pl | en

PRZEDWZMACNIACZ LINIOWY & WZMACNIACZ MOCY

Octave
JUBILEE PRE & MONO SE

Producent: OCTAVE AUDIO
Cena (w czasie testu):
29 995 Euro & 82 500 Euro/para

Kontakt: ANDREAS HOFMANN
Industriestr. 13
76307 Karlsbad ǀ GERMANY

OCTAVE.de

MADE IN GERMANY

Do testu dostarczyła firma: NAUTILUS Dystrybucja


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia Wojciech Pacuła | Octave

No 216

16 kwietnia 2022

OCTAVE AUDIO jest niemiecką firmą, założoną w 1968 roku przez KARLA HEINZA HOFFMANNA; początkowo produkowała transformatory. W 2000 roku szefem został jego syn, ANDREAS HOFFMANN, i od tej pory nosi ona nazwę OCTAVE AUDIO. Testujemy topowy system Jubilee w najnowszej wersji.

HOĆ PIERWSZE WZMACNIACZE OCTAVE powstały w 1975 roku, a od roku 1977 wszystkie były urządzeniami lampowymi, to już w roku 1968 ojciec pana Thomasa otworzył fabrykę produkującą transformatory swojego pomysłu. Podobnie rzecz ma się z polską firmą FEZZ AUDIO – wszystko rozpoczęło się w niej od seniora rodu, produkującego transformatory toroidalne. I dopiero na tej bazie została utworzona firma produkująca wzmacniacze.

Początkowo niemieckie produkty, wykonywane na przykład na potrzeby przemysłu medycznego, nosiły nazwę Hoffmann. I już wiadomo, dlaczego Octave nie nosi nazwy po swoim twórcy, mimo że w owych czasach był to popularny wybór, żeby przypomnieć Marka Levinsona, Conrada Johnsona itd.

Zapytany przeze mnie o źródła sukcesu pan Hoffman junior mówi:

Może nie jest to oczywiste, ale Octave jest rynku od około 40 lat. Od początku moje podejście do realizacji własnych rozwiązań bazowało na tym, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wszystkie ważne podzespoły wzmacniacza lampowego będą opracowywane i produkowane we własnym zakresie. Dotyczy to zasilacza, transformatorów wyjściowych i transformatorów liniowych, a to oznacza, że ​​jesteśmy w 100% niezależni od zewnętrznych dostawców i ich konstruktorów. Nasze projekty mogą być też dzięki temu bardzo elastyczne i unikatowe. Produkcja mechanicznych elementów zlecana jest specjalistom mającym swoje siedziby w naszym sąsiedztwie.

W ofercie tej firmy znajdziemy wyłącznie wzmacniacze lampowe, w postaci przedwzmacniaczy i wzmacniaczy mocy. Jubilee, do której należą testowany przedwzmacniacz PRE oraz monobloki MONO SE, jest zupełnie osobną serią. Pomysł nią powstał zrodził się w 1993 roku i miał być częścią obchodów – jak sama nazwa wskazuje – jubileuszu powstania Octave.

Prace nad przedwzmacniaczem trwały aż pięć lat – pierwsza wersja modelu PRE pojawiła się w roku 1998, a kolejne pięć zajęła budowa końcówek mocy AMP. Komplet dostępny był więc dopiero w 2003 roku, dziesięć lat po pomyśle. Jak już pisaliśmy przy okazji wcześniejszej wersji przedwzmacniacza, do dzisiaj Andreas nie wymyślił nic lepszego i nic nie wskazuje na to, żeby to miało się wkrótce zmienić.

W skład kompletu wchodzi lampowy przedwzmacniacz PRE oraz para monobloków AMP, w ostatnich latach w wersji MONO SE. Wzmacniacze te bazowały najpierw na lampach KT88, ośmiu na kanał, a obecnie na modelu KT120. Ich wyróżnikiem od strony dizajnu jest zastosowanie na przednich ściankach marmuru w szlachetnych odmianach, a także wygląd końcówek – są to duże, bardzo ciężkie „wieże”, przypominające popularne niegdyś wzmacniacze Marka Levinsona, a współcześnie do wzmacniaczy Statement firmy Naim.

I teraz – od powstania przedwzmacniacza minęło w tym roku dwadzieścia cztery lata, a końcówek mocy dziewiętnaście. W tym czasie Polska weszła do Unii Europejskiej i NATO, mamy za sobą ponad dwa lata wyniszczającej pandemii, a naszych sąsiadów najechały rosyjskie wojska, niszcząc miasta i wsie oraz mordując cywilów. Świat zmienił się nie do poznania, a Jubilee wciąż trwa.

