pl | en

No. 133 maj 2015

Niemen
NIEMEN,
albo Czerwony album,
inaczej Człowiek jam niewdzięczny

CZASY

wórczość Czesława Niemena jest szalenie niejednorodna stylistycznie. Począwszy od big-beatu, poprzez rock progresywny, rock z elementami jazzu, blues-rock, awangardę, na elektronice skończywszy – wszystkie te elementy w twórczości artysty znajdziemy. Okres od 1967 roku, w którym wydano jego debiut Dziwny jest ten świat…, do 2001 roku obejmuje najciekawszy w muzyce rozrywkowej, także tej ambitnej, czas. Niemen w wypróbował najciekawsze dla niego style, w każdym odnajdując się – moim zdaniem – doskonale. Trudno nawet mówić, że na „światowym poziomie”, bo on tym światem był i nie musiał się do niczego równać, nie był artystą z kompleksami (więcej o płycie Dziwny jest ten świat… w artykule 75 lat | 10 lat).

Po pierwszym okresie, zapoczątkowanym debiutanckim albumem, a zakończonym wspomnieniowym (retrospektywnym) Czy mnie jeszcze pamiętasz (1968), w czasie którego współpracował on z grupą Akwarele, powstałą z wcześniejszych Chochołów, nastąpiła całkowita zmiana repertuaru. A z nią – zmiana muzyków w towarzyszącej mu grupie. Tomasz Jaśkiewicz, „gitarzysta Niemena”, mówi: „było oczywiste, że zostawiliśmy już te nasze płyty, te nasze dokonania, Dziwny jest ten świat, Sen o Warszawie. Ruszyliśmy w nowym kierunku. Czasy były takie, że z roku na rok wszystko się zmieniało i było coraz nowocześniej, już inaczej milczeliśmy. Czesław to wcześniej wyczuł i zaprosił jazzmanów do współpracy, to wisiało w powietrzu”. (Tomasz Jaśkiewicz, Witold Górka, Byłem gitarzystą Niemena, Warszawa 2014, s. 166-167).

NIEMEN

Dwie płyty z tego okresu, określanego jako Niemen Enigmatic, od grupy z którą wówczas współpracował, wydana w 1969 roku Niemen Enigmatic, znana potocznie jako Wiersze, z wierszami Norwida, Asnyka, Kubiaka, Przerwy-Tetmajera, oraz Niemen z roku 1971, znana także jako Czerwony album (od koloru okładki) lub Człowiek jam niewdzięczny (od tytułu pierwszego utworu) to albumy, na których odkrywamy zupełnie nowe oblicze artysty.

Zawarta na nich muzyka to połączenie progresywnego rocka i jazzu. Warto przy tym wspomnieć o tym, że Dariusz Michalski w swojej monografii Trzysta tysięcy gitar nam gra mówi o niej „etap poezji śpiewanej”. Z czym, z dzisiejszego punktu widzenia, trudno się zgodzić – „poezja śpiewana” to określenie przypisane do utworów z tekstem poetyckim, wykonywanej z towarzyszeniem gitary lub innych instrumentów akustycznych. W takim wykonaniu tekst stanowi wartość nadrzędną, której muzyka jest całkowicie podporządkowana. Na obydwu płytach Niemena tekst był równoważnym składnikiem utworów, a elementem „progresywnym”, nakręcającym całość była muzyka. To, że artysta korzystał z tekstów poetyckich to za mało, aby była to „poezja śpiewana”.

Pierwsza z tych dwóch płyt, Niemen Enigmatic, jest – jak sądzę – najlepszym albumem Niemena w ogóle. Znajduje się on w pierwszej piątce mojej prywatnej listy polskich albumów wszech czasów, jak również w pierwszej takiej piątce albumów rockowych w ogóle. Złota płyta, zachwyty części środowiska (część prasy, programowo, artystę dyskredytowała), namaszczenie przez Wojciecha Młynarskiego, o którym się mówi, że ją „wymyślił” i wreszcie niebywały Bema pamięci żałobny-rapsod z tekstem C.K. Norwida – wszystko to sprawiło, iż mamy do czynienia z płytą docenianą, uznaną i zapamiętaną. Poza Polską wydana została także w Czechosłowacji przez wytwórnię Supraphon (1970).

