bardziej naturalny. To zasługa w dużej mierze lepszej rozdzielczości, a w efekcie ilości, jakości i sposobu prezentacji informacji. Inaczej rzecz ujmując, była to prezentacja zdecydowanie bardziej wyrafinowana, pełniejsza, dojrzalsza niż z 300B EH. Dźwięk nie zrobił się wcale bardziej detaliczny, przynajmniej nie w takim sensie, w jakim to określenie jest często używane, bo w tym graniu nie chodziło wcale o detale jako takie, tylko o pełniejszy, prawdziwszy przekaz wydarzeń rozgrywających się na scenie. Owo bogactwo informacji, drobnych kontrastów tonalnych i dynamicznych, szczegóły barwy i faktury każdego instrumentu, powietrze wypełniające scenę, uchwycone elementy akustyki, razem składały się w płynną, spójną całość. To nadal nie był poziom mojego Poseidona, kosztującego jakieś osiem czy dziewięć razy więcej niż Lusso, ale jak na przetwornik za te pieniądze, w dodatku z niekosmicznie drogimi lampami, było to granie znakomite. Zwykle za taki poziom trzeba zapłacić sporo więcej, a bonusem tego przetwornika jest możliwość zabawy z różnymi lampami, więc 2A3 Ray Tubes mogłyby być tylko jedną z posiadanych par lamp. Wspomniałem, że z 300B EH bas, a dodam, że i wysokie tony, były nieco zbyt twarde, chwilami wręcz przekonturowane, a także trochę suche – brakowało im nasycenia. Co ciekawe, z 2A3 Select były bardziej energetyczne, mocniejsze, a jednocześnie bardziej sprężyste, ale nie twarde (bas), co sprawiało, że i kontrabas, i fortepian, ale także i bębny brzmiały bardziej przekonująco, żywiej i bardziej naturalnie. Blachy perkusji z kolei zrobiły się dźwięczniejsze, a i uderzenia pałeczek miały w sobie więcej energii, tyle że ich twardość była z tymi lampami akuratna, a odpowiadające na uderzenia talerze lśniły większym blaskiem i dłużej wybrzmiewały. Wszystko to zostało zaprezentowane precyzyjniej, więc i różnicowanie było zdecydowanie lepsze, ale nie było tu już za grosz tego nieco sztucznego utwardzenia pojawiającego się z EH, więc wszystko to brzmiało, po prostu muszę to jeszcze raz napisać, dużo naturalniej i swobodniej, a dodatkowo było bardziej soczyste. Triody oczywiście najbardziej znane są z tego, jak wyjątkowo bogatą, nasyconą, kolorową, płynną, gładką i bajecznie naturalną średnicę potrafią zaprezentować w dobrych konstrukcjach, a gdy mowa o wzmacniaczach to i z odpowiednimi kolumnami (!). Ja akurat uważam, że i górę pasma prezentują lepiej/bardziej naturalnie, w bardziej wyrafinowany sposób, niż jakiekolwiek inne lampy, czy tranzystory. W wydaniu 300EH było naprawdę nieźle, ale 2A3 Select Ray Tubes i w tym zakresie dołożyły swoją cegiełkę, a nawet dużą cegłę. Zanim sięgnąłem po oczywisty wybór, czyli wokale, posłuchałem choćby nieziemskich gitar Jeffa Becka, Bobby Gibbonsa, Steve Raya Vaughana, czy Davida Gilmoura. Od nagrań mających grubych kilkadziesiąt lat po współczesne, od koncertowych po studyjne. Za każdym razem gitary w rękach mistrzów brzmiały fantastycznie. Połączenie nasycenia, albo, jak kto woli: „mięcha”, z drapieżnością i wykopem brzmiało równie dobrze, jak niemal liryczne, gładkie jak aksamit łkania. 2A3 Select marki Ray Tubes znakomicie serwowały i surowe brzmienie wymagane w wielu rockowych i bluesowych kawałkach, i pełne, wyrafinowane, nasycone, kipiące smaczkami tam, gdzie były potrzebne. Jakąż niezwykłą ekspresję zaserwowały mi w kawałku Stormy Monday z krążka Slasha (oczywiście na gitarze) Orgy of the Damned z Beth Hart na wokalu! Na koniec, posługując się nie do końca parlamentarnym językiem, emocje komentuje sama wokalistka, a ja, z włoskami na rękach i karku stojącymi dęba, mogłem jej jedynie wtórować.