Do tego wzmacniacz Jubilee jakby zatrzymał się w czasie. Patrząc na modele z początku lat 2000. i obecne, bez dokładnego przypatrzenia się im trudno będzie znaleźć jakieś różnice, może poza innym rodzajem stosowanego marmuru. Zmiany jednak zachodzą, tyle że podskórnie, w środku urządzeń. Podstawowy schemat nie zmienia się zbyt wiele, jednak nie jest ten sam. Trudno jednak na stronie internetowej producenta znaleźć informacje o tym i łatwo pomylić model sprzed, powiedzmy, dziesięciu lat z tym najnowszym.

| OCTAVE JUBILEE ⸜ timeline

1998 – PRZEDWZMACNIACZ Jubilee

2001 – druga wersja PRZEDWZMACNIACZA Jubilee

2003 – WZMACNIACZ MOCY Jubilee ⸜ 8 x 6550 C | 240 W/4 Ω

2013 – druga wersja WZMACNIACZA MOCY: Jubilee HP ⸜ 8 x KT120 | 400 W/4 Ω

2015 – trzecia wersja WZMACNIACZA MOCY: Jubilee MONO SE ⸜ 8 x KT120 | 400 W/4 Ω

»«

| Kilka prostych słów…

ANDREAS HOFMANN
Właściciel, konstruktor

⸜ ANDREAS HOFMANN, szefo Octave • foto Octave

WOJCIECH PACUŁA Mógłby pan opisać zmiany, jakie z czasem zaszły w konstrukcji urządzeń Jubilee?

ANDREAS HOFMANN Jeśli chodzi o przedwzmacniacz Jubilee nie ma w nim zbyt wiele zmian. Główne poprawki zostały do niego wprowadzone w 2001 roku, oprócz drobnych modyfikacji w zestawie lamp na przestrzeni lat. Przedwzmacniacz jest od tego czasu budowany praktycznie bez zmian.

Z końcówką mocy Jubilee jest inaczej. Wzmacniacz Jubilee Power produkowany był w niezmienionej formie do 2013 roku, i oparty był na zestawie ośmiu lamp 6550 lub KT 88. Potem pojawiła się jego opcjonalna wersja High Power z KT 120 o mocy 400 W. W 2015 roku wersje te zostały zastąpione modelem MONO SE, ponownie wyposażoną w lampy KT 120. Kolejną cechą, którą widać z zewnątrz, jest 8 regulatorów BIAS, po jednym dla każdej lampy mocy zamiast jednego regulatora „master” dla wszystkich ośmiu lamp mocy, jak w poprzednich wersjach. Od 2015 roku konstrukcja Jubilee Power MONO SE pozostaje bez zmian.

WP Co jeszcze zmieniło się w tym czasie we wzmacniaczu?

AH Różnica między starszym wzmacniaczem Jubilee Power a wersją SE polega na przeprojektowanym układzie drivera, zmianie transformatora wyjściowego na wersję „supersymetryczną” i dodaniu zasilacza o większej rezerwie mocy. Dodatkowo zasilacz ma niższe pole magnetyczne i wyższą sprawność dzięki „lepszemu” transformatorowi sieciowemu. Ważne dla mnie jest to, że na wyjściu mamy zero szumów (poniżej 0,2 mV), ponieważ na Dalekim Wschodzie mamy wielu klientów z głośnikami o wysokiej skuteczności.

WP Czy w tym czasie zmienił się cel, jaki stawiał pan przed serią Jubilee?

AH Nie, nic się nie zmieniło. Jubilee Pre jest wciąż wyjątkowym produktem w naszej ofercie dzięki jego konstrukcji o zerowym sprzężeniu zwrotnym. Wzmacniacz mocy Mono SE nadal jest naszym topowym modelem pod względem brzmienia oraz technologii i wciąż będzie bezkompromisowo pełnić tę rolę.

Co mówiąc dodam, że dotyczy to wzmacniaczy wysokiej mocy pracujących w trybie push-pull i w klasie A/B. Ale z drugiej strony działam też z konstrukcjami Single Ended i ogólnie z klasą A + klasą A push-pull. Oczywiście konstrukcje tego typu mają ograniczoną moc wyjściową, jednak pod względem charakterystyki dźwięku i dzięki dopasowania do różnych konstrukcji głośników otwierają się przed nimi nowe możliwości. Wysokoskuteczne głośniki o wysokiej rozdzielczości są trudne do dopasowania do wzmacniacza. To szara strefa i niełatwa do przeanalizowania. Ale dzięki naszym dwóm wzmacniaczom SE oraz wzmacniaczowi zintegrowanemu V 70 klasy A, mamy bardzo dobry feedback od naszych klientów.

WP Nowe lampy zmieniły dźwięk wzmacniacza?

AH Nie bardzo, chociaż lampy takie jak KT 120 mają potencjał, który trzeba najpierw wypracować. To z jednej strony większa moc, a z drugiej różnica w dźwięku. Kiedy zaczynałem przygodę z tą lampą, myślałem, że jej dźwięk jest zły, ale podczas optymalizacji projektu i zmiany niektórych elementów stwierdziłem, że jej dźwięk jest bardzo dobry. Z mojego doświadczenia ciekawie było zobaczyć, że również starsze KT 88 i 6550 skorzystały na tych zmianach.

WP A co z dostępnością lamp Tung-Sol w czasie wojny?

AH Trudno powiedzieć w tej chwili, ale mamy duży ich zapas i mam nadzieję, że w ciągu najbliższych 4-6 miesięcy podaż znów się unormuje. Ale na pewno ich ceny wzrosną.

WP Jaki jest układ wzmacniający w przedwzmacniaczu i w końcówce mocy – mam na myśli jakiego typu układy pan zastosował?

