262 Luty 2026
- 01 lutego
- TEST Z OKŁADKI: WADAX Studio Player ⸜ odtwarzacz SACD/plików
- TEST: IFI AUDIO iDSD Phantom ⸜ odtwarzacz plików/wzmacniacz słuchawkowy
- TEST: FELIX AUDIO Envy Susvara Edition ⸜ wzmacniacz słuchawkowy
- TEST: JBL Summit Ama ⸜ kolumny głośnikowe • podstawkowe
- TEST: KECES Ephono+ ⸜ przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC
- TEST: SPENDOR A4.2 ⸜ kolumny głośnikowe • podłogowe
- MUZYKA ⸜ recenzja: THE BIG CREEK SLIM BAND, Real to Reel, House Rockin’ Records, LP ⸜ 2026
- 16 lutego
- MUZYKA ⸜ felieton: HISAO NATSUME przedstawia: W poszukiwaniu zaginionego wielkiego pianizmu » Japońska i francuska muzyka fortepianowa
- KSIĄŻKA ⸜ recenzja: TOMASZ LADA, Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000, Wołowiec 2025
- TEST: LUMIN U2x ⸜ odtwarzacz plików
- TEST: SILENT ANGEL SL1P ⸜ odtwarzacz plików
- LISTY: CZYTELNICY piszą REDAKCJA odpowiada
|
Wstępniak
tekst WOJCIECH PACUŁA |
![]() |
No 262 1 lutego 2026 |
|
R.E.D. Czyli kilka słów o tym, w jaki sposób zmienia się audio
24 LUTEGO 2022 ROKU rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, w rosyjskiej propagandzie nosząca nazwę „specjalnej operacji wojskowej” (ros. специальная военная операция; w skrócie SWO, ros. СВО). Była to rozpoczęcie „gorącej” fazy wojny, którą Rosja rozpoczęła w 2014 roku od zajęcia Krymu. Według raportu Defence Intelligence (DI) z 14 października 2025 roku, licząc od początku inwazji, Rosja poniosła około 1,118 mln ofiar śmiertelnych,.
Nic się od tamtej pory nie zmieniło: Ukraińcy walczą za nas, ponieważ po nich na celowniku Putina są Bałtowie i Polska. Proste jak drut. Prezydent Federacji Rosyjskiej mówił o tym od wielu lat i nic się w tym względzie nie zmieniło. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, znaczy to moim zdaniem, że albo działa w złej wierze, albo jest ofiarą dezinformacji, a w tym Rosja jest naprawdę dobra. Tak więc im dłużej Ukraina walczy, tym mamy większe szanse na pokój – paradoks, ale prawdziwy. Слава Україні! Nie wiem, czy państwo pamiętacie, gdzie was zastała informacja o wkroczeniu wojsk rosyjskich do Ukrainy – ja pamiętam doskonale. Stałem wówczas na ulicy Stradom (w Krakowie) w kolejce po pączki, kiedy zadzwoniła do mnie spanikowana żona, żebym wszedł na internetu, bo „jest wojna”. To było surrealistyczne doświadczenie – tam giną ludzie, a my tu stoimy po pączki. Ciekawe, czy podobnie czuli się bywalcy kawiarni w Paryżu, kiedy pierwsze niemieckie bomby spadły na Wieluń rozpoczynając „gorącą” fazę II wojny światowej… Nie wiedzieliśmy jeszcze wówczas, że oto świat się zmienił i to zmienił na dobre. Ale nawet w najśmielszych przewidywaniach nie dało się przewidzieć, że to pierwszy klocek domina, a cztery lata później liberalny i demokratyczny porządek, w którym żyjemy tu i teraz będzie atakowany już nie tylko przez Chiny i Rosję, ale również przez naszego najważniejszego dotychczasowego sojusznika, USA. Na naszych oczach zmienia się porządek świata, ale nie tak, jak to widział Francis Fukuyama pisząc w 1992 roku o „końcu historii”, a dewoluując (D), wracając do porządku siły i pięści. Wartości, dzięki którym możemy mówić, pisać, wyśpiewywać to, co myślimy i nikt do nas za to nie strzela, możemy żyć jak chcemy, a nit nas za to nie wiesza, ta ciągłość poukładanego, zamożnego świata, w którym żyjemy, staje pod znakiem zapytania.