‖ Lampy Ray Tubes 2A3 Select w DAC-u Z jakim, za przeproszeniem, jajem wybrzmiał kawałek Killing Floor z tego samego krążka śpiewany, zupełnie innym, niż znany z AC/DC głosem, przez Briana Johnsona! Jak pięknie kołysał bluesowy klasyk Hoochie Choochie Man z Billiem Gibbonsem podkreślając znakomite prowadzenie tempa i rytmu oraz bezbłędny timing! A przecież wszystko to elementy, które rzadko przypisujemy lampom, a już triodom prawie nigdy. Mówiąc szczerze, ten rodzaj muzyki z 2A3 brzmiał lepiej nawet niż z moimi 300B WE (w DAC-u). Może nie same wokale, może nie gitary w zakresie barwy i nasycenia, ale cała reszta i owszem. Triody Ray Tubes grają bardziej energetyczną, mocniejszą średnicą, z jeszcze lepszą makrodynamiką i mocniejszymi skrajami pasma. Tak też pamiętam je choćby z wspomnianego wzmacniacza Kondo Souga, z tym że tam było to jeszcze bardziej imponujące bo nawet z dwóch tych triod na kanał moc wyjściowa była niższa niż z pojedynczej 300B. Mimo tego japoński wzmacniacz powalając na kolana wyrafinowaniem, dawał jednocześnie „czadu”. Słowem – choć to „słabsza” lampa, brzmi bardziej energetycznie, co w połączeniu z resztą zalet czyni ją nieco bardziej uniwersalną niż 300B (choć czekało mnie jeszcze porównanie do tej triody tego samego producenta). Na koniec tej części odsłuchów nadszedł czas, by w centrum uwagi umieścić same wokale. Posłuchałem ich mnóstwo i to różnorodnych, od Briana Ferry, przez Beth Hart, Bobby Gibbonsa, Stevena Tylera, po Patricię Barber i Evę Cassidy. Tu, w porównaniu do 300B EH, też było dużo, dużo lepiej, ale już gdy do gry weszły 300B WE (wszystko ciągle w Lusso), o ile maniery wokalne, te drobniutkie elementy typu oddech, czy ruchy w stosunku do mikrofonu, 2A3 pokazywały ciut dokładniej, to elementy takie jak barwa, faktura, nasycenie, czy emocje jednak odrobinę bardziej przekonywały mnie z WE. W obu wersjach jednakże było to brzmienie znakomite, naturalne i całkowicie angażujące. Każda z lamp miała swoje przewagi i zależności od rodzaju muzyki wybrałbym albo jedne, albo drugie. Z punktu widzenia wieloletniego użytkownika 300B Western Electric to duuuuży komplement dla 2A3 Ray Tubes. ▒ 300B Reserve x 2 ⸜ Acuhorn Lusso W końcu nadszedł czas, by do akcji weszła najsłynniejsza trioda, 300B, z topowej serii Ray Tubes. Zacząłem znowu od DAC-a, gdzie wylądowała pierwsza para, a w Symphony II towarzyszyły im na początku moje WE. Różnica w charakterze w stosunku do 2A3 była znacząca. 300B to jednak lampa słodsza, bardziej liryczna, a brzmienie z nią (nimi) nie było z jednej strony aż tak pobudzające i energetyczne jak z 2A3, ale z drugiej odrobinę szlachetniejsze, bardziej jeszcze eleganckie i relaksujące. Tam całe pasmo przenoszenia było równiejsze (za sprawą mocniejszych skrajów pasma), tu średnica wydawała się bardziej dopieszczona i jeszcze gęstsza, ale jednocześnie z 300B Reserve dostałem połączenie otwarcia, powietrza i nasycenia, które wykraczały poza środkową część pasma.