AH Nie wiem, czy istnieje określenie dla moich projektów wzmacniaczy. Szczególnie jeśli chodzi o układy sterujące lampami mocy, inwerter fazy i tak dalej. Ważnym aspektem moich wzmacniaczy mocy jest konstrukcja stopnia wyjściowego w prawdziwym układzie pentodowym. To nie jest ani konstrukcja ultraliniowa („Ultralinear”), ani triodowa. Pentoda wydaje się być krytykowana w niektórych audiofilskich kręgach, ale moim zdaniem ten układ ma więcej zalet niż wad.

Wzmacniacza nie można podzielić na kilka podukładów. Myślę, że kluczem do doskonałego projektu wzmacniacza jest optymalne dopasowanie wszystkich sekcji układu, w tym zasilacza i transformatora wyjściowego. Na przykład Jubilee Pre składa się z wejścia lampowego i lampowego głównego wzmacniacza w połączeniu z buforem wyjściowym z otwartą pętlą do sterowania wyjściami RCA i XLR.

WP Jak ważne jest dla pana zasilanie?

AH Jest bardzo, bardzo ważne, nie tylko stabilność zasilacza, ale także tłumienie szumów i zniekształceń sieci jest krytyczne.

⸜ Meteor, urządzenie do nawijania transformatorów • foto Octave

WP Kto produkuje wasze transformatory? – Jest w nich coś specjalnego?

AH Wszystkie transformatory produkujemy we własnym zakresie i każdy transformator i transformator wyjściowy jest zoptymalizowany i dostosowany do każdego modelu. Posiadamy dwie nawijarki Meteor, ten typ jest niezwykle precyzyjny i ze względu na zaprogramowany proces bardzo jednorodny w jakości nawijania. Na zdjęciach ta maszyna wygląda na malutką, ale waży 150 kg. Transformatory mocy są zalewane w żywicy w próżni, transformatory wyjściowe przechodzą podobny proces.

»«

JUBILEE PRE

PRE JEST PRZEDWZMACNIACZEM LAMPOWYM, liniowym, z zewnętrznym, półprzewodnikowym zasilaczem. Od poprzedniej, testowanej przez nas w 2012 roku, czyli 10 lat temu (!), wersji tego urządzenia zmienił się nieco jego układ elektroniczny, a największa zmiana dotyczy regulacji siły głosu. Teraz tłumikiem jest klasyczny Alps zintegrowany z silniczkiem, dzięki czemu przedwzmacniaczem można sterować za pomocą pilota zdalnego sterowania. To krok w tył jeśli chodzi o klasę tłumika, bo stosowany poprzednio japońskiej firmy Tokyo Ko-On Denko należał to światowej czołówki, ale jest to ukłon w kierunku wygody.

A pilot znany jest z innych urządzeń tej firmy i jest on wzorem prostoty. Są na nim tylko dwa przyciski: głośniej i ciszej. Jest metalowy, ale stosunkowo niewielki, dlatego dobrze się nim operuje. Żeby przedwzmacniacz go „zobaczył” do gniazda RS-232 musimy wpiąć odbiornik podczerwieni z kabelkiem. Odbiornik można przykleić na ścianie za urządzeniem, albo przed – tam, gdzie będzie nam najłatwiej skierować pilot.

Jubilee Pre jest robiącym duże wrażenie swoim dizajnem urządzeniem, którego elektronikę podzielono na dwie części. W większej znajdują się układy wzmacniające, a w mniejszym zasilacz. Sekcja wzmacniająca jest lampowa – mamy w niej pięć lamp, wszystkie z rodziny ECC82. Andreas Hoffman, miłośnik lamp typu NOS stosuje jednak ich wyrafinowane odmiany – rekomenduje np. na wejściu zastosować rzadką lampę E80CC. W testowanym egzemplarzu znalazłem rosyjskie lampy Tung-Sol oraz słowackie JJ Electronics – tej ostatniej w wersji ECC802S, czyli niskoszumnej. Niemal cała obudowa wykonana jest z aluminium.

⸜ PRZÓD Przód urządzenia ma charakterystyczny kształt i optycznie oraz mechanicznie został podzielony na trzy części. Uwagę zwraca przede wszystkim element środkowy, wykonany z ozdobnego marmuru. Bo jego bokach zamocowano nieco wyższe, aluminiowe sztaby.

Pośrodku kamiennego fragmentu umieszczono dużą gałkę siły głosu, a pod nią naniesiono logo firmy. Gałka jest przyjemna w obsłudze, ale wskazanie jej położenia jest z miejsca odsłuchowego bardzo trudne. Nacięto ją tylko z boku, zapominając o tym, że widzimy jej przód. Może rozwiązaniem byłby wyświetlacz alfanumeryczny na modułach LED? Na obydwu, aluminiowych fragmentach znalazły się mniejsze gałki, a koło nich czerwone diody świecące (LED). Lewą gałką wybieramy źródło dźwięku – albo zestaw wejść bez pętli do nagrywania (Source), albo dwa wejścia z pętlą. Gałka ta ma również położenie Mute. Właściwym selektorem wejść jest prawa gałka.

Górna część urządzenia ma ciekawy wygląd, bo to nie jest zwykły prostopadłościan. Przypomina raczej produkty McIntosha lub Audio Research, ponieważ na szerszym chassis umieszczono węższe, ale wyższe i z boków dodano długie rączki. Górna ścianka też składa się z trzech elementów – boczne, perforowane są z aluminium, a środkowa z przydymionej szyby. Widać pod nią kilka diod LED – część to wzorce napięcia w układach zasilających, ale jedna pokazuje, czy po wyłączeniu przedwzmacniacza rozładowały się kondensatory zasilacza.

