pl | en

No. 176 Grudzień 2018

COMPACT DISC – OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! ALE JAKI?

Czyli wybieramy pomiędzy: XRCD, SHM-CD, Platinum SHM-CD, HQCD, Ultimate HQCD, Blu-spec, BSCD2, Gold-CD, Silver-CD, Crystal Glass CD

Chcecie wiedzieć, którą wersję albumu na płycie CD wybrać? Jak brzmią krążki XRCD, SHM-CD, Platinum SHM-CD, HQCD, Ultimate HQCD, Blu-spec CD, BSCD2, Gold-CD, Silver-CD, Crystal Glass CD i które warto wybierać? Zapraszam na krótką wycieczkę po dźwięku MADE IN JAPAN.

Zmiana jest czymś nieuniknionym. Tak po prostu jest i świat sake nie jest żadnym wyjątkiem. Zmiany w stylu życia, w społeczeństwie i przemyśle otwierają przed konsumentami nowe możliwości i opcje wcześniej niedostępne, co jest dla branży związanej z produkcją sake wielkim wyzwaniem. Konsumenci w Japonii mają teraz znacznie więcej opcji do wyboru niż tylko sake. Nawet jeśli dzisiaj jest ono lepsze niż było kiedykolwiek wcześniej, przed tym światem trudne czasy. Jeśli browarnicy sake chcą przetrwać, muszą się do tych zmian zaadaptować i zmienić.

Przytoczony przeze mnie tekst pochodzi z ulotki browaru (producentów sake określa się tak, jak producentów piwa: to browarnicy) Dassai 23 Junmai Daiginjo, jednego z topowych producentów tego trunku na Wyspach Japońskich, mającego swoją siedzibę w prefekturze Yamaguchi, którego wyroby należą do tzw. „Listy A”, czyli najlepszych dostępnych produktów danego typu. Za butelkę o pojemności 0,3 l trzeba wydać około 35 dolarów.

W przywołanym fragmencie pobrzmiewają dwie największe wartości, którymi kierują się producenci japońscy: przywiązanie do tradycji i jednocześnie niezwykła rzutkość w poszukiwaniu lepszych rozwiązań. Te wykluczające się na pozór imperatywy – jeden patrzy za siebie, drugi przed siebie – doprowadziły do powstania jednego z najciekawszych rynków audio i do wykreowania jednych z najlepszych produktów audio.

Czytając tekst o sake momentalnie pomyślałem o tym, jak dobrze opisuje nasz świat, świat reprodukowanej muzyki. napięcie między tzw. „złotymi czasami”, a nowoczesnością jest widoczne na każdym kroku, poczynając od nośnika, poprzez sposób wzmacniania dźwięku na głośnikach skończywszy.

W przypadku nośników sytuacja powoli się stabilizuje i już teraz wiadomo, że winyl pozostanie z nami na długo, mimo że niemal wszystkie nowe reedycje będą nacinane z plików cyfrowych. W tym przypadku chodzi głownie o jego kulturową nośność, a dopiero potem o jakość dźwięku. Równie jasne jest również, że pliki są częścią audio, także w wymiarze high-endowym. Tutaj z kolei chodzi przede wszystkim o wygodę, a dopiero potem o jakość dźwięku.

Ten świat, chodzi mi o „nasz” świat, podzielił się na dwie części. Jedna to po prosu pliki audio, najczęściej w jakości – chodzi mi nie o jakość dźwięku, a o parametry – CD i ewentualnie wysokiej rozdzielczości, najczęściej do 24 bitów i 96 kHz. I jest druga grupa, nieporównywalnie mniejsza, która postuluje przejście na DSD, najlepiej w ekstremalnej wersji DSD256.

Pliki są wyrazem dążenia do modernizacji i po części także walką o lepszy dźwięk, dźwięk znany ze studia masteringowego. Zakłada się, że idealny, idealnie odtworzony plik da dźwięk identyczny z tym, który słyszał masteringowiec, czyli dźwięk z ostatniego ogniwa łańcucha nagraniowego, zanim jeszcze materiał wyfrunął w świat i dotarł do nas w takiej, czy innej formie.