‖ Lampy Ray Tubes 300B Reserve w DAC-u Znakomicie wypadały z nimi wszelkie elementy przestrzenne i akustyka nagrań. Dźwięki pojawiały się w przestrzeni pokoju tam, gdzie wcześniej ich nie było. To znaczy były, ale bliżej bazy, czyli przestrzeni między kolumnami. Z tymi lampami Wspomniane wysokie tony, a także wyższa średnica, choć przecież tak dobre z WE, czy 2A3, teraz czarowały wręcz szlachetnością na poziomie wcześniej nieosiąganym. Czy to blachy perkusji, czy wibrafony, ale nawet i zwykłe cymbałki, wszystkie one wybrzmiewały długo i były to pełne, dociążone, aż wibrujące, ale nie świdrujące (!) w uszach wybrzmienia. W utworach z dużą ilością metalowych i drewnianych przeszkadzajek słychać było, jak dobre jest różnicowanie z testowanymi lampami, co jeszcze bardziej wzbogacało muzyczne doświadczenie serwowane przez mój system. Niskie tony były niewiele, ale jednak nieco bardziej zaokrąglone niż z 2A3. Był to raczej poziom podobny do WE. Nie miały też aż takiej wagi, takiej mocy uderzenia jak z 2A3. Dużo zależało od nagrania. Ostatecznie w jednym kontrabas jest szybki, sprężysty, jak na ten instrument konturowy, w innych jest bardziej okrągły i miękki. Triody 300B z serii Reserve potrafiły dobrze pokazać oba takie brzmienia choć, jeszcze raz powtórzę, nie były tak szybkie i sprężyste jak 2A3. ▒ 300B Reserve x 4 ⸜ Acuhorn Lusso + ArtAudio Symphony II W tej części odsłuchów 300B Reserve marki Ray Tubes zagościły i w DAC-u, i we wzmacniaczu. Różnica w brzmieniu była chyba najmniejsza ze wszystkich dotychczasowych porównań, bo w końcu Ray Tubes zastąpiły moje Western Elektriki, słowem jedne świetne (bo tego już po odsłuchach w DAC-u byłem pewny) lampy zastąpiły inne, może nieco zużyte, ale ciągle znakomite. Tak naprawdę najważniejsze tym razem było przesunięcie akcentów. Z kwadrą Ray Tubes dźwięk się nieco wyrównał, to znaczy średnica nieco bardziej otworzyła się zarówno na tony niskie, jak i wysokie. Gwoli jasności, z WE to nie było granie skupione wyłącznie na średnicy, ale jej wiodąca rola była jasna. Z Ray Tubes nadal średnica była w centrum uwagi, ale częściej niż wcześniej do głosu dochodziły skraje pasma. ‖ Lampy Ray Tubes 300B Reserve we wzmacniaczu I DAC-u Ot, choćby takie elementy, jak dzwoneczki, tudzież inne metalowe elementy perkusyjne, których dźwięk był z nimi czystszy, dźwięczniejszy, a przez to bardziej zwracał uwagę. Z WE wysokie tony wydawały się nieco bardziej eteryczne, delikatniejsze, z Ray Tubes miały ciut więcej energii i masy. Wybrzmienia w obu przypadkach były równie długie, choć te z testowanymi triodami miały nieco więcej energii, zwłaszcza w początkowej fazie. Obie lampy nieco inaczej tworzyły równie przekonujące, trójwymiarowe, namacalne obrazy źródeł pozornych. Ray Tubes wyraźniej zaznaczały kontury, a WE posługiwały się w większym stopniu masą i wypełnieniem. To były niewielkie różnice w metodach, ale efekty końcowe równie dobre w obu przypadkach. Podobnie rzecz się miała z przestrzenią jako taką. Obie lampy (RT i WE) otwierały przede mną równie wielkie, mające głębię, szerokość i