Na górnej ściance mamy cztery guziki. Pierwszym zmieniamy wzmocnienie układu (High: 17,5 dB/23,5 dB – dla RCA/XLR/Low: 10 dB/16 dB – dla RCA/XLR). W moim systemie, podobnie jak w przypadku poprzedniej wersji przedwzmacniacza, korzystałem z położenia „Low”, w którym stosunek sygnału do szumu jest aż o 8 dB wyższy niż przy High. Drugim guzikiem zmienimy fazę absolutną, a dwoma kolejnymi ustawimy sposób kopiowania między dwoma pętlami do nagrywania.

⸜ TYŁ Tył podzielony jest na dwie części. Po lewej mamy wejścia – to cztery gniazda RCA oraz dwa zbalansowane XLR. Te ostatnie dublują dwa wejścia RCA. Symetryczne wejścia otrzymały wejście CD oraz gramofonowe. To drugie jest tak naprawdę wejściem liniowym, ale oznaczone zostało jako gramofonowe zmyślą, że „jest przeznaczone” dla przedwzmacniacza gramofonowego.

W tym ostatnim jest ono okablowane jak RCA, do którego jest równolegle, a wejście CD jest specjalnie desymetryzowane w transformatorach. Warto jednak mieć na uwadze, że ma ono znacznie niższą impedancję wejściową niż RCA – 2 kΩ vs 100 kΩ. Obok mamy jeszcze trzy przełączniki hebelkowe – jednym wybieramy aktywne wejście RCA, drugim odłączamy masę od obudowy, a trzecim aktywne wejście Phono.

Druga część to wyjścia i dwie pętle magnetofonowe. Wyjścia są cztery – dwie pary zbalansowanych XLR (pin 2=hot) i dwie pary niezbalansowanych RCA. Obok jest jeszcze znakomite wielopinowe, zakręcane gniazdo dla kabla biegnącego od zasilacza.

Podzespoły są bardzo ładne, podobnie jest zresztą w końcówkach mocy. Są to precyzyjne oporniki wysokiej mocy, kondensatory ERO/Vishay itd.

⸜ ZASILACZ Wygląd zasilacza został dostosowany do wzmacniacza – to nie jest kolejna, czarna, brzydka skrzynka, a pełnoprawny element toru. Front wygląda podobnie jak we wzmacniaczu – to dwie płyty z aluminium i wstawka z łupków. Przycisk jest tylko jeden, skojarzony z niebieską diodą świecącą (LED). Z tyłu mamy gniazdo zasilające IEC, dwa gniazda combi Neutrika, służące do zdalnego włączania zasilania w końcówkach mocy, a także kabel zasilający – dość długi i ekranowany.

Wnętrze zasilacza podzielone jest aluminiowym ekranem na dwie części. W tylnej mamy bardzo duży transformator zasilający z klasycznymi blachami EI. Znajduje się w dużym ekranie i zalany jest materiałem tłumiącym drgania. Do ekranu przykręcony jest wyłącznik zasilania, przedłużony do przedniej ścianki długą osią.

W „czystej” części mamy dwa kompletne zasilacze, z szybkimi (czyli o niskich szumach) diodami Shottky’ego (trzeci prostownik z takimi samymi diodami jest w module wzmacniającym). Są tu też układy stabilizujące, mikroprocesor sterujący rozgrzewaniem się lamp itp. Obudowa wykonana jest z aluminium. Zasilacz stoi na trzech gumowych nóżkach. Przedwzmacniacz – na czterech.

JUBILEE MONO SE

KAŻDY ZMONOBLOKÓW JUBILEE MONO SE waży niemal 70 kg. Na trzecie piętro „bezwindowego” bloku, w którym mieszkam, zostały więc wtargane przy pomocy elektrycznego wózka „schodowego”. Ludzie polskiego dystrybutora ustawili je na wykonywanych przez tę firmę podstawach kwarcowych oraz na podkładkach Acoustic Revive RKI-5005. Zajęło to sporo czasu, ale efekt był niesamowity – wraz z przedwzmacniaczem tworzą one imponujący zestaw, szczególnie w czarnym kolorze aluminiowej obudowy i z tym konkretnym rodzajem marmuru na przedniej ściance.

Mono SE to wzmacniacz mocy (końcówka mocy) w formie dwóch monobloków. Jest to urządzenie lampowe z półprzewodnikowym zasilaczem, zdolne oddać 400 W przy obciążeniu 4 Ω, a w szczycie nawet 460 W. A to wszystko przy znikomych – jak na wzmacniacz lampowy – zniekształceniach na poziomie 0,1% i paśmie przenoszenia 1 Hz-80 kHz przy spadku 0,5 dB (!). To musi robić wrażenie.

⸜ PRZÓD Wzmacniacze mają formę wysokich „wież”, czym nawiązują do tradycji wzmacniaczy Mark Levinson, po którą współcześnie sięgnęła firma Naim w swoim systemie Statement. Pozwala to na zmieszczenie dużych zasilaczy w obudowie tak, aby ta nie zajmowała zbyt wiele miejsca na podłodze. Mimo to Jubilee Mono SE są potężne: mierzą 280 × 707 × 484 mm. Ich obudowę wykonano z aluminiowych belek tworzących szkielet, do których przykręcono aluminiowe, wytłumione od środka, płyty. Front wykonano z aluminiowych płyt w które wkomponowano pas ozdobnego kamienia.