NIEMEN

Album, któremu towarzyszył singiel Italiam, Italiam (Polskie Nagrania MUZA SP 380, 1971), od koloru okładki, nazywany „czerwonym” miał znacznie mniej szczęścia. Sam artysta miał do niego stosunek ambiwalentny. W książeczce dołączonej do wydania „pudełkowego” Polskiego Radia z 2002 roku, tj. Niemen od początku I, notuje:

Podwójny album, określany jako „czerwony” ze względu na okładkę w tym kolorze, a nie ze wstydu jak sądzę, jest przełomowym w moim dorobku, mimo różnych niedoróbek. Znakomitym nabytkiem zespołu był Jacek Mikuła, który po mistrzowsku wykorzystał organy Hammonda. Bas Janusza Zielińskiego stawał się coraz wyrazistszy. Tomek Jaśkiewicz okazał się zdolnym kompozytorem („Zechcesz mnie zechcesz” i „Muzyko moja” do słów Wojciecha Młynarskiego). […] pojawiła się nowa gwiazda perkusji – Janusz Stefański, który użyczył nam swoich niezwykłych umiejętności. Pod koniec stycznia 1971 roku nagrania były gotowe. Warto dodać, że w dużej mierze udało mi się zrealizować wcześniejsze, nie do końca spełnione marzenia o żeńskim chórku, który na czele z niezwykłym głosem Krystyny Prońko dobarwił całość…

Czesław Niemen [w:] Niemen od początku I, Polskie Radio PRCD 331-336, 6 x CD (2002).

Musiało upłynąć sporo czasu, aby Niemen się do niego przekonał i docenił to, co udało się mu na mim zrobić. Jeszcze bowiem w 1997 roku w rozmowie z Wiesławem Królikowskim, naczelnym magazynu „Tylko Rock” (obecnie „Teraz Rock”), na pytanie redaktora o to, czy jest w otwierającym go utworze coś, czego dziś się wstydzi, odpowiada:

[Album ten] jest nie najlepiej nagrany. Część wokalną trochę inaczej sobie wyobrażałem. To lepiej na koncertach wychodziło... A część z improwizacjami muzyków jest przegadana... Ja w ogóle nie jestem wielkim entuzjastą tego albumu. Można trafić na parę rzeczy niedopracowanych, nieprecyzyjnych. W „Nie jesteś moja“ tonacja jest co najmniej o pół tonu za wysoka. Dlatego z chórkiem miałem problemy, śpiewał nieczysto. Musieliśmy robić montaże...

Wiesław Królikowski, Czesław Niemen: przekora uniwersalna, „Tylko Rock”, 1 kwietnia 1997, czytaj TUTAJ

A jednak pod wieloma względami to jeden z najciekawszych albumów Niemena, przynajmniej dla mnie. Mam do niego słabość. Ale jest też wyjątkowy całkiem obiektywnie. To pierwsze polskie wydawnictwo z muzyką „rozrywkową” wydane jako podwójny album. Mam podejrzenie, że to w ogóle pierwszy podwójny album w Polsce. Opieram je na sposobie wykonania pierwszej wersji. Była to bowiem okładka typu „clap”, ze sklejonymi ze sobą, literalnie, dwoma pojedynczymi kopertami. Wyglądało to w ten sposób, że sklejono dwie koperty, z których zewnętrzna miała wystającą okładkę, zamykającą album (jak klapa). Było to nieporadne i niepraktyczne. Ponieważ płyty wsuwało się do kopert od środka, a nie od zewnątrz, jak w klasycznym albumie, okładka szybko się odrywała i zwykle ginęła.