wysokość przestrzenie i równie starannie lokowały w nich duże źródła pozorne. Przestrzenie między nimi wypełniały powietrzem dając oddech instrumentom i wokalom, sprawiając, że dźwięk płynął do moich uszu lekko, swobodnie i bez wysiłku. Co tu dużo mówić – zwłaszcza, co nie znaczy, że tylko (!), w przypadku muzyki akustycznej, kreowane muzyczne pejzaże były z kwadrą lamp Ray Tubes 300B Reserve po prostu piękne i nie dało się od nich oderwać. Inne rodzaje wzmacniaczy i źródeł mają swoje zalety, sumarycznie mogę mieć przewagę nad triodami 300B, ale to te ostatnie (w dobrych urządzeniach!) serwują absolutnie wyjątkowe, ekspresyjne, wciągające, bajecznie naturalnie brzmiące spektakle muzyczne i jeśli taki właśnie sposób prezentacji do was raz trafi, to nic innego go nie zastąpi. W moim odczuciu, choć nie mogę powiedzieć, że znam wszystkie lampy dostępne na rynku, topowa wersja 300B Ray Tubes jest jedną z najciekawszych, najlepszych propozycji, a przy tym, w porównaniu, wcale nie najdroższą. ▒ 5U4 x 2 ⸜ ArtAudio Symphony II Zacznę od podkreślenia raz jeszcze, że to nie są lampy, które zastępują 274B 1:1. To ważne dlatego, że jeśli ktoś będzie używał zamiennie 274B i 5U4G, jak nazywa ten model większość producentów, niezależnie od tego, które zastąpi którymi, to nawet jeśli dane urządzenie je „przyjmie”, to może się okazać, że ich żywotność zostanie znacząco skrócona. By dokonać takiej zamiany na stałe należałoby mieć dokładne parametry zarówno wzmacniacza, jak i lamp. O ile z tymi drugimi problemów nie ma, są dostępne na stronie Ray Tubes, o tyle dla Symphony II takowych nie miałem. Dlatego też pomimo zgody dystrybutora, pozwoliłem sobie jedynie na krótki odsłuch dwóch Ray Tubes 5U4 w moim Symphony II. ‖ Lampy Ray Tubes 5U4 Select we wzmacniaczu Pierwsze wrażenie to poprawa czystości i przejrzystości brzmienia. Dźwięk złapał dodatkowy oddech, że tak to ujmę, i otworzył się jeszcze bardziej. Po części to zapewne kwestia zużycia posiadanych (NOS-owych) prostowników, ale w jakiejś mierze to również zasługa 5U4 Ray Tubes. Dźwięk zrobił się więc nieco mniej „lampowy”, albo ujmując rzecz inaczej, zyskał na precyzji. Owe malutkie detale i subtelności, których wcześniej było równie dużo, ale nie zwracały na siebie uwagi będąc doskonale wkomponowane w tkankę muzyczną, teraz wydawały się ciut bardziej wyeksponowane. To nadal nie był dźwięk „szczegółowy”, bo i tak ważniejsze były spójność, płynność i łączność prezentacji, ale gdy chciałem przyjrzeć się takim czy innym szczegółom to przychodziło mi to łatwiej. Co ciekawe, na dole pasma „zysk” z testowanymi prostownikami sprowadzał się raczej do bardziej konturowej, zwartej prezentacji basu, niż do mocniejszego uderzenia, czy niższego zejścia. Stało się to jasne już po pierwszych dźwiękach ścieżki dźwiękowej z Diuny II, rozpoczynającej się od bardzo niskich, potężnych dźwięków. Później, czy to słuchając ponownie nagrań z kontrabasem, czy z gitarą basową, miałem dokładnie takie samo wrażenie. Każde szarpnięcie struny było lepiej definiowane i bardziej sprężyste, ale w przypadku tego