Płyty Compact Disc, o których chciałem opowiedzieć, byłyby więc w czymś w rodzaju „międzymurza”, terenu o który nikt bić się już nie będzie. Pomimo że, proszę mi wybaczyć, że się powtarzam, to wciąż najlepszy sposób odsłuchu muzyki z materiału cyfrowego.

Choć to anachronizm nie dziwi mnie, że wielu z państwa wciąż kupuje srebrne krążki, inwestuje w lepsze odtwarzacze CD i szuka rozwiązań, które by ten odsłuch jeszcze bardziej poprawiły. Podobnie zdają się myśleć Japończycy, dla których to nadal najważniejszy nośnik sygnału – to jedyny kraj, gdzie sklepy płytowe są rozbudowywane, a nie zamykane. Do sprawy podeszli jednak systemowo i pragmatycznie: jeśli CD jest tak dobre, to zbadajmy, co zrobić, aby było jeszcze lepsze.

Dzięki takiemu podejściu udało się im dojść do zdumiewających wyników. Wszystko zaczęło się od płyt XRCD oraz klasycznych, ale ze złotym podkładem, a w ostatnich latach nastąpił wysyp nowych rozwiązań, takich jak: SHM-CD, Platinum SHM-CD, HQCD, Ultimate HQCD, Blu-spec CD, BSCD2 i Crystal Glass CD/Glass CD. Wielokrotnie pisałem o nich, urządzałem pokazy, warsztaty i spotkania Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, wydaje mi się więc, że mam wiedzę na ich temat całkiem dobrze usystematyzowaną i potwierdzoną.

Na życzenie czytelnika „High Fidelity”, który poprosił mnie o to po spotkaniu z krążkami Briphonic na tegorocznej wystawie Audio Video Show, przedstawię krótką charakterystykę każdego z nich, z próbą ich ocenienia w skali absolutnej. Obędzie się tym razem bez podbudowy teoretycznej, chodzi jedynie o wskazówki przy wyborze. To, co chyba oczywiste, subiektywne oceny i tak je trzeba traktować. Myślę jednak, że mogą być solidnym punktem wyjścia do własnych poszukiwań.

XRCD/K2 | To jedno ze starszych rozwiązań, choć wciąż udoskonalane. Wczesne płyty XRCD i duża część XRCD2 brzmią niebywale ciepło, ale i dynamicznie. Mają zaokrągloną górę i dół, nie są specjalnie selektywne, a jednak pokazują faktury dźwięku w sposób, dzięki któremu jest on niezwykle naturalny. Późniejsza wersja XRCD24, zarówno w wersji „Super Analog”, jak i „Refined Digital” przynosi czasem spektakularny dźwięk, a czasem po prostu inny, niekoniecznie lepszy. Należy więc do tych reedycji podchodzić z większą ostrożnością.

XRCD24 jest zwykle bardziej rozdzielcze niż XRCD i bardziej przejrzyste, zachowuje jednak większość z jego naturalności. To płyty, które można polecić w ciemno, przede wszystkim w wersjach XRCD oraz XRCD2. Większość wersji XRCD24 jest również świetna, ale czasem zdarzają się słabsze reedycje – zalecałbym więc samodzielny odsłuch.

Obok XRCD rozwija się wciąż technika K2, teraz w wersji K2HD. Pierwsze realizacje tego typu remasterowane były często cyfrowo, a mimo to są zaskakująco przyjemne. Problemem jest to, że ta grupa jest niezwykle różnorodna, jeśli chodzi o jakość dźwięku i trudno wskazać na jakieś wspólne cechy. Na pewno będzie to wewnętrzna spójność i spokój, ale już jeśli chodzi o barwę i dynamikę bywa różnie. Wiele nowych płyt K2HD jest po prostu gorszych niż ich starsze, zwykłe odpowiedniki z japońskich tłoczni. Wydaje się, że problemem jest jakość materiału poddawanego remasteringowi i nawet zaawansowane techniki K2HD nie pomogą, jeśli materiał źródłowy jest kiepski. Z płytami tego typu uważałbym więc podwójnie.