‖ Koniec historii i ostatni człowiek Francisa Fukuyamy jest międzynarodowym bestsellerem, przetłumaczonym na ponad 20 języków; mimo błędnej diagnozy, książka ta stała się klasyką literatury politologicznej i pozostaje w ciągłym obiegu • zdj. mat pras. Simon & Schuster A czy zastanawiali się państwo, jak wygląda logika rozwoju w audio? Przeskakuję z dużego na małe nie bez przyczyny, ponieważ – jak się wydaje – te mechanizmy są podobne. Michel Foucault właśnie w takim badaniu drobiazgów szukał sposobu na przezwyciężenie uogólnień służących umacnianiu dominującej narracji. Jak w książce Świątynia i śmietnik przypomina Grzegorz Piątek, zniżając się do tego, co przyziemne dostrzeżemy mechanizmy stojące za tym, co duże. Jeśliby spytać zdroworozsądkowego uczestnika tego rynku (czytaj: nie za bardzo porąbanego audiofila), o to, czym jest zmiana w audio, zapewne odpowiedziałby, że chodzi o „rozwój”. Czyli coś w rodzaju euklidesowej prostej, biegnącej od najmniej do najbardziej skomplikowanych form. Poszczególni producenci znajdują się na niej w jakimś punkcie rozwoju, ale – generalnie – wszyscy mają ten sam kierunek i zwrot. Zdarzają się „zjazdy”, ale kontrolowane, niemające wpływu na ogólny trend. Byłaby to więc swego rodzaju ewolucja (E), z rzadkimi zdarzeniami, które można by nazwać rewolucyjnymi (R). Pomyślmy o dowolnej dziedzinie audio i wyobraźmy ją sobie w taki właśnie sposób, czyli – powtórzę – jako przechodzenie od prostych form do złożonych. Otwieram drugi, poświęcony elektronice, tom The Absolute Sound’s Illustrated History of High-End Audio na rozdziale poświęconym „kamieniom milowym” rozwoju i co widzę? Na pierwszy rzut oka rzeczywiście jest tak, że mamy rozwój po linii prostej, od wynalazku do wynalazku, a każdy kolejny bazuje na poprzednim.
‖ Kondo Ongaku jest przykładem na powrót technologii „skazanej” na wyginięcie. Według jego autorów historia rozpoczyna się od założenia w 1847 roku przedsiębiorstwa Siemens & Halske, które stanie się w przyszłości największym na świecie konglomeratem firm związanych z elektryką i elektroniką. Kolejne etapy to wynalezienie lampy elektronowej (1904), potem triody (1906) i pentody (1926). W 1925 roku Charles Rice i Edward Kellog prezentują kolumnę z przetwornikami dynamicznymi w formie, w której znamy ją i dziś. W międzyczasie Thomas Edison patentuje fonograf (phonograph, 1877), a Emile Berliner gramofon (gramophone, 1887). A jednocześnie już w 1925 roku mamy opatentowany tranzystor polowy (FET), bo tranzystory bipolarne to dopiero rok 1948. Ale to one przejmą od lamp palmę pierwszeństwa i będą ich „nowoczesnymi” zamiennikami, podobnie jak w 1982 roku płyta CD zacznie swój marsz ku dominacji rynku muzycznego. I to jest postęp liniowy. Ale kiedy otrzymamy już wszystkie techniki i technologie, z których dziś korzystamy w audio, stanie się coś ciekawego. Starsze formy zamiast wyginąć, oddając pole nowszym, zrobią dla nich miejsce, przyczają się, by po jakimś czasie wrócić w nowszym anturażu, ale z techniką, która według tego, co pisaliśmy, powinna się znaleźć na – jak to się mówi – „śmietniku historii”. Jest to tym ciekawsze, że postęp w elektronice polega na zastępowaniu podzespołów i układów ich lepszymi, pod względem pomiarów, i/lub tańszymi odpowiednikami. Każdy elektronik po studiach na dowolnej uczelni powie, że wzmacniacz tranzystorowy jest lepszy od lampowego, ponieważ ma nieskończenie lepsze wyniki pomiarów, a taki ze sprzężeniem zwrotnym od tego bez. I jeszcze, że klasa D to przyszłość, ponieważ eliminuje wiele wad wzmacniaczy pracujących w klasach A i AB.
