pl | en

No. 211 Listopad 2021

Wstępniak

Tekst: WOJCIECH PACUŁA
Zdjęcia: Wojciech Pacuła (1-3) | Jim Austin (4)


No 211

1 listopada 2021

SYSTEM REFERENCYJNY JAKO ŹRÓDŁO CIERPIEŃ/RADOŚCI*
*(niepotrzebne skreślić)

SYSTEM REFERENCYJNY jest podstawą pracy recenzenta audio. Jest jego narzędziem pracy. Okazuje się jednak, że choć wszystkim nam chodzi o to samo, a chcemy jak najlepiej uchwycić charakter testowanego produktu lub recenzowanej płyty, to droga do tego może być bardzo różna.

RZYPADKIEM TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, ale jednak – złożyło, że w krótkim czasie kilka razy miałem okazję rozmawiać z ludźmi, z których opiniami się liczę, o tak zwanym „systemie referencyjnym” recenzenta audio. W trakcie tych rozmów, z przesyłanych maili, wykrystalizował się problem, który wymaga jeśli nie rozwiązania, to choćby opisania i, jeśli to możliwe, dookreślenia.

⸜ System referencyjny HIGH FIDELITY A.D. 2021

Najpierw powiedzmy, czym w ogóle jest SYSTEM REFERENCYJNY. W skrócie można powiedzieć, że jest to system audio będący odniesieniem dla testowanego produktu. Byłaby to ‘referencja’ w znaczeniu ‘odniesienie’, ‘odwołanie’, ‘nawiązanie’. Musi to byś system znany recenzentowi, zarówno w całości, jako taki, jak i w jego poszczególnych składowych. Idealnie, jeśli jest odniesieniem w skali lokalnej, to jest dla danego dziennikarza (producenta, dystrybutora, itd.), ale i w skali bezwzględnej. Jednym słowem – kiedy jest topowym systemem. Wówczas jego ‘referencyjność’ będzie uniwersalna, a nie kontekstowa.

Podsumowując: system audio może być referencyjny niezależnie od tego, ile kosztuje. To po prostu system do którego porównuje się inne urządzenia audio. Im jest on jednak lepszy, tym jest lepszym „narzędziem”, a wyniki, które za jego pomocą osiągamy – lepsze. Chodzi o to, że im mniej wprowadza do sygnału błędów, tym lepiej sprawdza się jako „lustro” w którym przeglądają się inne urządzenia i produkty audio.

W idealnym świecie topowy system odniesienia powinien być absolutnie neutralny, to znaczy nie powinien wnosić od siebie absolutnie niczego. Porównując urządzenie w teście – że wrócę do pracy dziennikarza – do takiego neutralnego punktu odniesienia mielibyśmy absolutną pewność, jakie ono jest naprawdę, a nie jak zachowuje się w takim, czy innym kontekście. Problemem jest to, że takich systemów i urządzeń nie ma. Nawet na absolutnym szczycie urządzenia audio modyfikują dźwięk, tyle że są w tym mniej inwazyjne niż produkty tańsze.

Tak się składa, że w ostatnim miesiącu musiałem się nad tą sprawą zastanowić, i to kilkukrotnie. Mocniej niż zwykle padło bowiem pytanie o mój system referencyjny, to jest system referencyjny HIGH FIDELITY. Pierwszy był EDWIN VAN DER KLEY, szef firmy Siltech, człowiek o niebywałej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Do Krakowa przyjechali razem z GABI VAN DER KLEY-RIJNVELD, prywatnie żoną, biznesowo szefową marki CrystalConnect (Crystal Cable). A przyjechali, aby zaprezentować Krakowskiemu Towarzystwu Sonicznemu serię Classic Legend Siltecha (sprawozdanie z 132. spotkania KTS TUTAJ).

⸜ Gabi van der Kley-Rijnveld oraz Edwin van der Kley, szef firmy Siltech w HIGH FIDELITY

Zanim udaliśmy się wspólnie do Tomka, gospodarza, Gabi i Edwin wpadli do mnie, aby posłuchać trochę muzyki i zobaczyć, jak sprawują się kable Triple Crown, z których od kilku lat korzystam. Godzina przeleciała momentalnie i widać było, że obydwoje słuchają z zainteresowaniem i rosnącym zaangażowaniem. Kiedy się już zbieraliśmy Edwin powiedział dwie rzeczy: spytał mnie, jak to zrobiłem, że system gra w taki sposób i, zamyślony, dodał zaraz – „nie widzę niczego, co można by tu poprawić, jest perfekcyjnie”.

I on, i Gabi podkreślali niebywałą muzykalność tego systemu, to jest umiejętność wydobycia muzyki z dowolnej płyty CD i SACD, bez względu na to, jak została nagrana i wydana. Dodali przy tym, że jest tak rozdzielczy, iż każda, najmniej zmiana w sygnale jest pokazywana przezeń w wyraźny i jednoznaczny sposób. A i tak, na końcu, dostajemy to, co najlepsze, jakby system odniesienia HF szukał tego, co w nagraniach oraz – to mój dodatek – testowanych produktach drzemie najlepszego. Szuka, jednym słowem, pozytywów, a w mniejszym stopniu negatywów.

Dokładnie miesiąc później, na tej samej kanapie, przed tym samym systemem, usiedli BIRGIT HAMMER-SOMMER oraz DIRK SOMMER, prowadzący wspólnie wydawnictwo Sommelier du Son, a sam Dirk magazyn HIFISTATEMENT.net. Znamy się z Birgit i Dirkiem od wielu, wielu lat, podobnie jak z Gabi i Edwinem. Mimo to i ci pierwsi, i drudzy byli u mnie po raz pierwszy.