Ciekawostka – Grzegorz Hajduk, autor skądinąd świetnego tekstu w książeczce najnowszego remasteru cyfrowego płyty, owo „clap” rozumie nie jako okładkę zamykającą płyty, a inaczej:

Pierwsze wydanie zawierało obie płyty umieszczone obok siebie w prawej części koperty, oddzielone „klapką”, drugie, to typowy album, z krążkami wkładanymi w obie części rozkładanej okładki.

Grzegorz Hajduk, Pod latyńskich żagli cieniem…, s. 10 [w:] Niemen, Niemen, Polskie Nagrania PNCD 1574 A/B, 2014.

Szybko wykonano więc dodruk płyty z nowoczesną okładką typu „gatefold”, tj. otwieraną jak książka, w której płyty wsuwano od zewnątrz, do dwóch osobnych „skrzydeł”. W pierwszej wersji płyta ukazała się w dwóch wersjach: monofonicznej i stereofonicznej o numerach katalogowych – odpowiednio - XL 0710/0711 i SXL 0710/0711. Po skorygowaniu okładki wydano jedynie wersję stereo. Na okładce wciąż drukowano jednak obydwa numery katalogowe – stereofoniczny i monofoniczny. Aby więc poinformować kupujących o tym, że to właśnie wersja dwukanałowa, pod numerem katalogowym przyklejano napis „STEREO”. Jednak nie na wszystkich – w obiegu były wersje stereofoniczne z okładką „gatefold” zarówno z naklejką, jak i bez niej. Dopiero wersja z czerwonym labelem miała naniesiony pojedynczy, stereofoniczny numer. Label pierwszego wydania, wersji mono i stereo miał kolor niebieski.

Wyjaśnijmy przy okazji jedną rzecz: autor Katalogu Polskich Płyt Gramofonowych podrzuca informację o tym, że „w sklepach występowała w dwu formach: jako dwie oddzielne płyty (pierwsza 0710, druga 0711) i jako podwójny album (0710/0711) (czytaj TUTAJ). Niestety nie udało mi się tej informacji potwierdzić, tj. nie znalazłem ani jednego egzemplarza z pojedynczą płytą. Wydaje się więc, że rację ma Tadeusz Skliński, który w dyskografii Niemena pisze, że „obydwie płyty sprzedawane były jako komplet” (Tadeusz Skliński, Niemen – dyskografia, fakty, twórczość, Warszawa 2006, s. 97).

Okładka albumu Niemen była dla polskiego rynku wyjątkowa. Zaprojektowana przez Mariana Saneckiego nie miała z przodu żadnego napisu, jedynie stylizowane, czarne zdjęcie Niemena na czerwonym tle (Wiesław Królikowski mówi, że początkowo miała być czarno-biała). Oczywiście wszyscy wiedzieli, czyja to płyta, a jednak do dzisiaj używa się określeń zastępczych – i tak już chyba pozostanie. Nawet sam artysta nie był pewien, jak to ugryźć, ponieważ zaakceptował decyzję Polskiego Radia, które w wydaniu „pudełkowym” na okładce naniosło tytuł Człowiek jam niewdzięczny, tj. tytuł pierwszego utworu. Także autor, już przywołanego Katalogu… ma z tym problem, pisząc, że „tytuł trudny do określenia, po prostu brak jest go na okładce”. Autorzy blogu „PearlsOfRock.pl” idą jeszcze dalej, nazywając ją Niemen Enigmatic 2 (czytaj TUTAJ). Konfuzję pogłębia napis na wklejce płyty, gdzie czytamy: Niemen Enigmatic.

Biorąc to wszystko pod uwagę przyjmuję więc wyjście najprostsze i logiczne: wykonawcą jest ‘Niemen’, w domyśle ‘Czesław Niemen’ (czas na Grupę Niemen jeszcze przyjdzie). Zgodnie z regułami, ponieważ na płycie naniesiona jest tylko nazwa wykonawcy, powtarzamy ją jako tytuł. Tak więc tytuł tego podwójnego albumu to: Niemen.