Lampy końcowe umieszczono na szczycie obudowy, w dwóch rzędach – pracuje tam osiem tetrod strumieniowych KT120 rosyjskiej firmy Tung-Sol. Co jest, przynajmniej dla mnie, problemem, ponieważ uważam, że to nie jest czas, w którym należy wspomagać finansowo to państwo. To oczywiście nie tylko mój problem, ponieważ Tung-Sol jest jedynym producentem tego typu lamp w tak dobrej cenie. Być może warto jednak sięgnąć po wersję produkcji chińskiej firmy PSVANE i w ten sposób dołożyć mikrocegiełkę do dobrej sprawy?

Wzmacniacz ma wygodny w użyciu układ elektroniczny, dzięki któremu można ustawić bias lamp wyjściowych – jego regulację wykonuje się ręcznie. Przełącznikiem na górnej ściance wybieramy lampę, a wówczas na trzyelementowym wyświetlaczu LED ukazuje się napięcie. Zmieniamy je małymi potencjometrami na tylnej ściance. Obok wyświetlacza są również diody świecące, które wskazują „zmutowanie” wyjścia oraz wybór jednego z dwóch trybów pracy lamp wyjściowych – „High Bias” (HB) i „Low Bias” (LB); chodzi o wybór punktu pracy. Mute aktywujemy oraz zmienimy tryb pracy lamp za pomocą małych guzików na górnej ściance.

⸜ TYŁ Tył wygląda, jakby to był wzmacniacz tranzystorowy, a to ze względu na sporej wielkości radiator. W rzeczywistości służy on do chłodzenia elementów aktywnych zasilacza. Obok niego umieszczono dwa wejścia liniowe – RCA i XLR – między którymi wybieramy małym przełącznikiem. Thomas Hofmann rekomenduje stosowanie kabli niezbalansowanych, ponieważ wzmacniacz ma taki właśnie układ. Jest tu również wyłącznik trybu ECO.

Tryb ECO (Ecomode) ma wymiar ekonomiczny i ekologiczny. Obydwa się zresztą z sobą łączą. Układ ten służy do ochrony lamp i chroni przed niepotrzebnym zużyciem energii. Działa on w ten sposób, że jeśli na wejściu wzmacniacza przez 10 minut nie pojawi się żaden sygnał, urządzenie przechodzi w tryb standby, czyli jest włączone, ale na lampy nie jest podawane napięcie. Po włączeniu sygnału wzmacniacz jest gotowy do pracy po ok. 30 s. Tryb ten można wyłączyć.

Poniżej znajdziemy duży wyłącznik zasilania i gniazdo zasilające IEC. Tuż obok jest gniazdo do zdalnego wyłączania wzmacniacza oraz dwie pary, solidnych, wygodnych zacisków głośnikowych firmy Mundorf. W moim wzmacniaczu Soulution 710 zastosowano takie same.

⸜ ŚRODEK Wzmacniacz ma architekturę, która pozwoliła na oddzielenie poszczególnych sekcji. Na samej górze jest lampami wyjściowymi. Poniżej, przykręcony do tylnej ścianki, znalazł się układ wejściowy oraz driver lamp końcowych. Sekcja ta jest osłonięta ekranem. Pracują tu trzy lampy ECC82 – o jedna mniej niż w poprzedniej wersji wzmacniacza. Także i te lampy zostały wyprodukowane przez Tung-Sol. Poniżej jest już tylko zasilacz i transformator wyjściowy – zajmują one ponad połowę wnętrza.

Uwagę zwracają dwa, ogromne kondensatory oraz wielki transformator zasilający. Współpracuje on z układem „miękkiego” startu. Dla układu wejściowego przeznaczono płytkę z zasilaczem stabilizowanym. I jest jeszcze wielki, ekranowany, zalany w żywicy transformator wyjściowy, chroniony dodatkowym ekranem.

ODSŁUCH

⸤ JAK SŁUCHALIŚMY System Jubilee firmy Octave Audio został przeze mnie potraktowany właśnie w ten sposób – jako system. Porównywany był do mojego systemu odniesienia, czyli przedwzmacniacza lampowego Ayon Audio Spheris III i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Sygnał między przedwzmacniaczem i końcówką(-ami) mocy w obydwu przypadkach przenosił interkonekt Acrolink 8N-A2080III EVO, a do kolumn Siltech Triple Crown (wypróbowałem również kabel NOS Western Electric); do tej samej serii należał również interkonekt przesyłający sygnał z odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition.

Wzmacniacze zasilane były dwoma kablami WestminsterLab Standard Series i stały na podłodze, na wspomnianych platformach. Przedwzmacniacz zasilany był z kolei kablem Harmonix X-DC350M2R Improved-Version i stał na górnej półce stolika Finite Elemente Master Reference Pagode Edition MkII. Jego zasilacz stał na środkowej półce stolika, na platformie pneumatycznej Acoustic Revive RAF-48H.