‖ Propozycja dla fanów tranzystora, wzmacniacz zintegrowany Dan D’Agostino Pendulum To samo jest z kolumnami. Nowe konstrukcje o płaskiej odpowiedzi częstotliwościowej są lepsze od tubowych i innych, z poszarpaną, nierównomierną charakterystyką. No i pliki hi-res są – w tej narracji – lepsze nie tylko od płyty CD, ale i od winylu czy nawet taśmy, ponieważ oferują niższe szumy, wyższą dynamikę oraz szersze pasmo przenoszenia. Żeby to sprawdzić otwieram kolejne źródło, tym razem najnowsze wydanie japońskiego magazynu „Stereo Sound”, Winter 2026 (№ 237). Sięgam po nie z dwóch powodów: ogólnego i szczególnego. Ten pierwszy wiąże się z tym, że Japonia jest krajem o jednej z najbardziej rozwiniętej gospodarce świata, w czym ważną częścią jest doskonały przemysł techniczny i elektroniczny. Drugi ukazuje się naszym oczom, kiedy dotrzemy do strony 74., na której znalazła się lista nagrodzonych produktów (Stereo Sound Grand Prix 2025).
‖ „Stereo Sound”, Winter 2026 (№ 237) Lista, o której mowa, gdyby w audio obowiązywał rozwój liniowy i ewolucja rozumiana jako zastępowanie „gorszego” „lepszym”, nie powinna się zdarzyć. Obok nowoczesnych – w kształcie i dzięki zastosowanym technologiom – kolumn Estelon X Diamond Mk II oraz YG Acoustics Hailey 3.2 znajdziemy na niej klasyczne monitory BBC w postaci Harbethów HL Compact 7 ES3 XD2 oraz kolumny JBL Summit Makalu, w których zastosowano głośnik tubowy, czyli jedno z najstarszych rozwiązań służących do reprodukcji muzyki. Dwa pierwsze miejsca zajmują odtwarzacze plików, firm dCS i Esoteric, są również urządzenia tego typu Aurendera oraz Master Fidelity czy SOtM, ale na tej samej liście są również gramofony Thorensa i Techdasa i odtwarzacze SACD CH Precision oraz Luxmana, obok wzmacniaczy tranzystorowych Linna, w dodatku z zasilaczami impulsowymi. Mamy lampowy, oparty na lampach EL34 wzmacniacz Aurorasound, a na KT120 U•Bros. Są wzmacniacze pracujące w klasie A i AB, przedwzmacniacz tranzystorowy Accuphase’a i lampowy Kondo. Wszystko na raz.
