pl | en

No. 198 Październik 2020

Wstępniak

Tekst: WOJCIECH PACUŁA
Zdjęcia: WOJCIECH PACUŁA/mat. prasowe


No 198

1 października 2020

„Przede wszystkim audiofil nie słucha. On odsłuchuje.” za: Bartek Chaciński, Wyż nisz, Kraków 2010

rzygotowując trzyczęściową miniserię pt. MIKRODOSTRAJANIE skupiłem się na trzech elementach systemu audio: |1| KOLUMNACH, |2| ELEKTRONICE oraz |3| OKABLOWANIU. Już wtedy jeden z czytelników „High Fidelity” zwracał uwagę na to, że pominąłem chyba najważniejszy składnik każdego systemu audio, a mianowicie SŁUCHACZA.

Trudno nie przyznać temu racji – ostatecznie system audio sam w sobie jest tylko cholernie kosztownym zbiorem metalu, podzespołów elektronicznych, kabli i bóg wie, czego jeszcze. Sens nadaje mu słuchacz –meloman, audiofil lub – oby! – meloman/audiofil. To sytuacja podobna do literatury lub muzyki – dopóki nie znajdzie się odbiorca, tekst pisany (litery, nuty) ma tylko wartość potencjalną, a nie rzeczywistą – realnie jeszcze nie zaistniał. Warunkiem „być, albo nie być” jest dla niego zewnętrzny obserwator.

Mam jednak problem z opisem sytuacji odsłuchu – zależy ona niemal całkowicie od osoby odsłuchującej i warunków, w których dokonuje ona odsłuchu. Pomyślmy, jak wygląda klasyczny odsłuch muzyki. A przez odsłuch rozumiem krytyczne i analityczne słuchanie muzyki, mające na celu określenie jakości dźwięku nagrania, elementu systemu audio lub obydwu tych składowych. Klasyczny odsłuch wygląda w ten sposób, że siadamy na fotelu, krześle, sofie, kanapie itp., włączamy muzykę i analizujemy jej brzmienie, korzystając z narzędzi, do których przyzwyczaiły nas lata czytania magazynów audio i nasze własne doświadczenie.

W wyniku odsłuchu stajemy się bogatsi o to doświadczenie i dodajemy je do wcześniejszych, budując wiedzę kumulatywną, czyli taką, w której poszczególne etapy pomagają sobie wzajemnie, dając coś więcej niż sumę całości. Czyli mamy do czynienia z dokładnie tym samym przypadkiem, co w przypadku systemu audio, który dobrze dostrojony i dobrany gra lepiej niż każdy z jego składowych słuchany w przypadkowym zestawieniu. Dobrze dobrany system audio można opisać prostym równaniem: 1 + 1 + 1= 4 (czasem, przy odrobinie szczęścia – więcej).

O ile jednak składowe systemu o którym mowa są przewidywalne, o tyle słuchacz jest niewiadomą. Ze wszystkich zmiennych, które się na jego figurę składają da się jednak wyłuskać element „policzalny”, a przez to poddający się analizie krytycznej – SIEDZISKO.

| Formowanie otoczenia

Nie wiem, czy państwo zwrócili na to uwagę, ale każdy z dziennikarzy audio, którzy wzięli udział w wywiadach do serii „The Editors” siedzi na czymś innym (myślę o tym, co jest POD nimi :). CAROL i DAVE CLARK, redaktorzy „Positive Feedback” mają stosunkowo niską, skórzaną kanapę, podobnie jak PANAGIOTIS KARAVITIS z „Part-Time Audiophile”, który siedzi na miękkiej kanapie z materiałowym obiciem.

⸤ ERIK TECH na swoim fotelu odsłuchowym

Z drugiej strony ERIK TEH, naczelny bloga „Eric’s Hi-Fi Blog” siedzi na wygodnym, wyściełanym, również dość miękkim fotelu. Na twardym krześle siedzi MICHAEL LAVORGNA, naczelny „AudioStream”. A jeszcze dalej poszedł naczelny pisma z „Part-Time Audiophile”, SCOT HULL, który fotografuje się z drogim, specjalistycznym fotelem Lobster firmy GamuT.

