pl | en

No. 174 Październik 2018

PAMIĄTKI Z WAKACJI
Czyli: turysta gania za płytami

kres wakacyjny właśnie się zakończył – nawet najdłużej odpoczywający od nauki studenci powrócili już z wyjazdów. Wielu nas wraca z nich z pamiątkami, które można by nazwać niematerialnymi – a to opalenizną, a to nowymi umiejętnościami, znajomościami, miłościami, czasem i nowym członkiem rodziny. Ale chyba każdy wraca z jakimiś zakupami. Ja najczęściej wracam – chyba nie ma zaskoczenia – z płytami.

Nie chodzę jednak po sklepach płytowych, na to mi szkoda czasu. Szukam ich w kościołach, klasztorach i muzeach, które zwiedzam, albo w których mam okazję posłuchać muzyki. Zależy mi na takich, które zostały zarejestrowane właśnie w miejscu, w którym jestem. Mówimy więc wyłącznie o muzyce klasycznej. Chciałbym kilka z nich państwu polecić.

I. Czech Republic | Prague

Praga to miasto przypominające mi Kraków – tylko, że większy. Czechosłowacja, w odróżnieniu od Polski, nawet w czasach głębokiego realnego socjalizmu, współpracowała z zagranicznymi wydawcami. Supraphon, Opus, Panton itd. – płyty z tymi logotypami sprzedawane były za Żelazną Kurtyną, a firmy japońskie – na przykład Denon – ze współpracy z czeskimi muzykami i orkiestrami uczyniły część swojej polityki ofertowej.

Dlatego też Praga jest przesiąknięta muzyką. Na każdym kroku spotykamy odniesienia do Antonína Dvořáka i Bedřicha Smetany, a jeśli nie do nich to do – w Pradze uwielbianego – Mozarta. To muzyczne bogactwo jest też całkiem nieźle reprezentowane przez wydawnictwa płytowe. W najstarszym teatrze operowym stolicy Czech, Stavovskim Divadle, czyli miejscu, gdzie Mozart prowadził premierę Don Giovanniego, a Miloš Forman kręcił Amadeusza, znajduje się spory sklepik, w którym obok zwyczajowych w takim miejscu pamiątek, możemy też kupić płyty CD, w tym te nagrane w tym miejscu. Wybór jest naprawdę duży.

Antonín Dvořák, Radoslav Kvapil On Antonín Dvořák Bösendorfer Piano, AMAT France 207004, CD (2004)

Wybrałem jednak płyty kupione gdzie indziej, obydwie związane z czeskimi gigantami muzyki, wspomnianymi Dvořákiem i Smetaną; kupiłem je w poświęconych im muzeach. Muzea o których mowa wyglądają tak, jakby się zatrzymały w latach 70. ubiegłego wieku. Niewiele w nich pamiątek, jeszcze mniej ludzi. Ale akurat miejsce poświęcone Dvořákowi jest bardzo przyjemne. To otoczona parkiem willa, w której znajdziemy rzecz wyjątkową – fortepian Bösendorfera, który należał do kompozytora i na którym komponował swoje dzieła (Museum of Antonín Dvořák, Ke Karlovu 20).

I właśnie na tym fortepianie, choć w innym miejscu, Radoslav Kvapil nagrał płyty należące do serii Piano Works. Właśnie zakończył się I Międzynarodowy Konkurs Chopinowski na Instrumentach Historycznych i już wiadomo, że to będzie przełom – o ile od lat wykonawstwo historyczne bazujące na instrumentach smyczkowych, dętych, a nawet niektórych strunowych ma się dobrze, o tyle romantycy wciąż są grani na wielkich fortepianach, z którymi nie mieli nic wspólnego. Posłuchajcie tej płyty, a zobaczycie, jak niewielki instrument zmienia wyraz muzyki.