Legenda: zewnętrzny sześciokąt obrazuje ideał, czyli analogową taśmę-matkę, a wewnętrzny dźwięk danego rodzaju płyt. Wybrałem sześć podstawowych parametrów, którymi można go opisać: rozdzielczość | selektywność | nasycenie | detaliczność | dynamika | pasmo przenoszenia.

Gold-CD/Silver-CD | W standardowych płytach CD promień lasera odbijany jest od podkładu wykonanego z aluminium. Dotyczy to również płyt XRCD. Już w połowie lat 90. na rynku dostępne były płyty w których na podkład stosowano cieniutką warstwę 24-karatowego złota. Były one droższe od zwykłych i promowano je jako niepodatne na korozje, czyli bardziej wytrzymałe na upływ czasu niż zwykłe krążki.

I rzeczywiście, problem korozji niektórych CD pojawił się w naszej branży. Szybko okazało się, że to nie problem standardu i techniki jako takich, a problem konkretnych producentów, którzy nie stosowali się do wysokich wymogów podczas tłoczenia. Po raz pierwszy publicznie na problem zwrócił uwagę John McKelvey w „American Record Guide” pod koniec 1994 roku. Najwięcej problemów sprawiały krążki z firmy Philips and Dupont Optical (PDO), wyprodukowane między 1983 i 1994 rokiem.

Zastąpienie aluminium złotem wyeliminowało, nawet potencjalne, problemy. Przyniosło jednak coś więcej, z czego skorzystały firmy Sony (seria Master Sound), DCC Compact Classics, Mobile Fidelity (Original Master Recording) i inne, dostrzegając potencjał, jaki złoty podkład oferował w dziedzinie dźwięku. Płyty z tym podkładem brzmią bowiem nieprawdopodobnie ciepło, przyjemnie, zachęcająco. Nie są specjalnie rozdzielcze, a dół pasma nie jest wyraźnie definiowany Trudno też mówić o precyzyjnym obrazowaniu. A jednak to są płyty, które można kupować w ciemno, bez obaw, że coś z dźwiękiem będzie nie tak.

Oprócz złota spotyka się także płyty z podkładem ze srebra. Wydawałoby się to iść naprzeciwko intuicji, ponieważ srebro utlenia się niezwykle łatwo. Jak już jednak wiadomo, odpowiedzialny za korodowanie aluminium jest niewłaściwy proces, a nie sama technologia. Odpowiednio wykonana płyta ma wystarczającą żywotność, abyśmy się nie musieli o to obawiać. Płyty ze srebrnym podkładem po prostu brzmią inaczej niż te z aluminiowym i złotym. Powodem jest inny stopień odbicia światła i inne jego załamanie przy przejściu między „0” i „1”.

Zmiany są minimalne, jednak wystarczające do tego, aby zmienić dźwięk. Dostajemy dźwięk jeszcze ciemniejszy niż ze złotym podkładem, ale bardziej rozdzielczy i głębszy. Nie ma zbyt wielu firm, które by takie płyty oferowały, a najbardziej znaną jest chyba First Impression Music.

HQCD/Ultimate HQCD | HQCD i jej najnowsza wersja Ultimate HQCD to płyty CD ze zmienionym materiałem podkładu. Zamiast aluminium zastosowano stop srebra – niestety nie wiadomo z jakimi metalami – oraz wyższej jakości polikarbonat, czyli plastik, przez który przechodzi promień lasera. Najważniejszą firmą, która z tego opracowania korzysta jest EMI (współwłaściciel patentu), jednak logo HQCD oraz jego nowszej wersji Ultimate HQCD znajdziemy na płytach wielu innych firm.