Ważna dla nas jest także kwestia techniczna, związana z najnowszym wydaniem, znanym pod wspólną nazwą Remaster 2014. Już teraz wiadomo, że jest ona nieaktualna, ponieważ kolejne płyty wychodzą też w 2015 roku, ale akurat Niemen wyszedł jeszcze w roku 2014. Jest on pierwszym albumem z tej serii, za którego remastering w całości odpowiedzialna jest pani Eleonora Atalay, córka Niemena.

Jak państwo zapewne pamiętają, pierwsze cztery płyty, a także dwie EP-ki zostały przeniesione z taśm analogowych (taśm-matek) do domeny cyfrowej przez Jacka Gawłowskiego (laureat Grammy) w jego studiu masteringowym JG Master Lab. Pan Jacek, o czym opowiada w artykule opisującym Dziwny…, odpowiedzialny był też za wstępny remastering i za mastering końcowy. Współpracował z panią Atalay, która zajęła się renowacją materiału, tj. usuwaniem szumów, zniekształceń itp. Niemen jest pierwszym albumem, do którego pan Jacek wykonał zgranie do postaci cyfrowej, ale którego remasteringiem w całości zajęła się pani Atalay. Dlaczego, co się zmieniło? – Prawdę mówiąc nie wiadomo… Odpowiadając na parę pytań pan Jacek przysłał do redakcji unikatowe zdjęcia taśm-matek z muzyką Niemena. Nigdy wcześniej takich zdjęć nie widziałem – czytelnicy „High Fidelity” są więc pierwszymi ludźmi spoza studia nagraniowego i masteringowego, którzy je oglądają.


JACEK GAWŁOWSKI
Realizator dźwięku

Studer A80 z lat 70., wykorzystywany przez pana Jacka do zgrania taśm analogowych, w tym dyskografii Czesława Niemena. Na magnetofonie leży taśma-matka produkcyjna „czwórki” Sen o Warszawie.

WOJCIECH PACUŁA: Panie Jacku, proszę powiedzieć, które płyty Niemena remasterował pan wraz z panią Eleonorą?
JACEK GAWŁOWSKI: Wszystkie albumy Niemena zgrywałem z taśmy-matki analogowej do cyfry. Remasterowałem tylko: Dziwny jest ten świat…, Sukces, Czy mnie jeszcze pamiętasz i „czwórkę” Sen o Warszawie.

Z jakich konkretnie taśm pan zgrywał dźwięk? Do jakiej konkretnie postaci?
Wszystkie taśmy to klasyczne taśmy produkcyjne 1/4 cala. Używałem magnetofonu Studer A80 z lat siedemdziesiątych. Zastosowałem znakomite przetworniki analogowo-cyfrowe Apogee Symphony. Do archiwizacji wybrałem częstotliwość próbkowania 88,2 kHz, z powodu lepszego przejścia z niej do standardu CD czyli do 44,1 kHz.

Pudełko z taśmą-matką „czwórki” Sen o Warszawie.

Jak wykonany został mastering?
Mastering wykonany całkowicie w domenie cyfrowej z użyciem wysokiej klasy urządzeń firmy Weiss. Powodem takiego podejścia była chęć najbardziej transparentnej i nieinwazyjnej obróbki. Oryginalne nagrania było już mocno "nasycone analogiem". Materiał z czterech pierwszych płyt i „czwórki” zmasterowany przeze mnie trafił do rąk pani Eleonory w celu odszumienia i usunięcia ewentualnych trzasków. Wszystkie pozostałe płyty remasterowała w całości pani Eleonora.