Smetana, Orchestral Works, dyr. Vladimír Válek, wyk. Prague Radio Symphony Orchestra, Supraphon SU 3916-2, 3 x CD (2007)

Druga płyta, pt. Smetana Orchestral Works, wydana przez Supraphon, pochodzi z muzeum tego muzyka. Chociaż znajduje się ono w ścisłym centrum, tuż obok Mostu Karola, trafić do niego jest bardzo trudno, ponieważ niczym się nie wyróżnia, a wejście znajduje się tuż obok restauracji, przed którą rozstawione są stoliki skutecznie maskujące wszystko za nimi. Samo muzeum jest maleńkie, ale warte obejrzenia; bonusem są szalenie miłe, opiekujące się zbiorami panie. W sklepiku jest pory wybór płyt kompozytora, i nie tylko. Materiał został zarejestrowany w Smetana Hall i Studio Czeskiego Radia (Bedrich Smetana Museum, Novotneho lavka 201/1).

II, Deutschland | Berlin

Berlin to miasto, które odwiedzam od lat. Tym razem był inny niż wcześniej. Thomas Herbst, który już się przyzwyczaił do tego, ze mówimy na niego Tomek, właściciel wydawnictwa Karlrecords, z którym spotkaliśmy się na kolacji mówił, że społeczeństwo niemieckie jest podzielone jak nigdy wcześniej i ludzie są wyjątkowo spięci. Podziały, jak można się było spodziewać, przebiegają wzdłuż stosunku do uchodźców i imigrantów w ogóle.

Główne wejście Filharmonii Berlińskiej. Foto: Manfred Brückels

Jakby nie było, to kolejne miasto muzyki. W tym roku postanowiłem odwiedzić sklepik w Berliner Philharmonie, siedzibie Filharmoników Berlińskich. Zapomniałem tylko, że w wakacje jest zamknięty… Ale obejrzałem budynek o niezwykłym kształcie, na temat którego Berlińczycy przez lata byli głęboko podzieleni. Filharmonia przypomina bowiem rozpięty, ogromny namiot. Dodajmy, że nad jego akustyką pracował m.in. Herbert von Karajan, ówczesny dyrygent Filharmoników.

Na tej samej osi, ale po przeciwnej stronie Bramy Brandenburskiej, znajduje się Berliner Dom (Oberpfarr- und Domkirche zu Berlin), czyli Katedra w Berlinie. Potężny budynek dominuje nad okolicą. Wzniesiony został w latach 1894-1905 w stylu późnego, włoskiego renesansu. Jego akustyka jest po prostu genialna. Wysłuchaliśmy w nim krótkiego koncertu na organy i trąbkę i mogę powiedzieć, że to było najgładsze i najcieplejsze brzmienie trąbki, jakie kiedykolwiek słyszałem (Am Lustgarten, Berlin).

Alte Meister!, wyk. Andreas Sieling • Saurer-Orgel Berliner Dom, Musikproduktion Dabringhaus und Grimm MDG 946 1740-6, SACD/CD (2012)

W znajdującym się w podziemiach sklepiku, który jest – co oczywiste – na końcu trasy wycieczkowej, znajdziemy bogaty wybór nagrań dokonanych w tym miejscu. Co więcej, pracujący tam ludzie całkiem dobrze się w tym wyborze orientowali. Chciałbym zwrócić państwa uwagę na dwie płyty. Pierwsza została wydana przez firmę znaną z doskonałego dźwięku – MDG, czyli Musikproduktion Dabringhaus und Grimm.

Płyta o tytule Alte Meister zawiera utwory Bacha, Buxtechude itd. grane na potężnych organach Berliner Dom. To płyta SACD, z materiałem stereo i wielokanałowym. Ten ostatni – uwaga – nie tylko w klasycznym układzie 5.1, ale i już niemal zapomnianym systemie 2+2+2, z czterema głośnikami przednimi – dwoma klasycznymi oraz dwoma umieszczonymi na górze, oddającymi aspekt wysokości sceny.