Wyraźnie widać wśród redaktorów podział – na tych, którzy mają sztywne, modelujące postawę siedzącego, często wręcz specjalistyczne fotele czy krzesła i na tych, którzy siadają na miękkich kanapach. Niech mi będzie wolno zaproponować nazewnictwo tego podziału: ci pierwsi byliby zwolennikami TERRAFORMOWANIA, z kolei drudzy optowaliby za PANTROPIĄ.

⸤ Panoramiczne zdjęcie pokoju odsłuchowego PANAGIOTISA KARAVITISA z magazynu „Part-Time Audiophile”

Sięgnijmy po wyjaśnienie i zróbmy to popkulturowo:

Gwen przypomniał się teraz wykład, który pewnego wieczora zrobił jej Julie, wówczas dziesięcio-, może jedenastoletni, o różnicy między terraformowaniem a pantropią. Gdy modyfikowało się atmosferę i środowisko naturalne planety, żeby dostosować je do wymogów ludzkiej fizjologii, był to przykład terraformowania, pantropia zaś polegała na wprowadzaniu zmian w fizyczności i psychice człowieka po to, by umożliwić przetrwanie, a nawet dobrobyt w ciężkich, nieprzyjaznych warunkach.

⸤ MICHAEL CHABON, Telegrpah Avanue, Warszawa 2020

Przywołuję powieść Michaela Chabona, ponieważ ładnie łączy się ona z tym, o czym mówimy – opowiada o podupadającym sklepie z używanymi płytami winylowymi. Analogia wydaje mi się czytelna – albo zmieniamy warunki odsłuchu pod swoim kątem, korzystając z wyszukanych siedzisk, albo się do warunków zastanych dostosowujemy – na przykład siedząc na kanapie, służącej całej rodzinie i gościom. Rozróżnienie nie jest oczywiście ostre, ale wiadomo o co chodzi.

| Na czym warto siedzieć

Obydwa sposoby mają plusy i minusy, choć trzeba przyznać, że terraformowanie jest z punktu widzenia metodologii testów audio sposobem lepszym. Dlatego też rzućmy okiem na kilka najczęściej spotykanych w tej grupie rozwiązań, na fotele służące do słuchania muzyki.

|1| EAMES Lounge Chair & Ottoman

Lounge Chair & Ottoman to chyba najsławniejszy projekt małżeństwa Charlesa i Ray Eamesów. Zaprezentowany w 1956 roku w USA szybko stał się wizualnym potwierdzeniem statusu i aspiracji średniej i wyższej klasy. Wysoki na 84 cm (siedzisko 38 cm) ma skorupę wykonaną z giętej sklejki, skórzane wyściełanie i chromowaną podstawę. Do fotela oferowany jest, pasujący do niego stylistycznie podnóżek (Ottoman). Produkowany jest on obecnie na licencji przez kilka firm; poza tym to chyba najczęściej podrabiany projekt na świecie.

⸤ Na Lounge Chair siedzi pan NINGSHENG LIU z firm Synergy HiFi i Create Audio, który odwiedził kiedyś Krakowskie Towarzystwo Soniczne; przed nim podnóżek Ottoman

„Eamesa” ma Rysiek S., jeden z członków Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, mam więc niejakie doświadczenie ze słuchaniem za jego pomocą muzyki (więcej TUTAJ). Fotel jest efektowny, całkiem wygodny, ale do krytycznego odsłuchu niezbyt się nadaje, ponieważ jest przechylony do tyłu i siedzi się w nim dość nisko.

