pl | en

No. 108 kwiecień 2013

ROZMÓWKI XIV: NIE TYLKO MUZYKA

Misteria Paschalia 2013
Dziesięć lat piękna

[…] mogę stwierdzić, iż Misteria Paschalia to jedno z najbardziej śmiałych, odważnych i profesjonalnie zorganizowanych przedsięwzięć muzycznych w Europie. Kraków jest niemal jedynym miejscem, w którym mam możliwość zaprezentowania całej serii oryginalnych i unikatowych projektów, z dala od wyobcowujących strategii światowego rynku muzycznego, w klimacie poszukiwań i ciągłego odkrywania - a to jest dla mnie najważniejszą cechą naszego repertuaru.
Fabio Biondi

Choć dałoby się wskazać na to, że słowa te podyktowała kurtuazja, wymogi chwili, potrzeba przygotowania laurki na 10-lecie krakowskiego festiwalu, to wielość opinii innych wykonawców, dyrygentów, krytyków muzycznych z całego świata, opinii jednoznacznie pozytywnych, a często wręcz ekstatycznych każe traktować je dosłownie. Umieszczone w najnowszym, jak zwykle świetnie przygotowanym, programie festiwalu Misteria Paschalia współbrzmią z tym, co mówi zaraz obok Agnieszka Budzińska-Bennet, Giovanni Antonini i Claudio Cavina. Bo to rzeczywiście jest okres wyjęty z czasu, zawieszenie w Wielkim Tygodniu na najwyższym poziomie wykonawczym i organizacyjnym. Nawet jeśli nie ze wszystkim, co czytamy w programie się zgadzamy, jeśli co poniektóre zdarzenia, wykonawców ocenilibyśmy inaczej, jeśli niektóre porównania, jak np. to: „druga Callas” na określenie Julii Leżniewej, są nie do końca – naszym zdaniem! - trafione, wszystko to mieści się jednak w granicach dyskusji i może być podstawą do uzgodnienia punktów stycznych, bez zbytniego oddalania się od siebie.

Tegoroczna edycja festiwalu jest szczególna nie tylko dlatego, że po raz kolejny gromadzi elitę, wykonywanej historycznie, muzyki dawnej, ale także z powodu, o którym już powiedzieliśmy – obchodzimy okrągłą rocznicę jego powstania. Dlatego też inaugurujący go koncert z oratorium Haendla Il trionfo del Tempo e del Disinganno (HWV 46a) rozpoczął akcent wewnętrzny, że tak powiem. Prowadzący imprezę Izabela Helbin – dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego oraz Łukasz Modelski – zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Twój Styl”, prywatnie przyjaciel festiwalu, wręczyli osobom, dzięki którym festiwal jest tym, czym jest, nagrody specjalne – Złote Słuchacze. Zaskakujący, choć – jakby się zastanowić – idealny prezent dla melomanów: złote edycje słuchawek (niestety nie dostrzegłem, jakiej marki) na świetnie wyglądających standach. Można oczywiście kręcić nosem na to, że „swoi” uhonorowali „swoich”, bo nagrody odebrali przedstawiciele instytucji, firm i organizacji wspierających festiwal od pierwszej edycji, np. dyrektor krakowskiej elektrociepłowni (partnera strategicznego), dyrektorzy Kopalni Soli Wieliczka, w której co roku odbywa się jeden z koncertów, dyrektorzy radiowej Dwójki, która od początku transmituje i rejestruje wszystkie koncerty, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które od początku hojnie festiwal sponsoruje. Można. Z drugiej jednak strony bez nich wszystkich tego festiwalu by nie było, a przynajmniej nie o tej skali, bo imprezy tej rangi, żeby w ogóle mogły ją osiągnąć, potrzebują pieniędzy, opieki medialnej, pracy wielu ludzi i pasji. Dlatego też takie „laurki” być muszą; i dobrze.