Johannes Eccard, Fröhlich will ich singen. Sacred and secular song, Carus 83.449, CD (2011)

Druga płyta to klasyczny Compact Disc, a więc stereo. Wydana przez wytwórnię Carus-Verlag, specjalizującą się w wydawnictwach muzycznych, także płytowych. Krążek zawiera dzieła Johannesa Eccarda, czyli mniej u nas znanego muzyka niemieckiego, który przez jakiś czas pracował w Królewcu, a ostatecznie został elektorskim kapelmistrzem i kantorem katedralnym w Berlinie. Płyta Fröhlich will ich singen jest świetnie nagrana i ciekawa muzycznie.

J. S. Bach, Kantaten 11, 35, 43, wyk. Bach-Chor a.d. Kaiser-Wilhelm-Gedächtnis-Kirche, Note&Ton

I wreszcie miejsce dla Polaków szczególne – ulica Kurfürstendamm, czyli Ku'damm. Tuż przy niej stoi Kaiser-Wilhelm-Gedächtnis-Kirche (Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma), zwany też Gedächtniskirche (kościołem Pamięci). Jego sylwetki nie da się pomylić z niczym innym. Po starym kościele pozostał tylko fragment nawy głównej i zrujnowana wieża – nabożeństwa odbywają się w nowoczesnej, zbudowanej obok części. I właśnie tam Bach Choir zarejestrował płytę z trzema kantatami swojego patrona. Compact Disc został wydany przez wytwórnię Note&Ton.

III. France | Paris

Stolica Francji to miasto, w którym znajdziemy chyba wszystko, co nas kręci. Ale akurat jeśli chodzi o wydawnictwa płytowe związane z kościołami nie jest to takie proste. Jeśli jednak udadzą się państwo do Sainte-Chapelle (Świętej Kaplicy), w jej niewielkim sklepiku znajdą państwo bardzo przyjemną, choć mającą już swoje lata, płytę Ludovicus Rex: Extraits Des Offices de l'Adoration de Saint Louis, nagraną właśnie w tej, niewielkiej kaplicy.

Ludovicus Rex: Extraits des Offices de l'Adoration de Saint Louis, wyk. Choeur Grégorien de Paris, Disques Pierre Verany, PV 711061 CD (2011)

A miejsce to wyjątkowe – Sainte-Chapelle znajduje się na wyspie Cité w centrum dawnej siedziby królewskiej i traktowana jest, zachowując oczywiście skalę, jak u nas krakowski Wawel. Ufundowana została przez króla Francji Ludwika IX i zbudowana w pierwszej połowie XIII wieku. Płyta o której mowa zawiera chorały gregoriańskie, wykonywane przez Choeur Gregorien De Paris. To piękne, choć stosunkowo niewielkie wnętrze, więc pogłos nie jest długi, ale dzięki temu całość brzmi czytelnie i klarownie.

IV. Italia | Rome/Milano

Włochy, pod względem dostępności nagrań w kościołach i salach koncertowych, przypominają Polskę – jest słabo. W wielu miejscach w Rzymie i Mediolanie, w których pytałem o nagrania, kręcili głową w zdziwieniu, że w ogóle ktoś rozbija się o płyty CD. A skądinąd wiedziałem, że w wielu z nich działają miejscowe chóry i orkiestry, a nawet, że nagrywają tam płyty.

Palestrina, Missa Papae Marcelli | Motets, wyk. Sistine Chapel Choir, dyr. Massimo Palombella, Deutsche Grammophon 479 6131, CD (2016)

Rzym ratował sklepik, w którym przedpremierowo wystawiono krążek Palestrina: Missa Papae Marcellii; Motets, nagrany w Kaplicy Sykstyńskiej dla Deutsche Grammophon. Sklepik znajduje się na Via della Conciliazione, czyli na alei prowadzącej na Plac Św. Piotra, po prawej stronie. Znajdziemy tam wiele innych nagrań związanych z Watykanem i z Kościołem w ogóle. A płyta jest genialna, ma bardzo naturalne, przestrzenne brzmienie.