Płyty użyte w teście | wybór

⸜ CHET BAKER, Chet Baker sings and plays, Pacific Jazz/EMI Music Japan TOCJ-90028, HQCD (1955/2006).
⸜ JOE PASS, For Django, Pacific Jazz/EMI Music Japan TOCJ-90027, HQCD (1964/2006).
⸜ PINK FLOYD, Wish You Were Here, EMI Records/Analogue Productions PFR25/19075810342, SACD/CD (1975/2018).
⸜ DOMINIC MILLER & NEIL STACEY, New Dawn, Naim naimcd066, CD (2002).
⸜ AUDIOFEELS, UnCovered, Penguin Records 5865033, CD (2009).
⸜ ANJA GARBAREK, Briefly Shaking, EMI Music Norway 86080226, CCD (2005).
⸜ SUZANNE VEGA, Close-Up. Vol.1, Love Songs, Amanuensis Productions | Cooking Vinyl COCKCD521, CD (2014).
⸜ PINK FLOYD, The Dark Side Of The Moon, Harvest SHVL 804, 1E 064 o 05249/Analogue Productions CAPP 81033 SA, SACD/CD (1973/2021).

»«

WIDZĄC PRZED SOBĄ POTĘŻNE WZMACNIACZE podświadomie oczekujemy potężnego dźwięku. Takiego, który nas „zmiecie”, a może i nawet „zmiażdży”. Powiązanie fizycznych rozmiarów produktu z jego dźwiękiem ma długą tradycję i bazuje na doświadczeniach zbieranych przez wiele lat. Chodzi o to, że jeśli wzmacniacz ma niewielki transformator zasilający, nie będzie w stanie zapewnić głośnikom odpowiedniej ilości prądu, przede wszystkim w czasie transjentów. Podobnie jest z kablami. Jeśli kabel ma niewielki przekrój, nie będzie mógł szybko przenieść dużych prądów.

W rzeczywistości jest nieco inaczej. Prawdą jest, że im większy zasilacz, tym lepiej. Duży dźwięk, dźwięk o naturalnych rozmiarach – naturalnych w ramach pokoju odsłuchowego – bierze się jednak nie tyle z wydajności prądowej urządzenia, a z umiejętności oddania przezeń rozdzielczego, głębokiego i spójnego fazowo basu. Możliwości prądowe zasilacza są tu tylko jednym z czynników – ważnym, ale nie jedynym.

Jest też tak, że widząc przed sobą wzmacniacz lampowy niemal słyszymy jego „lampowy” dźwięk, zanim jeszcze włączymy muzykę. Tym bardziej, jeśli lamp w danym wzmacniaczu jest dużo – im więcej, tym bardziej „lampowy” się nam jego przekaz wydaje. Kiedy zaś połączymy w jedno duże rozmiary i mnogość lamp, efekt psychologiczny takiego urządzenia może „ustawić” nasze postrzeganie jego dźwięku na amen. W przypadku dzielonego wzmacniacza Jubilee firmy Octave będzie to duży, bardzo duży błąd.

Urządzenie to nie jest „ciepłe” w tym sensie, że nie gra „lampowo”, nie podaje też „miażdżąco” dużego dźwięku. Gra, nie znajduję innego porównania, jak niewielki, kilkuwatowy wzmacniacz SET, czyli lampowy, oparty na triodach pracujących w układzie single-ended. To dźwięk tego rodzaju, który proponują – dla przykładu – wzmacniacze Ancient Audio oparte na bezpośrednio żarzonych triodach 300B, ale również tranzystorowe, z transformatorami na wyjściu, jak 37-watowy wzmacniacz SUPREMO firmy Grandinote. Czyli dźwięk trudny do wtłoczenia w jakieś ramy.

Przygotowując się do właściwych odsłuchów, czyli krótkich fragmentów różnych płyt, przez dłuższy czas słuchałem płyt jazzowych, głównie monofonicznych. To z nimi okazało się, że niemiecki wzmacniacz jest niezwykle precyzyjnym urządzeniem o wysokiej rozdzielczości i wybitnej dynamice. Jego barwa nie jest ciepła, ponieważ środek pasma, ale cały, wraz z jego wyższym zakresem, jest otwarty i dźwięczny. Dzieje się w nim mnóstwo i dostajemy niewiarygodną ilość informacji, które składają się nam bezproblemowo w „obraz dźwiękowy”.

Nie jest to więc wzmacniacz, który by podawał szczegóły, nie jest to dźwięk „szczegółowy”. Przynajmniej stereotypowo. Detale tam są, ale są przy okazji, nie wybijają się nad muzykę, nie przeszkadzają w niej. Kiedy słuchamy płyty CHETA BAKERA pt. Chet Baker sings and plays, wydanej w Japonii na krążku HQCD, to doskonale rozumiemy, że została ona zarejestrowana w dwóch różnych dniach i że utwory w grupie z drugim na płycie This is Always są o niebo bardziej namacalne i przyjemniejsze w odsłuchu, ale jednocześnie rozumiemy, że technicznie to utwory z grupy Let’s get Lost są bardziej poprawne.

Z kolei słuchając płyty Wish You Were Here grupy PINK FLOYD z, wydanego w 2018 roku na płycie SACD, remasteru Analogue Productions, kiedy w utworze Welcome to the Machine słychać głos w niższej oktawie, cofnięty względem głównego, to jest on tylko swego rodzaju echem, a nie głównym wokalem. I dopiero w końcówce, kiedy pada: „Welcome to the machine”, po czym wchodzi gitara, stają się one równorzędne. Octave takie rzeczy robi bez wysiłku, nie „stara się” tego pokazać, wszystkie te informacje SĄ.