Pierwsze wydania krążków tego typu, które wydała EMI Music Japan, były piękne, po prostu piękne – to był głęboki, ciemny dźwięk o znakomitej głębi i wybitnej mikrodynamice. Nie było w nim takiego ciepła, jak ze złotem, ale coś za coś. Nowsze wydawnictwa tego typu mają większy rozrzut jakościowy. Jak się wydaje, powodem jest sięganie do nagrań o coraz słabszej jakości dźwięku.

Blu-spec CD/BSCD2 | Wszystkie poprzednie rozwiązania polegały na odpowiednim masteringu (XRCD) lub na skupieniu się na problemach z warstwą odbijającą. Sony Music Entertainment Japan pod koniec 2008 roku zaproponowała jednak jeszcze inne rozwiązanie problemu odczytu płyt CD. Zaczęła je tłoczyć nie na standardowych maszynach, a na precyzyjniejszych, przeznaczonych dla płyt Blu-ray, w których pity i landy formowane są przez laser niebieski, a nie podczerwony. W BSCD2 wykorzystuje się dodatkowo inny materiał na płytę master i inaczej jest ona wypalana. Same krążki są jednak standardowymi płytami CD z aluminiowym podkładem.

Płyty Blu-spec CD i BSCD2 wykazują się znakomitą rozdzielczością i dynamiką. Nie są tak ciepłe, jak płyty Gold CD, ani też tak nasycone, jak XRCD czy HQCD. Różnią się między sobą, i to znacznie, ponieważ ukazało się bardzo wiele, różnych tytułów w tej technice. Ale te najlepsze, jak na przykład katalogi firm Three Blind Mice, Takt i inne, brzmią zawodowo!

SHM-CD/Platinum SHM-CD | To grupa płyt najbardziej zróżnicowanych dźwiękowo, jedynie krążki K2HD są równie trudne do jednoznacznego zdefiniowania. To płyty o najbardziej zaawansowanej technice, ponieważ zmieniono w nich zarówno podkład, jak i plastik. Tytuły wydane na SHM-CD mogą brzmieć rewelacyjnie, ale i zaledwie poprawnie – wszystko zależy, z jakiego masteru skorzystano.

Przy odpowiedniej kombinacji dźwięk jest zarówno rozdzielczy, jak ciepły, dynamiczny i pełny. Jeszcze dalej idziemy przy lepszej wersji Platinum, w której podkład jest stopem z dodatkiem platyny, inaczej wykonuje się również master w tłoczni, konwertując sygnał wysokiej rozdzielczości „w locie”. To płyty często wzorcowe, najlepsze, co mogło się przydarzyć standardowi CD, poza płytami w których zamiast plastiku sięgnięto po szkło krystaliczne.

Crystal Glass CD/Glass CD | To najdroższe płyty CD, jakie są obecnie sprzedawane. Na rynku można spotkać ich trzy odmiany – Crystal Glass CD, Glass CD oraz Extreme Hard Glass CD-R. Różnią się one między sobą sposobem wykonania – to za każdym razem coś w rodzaju płyty „master”. Ich ceny wahają się od 500 zł za płytę CD-R do nawet 12 000 zł za wybrane tytuły Crystal Glass CD.

Dźwięk tych płyt jest bardzo zbliżony do analogowej taśmy-matki, co sprawdziłem kilkukrotnie. Jest otwarty i dynamiczny, rozdzielczy i świetnie definiowany, ale jednocześnie nasycony i gęsty. Ilość informacji, jaką w ten sposób otrzymujemy jest wręcz oszałamiająca. Pomaga w tym fakt, że wydaje się w ten sposób niewiele tytułów, a te są starannie dobierane, także pod kątem klasy dźwięku.

| PRÓBA OCENY

Pod każdym typem płyty zamieściliśmy diagram pomagający w ocenie dźwięku danego rozwiązania. To oczywiście uproszczenie, jednak można przyjąć, że tak grają najlepsze płyty z danej grupy. Czytelnik którego przywołałem we wstępie prosił jednak o wyraźne wskazanie, co jest lepsze, a co gorsze. Z bólem serca i niepewnie, ale postaram się to zrobić. Proszę pamiętać, że to uśrednienie. Najlepsze tytuły z gorszej grupy są bowiem lepsze niż najsłabsze z lepszej; wyjątkiem są płyty szklane – te są poza wszelką konkurencją.