Z kolei Mediolan, to – tak naprawdę – tylko jedno miejsce: Teatro La Scala. Ten najsłynniejszy teatr operowy świata znajduje się kilka minut drogi od Piazza Duel Domo, czyli Placu Katedralnego. Przechodzimy tam fantastyczną, zadaszoną Galleria Vittorio Emanuele II, czyli kilkoma ulicami, z wysokimi budynkami, przykrytymi szklanym dachem.

Wychodzimy z niej na niepozorny placyk z pomnikiem Leonarda da Vinci i skręcamy pod kątem 45º w lewo. Staniemy wówczas przed niepozornym, naprawdę nijakim budynkiem i dopiero, kiedy podniesiemy wzrok wyżej zobaczymy potężne konstrukcje dwóch dobudówek, część zmian wprowadzonych w latach 2000-2004. Inauguracja La Scali miała miejsce 3 sierpnia 1778 roku i była to opera arcyprzeciwnika Mozarta – Salieriego.

Luksusowe wydanie La Traviatty z 1956 roku. Foto: Dinamomilano Studio

Miejsce w którym możemy coś kupić to operowy sklepik, czynny cały rok. Nie od razu go dostrzeżemy, ponieważ po lewej stronie głównego wejścia jest muzeum La Scala i to ono zwraca na siebie uwagę. Podejdźmy w jego kierunku, a po prawej stronie zobaczymy interesujące nas wejście. W sklepiku znajdziemy sporo literatury i albumów, ale i dużo muzyki. Tyle, że niemal wszystko to specjalne, przygotowane – jak sądzę – pod kątem turystów „niezbędniki”, składające się z płyty CD i DVD oraz krótkiej książeczki. Klasycznych, najlepszych wydań oper tam nagranych nie znalazłem.

Znalazłem za to coś, na widok czego ścisnęło się moje serce: specjalne, limitowane wydanie winylowe opery La Traviata Giuseppe Verdiego, z 1956 roku, w którym śpiewała Maria Callas. Piękne, wielkie pudło w czerwonym welurze, z tłoczonymi literami zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Podobnie zresztą, jak i jego cena – 250 euro. Box wykonała firma Dinamomilano Studio.

V. Polska | Warszawa

Polska ma ten sam problem, co Włochy – muzea i sklepiki przykościelne (kościołów pełniących jednocześnie rolę muzeów) właściwie nie mają żadnych nagrań płytowych dokonanych w danym miejscu. Żeby jednak nie zostawiać tego miejsca pustego zachęciłbym do przejścia się do Muzeum Narodowego w Warszawie.

Il Canto D’Orfeo, wyk. Il Trionfo del Tempo, Et’Cetera | Klara KTC 4030, CD (2009)

W 2016 roku miała tam miejsce czasowa wystawa Brescia. Renesans na północy Włoch: Moretto – Savoldo – Moroni. Rafael – Tycjan – Lotto, na której można było usłyszeć również muzykę z tego okresu. W muzealnym sklepiku znalazłem kilka ciekawych płyt, ale wybrałem wyjątkową: Il Canto D’Orfeo w wykonaniu Il Trionfo del Tempo, wydaną przez wytwórnię Et’Cetera. Płyta pochodzi z 2009 roku, ale jest zjawiskowa w naturalności brzmienia (Muzeum Narodowe w Warszawie, Aleje Jerozolimskie 3).

VI. W domu

Mam nadzieję, że w choć minimalnym stopniu zachęciłem państwa do poszukiwań – czasem wystarczy spojrzeć wokół siebie, żeby znaleźć coś ciekawego. Słuchanie muzyki, mając w pamięci wnętrze w którym nagranie powstało – jego wygląd, akustykę – często nawet uczestnicząc w podobnym koncercie, jest doznaniem o wiele głębszym i bardziej realnym niż zwykły odsłuch. A tego nie da się kupić za żadne pieniądze.

Wojciech Pacuła
REDAKTOR NACZELNY

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


Audio Video show