Pisząc te słowa jestem po pierwszym koncercie, wspomnianym Haendlu. Nie będę się wygłupiał z jego analizą, nie jestem muzykologiem. Ciśnie mi się jednak pod palce kilka spostrzeżeń, składających się nie tylko na sam koncert, a na imprezę w ogóle.
O programie już wspomniałem, ale chciałbym jeszcze raz podkreślić: to naprawdę dobrze przygotowany materiał, który po prostu trzeba mieć, nawet jeśli się na festiwalu nie było. Wydarzeniem była jednak obecność i głos Julii Leżniewej (Lezhneva). Niewielka, pochodząca z Sachalina, Rosjanka jest jednym z odkryć wokalnych ostatnich lat. W wieku 23 lat osiągnęła więcej niż wielu śpiewaków przez całe życie. Odkryta i wprowadzona „na salony” przez Marca Minkowskiego, z którym nagrała swoją pierwsza płytę, do Krakowa została zaproszona przez Giovanniego Antoniniego, szefującego zespołowi Il Giardino Armonico, jednej z największych gwiazd wśród wykonawców muzyki dawnej. Na ten samym tydzień, co MP, zaplanowano jej najnowszą płytę, wydaną przez Dekkę, płytę Alleluia, nagraną z – a jakżeby inaczej - Il Giardino Armonico i Giovanniego Antoniniego. Myślę, że legendarna wytwórnia zaplanowała tę premierę właśnie w tym czasie nieprzypadkowo.
Wszystkie te zachwyty są słuszne – Leżniewa w roli Piacere olśniewała. A przecież obok śpiewała znakomita Sara Mingardo (Disingano), naprawdę dobra Roberta Invernizzi (Belleza) i niezły Krystian Adam Krzeszowiak (Tempo), wszyscy o znacznie dłuższej karierze i większym repertuarze. Rosjanka to jednak zjawisko i porównywanie jej z kimkolwiek innym byłoby nie na miejscu. Doceniliśmy to, tupiąc, klaszcząc, wołając „Bravo!” po niemal każdej jej arii – przede wszystkim po genialnej Lascia la spina (Zostaw kolce, zerwij różę).
Warto jednak powiedzieć i o niedomaganiach. Filharmonia Krakowska, już o tym mówiłem, to obiekt o szczególnie złej akustyce. I małym foyer. Nie każdy repertuar się w niej równie dobrze sprawdza. Najgorzej wypadają projekty o dużej dynamice, z wieloma cichymi partiami. A tak właśnie swój zespól poprowadził Giovanni Antonini. Wykonanie, samo w sobie, znakomite, nie „przebiło” się w dużej części przez tępą akustykę wnętrza. Było po prostu zbyt ciche. To jeden z przypadków, w których znacznie lepiej utwór wypada słuchany w domu, przez wysokiej klasy sprzęt audio. Można wówczas docenić każde, nawet drobne wahnięcie, granie pauzą, cisza, subtelności. Musi to być jednak nagranie dokonane w dobrej sali – nawet najlepszy realizator dźwięku nic nie poradzi na taką katastrofę. Czego przykładem są dwie, wydane wspólnie przez Polskie Radio Program II i festiwal Misteria Paschalia płyty z występami Fabio Biondiego i Europa Galante z 2006 i 2007 roku. Nie da się ich słuchać. Choć repertuar zacny, choć wykonanie wyjątkowe – dźwięk jest tak niedobry, że psuje całą radość. Nie polecam.

A przecież Europa Galante w zeszłym, na 9. edycji Misteria Paschalia, roku brzmiała fantastycznie. Rozmawiając z Andrzejem, z którym co jakiś czas odsłuchujemy coś u Janusza w ramach Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, zgodziliśmy się, że być może po części była to zasługa tego, że muzycy stali. Il Giardino Armonico natomiast siedzieli. Różnica w czytelności, selektywności i sonoryczności była czytelna, na korzyść zeszłorocznego występu. Być może jest to więc jakieś wyjście?
Słyszałem też ludzi, dla których impreza zrobiła się trochę zbyt „włoska”, czekających na Jordiego Savalla, promującego swój nowy projekt Copernicus i na Marca Minkowskiego (piątek), mającego zagrać z Les Musiciens du Louvre-Grenoble. Pewnie coś w tym jest, ale trudno dyskutować z JAKOŚCIĄ festiwalu – to po prostu top. Raz w roku mamy w Polsce imprezę ze światowej czołówki. Wykorzystajmy to!