⸤ Reklama firmy Sennheiser z Le Corbusier Chaise Lounge Pad | fot.: mat. prasowe

Nota bene – firma Sennheiser w swoich reklamach systemu słuchawkowego Orpheus sięgnęła po inną ikonę, leżankę Le Corbusier Chaise Lounge Pad, co miałoby sens, ponieważ słuchawek można słuchać półleżąc.

|2| GAMUT Lobster

Lobster to fotel produkowany przez GamuT-a firmę audio z siedzibą w Danii. Jego projektantami byli znani duńscy projektanci – Lund & Paarmann – a wykonywała je high-endowa fabryka mebli Kvist. Jego współczesna wersja została pozytywnie oceniona przez wielu recenzentów audio, w tym wspomnianego Scota Hulla, do którego w pochwałach przyłączył się Jeff Dorgay, wydawca magazynu „Tone” (kiedyś „ToneAUDIO”; wywiad z Jeffem TUTAJ).

⸤ GamuT Lobster Hi-Fi Chair | fot.: mat. prasowe

To fotel ze sztywną skorupą z giętej sklejki, ma również stalową podstawę i skórzane obicie, w czym przypomina Lounge Chair Eamesów. W odróżnieniu od amerykańskiego projektu wysoki na 95 cm Lobster narzuca dość proste siedzenie, pomimo że siedzisko jest tylko o 1 cm wyżej niż w projekcie Eamesów.

|3| KLUTZ DESIGN Balerina

Nie wiem, czy pamiętają państwo szwedzką firmę Klutz Design – to producent, od którego mamy niebywale dobrze wyglądające standy pod słuchawkiCanCans). Firma powstała w 2009 roku z inspiracji dwojga projektantów – Cecilii Lütz i Michaela Hollesena. Przez lata w jej portfolio były tylko dwa produkty: Cancans i, produkowana na zamówienie, Balerina; dzisiaj doszły do tego podstawki pod kable.

⸤ Klutz Design Balerina | fot.: mat. prasowe

Balerina to wspólny projekt Jonasa Rylandera i Michaela Hollesena, który jest prywatnie audiofilem. Fotel ma metalowy, chromowany stelaż, wąskie oparcie na głowę ,które ustawia ją zawsze w tym samym miejscu, a nie przeszkadza w słuchaniu. Podłokietniki są wydrążone tak, aby można w nich było ukryć piloty. Jak projektanci mówili w 2010 roku, kiedy to na targach Audio Concept w Sztokholmie pokazano prototyp fotela, powstał on w wyniku burzy mózgów, dotyczących tego, czego wymaga się od fotela audio.

I wyszło na to, że potrzebujemy: zagłówka wystarczająco wygodnego, aby umożliwić długotrwałe słuchanie, ale nie tak dużego, aby tworzyło tylne odbicia i zakłócało dźwięk, niższe niż zwykle plecy fotela, ale z dobrym podparciem lędźwiowym, regulowaną wysokością dopasowaną do kąta głośnika wysokotonowego i nóżkami, które pomagają odizolować krzesło od wibracji.

|4| IKEA Äleby

Wszystkie wymienione wyżej fotele są doskonale wykonane, świata dizajnu, nic dziwnego więc, że kosztują duże pieniądze. Warto więc zwrócić uwagę na fotel dostępny chyba dla każdego, a mianowicie oferowany przez szwedzką IKEĘ model Äleby.

⸤ IKEA Äleby | fot.: mat. prasowe

To bardzo ładny, przyjemny fotel obity szarym materiałem. Jego szkielet wykonano z giętej sklejki z aukaliptusa. Ma regulowaną wysokość i kąt odgięcia. Fotel ma wysokość 76 cm, więc nie powinien ograniczać odbić z tyłu głowy.

| Kim jesteśmy?

Kim więc państwo się czują? – Bardziej członkiem ekipy terraformującej zastany krajobraz, czy raczej odnajdujecie się w pantropicznym dostosowaniu? Ja jestem w tej drugiej grupie, chociaż z zazdrością spoglądam na tych pierwszych. Zanim jednak rzucimy się do zakupów, zaczniemy przemeblowywać salony, warto sobie przypomnieć, że najważniejsza w tym wszystkim jest muzyka, i to, jak MY chcemy jej słuchać. Reszta to tylko nic nieznaczący „blip”. Nawet, jeśli wygląda on tak obłędnie, jak przywołane wyżej fotele…

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show