Jedna z taśm-matek albumu Czy mnie jeszcze pamiętasz? z 1969 roku, z utworem tytułowym, kończąca się na Ach, jakie oczy. Taśma taka sama, jak przy Dziwnym…

Co pan ma na myśli mówiąc "nasycone analogiem"?
Chodzi mi o to, że stare nagrania były robione z użyciem taśmy i urządzeń lampowych, więc brzmienie było zawsze nasycone harmonicznymi, organiczne. Takie nagrania należy remasterować w sposób transparentny, nie naruszając tej struktury harmonicznej. Nie należy wnosić nowych harmonicznych, gdyż ludzie znają te nagrania z oryginalnych wydań i pamiętają ich brzmienie. Dlatego właśnie takie podejście.

I jeszcze jedno - technicznie taśmy są w dobrym stanie? To taśmy sesyjne, czy ze sklejkami?
To taśmy które posłużyły do nacięcia matrycy, są w dobrym stanie. Zawierają kolorowe rozpędówki między utworami.

Jedna z taśm-matek albumu Dziwny jest ten świat…, z utworami od tytułowego po Chyba, że mnie pocałujesz. Każda strona płyty ma osobna taśmę. Nagrań dokonano na taśmie szpulowej firmy Agfa PER 555 w Studio 12, z prędkością 38 cm/s. Nagrań dokonano w jeden dzień!


PROGRAM

LP XL/SXL 0710

Side A
1. Człowiek jam niewdzięczny (C. Niemen)

Side B
1. Aerumnarum Plenus (C. Niemen/C.K. Norwid )
2. Italiam, Italiam (C. Niemen/C.K. Norwid)
3. Enigmatyczne Impresje (J. Mikuła)

LP XL/SXL 0711

Side A
1. Nie jesteś moja (C. Niemen)
2. Wróć jeszcze dziś (C. Niemen/W. Młynarski)
3. Mój pejzaż (C. Niemen/M. Bellan)

Side B
1. Sprzedaj mnie wiatrowi (Z. Namysłowski/M. Groński)
2. Zechcesz mnie zechcesz (T. Jaśkiewicz/W. Młynarski)
3. Chwila ciszy (C. Niemen/W. Młynarski)
4. Muzyko moja (T. Jaśkiewicz/W. Młynarski)

Nagrania pierwszej płyty, sygnowanej numerem XL/SXL 0710, zrealizowano w studiach Polskich Nagrań w Warszawie w dniach 18, 19, 21-24 oraz 28 grudnia 1970 roku.

W grupie Enigmatic, obok Czesława Niemena, grali wówczas:
Czesław Bartkowski – perkusja (wcześniej grał w kwartecie Zbigniewa Namysłowskiego)
Tomasz Jaśkiewicz – gitara (ex-Relaks, ex-Chochoły, od 1966 roku stała współpraca z Niemenem, w tym w zespole Akwarele)
Jacek Mikuła - organy Hammonda (ex-Metrum, ex-Old Timers, członek Niemen Enigmatic od lata 1970 roku)
Janusz Zieliński – gitara basowa (ex-zespół Zbigniewa Namysłowskiego, ex-Akwarele, ex-grupa Piotra Puławskiego)

W nagraniu pierwszego LP grupę wspomagała żeńska grupa wokalna: Krystyna Prońko (ex-Refleks, ex-Respekt), Zofia Borca (ex-Elżbietki, ex-Respekt ), Ewa Linkowska (ex-Elżbietki, ex-Respekt ).

Jak czytamy we wkładce do nowej wersji cyfrowej, materiał na drugi krążek, sygnowany numerem XL/SXL 0711 zarejestrowano w nieznacznie zmienionym składzie już po nowym roku, 4-9, 11, 13, 15 i 21 stycznia. Zespół powiększył się wówczas o Zbigniewa Namysłowskiego (flet), grającego gościnnie w utworze swojego autorstwa i Janusza Stefańskiego (perkusja), który zastąpił Czesława Bartkowskiego. Partie wokalne wykonywała grupa wokalna Partita. Do sklepów album trafił w marcu 1971 roku.