Nie-piękna Polska
www.polskikicz.pl

Dzień dobry panie Wojtku!

Zapraszam na nowo otwartą stronę:
www.polskikicz.pl
Strona ta w pewnym sensie powstała dzięki panu-to pan jako pierwszy zaczął publikować moje "teksty". zostało dla pana zarezerwowane honorowe stanowisko "ojca chrzestnego"... ;-). [chodzi o cykl Plichtowskie Spotkanie Soniczne – czyli „PSS społem”, czytaj TUTAJ - przyp. red.]

Jesteśmy grupą architektów i historyków sztuki, którym nie są obojętne problemy związane z brakiem edukacji kulturalnej i estetycznej społeczeństwa. Dostrzegamy również stopniową, lecz postępującą w coraz szybszym tempie demoralizację życia kulturalnego i społecznego, pozbawianie go jakże istotnego pierwiastka etyki, zarówno w warstwie twórców jak i odbiorców.

Poprzez swoją działalność popularno-naukową, poruszanie na łamach tej strony internetowej tematów społeczno-kulturalnych, będziemy wyrażać swój głos sprzeciwu wobec wszelkich przejawów kiczu objawiającego się w sztuce, ale również w szeroko rozumianej kulturze. Będziemy piętnować przejawy pozbawionego moralnych norm działania u twórców, starających się zaistnieć za wszelką cenę na wyzutym z zasad etyki, komercyjnym rynku. Krytykę, w miarę naszych możliwości, będziemy starali się zawsze przeciwstawiać podawaniem według nas dobrych przykładów. Mamy nadzieję, że nasze artykuły teoretyczne okażą się na tyle ciekawe i intrygujące, że w pozytywny sposób wpłyną na czytelników, może nie jednemu otwierając oczy na tematy i zagadnienia dotąd niedostrzegane. Poprzez zachętę czytelników do nadsyłania zdjęć i listów, możemy pozytywnie wpłynąć na ich krytyczne spojrzenie na problemy chociażby własnej okolicy. Może to się stać przyczyną podniesienia ich wrażliwości społecznej, a poprzez to również estetycznej. Uważamy, że jedynie takie „oddolne” działania, odnoszące się bezpośrednio do każdego człowieka jako składnika społeczeństwa, może przynieść pozytywny społecznie efekt w walce z pogłębiającym się kryzysem w szeroko rozumianej kulturze i sztuce.
Strona będzie miała charakter „miesięcznika” – nowy artykuł na stronie głównej co miesiąc, na tyle starcza nam czasu poza pracą zawodową. Chcemy aby strona była żywą platformą wymiany myśli, stąd forum (w budowie) oraz dział zdjęć i listów od czytelników/internautów (mamy nadzieję że z czasem będą napływać).
Zapraszam do zapoznania się ze stroną i do lektury materiału na niej zamieszczonego. Wiem, że dopiero raczkujemy, ale mam nadzieję, że pomysł spodoba się Państwu.

Arch. Witek Kamiński

„High Fidelity” w „Positive Feedback OnLine” i „Stereophile” (tak jakby)