pierwszego instrumentu „pudła” było tyle samo co wcześniej, a elektryczny bas nie brzmiał wcale „ciężej”, za to był odrobinę szybszy. Krótki test jednej z tych lamp w przetworniku Lampizator Poseidon 2 też nie był do końca wiarygodny, bo mój DAC wrócił po apgrejdzie do nowej wersji („2”), co wiązało się, jak mi powiedział Łukasz Fikus, z wymianą większości „bebechów”, więc to nie było wygrzane urządzenie. Nawet w nim jednakże usłyszałem podobny efekt, jak we wzmacniaczu. Wyższa precyzja, zwartość i sprężystość niskich tonów, lepszy PRAT, słowem – również na plus i na pewno do tego testu wrócę, gdy DAC się w pełni wygrzeje, bo wygląda mi to na wartościową, nie kosztującą majątku zmianę. ▒ Podsumowanie W OSTATNICH LATACH, przyznaję, nie miałem tyle czasu na zabawy z lampami co niegdyś. Moje kontakty z nimi w moim systemie sprowadzają się głównie do tych, które dostaję do testów wraz z urządzeniami. Oczywiście przy takich okazjach, jeśli to tylko możliwe, robię porównania z posiadanymi lampami albo w testowanych, albo we własnych komponentach. Na podstawie przeprowadzonych odsłuchów i takich właśnie doświadczeń podejmę się stwierdzenia, że propozycje Ray Tubes są zdecydowanie warte uwagi. ‖ Porównanie lamp Ray Tubes 300B Reserve (po lewej) oraz Western Electric 300B z lat 2000. Ich 300B z topowej serii Reserve śmiało mogą stawać w szranki z posiadanymi przeze mnie odpowiednikami od Western Electric, nawet lekko je przewyższając. Są nieco bardziej uniwersalne, bo ich pasmo przenoszenia wydaje się ciut równiejsze, choć średnica WE chyba jednak jest nie do pobicia. Dlatego właśnie w swoim kajeciku zapisuję te właśnie lampy jako potencjalne zamienniki dla WE, gdy te ostatnie zakończą swój żywot. Bardzo, ale to bardzo spodobały mi się 2A3 Select. Oczywiście Acuhorn Lusso nie jest topowym „dakiem”, ale w swojej cenie znakomitym i gdybym miał zostać jego posiadaczem to z odsłuchanych do tej pory lamp wybrałbym do niego w pierwszej kolejności właśnie triody 2A3 Select Ray Tubes jako te podstawowe, a dopiero później inne, by czasem zmieniać „smaki” serwowanej muzyki. Te lampy znakomicie łączą triodową magię i wyrafinowanie z dynamiką i energią, jakich mało kto się po lampach nie spodziewa. Choć jestem wielkim fanem 300B, przyznaję po raz kolejny (bo, jak już wspominałem nie raz, moim prywatnym wzmacniaczem numer jeden jest Kondo Souga, na podwójnych lampach 2A3), że to właśnie 2A3 jest najbardziej uniwersalną triodą małej mocy. Podobnie jak magiczna 300B, tak i 2A3 ma w sobie coś absolutnie wyjątkowego. Posiadając urządzenie, w którym można zamiennie stosować te lampy (Lusso, czy Lampizator Pacific w zakresie źródeł, albo jeden z modeli wzmacniaczy Tektrona, a pewnie są i inne), ja zacząłbym od tych dwóch lamp, a potem szukał pewnie następnych. ‖ Lampy Ray Tubes 300B Reserve w firmowym pudełku Test 5U4 Select nie powiedział tak wiele jak pozostałych dwóch modeli. Nie chciałem narażać lamp na nadmierne zużycie we wzmacniaczu przystosowanym do innych prostowników Z kolei Poseidon przez sporą część odsłuchów lamp Ray Tubes był w