‖ Druga ćwierć XXI wieku, a my wciąż sięgamy po rozwiązania z początków audio, na przykład tuby; kolumny JBL Summit Ama |
Widzą państwo, do czego zmierzam? Najwyraźniej czegoś takiego, jak „liniowy postęp” w audio nie ma. To idea dość w sumie niebezpieczna, ponieważ zakłada, że jest tylko jeden kierunek zmian i że każda kolejna generacja jest – z definicji – lepsza. A to prowadzi do przemocowych układów i siłowego zastępowania jednych rozwiązań innymi. Jak widać, wraz z (E)wolucją mamy do czynienia z (D)ewolucją. Czyli powrotem do form uznanych za „wymarłe”. A co jakiś czas zdarza się (R)ewolucja, choć to ekstremalnie rzadki przypadek. Wprawdzie każda firma chwali się „przełomowymi” produktami i rozwiązaniami, to są to przecież znane od dawna pomysły, tyle że podane w inny sposób. Prawdziwie rewolucyjnymi wydarzeniami byłyby: wynalezienie sposobu na generowanie prądu (1888), opracowanie mikrofonu (1876) i pierwsze elektryczne rejestracje dźwięku (1925), taśma magnetyczna (1928), format Long Play (1948) i Compact Disc. I jeszcze komputer (1943, 1946 lub 1951, w zależności od tego, o co pytamy). Przez „jednokierunkowym” postrzeganiem historii przestrzega Ursula Le Guin w A NonEuclidean View of Califoria as a Cold Place. Agnieszka Gajewska w poświęconym jej eseju przypomina, że Le Guin w swoim pisarstwie bezkompromisowo rozprawiała się z pomysłami innych pisarzy science fiction na scenariusze jutra twierdząc, że – podaję za Gajewską – „utopijna wyobraźnia jest uwięziona, podobnie jak kapitalizm industrializm i ludzka populacja, w jednokierunkowej przyszłości, składającej się wyłącznie ze wzrostu”. Na co pisarka chciała „podłożyć [im] świnię na torach” („Znak”, № 848, s. 67). A przecież to tylko jeden ze scenariuszy, w dodatku coraz mniej prawdopodobny i wiarygodny. Przecież nawet Darwin, do którego tak często się odwołujemy, tak nie uważał. W jego ujęciu ewolucja polegała na przystosowywaniu się do zmiennych warunków i dominacji tych organizmów, które zrobią to najlepiej. A to oznacza, że obok siebie mogą żyć stworzenia będące „żywymi skamieniałościami”, jak rekin, i stosunkowo nowe „pomysły”, na przykład homo sapiens.
‖ Przykład kolumn hi-tech, z aluminiowymi obudowami i przetwornikami, YG Vantage 3 Niech nas więc nie dziwi widok kolumn tubowych lub z otwartą odgroda, a zaraz obok produktów hi-tech, w rodzaju Magico. Albo gramofonu i odtwarzacza plików, lamp i tranzystorów. To nie są konkurenci, a różne linie rozwoju, każda usadowiona we własnej niszy. Poprawiając daną technologię zazwyczaj bowiem coś zyskujemy, ale i tracimy. Naszym zadaniem i przywilejem jest zaś ustalenie, która z tych propozycji, czyli kombinacji zalet i wad, jest „nasza”. Jak mi się wydaje, w audio problem z zaakceptowaniem różnych gałęzi rozwoju wynika z podejścia redukcjonistycznego, o którym było na początku. Na zasadzie „albo-albo”. Takie myślenie zaproponowali technicy uczeni wąskiego postrzegania świata przez pryzmat dostępnych im pomiarów, podobnie uważa wielu producentów, przy każdej premierze swojego produktu zwracając uwagę na jeszcze lepsze parametry techniczne, na jeszcze lepsze osiągi itp., a utwierdzają w tym wszystkich pisma branżowe, biorąc to wszystko za pewnik. Nie wiem, czy pamiętają państwo słynną okładkę magazynu „Stereophile” z października 1994 roku? Przywołuję ją, ponieważ to dobry przykład na błędne myślenie, o którym mowa (albo prowokacja). Okładka przedstawiała wzmacniacz lampowy Cary CAD-805 oraz wzmacniacz półprzewodnikowy Krell KSA-300S, a dużymi literami wybito pytanie: „Jeśli jeden z tych wzmacniaczy jest DOBRY... drugi musi być ZŁY”. Nagłówek ten wprost kwestionował taką możliwość, że te filozofie projektowania mogą być jednocześnie poprawne.