Ponieważ staramy się pokazywać miejsca, w których „High Fidelity” występuje, należy wspomnieć o dwóch miejscach, w którym nazwa naszego magazynu się pojawiła. Pierwszym jest magazyn internetowy „Positive Feedback Online”. David Robinson, redaktor naczelny, z którym miesiąc wcześniej przeprowadziłem wywiad, przyjemnie się o wyniku naszej rozmowy wypowiadał, zachęcając do lektury HF. Można o tym przeczytać TUTAJ. Rozmawiamy o różnych sprawach, także o ew. współpracy między naszymi miesięcznikami. Nie wiadomo, co z tego wyniknie, jak taka współpraca miałaby wyglądać, dlatego należy w spokoju poczekać na rozwój wypadków.
Drugie pismo, w którym pojawiło się logo „High Fidelity” to magazyn „Stereophile”. A właściwie „tak jakby” się pojawiło – na reklamie gramofonu AMG. Miesiąc wcześniej w „The Absolute Sound”, a teraz w „Stereophile”, logo nagrody Statement Award znalazło się obok nagród takich pism, jak TAS i „TONEAudio”. To naprawdę COŚ! Chyba po raz pierwszy w historii amerykański dystrybutor zdecydował się skorzystać z polskiej nagrody do promocji swojego produktu w tak ważnym piśmie.

EMTEBE Emtebe
Raz jeszcze darmowe kody do ściągnięcia płyty

Witam ponownie!

Zostawiam Wam jeszcze 4 kody na moją poprzednią płytę o tytule Emtebe.
Posłuchać możecie pod tym adresem: LINK.
A kody zrealizować można tu: LINK.

Kody:
83qp-v42z
td8b-gpw6
74zy-3may
vc2z-h6rr

Pozdrawiam,
Emtebe

www.emtebe.com

MUZYKA

Bottleneck John
All Around Man
Opus3, CD 23001, SACD/CD (2013)

W sercu mojej muzyki jest autentyczne brzmienie gitar z rezonatorami, po prostu kocham mechanicznie wzmacniany dźwięk. Bottleneck John.

I wszystko jasne. Bottleneck John wykonuje muzykę bluesową, towarzysząc sobie gitarą, a właściwie jedną z wielu, zgromadzonych przez siebie gitar z rezonatorami (patrz TUTAJ). Płyta All Around Man to melancholijne spojrzenie na świat, ładne melodie, ciekawe harmonie. Muzykowi towarzyszą przyjaciele na bardziej klasycznych instrumentach, nie jest to więc płyta jednowymiarowa.
Słucha się jej naprawdę przyjemnie, co mogę powiedzieć pomimo że nie jestem fanem bluesa. Pomaga temu mięsiste brzmienie głosu Johna i dokładnie uchwycony dźwięk jego gitar. Świetnie, jak to w Opus3, uchwycona jest przestrzeń, nieprzekombinowana, niezwykle naturalna. Wolałbym, żeby pozostałe instrumenty były nieco głębsze, bardziej „obecne”, a górne partie głosu Bottlenecka nieco gładsze. Mimo to można powiedzieć, że to topowy dźwięk, rzadko kto teraz tak nagrywa – zarówno naturalnie, jak i namacalnie. I jeszcze jedno – genialna rozdzielczość; rzecz, za pomocą której można testować swój (i nie tylko) system.

Jakość dźwięku: 9-10/10


Lisa Ekdahl
Lisa Ekdahl at the Olympia, Paris
Sony Music, 58342, CD + DVD (2011)

Choć recenzujemy zwykle płyty nowe i najnowsze, w przypadku płyty Lisy Ekdahl zdecydowałem się zrobić wyjątek – po prostu ją przegapiłem i w ten sposób chciałbym nadrobić zaległości. Ta szwedzka piosenkarka, wykonująca najczęściej utwory jazzowe, ale nie tylko, o głosie dziecka, jest fenomenem. Śpiewane przez nią utwory nabierają zupełnie innego znaczenia niż gdy śpiewa je ktoś inny – są delikatniejsze, głębsze emocjonalnie, wrażliwsze. Raz usłyszana, jeśli się spodoba, pozostaje „pod skórą” na zawsze. Jej najlepszą płytą jest, wydany w 1998 roku, album Back To Earth (BMG Sweden AB, 14632). Koncert w paryskiej Olimpii stanowi jednak świetne uzupełnienie jej dyskografii. Dla jej wielbicieli – koniecznie, a dla tych, którzy jej jeszcze nie znają świetny wstęp. Polecam!
Tym bardziej, że dźwięk jest naprawdę przyjemny. To koncert, z wszystkimi ograniczeniami tego typu rejestracji, ale z ładnie wyeksponowanym głosem Ekdahl, dobrą głębią i właściwym balansem tonalnym, Bardzo dobrze się tej płyty słucha. Bonusem jest płyta DVD.