poprawkach i gdy wrócił potrzebował czasu na wygrzanie, musiałem nauczyć się jego dźwięku na nowo. Nie dało mi to optymalnych warunków do oceny tej lampy. Niemniej to, co usłyszałem w Symphony II sugeruje, że to kolejny bardzo dobry produkt, który warto sprawdzić. Czysty i transparentny dźwięk z jednej strony, zwarty i precyzyjny z drugiej, dobra dynamika. Wszystko to razem składa się w obraz lampy wartej zainteresowania. Ray Tubes twierdzi, że ich produkty, zwłaszcza z serii Select i Reserve, mogą zastąpić lampy typu NOS. To śmiałe twierdzenie, bo przecież jednym z kluczowych czynników jest aplikacja, czyli układ, w którym dane lampy pracują. Niemniej, zważywszy na malejącą dostępność i rosnące ceny NOS-ów oraz to co pokazały bańki próżniowe amerykańskiej marki, oferta Ray Tubes wydaje się wartą rozważenia alternatywą. ‖ MD | Dystrybucja w Polsce
KRZYSZTOF LEWANDOWSKI BONAWATT
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2022 |
|
|
ŹRÓDŁA CYFROWE |
1. Pasywny, dedykowany serwer z WIN10, Roon Core, Fidelizer Pro 7.10 • karty JCAT XE USB i JCAT NET XE recenzje › TUTAJ + zasilacz Ferrum HYPSOS SIGNATURE recenzja › TUTAJ • JCAT USB ISOLATOR, optyczny izolator LAN + zasilacz liniowy KECES P8 (mono) • przełącznik LAN: Silent Angel BONN N8 recenzja › TUTAJ + zasilacz liniowy Forester recenzja › TUTAJ 2. Przetwornik cyfrowo-analogowy: LampizatOr PACIFIC recenzja › TUTAJ + Ideon Audio 3R Master Time recenzja › TUTAJ |
|
ŹRÓDŁO ANALOGOWE |
1. Gramofon J.Sikora STANDARD w wersji MAX recenzja › TUTAJ • ramię J.Sikora KV12 • wkładka Air Tight PC-3 2. Przedwzmacniacze gramofonowe: • ESE Labs NIBIRU V 5 recenzja › TUTAJ • Grandinote CELIO Mk IV recenzja › TUTAJ |
|
WZMACNIACZ |
1. Wzmacniacz zintegrowany GrandiNote SHINAI recenzja › TUTAJ 2. Wzmacniacz zintegrowany ArtAudio SYMPHONY II (modyfikowany) 3. Przedwzmacniacz liniowy AudiaFlight FLS1 recenzja › TUTAJ |
|
KOLUMNY |
1. GrandiNote MACH4 recenzja › TUTAJ 2. Ubiq Audio MODEL ONE DUELUND EDITION recenzja › TUTAJ |
|
OKABLOWANIE |
1. Interkonekty analogowe: • Hijiri MILLION KIWAMI • Bastanis IMPERIAL x 2 recenzja › TUTAJ • Hijiri HCI-20 • TelluriumQ ULTRA BLACK • KBL Sound ZODIAC XLR 2. Interkonekty cyfrowe: • David Laboga EXPRESSION EMERALD USB x 2 recenzja › TUTAJ • David Laboga DIGITAL SOUND WAVE SAPPHIRE x 2 recenzja › TUTAJ 3. Kable głośnikowe: • LessLoss ANCHORWAVE 4. Kable zasilające: LessLoss DFPC SIGNATURE, Gigawatt LC-3 recenzja › TUTAJ |
|
ZASILANIE |
1. Kondycjoner Gigawatt PC-3 SE EVO+ recenzja › TUTAJ 2. Kabel zasilający AC Gigawatt PF-2 Mk 2 3. Dedykowana linia od skrzynki kablem Gigawatt LC-Y 4. Gniazdka ścienne Gigawatt G-044 Schuko i Furutech FT-SWS-D (R) |
|
ANTYWIBRACJA |
1. Stoliki: • Base VI • Rogoz Audio 3RP3/BBS 2. Akcesoria antywibracyjne • platformy ROGOZ-AUDIO SMO40 i CPPB16 • nóżki antywibracyjne ROGOZ AUDIO BW40MKII • nóżki antywibracyjne Franc Accessories CERAMIC DISC SLIM FOOT • nóżki antywibracyjne Graphite Audio IC-35 recenzja › TUTAJ i CIS-35 recenzja › TUTAJ |
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio






