ODSŁUCH

Po co wykonuje się reedycje? Powody są dwa, równoważne i całkowicie uprawomocnione: dla pieniędzy i dla dźwięku. Pieniądze – żeby je zarobić na czymś, na czym się już raz, drugi, czasem któryś z kolei zarobiło, a dźwięk – żeby wydobyć z oryginalnych taśm-matek jeszcze więcej muzyki, zbliżyć się do wydania oryginalnego.

To drugie jest szczególnie ciekawe. Inaczej traktuje się bowiem reedycje winylowe, a inaczej cyfrowe. Te pierwsze mają za zadanie przywrócić album słuchaczom, których najczęściej nie stać na drogie i bardzo drogie oryginały. Niesłychanie rzadko zdarza się, aby nowe wydanie LP było lepsze od pierwszego wydania – właściwie tylko wtedy, kiedy oryginał obarczony był jakimiś błędami. Wszystkie inne są wtórne, „pochodne”, nawet jeśli pochodzą z tak fanatycznie przywiązanych do szczegółu wydawnictw, jak Analogue Productions, Audio Fidelity i Mobile Fidelity.

Z płytami CD jest inaczej – o ile wielu uważa, że technika analogowa swoją świetność przeżywała w latach 50. XX wieku, o tyle technika cyfrowa wciąż ewoluuje, jest poprawiana. Głównie dlatego, że masteringowcy coraz lepiej rozumieją jej bolączki i coraz lepiej się wśród nich poruszają, ale też dzięki coraz lepszym odtwarzaczom CD i naprawdę fantastycznym, nowym sposobom tłoczenia srebrnych krążków, takich jak K2HD, XRCD, HQCD, Blu-spec CD2, SHM-CD i ukoronowaniem wszystkiego – Platinum SHM-CD. Nowe wydania CD mają więc na celu dostarczenie lepszego dźwięku niż w oryginalnym wydawnictwie CD. I tylko z pewnej odległości „przeglądnąć się” w oryginalnym wydaniu winylowym.

O tym, jak to się zmieniało w czasie od pierwszego wydania analogowego z marca 1971 roku do ostatniego, z końca 2014, od pierwszego cyfrowego z 1992, aż po najnowsze, z 2014 – o tym wszystkim przeczytają państwo poniżej.

REMASTER 2014 W „High Fidelity”

DZIWNY JEST TEN ŚWIAT… - wersja polska TUTAJ, wersja angielska TUTAJ, wersja opublikowana przez magazyn „Positive-Feedback Online” TUTAJ
SUKCES, CZY MNIE JESZCZE PAMIĘTASZ - wersja polska TUTAJ, wersja w magazynie „MusicToThePeople.pl” TUTAJ

LONG PLAY

Naliczyłem aż sześć winylowych wersji tego albumu, z podwójnym pierwszym wydaniem – w wersji monofonicznej i stereofonicznej. Różnią się od siebie sposobem wykonania okładki kolorem wyklejki, a nawet kolorem druku na wyklejce. A ponad wszystko – dźwiękiem.

Mam też wersję, z którą nie wiem, co zrobić: wyklejka na płycie jest czerwona, nadruk czarny, a oznaczenia na wyklejce to XL 0710/0711. Na okładce mamy jednak nowe logo Polskich Nagrań (prostokątne, z płytą), ale oznaczenie naniesione na okładce to: SH 0710/0711. Mam co do niej pewne podejrzenia: okładka wykonana jest z grubego kartonu i jest lakierowana na wysoki połysk, dokładnie tak, jak pierwsze wydanie. Jak się zaraz okaże, dźwięk też jest ciut lepszy niż z „regularnego” wydania „SX”. Być może więc była to wersja przygotowana na eksport. A, jak wiadomo, w tamtych czasach wersje eksportowe miały znacznie wyższą jakość wykonania niż przeznaczone na rynek krajowy.