Jakość dźwięku: 7-8/10


Best Of Bond… James Bond. 50 Years – 50 Tracks
MGM/Capitol, 281820, 2 x CD (2012)

Nie trzeba nic więcej mówić niż to, że mamy do czynienia z płytą zawierającą piosenki otwierające filmy z Bondem – Jamesem Bondem. Pochodzące z lat 1963-2008 nagrania, począwszy od tematu głównego, granego przez The John Barry Orchestra, na Another Way To Die w wykonaniu Jacka White’a i Alicii Keys (fantastyczna piosenka!) skończywszy, różnią się jakością nagrania i wartością. Słucha się ich jednak zaskakująco dobrze, szczególnie jeśli lubimy filmy z uroczym, cynicznym, dżentelmeńskim, autoironicznym i ludzkim (w zależności od odtwórcy głównej roli) agentem 007. Brakuje nagrania Adele, jednego z najlepszych w historii tej serii filmów, ponieważ płytę wydano przed ukazaniem się singla ze Skyfall. Oprócz 23 piosenek, na drugiej płycie dodano utwory instrumentalne z poszczególnych filmów. Są nudne, ale uprawomocniają podtytuł 50 Years – 50 Tracks.

Jakość dźwięku: 6-8/10

Do sprzedania

Muszę chyba przygotować osobną podstronę, gdzie mógłbym pokazywać produkty do sprzedania, które czekają na swojego nowego właściciela. Może już w przyszłym miesiącu. Produkty proponowane przeze mnie pochodzą z wymiany barterowej za reklamy, pozostają po testach z prośbą od producentów o sprzedanie ich jako produktów demo, a część to moje rzeczy. Teraz, na szybko, przypomnę tylko, o czym mówimy.

1. Interkonekt analogowy Acrolink Mexcel 7N-2100. Piękny kabel (może pracować także jaki kabel cyfrowy S/PDIF), przysłany bezpośrednio z Japonii. Jest w idealnym stanie, po teście. Nie mam do niego pudełka; do sprzedania mam wersję 2 m. Test można przeczytać TUTAJ. Cena – 6000 zł (2 m), cena katalogowa – 11 000 za wersję 1 m.

2. Interkonekt analogowy Acrolink 8N-A2080III Evo, długość 1,5 m. To limitowana edycja, dostępnych jest tylko 250 sztuk tej wersji. Test TUTAJ. Cena – 5000 zł (1,5 m), cena katalogowa – 9900 zł. Stan idealny, bez pudełka.

3. Kabel sieciowy Oyaide Tunami GPX-Re x 2. Kabel nieużywany, wciąż w opakowaniu. Test TUTAJ. Cena – 2300 zł za sztukę, cena katalogowa – 3590 zł.

4. Platformy antywibracyjne Acoustic Revive RAF-48 (powietrzne, pod CD i wzmacniacze). Mam do sprzedania dwie, nowe, nie wyciągane z pudła. Dostałem je prosto z Japonii. Sam z takich korzystam. Można o nich poczytać TUTAJ. To jedna z najlepszych sposobów na poprawę dźwięku, jaki znam. Cena – 3500 zł za sztukę, cena katalogowa – 4690 zł.