‖ „Stereophile”, January 1994 Dlatego proponowałbym spojrzeć na audio w inny sposób, czyli nie jako walkę wszystkich ze wszystkimi, ani jako nieustanny rozwój, a jako kłącze, czyli współistnienie równie poprawnych odpowiedzi. To rozwiązałoby wiele problemów, a energię, którą przepalamy na jałowych – z mojego punktu widzenia – debatach, moglibyśmy spożytkować na realne zmiany. Bo przecież odpowiedź na zadane trzydzieści dwa lata temu pytanie jest prosta: żaden z tych wzmacniaczy nie jest ani dobry, ani zły. A dokładniej – obydwa są złe, ponieważ żaden z nich nie oddaje wiernie sygnału i po swojemu go zniekształca. Da się wskazać, co oczywiste, przykłady udanej ewolucji. Zazwyczaj jednak w ramach jednego „gatunku”. Dla mnie takim koronnym argumentem za tym, że warto prowadzić badania i że odpowiednio wykorzystane dają wspaniałe wyniki, jest rozwój płyty Compact Disc. Zaproponowany w 1982 roku format był jedną z ważniejszych rewolucji świata muzyki. Równie ciekawe wydaje mi się to, w jaki sposób został twórczo rozwinięty, zarówno w formie płyt XRCD, BSCD2, SHM-CD, jak i UHQCD, z krążkami Crystal Disc będącymi na szczycie. Interesujące jest to, że obok CD istnieją trzy inne formaty, które choć wydają się z nim tożsame, są czymś innym: HDCD (1995), SACD (1999) oraz MQA-CD (2017). Wiecie państwo co to takiego ichtiozaury? Sięgnę po ściągę:
Ichtiozaury były morskimi gadami, które w wyglądu przypominały nieco skrzyżowanie rekina z delfinem. Z terenu Polski znanych jest zaledwie kilka fragmentarycznych skamieniałych szkieletów tych zwierząt. Te morskie giganty siały postrach w morzach mniej więcej od 251 do 90 mln lat temu. Ichtiozaury odkryte nad Wisłą to największe do tej pory znane drapieżniki z czasów, w których żyły dinozaury.
⸜ Wiemy więcej o tym, jak oddychały ichtiozaury, → NAUKAWPOLSCE.pl, dostęp: 26.01.2026.
‖ „Drapieżnik szczytowy” świata cyfrowego, płyta MQA-CD Crystal Disc Sięgam po te wymarłe zwierzęta po to, aby zasygnalizować jeszcze jedną możliwość rozwoju, w audio reprezentowaną przez owe trzy, przywołane powyżej, formaty nośników muzyki. Ichtiozaur jest bowiem przykładem na tak zwaną konwergencję. Daniel Tyborowski z „Tygodnika Powszechnego” definiuje ją jako „zjawisko, w którym różne gatunki, a nawet całe grupy organizmów – często bardzo odległe ewolucyjnie – wykształcają podobne cechy, ponieważ żyją w podobnych warunkach i oddziałują na nie zbliżone warunki środowiskowe” (14-20 stycznia 2026, s. 58). Ichtiozaur pełniłby rolę odpowiednika delfina, a ani jeden, ani drugi nie był/jest rybą. Formaty o których mówię wyglądają jak płyta CD i pełnią tę samą rolę. Dla HDCD i MQA-CD wspólnym przodkiem jest CD, SACD jest czymś zupełnie innym, nawet jeśli w nazwie ma „Compact Disc”. A istnieją obok siebie i każdy z nich oferuje coś szczególnego. Czym wracam do teorii możliwego współistnienia w audio różnych form. Bo przecież dobrze przygotowana płyta CD może zabrzmieć absolutnie bezbłędnie, lepiej niż – ewolucyjnie młodsze – pliki. Czy więc, wracając do początku, czy zastanawiali się państwo nad tym, co powoduje zmiany w branży audio? Powinno być już jasne, że najważniejsza jest presja środowiskowa. Kiedy młodzi ludzie zaczęli słuchać muzyki przez smartfony rynek dostosował się do tego i eksplodował miriadami typów i modeli słuchawek. Kiedy komputerowcy przeszli z nośników fizycznych na pliki, nawet high-end, choć z oporami, zaproponował własne, specjalizowane komputery w formie odtwarzaczy plików. I tak dalej.