⸜ Rozdanie nagród STATEMENT in High Fidelity 2021 German Edition – Birgit Hammer-Sommer I Dirk Sommer

W czasie godzinnego odsłuchu Dirk był bardziej zamyślony niż zazwyczaj i uważnie słuchał. Kiedy skończyliśmy z ociąganiem powiedział: „Wiesz Wojtku, to nie jest system dla mnie. Za każdym razem, jak puszczałeś jakiś utwór chciałem wysłuchać całej płyty – grało to tak nieprawdopodobnie przyjemnie, tak gęsto, że nie chciało mi się tego dźwięku analizować”. Powtórzył to zresztą tego samego wieczora na spotkaniu KTS № 133, na którym MARCIN OLEŚ opowiedział nam o tajnikach nagrywania kontrabasu i wykonał króciutki recital.

Jednocześnie jednak stwierdził, że jego system referencyjny musi grać kompletnie inaczej i oczekuje od niego czegoś innego. Ma być do bólu przezroczysty i do bólu selektywny. Chce, jak mówił, słyszeć więcej, szczególnie jeśli chodzi o scenę dźwiękową, która jest dla niego ważniejsza od tonalności. Byłem u Dirka wielokrotnie i mogę potwierdzić – czy to z gramofonu, czy też z jednego z kilku magnetofonów, z których korzysta dźwięk był precyzyjny, wyrazisty i otwarty. To był topowy dźwięk, ale inny niż u mnie. „Mając taki system, jak twój – mówił – nie słuchałbym testowanych urządzeń, tylko muzyki”.

Jaki ma więc być system referencyjny? Ma pokazywać to, co w testowanych urządzeniach to, co w nich jest najlepsze, czy to, co najgorszege? Ma zachęcać do odsłuchów, czy przechodzić „obok nich”? Dirk mówił o nim, jak o ‘narzędziu’, czymś co ma wytrącić nas z równowagi, z kolei Edwin jak o ‘przedłużeniu recenzenta’, czymś co go wspiera. Dirka mój system wciągał i odwodził tym samym od pracy, a mnie jego – w dłużej perspektywie – mógłby zmęczyć. Kto ma rację?

Jeśli powiem, że nikt i jednocześnie wszyscy, to popełnię duże nadużycie? – Mam nadzieję, że nie, ponieważ tak właśnie jest. Nawet najdroższe urządzenia, kolumny, kable itp. mają „dźwięk własny”. Można go korygować, albo minimalizować. Przy okazji gubi się jednak to, co w muzyce najważniejsze, jakieś „lepiszcze”, dzięki któremu jest to spektakl, a nie po prostu odtworzenie. Od recenzenta zależy więc, którą drogą pójdzie i jaki model przyjmie za swój. Dirk wybrał drogę rozumu, a ja patrzę na to, ile trzeba za daną zmianę w dźwięku „zapłacić” w walucie emocji.

⸜ Jim Austin, redaktor naczelny magazynu STEREOPHILE

Dobrze ten problem podsumowuje fragment z przygotowanej przeze mnie rozmowy z JIMEM AUSTINEM, redaktorem naczelnym magazynu STEREOPHILE, która ukaże się w ramach serii „The Editors”:

Mój system odniesienia ciągle się zmienia. Ale jednocześnie jest budowany w taki sposób, aby wszystkie komponenty, które były w nim wystarczająco długo, żebym był zaznajomiony z ich brzmieniem.

Pewien producent powiedział mi kiedyś, że według niego ​​komponenty referencyjne nie są dobrym pomysłem dla recenzentów, ponieważ jesteśmy przywiązani do nich emocjonalnie, a to nie fair w stosunku do komponentów, które testujemy. I miał rację. Jeśli kiedykolwiek będziesz bronić tego, czego używasz, zwłaszcza przeciwko mocno defensywnym producentom, może się okazać, że jesteś do swojego systemu referencyjnego przywiązany zbyt mocno. Dla krytyka system odniesienia jest narzędziem, a nie czymś do kochania.

Z drugiej strony przynajmniej w 50% to nonsens, ponieważ ogromną częścią audio jest przyjemność, jaką czerpiemy ze słuchania muzyki za pomocą komponentów, które kochamy. Oddzielenie się od tego doświadczenia przez krytyka oznacza odcięcie się od słuchaczy i czytelników. Myślę, że moja odpowiedź to rodzaj emocjonalnego kompromisu: lubię komponenty mojego systemu, ale związek ten jest dość swobodny. Nie mam w planach żadnego małżeństwa.

Jim podszedł do sprawy jeszcze inaczej. O ile wszystkie produkty w systemach Dirka i moim należą do nas, zostały przez nas kupione, o tyle u niego są to w większości produkty, które testuje. Jego celem jest utrzymanie równowagi pomiędzy tym, co stałe i tym, co zmienne. Nie mówi przy tym nic o rodzaju dźwięku, jaki preferuje, ani czego szuka w dźwięku systemu referencyjnego. Być może więc, że zmienia się to w czasie i nie jest to dla niego coś istotnego.

Co jest więc w systemie referencyjnym najważniejsze? Jak się okazuje, wcale nie jego dźwięk jako taki, a ROZDZIELCZOŚĆ i związane z nią RÓŻNICOWANIE. Bez tego system audio nie jest narzędziem. Przy czym narzędzie, tak to widzę, może mieć różne kolory, a każdy z nich będzie miał tę samą wagę. A kolory dobieramy indywidualnie do naszych upodobań i wymagań. Ostatecznie więc najważniejszym elementem systemu referencyjnego jesteśmy bowiem my – SŁUCHAJĄCY.

WOJCIECH PACUŁA
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show