5. Interkonekt analogowy RCA-RCA Wireworld Platinum Eclipse, długość 2 m. Referencyjny kabel amerykańskiego Wireworlda o rzadko spotykanej, dwumetrowej długości. Jego cena jest zaporowa, ale u mnie jest na wyciągniecie ręki – przyda się wszędzie tam, gdzie do tej pory duża odległość źródła od wzmacniacza stała na przeszkodzie kupna referencyjnego kabla. Teraz jest to możliwe. Cena katalogowa – 22 390 zł, kabel dostępny jest za 9000 zł. Stan – bardzo dobry. W komplecie metalowa skrzyneczka i certyfikat autentyczności podpisany przez Davida Saltza, właściciela Wireworlda.

6. Cyfrowy kabel optyczny SAEC OPC-X1, test TUTAJ. To referencyjny kabel optyczny, jeden z najlepszych, jakie znam. Poza Japonią właściwie niedostępny. Cena – 1000 zł/1 m, cena katalogowa – 650 euro. Niemal nieużywany, wyciągnięty raz, do testu.

7. Interkonekt analogowy (zbalansowany) SAEC XR-4000, test TUTAJ. Cena – 2000 zł, cena katalogowa – 980 euro. Niemal nieużywany, wyciągnięty raz, do testu.

8. Lampy Create Audio 300B Luxury Series x 4 (parowany kwartet). Lampy maja na liczniku 50 godzin, są więc wygrzane i gotowe do grania. Za te pieniądze trudno znaleźć coś choćby w połowie równie dobrego… Cena – 1500 zł za kwartet, cena katalogowa - 1000 USD. Opis TUTAJ.

9. Kabel sieciowy Acoustic Revive Power Reference. Referencyjny kabel sieciowy japońskiej firmy. Używany przez dwa miesiące, po teście. Stan idealny. Test TUTAJ. Cena – 3000 zł/2 m, cena katalogowa – 4390 zł/2 m.

10. Platforma antywibracyjna Acoustic Revive RST-38, używane, x 2. Stan podstaw nie jest idealny, używałem ich przez jakiś czas, stąd taka, a nie inna cena. Nie wyobrażam sobie innych podstaw pod kolumny lub podstawki kolumnowe, a nawet cięższe wzmacniacze. Jeśli dźwięk systemu z RST-38 pod kolumnami się pogorszy, znaczy to, że gdzieś w systemie jest błąd i trzeba go wyeliminować. Poprawa rozdzielczości, selektywności, głębi. Cena – 2500 zł/2 szt.; cena katalogowa – 2790 zł/szt.

11. Odtwarzacz DVD / SACD / HDCD / CD-wzmacniacz wielokanałowy Arcam Solo Movie 5.1. Długa nazwa, ale urządzenie purystyczne. Połączenie w jednej obudowie audiofilskiego odtwarzacza płyt audio i wideo oraz pięciu kanałów wzmacniacza – wszystko w jakości Arcama. Oryginalna cena – grubo ponad 10 000 zł, proszę o jakiekolwiek propozycje. Odtwarzacz wykorzystywany przeze mnie przez rok, z sekcji wzmacniacza nigdy nie korzystałem. Wymieniona nowa mechanika. Leży w pudle – szkoda, lepiej, żeby kogoś cieszył. Test TUTAJ.

12. Odtwarzacz multiformatowy Cambridge Audio Azur 751BD. Jedną z niepisanych zasad świata audio jest stosowania przez recenzentów jako urządzeń odniesienia produktów dostępnych w sprzedaży. Ma to pomóc czytelnikom w ew. samodzielnych porównaniach. Przez pół roku punktem odniesienia dla odtwarzaczy BD i wieloformatowych był dla mnie odtwarzacz Cambridge Audio Azur 751BD (test TUTAJ. Niedawno pojawił się jednak jego następca, muszę więc zmienić referencję, choć robię to niechętnie. Cena – 2500 zł, cena katalogowa – 4590 zł. Stan idealny.

13. Interkonekt analogowy Oyaide AR-910, długość 1 m, zbalansowany, czyste srebro 5N. Kabel nowy, niewyciągany z pudełka, przysłany prosto z Japonii. Opis TUTAJ. Cena – 1300 zł, cena katalogowa – 2100 zł.


Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


Audio Video show