1. Crystal Glass CD/Glass CD/Extreme Hard Glass CD-R
2. Platinum SHM-CD
3. XRCD, XRCD2, HQCD
4. Gold-CD, Silver-CD (K2, K2HD)
5. Blu-spec CD, BSCD2, XRCD24, Ultimate HQCD (K2, K2HD)

| WSZYSTKIEGO DOBREGO!!!

Na sam koniec chcielibyśmy wam polecić płytę, która poprawi wam humor, nie tylko w najbliższe święta, ale i w piękne letnie popołudnie. To najnowszy album Matta Duska pt. Jazz Set Jazz, wydany przez wytwórnię Magic Records (771 961 3, CD).

Matt Dusk to kanadyjski, urodzony w 1978 roku w Toronto piosenkarz, którego w latach 40. i 50. XX wieku nazwalibyśmy „croonerem”. Ten zmysłowy styl śpiewu definiowany był przez takich artystów, jak Frank Sinatra, Dean Martin czy Nat ‘King’ Cole. Dusk nagrał do tej pory dwanaście albumów, z których dwa okazały się platynowe, a cztery złote. Łączy w swojej twórczości swing, lekki jazz i muzykę big-bandową. Prywatnie związany jest z pochodzącą z Olsztyna Julitą Borko. Polskie akcenty znajdziemy więc i na albumie o którym mowa. Za wygląd wydawnictwa odpowiedzialna jest Angelika Bujak, zaś zdjęcia wykonał Maciej Nowak.

Najnowszy krążek Matta Duska pt. Jazz Set Jazz (pisane także JazzSet Jazz), jest wycieczką do lat 60. z naciskiem na, jak czytamy w materiałach firmowych, „luksusowe podróżowanie”. To niezwykle udana płyta – gęsta od aranży na zespół big-bandowy, bujająca, niosąca, „do przodu”. Dusk śpiewa tak, że choć doskonale zdajemy sobie sprawę z jego fascynacji muzycznych, to nie są one przez niego nadużywane, ani zawłaszczane. Na płycie znajdziemy dziesięć autorskich utworów, które brzmią, jakby powstały 40 lat temu; w wersji Deluxe dostaniemy dodatkowo trzy covery.

Płyty słucha się znakomicie. Nie jest to próba odświeżenia twórczości Sinatry, a raczej nawiązanie do niej. Nagranie jest wysokiej próby, to dobra realizacja, a muzyka wyjątkowo smakowita – polecamy!

mattdusk.com

Jakość dźwięku: 7-8/10

W ten sposób kończymy kolejny rok. Bardzo wszystkim wam, drodzy czytelnicy „High Fidelity”, dziękujemy za to, że byliście z nami. Dziękujemy za dobre słowa, konstruktywną krytykę i wyrazy sympatii, z jakimi się co i rusz z waszej strony spotykamy. Jesteśmy dumni z tego, że możemy z wami spędzać czas. Chcemy być w tym coraz lepsi i lepsi – zrobimy wszystko, aby kolejny rok był wyjątkowy. Życzymy wam wszystkim, drodzy przyjaciele i sympatycy naszego magazynu, abyśmy wszyscy żyli w spokoju, szczęściu i w harmonii. Niech otacza was tylko dobra muzyka grana z najlepszych systemów, jakie sobie można wymarzyć. Wszystkiego dobrego!!!

Wojciech Pacuła
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


Audio Video show