Moc, którą dysponują końcówki Jubilee SE jest mocą realną, prawdziwą. Nie jest to jednak moc typu „młot pneumatyczny”. Urządzenie potrafi zenergetyzować powietrze, bez „napierania” na słuchacza. Robi coś innego – buduje bardzo dużą scenę i wiarygodne w swojej masie obrazy instrumentów. Co więcej, nie kompresuje dźwięku, przez co wiele płyt, które wydawały się nam znane, pokażą znacznie większą rozpiętość dynamiczną. To z tego typu wzmacniaczami z pełną mocą dociera do nas, że duże pomieszczenie daje o wiele bogatsze możliwości w tym względzie i że w małym, jak moje, jestem skazany na pewne kompromisy.

Bo Octave nasyca powietrze dźwiękami o dużej energii własnej. Jak gdyby były to cząsteczki czarnej materii biegnące z dużą szybkością, które nie są zatrzymywane przez cząsteczki powietrza. Nie widać ich, ale to one stanowią większość masy dźwiękowego wszechświata kreowanego przez ten system. Dlatego też tak duże wrażenie zrobią i nagrania instrumentów akustycznych, jak gitary z New Dawn DOMINICA MILLERA & NEILA STACEY’a, wokale z UnCovered grupy AUDIOFEELS, czy elektronicznie generowanie, niezwykle głębokie brzmienie basu z krążka ANJI GARBAREK Briefly Shaking.

Ze wszystkimi tymi płytami przekaz miał niesamowitą rozdzielczość oraz szybkość, co dawało coś w rodzaju „natychmiastowości”. Moc o której wcześniej mówiłem to w tym przypadku brak pośrednictwa między nami i dźwiękami. Tak, jakby były one stwarzane przed nami, specjalnie dla nas, a nie „wpychane” do pomieszczenia przez kolumny. Przy tym wszystkim zachowane były różnice w odcieniach między dźwiękami, różnice w położeniu instrumentów na scenie, w ich subiektywnej wielkości i głębokości.

Jest to także jeden z niewielu wzmacniaczy – mogę je policzyć na palcach jednej ręki – w mojej karierze recenzenta, który potrafi w tak fascynujący sposób rozwijać przestrzeń. Nie dość, że ją różnicuje i zmienia nie tylko z utworu na utwór, ale i w ramach jednego utworu – wszystko zależy od tego, jak nagranie zostało wykonane – to jeszcze buduje nieprawdopodobnie głęboką scenę. Kiedy gasł dźwięk fortepianu Lang Langa, zarejestrowanego na jego ostatniej solowej płycie z Wariacjami Goldbergowskimi, to gasł długo i był pełny, gęsty. Miałem więc przed sobą akustykę pomieszczenia skomasowaną w „oknie” o kilku metrach wszerz – to ostatecznie odsłuch w sytuacji „domowej”. Ale przez to zwarcie była ona gęstsza i bardziej namacalna niż w rzeczywistości – inaczej być nie może, jeśli chcemy być poruszeni emocjami zawartymi w nagraniu. Niemiecki wzmacniacz potrafi to robić i nie wymaga to jego wysiłku, po prostu „dzieje się”.

I chyba właśnie owa „bezwysiłkowa” prezentacja jest w tym wszystkim najważniejsza. Nie mamy poczucia, że słuchamy „wzmacniacza”, a po prostu muzyki. Dźwięk jest czysty, dźwięczny, otwarty i niesamowicie szybki. Jest też nasycony i odpowiednio dociążony. Przestrzeń jest ogromna, ale nie przesadzona. Jeśli pierwszy plan jest na płycie pokazany blisko, to jest naprawdę blisko nas, jeśli mikrofon był ustawiony blisko instrumentu, to ten jest nieco większy niż gdyby stał dalej. Różnicowanie, bo o tym mowa, jest na absolutnie najwyższym poziomie.

˻ BIAS: HIGH ↔ LOW Porównanie dwóch trybów pracy lamp wyjściowych, „High Bias” (HB) i „Low Bias” (LB), czyli z wysokim i niskim prądem podkładu, ujawnia całkiem duże różnice w dźwięku. W moim przekonaniu wersja z niskim biasem brzmi ciekawiej. Nie mówię ‘lepiej’, bo nie wszystko jest z nią lepsze, ale – jak mówię – to ciekawsza wersja przekazu.

Jest to, przede wszystkim, bardziej plastyczny dźwięk. Uderzenia w bęben stopy perkusji w utworze otwierającym płytę Bright Red LAURIE ANDERSON były w jego przypadku bardziej namacalne, bardziej realne. Przy wysokim biasie atak się poprawiał wyostrzał się obraz, ale też traciłem część „tkanki” łączącej poszczególne wydarzenia. Słychać było również, że z niskim prądem podkładu scena otwiera się wszerz i lepiej otacza słuchacza. W położeniu „High Bias” z kolei scena była węższa, ale głębsza.