‖ Przykład konwergencji w świecie audio – płyty Super Audio CD, będące na rynku obok krążków Compact Disc Presja, o której mowa, ma jednak również inną genealogię. To presja ze strony wydawców muzyki. Ci, niczego im nie ujmując, są nakierowani na zysk. Im większy tym lepiej. Dlatego też każdorazowe pojawienie się nowego formatu, jak LP, a potem CD, było dla nich jak manna z nieba, ponieważ mogli kolejny raz sprzedać ten sam „kontent”. Ale kiedy pojawiły się pliki, zje...ali sprawę. Nazwali pliki złem wcielonym, a korzystających z nich ludzi złodziejami, przez co przespali najnowszą – i zapewne na wiele lat ostatnią – rewolucję w muzyce, streaming. Dzisiaj rozpaczliwie chcą utrzymać wpływy ze sprzedaży muzyki. Ponieważ serwisy streamingowe pozwalają zarabiać tylko… sobie, postawili na płytę winylową, ponieważ oferuje ona największą marżę. Przy czym płytę CD totalnie olali, powtarzając wcześniejszy gest dotyczący SACD. I to dlatego rynek audio w pewnym momencie wrócił do gramofonów. Nie dlatego, że nagle wszyscy uznali, że winyl jest „cool”. Ci, którzy słuchali muzyki z LP, słuchaliby jej nadal. Chodziło o nowych użytkowników. Rynek audio jest więc polem walki i ścierania się różnych koncepcji. Ewoluuje (patrz – płyta CD), dewoluuje (patrz – rynek vintage), a czasem zdarzają się mu rewolucje. My, użytkownicy, jesteśmy w znacznej mierze zależni od zewnętrznych graczy, czyli koncernów lansujących tę czy inną technologię, tak było kiedyś z kinem domowym, producentów, którzy chcą płynąć na tej samej fali, przekonujących nas, że ich droga jest jedynie słuszna, jak również prasy branżowej. I nic się z tym nie da zrobić.
‖ I jeszcze raz technologia sprzed ponad stu lat, po którą jednak wciąż sięgamy – Long Play; na zdjęciu gramofon J.Sikora Aspire Zaraz, zaraz – naprawdę to powiedziałem? Przecież jesteśmy wolnymi ludźmi, prawda? Jeśli tak siebie postrzegamy następnym razem, kiedy będziemy chcieli komuś wytknąć błąd w jego rozumieniu świata dlatego, że słucha muzyki na gramofonie \ odtwarzaczu CD \ plików (niepotrzebne skreślić), na kolumnach tubowych \ z otwartą odgrodą \ bas-refleks z obudową zamkniętą \ z przetwornikami szerokopasmowymi (to samo), pomyślmy o tym jak o wspólnym środowisku, w którym są nisze dla każdego. Również dla nas. ● WOJCIECH PACUŁA |
Kim jesteśmy? |
Współpracujemy |
Patronujemy |
|
HIGH FIDELITY jest miesięcznikiem internetowym, ukazującym się od 1 maja 2004 roku. Poświęcony jest zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku, muzyce oraz technice nagraniowej. Wydawane są dwie wersje magazynu – POLSKA oraz ANGIELSKA, z osobną stroną poświęconą NOWOŚCIOM (→ TUTAJ). HIGH FIDELITY należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: EnjoyTheMusic.com oraz Positive-Feedback, a w Niemczech www.hifistatement.net. Jesteśmy członkami-założycielami AIAP – Association of International Audiophile Publications, stowarzyszenia mającego promować etyczne zachowania wydawców pism audiofilskich w internecie, założonego przez dziesięć publikacji audio z całego świata, którym na sercu leżą standardy etyczne i zawodowe w naszej branży (więcej → TUTAJ). HIGH FIDELITY jest domem Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. KTS jest nieformalną grupą spotykającą się aby posłuchać najnowszych produktów audio oraz płyt, podyskutować nad technologiami i opracowaniami. Wszystkie spotkania mają swoją wersję online (więcej → TUTAJ). HIGH FIDELITY jest również patronem wielu wartościowych wydarzeń i aktywności, w tym wystawy AUDIO VIDEO SHOW oraz VINYL CLUB AC RECORDS. Promuje również rodzimych twórców, we wrześniu każdego roku publikując numer poświęcony wyłącznie polskim produktom. Wiele znanych polskich firm audio miało na łamach miesięcznika oficjalny debiut. |
![]()
|
![]() ![]() ![]() |
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 HighFidelity, design by PikselStudio,
serwisy internetowe: indecity


