Podnosi się wówczas barwa wzmacniacza. Otwiera się wyższa góra, przez co mamy więcej detali, ale też niska średnica nie jest już tak nasycona. To dlatego z HB głos SUZANNE VEGI z płyty Close-Up. Vol.1, Love Songs był dalej na scenie, a przez to mniej „tu i teraz”. Jej gitara nie była już równorzędnym instrumentem, a pokazana została nieco pod spodem. Po prostu było w tym mniej emocji. Nie, żeby był to złe granie, daj panie Boże taki dźwięk innym high-endowym wzmacniaczom. A jednak ustawienie LB powodowało, że wszystko się wypełniało, dźwięk stawał się bardziej naturalny, nieco miękki – ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu; tryb HB go trochę utwardzał.

Co w pewnych warunkach może się okazać pomocne. Jeśli chcemy zdyscyplinować pracę głośników, albo jeśli mamy pomieszczenie, w którym część basu jest podbijana, a przez to przedłużana, wysoki bias może pomóc. Nie znaczy to jednak, że w niskim położeniu bas jest mało kontrolowany. Przecież puls otwierający płytę PINK FLOYD The Dark Side Of The Moon, graną w wersji Analogue Productions z płyty SACD, brzmiał równie dobrze w LB, jak i HB. Z tym, że w LB miał lepiej definiowane to drugie, cichsze uderzenie, podczas kiedy przy HB to pierwsze było dominujące i trochę odciągało uwagę od drugiego. A przez to znikała iluzja bicia serca, pozostawał tylko puls.

Dlatego też cały test został dokonany w wersji „Low Bias”. Tryb ten daje bardziej kolorowy i bogaty wewnętrznie dźwięk. Nie był on tak precyzyjnie definiowany, jak w wersji „High Bias”, jednak wcale mi tego nie brakowało. Z LB otwiera się też panorama sceny i dźwięki wokół nas, a krążący wokół naszej głowy helikopter ze wspomnianego krążka Pink Floyd, będą bardziej namacalne i płynniej będą się przemieszczały. Z HB było to mniej klarowne i bardziej urywane.

PODSUMOWANIE

WZMACNIACZ JUBILEE FIRMY OCTAVE w najnowszej wersji jest jednym z kilku najlepszych systemów wzmacniających, jakie miałem w domu i jakich w ogóle w swoim życiu słyszałem. Mimo że nie brzmi „lampowo” – to nie jest dźwięk KONDO ONGAKU – to nie udaje też urządzenia tranzystorowego. A przecież jest równie precyzyjny, równie szybki i dynamiczny, jak najlepsze urządzenia półprzewodnikowe, jakie znam, jak mój wzmacniacz Soulution 710, jak FM ACOUSTICS 268C & 711 MkII, czy potężny system NAIM STATEMENT.

Jego dźwięk jest nieco inny od wszystkich pozostałych, bo jest otwarty na górze, jak Naim i FM Acoustics, ale i nasycony w środku pasma, jak Soulution. Jest też równie dynamiczny, jak wszystkie trzy wzmacniacze. Jego scena dźwiękowa nie jest imponująca, bo urządzenie skupia się raczej na bryłach niż na ich otoczeniu akustycznym. Za to bryły te, to jest instrumenty i wokaliści, mają duże, pełne body i świetnie definiowane kształty.

Octave niczego nie ociepla, nie zaokrągla, a mimo to brzmi w naturalny, przyjemny sposób. Tak brzmi topowy high-end, dlatego przyznajemy przedwzmacniaczowi Jubilee Pre oraz wzmacniaczowi Jubilee Mono SE w testowanej wersji naszą nagrodę ˻ GOLD Fingerprint ˺.

Dane techniczne (wg producenta)

˻ JUBILEE PRE
Pasmo przenoszenia: 3 Hz - 500 kHz (+/- 1,5 dB)
Zniekształcenia (THD): 0,001% /3 V/7,5 kΩ
Stosunek sygnał/szum: 90 dB (High Gain)/98 dB (Low Gain)
Maksymalne napięcie wyjściowe: 8 V
Przesłuch międzykanałowy: 65 dB/1 kHz
Przesłuch między wejściami: 86 dB/10 kHz
Impedancja wejściowa: 100 kΩ
Impedancja wyjściowa: 30 Ω (RCA); 2 x 30 Ω (XLR)
Waga: 17,2 kg – przedwzmacniacz ǀ 11,5 kg – zasilacz
Wymiary: 435 x 170 x 480 mm – przedwzmacniacz ǀ 220 mm x 170 mm x 480 mm – zasilacz

˻ JUBILEE AMP MONO SE
Lampy: 8 x KT120 & 3 x ECC82 (na kanał)
Stosunek sygnał/szum: >103 dB
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 80 kHz (±0,5 dB)
Moc wyjściowa: 400 W/4 Ω
THD: <0,1%
Wzmocnienie: +28 dB (U we = 1,5 V)
Minimalna impedancja obciążenia: 2 Ω
Pobór mocy: 420 W/800 W (pełna moc)
Wymiary (szer. x wys. x gł.): 280 x 707 x 484 mm
Waga: 66 kg/szt.

Dystrybucja w Polsce

NAUTILUS Dystrybucja

ul. Malborska 24
30-646 Kraków | POLSKA

→ www.NAUTILUS.net.pl

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2022



|1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
|2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
|3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
|4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
|5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
|6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
|7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|