Odsłuch przeprowadziłem z kilkoma różnymi gramofonami, wkładkami i przedwzmacniaczami gramofonowymi. Główne porównania wykonałem z gramofonem Acoustic Signature Triple X z ramieniem Reed 3Q i wkładką Miyajima Labs Madake oraz gramofonem TechDAS Air Force Two z ramieniem Schroedera CB i wkładką ZYX Ω Premium DIAmond X.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA XL 0710-711

Wydanie I, oryginalne, z marca 1971 roku, LABEL NIEBIESKI, okładka typu „clap”, MONO

Nie wiadomo, w jaki sposób została przygotowana taśma do tego wydania: czy zmiksowano ją z taśmy wielośladowej, czy raczej zgrano do postaci monofonicznej z gotowej, stereofonicznej wersji. Ważne jest to, że to inna interpretacja tego samego materiału i poszczególne jej elementy są pokazane inaczej niż w wersji stereofonicznej. Jest za to niemal pewne, że istnieją odrębne taśmy matki dla wersji mono i stereo.

Materiał został nagrany o jakieś 3 (może 4) dB głośniej. Daje to wrażenie większego dźwięku. Ale także obecność i uderzenie poszczególnych instrumentów jest tu znacznie większe. Organy Hammonda wreszcie mają zadziorność, a perkusja jest równorzędnym partnerem w kreowaniu rytmu dla basu, w wersji stereo pudełkowatym i wyciągniętym do przodu.

Inaczej brzmi też Niemen – jego wokal jest bardziej otwarty, bardziej dynamiczny. Także pogłos jest postawiony wyżej – ale to chyba wynika z otwarcia samego wokalu. Artysta w tej wersji wydaje się mieć więcej zadziorności, poweru, śpiewa „do przodu”. Dotyczy to zresztą również i instrumentów. Gitara basowa grająca solo w środkowej części utworu Człowiek… ma w sobie ogień, lepiej słychać jej wyższe partie.

W muzyce progresywnej jedni zdecydowanie wolą wersje monofoniczne płyt, inni stereofoniczne. Moim zdaniem więcej dobrze brzmiących (ale, zaznaczam, w muzyce progresywnej!) jest płyt stereo i jeśli mam słuchać danego albumu, wybieram tę właśnie wersję. Z Niemenem jest inaczej. Wersja monofoniczna z 1971 roku jest dla mnie tą właściwą, lepszą, bo przynoszącą więcej emocji.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA SXL 0710-711

Wydanie I, oryginalne, z marca 1971 roku, LABEL NIEBIESKI, okładka typu „clap”, STEREO

Brzmienie tego albumu jest spektakularne, zastanawiająco wręcz dobre. Wiem, że zachwyty przynależą się wcześniejszej płycie artysty, ale dla mnie właśnie ten album jest kondensacją tego, czym zespół Niemen Enigmatic był i czym mógł się stać, gdyby nie taka a nie inna decyzja Niemena, polegająca na jego rozwiązaniu i odwróceniu wzroku za granicę.

Dźwięk jest ładnie rozłożony w przestrzeni, szeroki – co się na polskich płytach rzadko zdarzało. Bardzo dobrze, bo wyraźnie i selektywnie rozłożono instrumenty w panoramie w środkowym fragmencie pierwszego utworu, gdzie organy słychać daleko spoza zewnętrznej krawędzi lewej kolumny. Ta część jest też namacalna, gęsta, wielowymiarowa.

Najważniejsze, że płyta ma dobre uderzenie i przyjemną barwę. Także dynamika zaskakuje co jakiś czas mocniejszym wejściem, dobrze słyszalnym werblem, stopą, basem. Wyraźnie słychać też, że pasmo zostało mocno przycięte od dołu i od góry. Zwłaszcza wysokie tony są wycofane. Manifestuje się to przede wszystkim „zamkniętym” wokalem Niemena i dość głuchym brzmieniem basu. Ten ostatni także potrzebuje przenoszenia wysokich częstotliwości, tj. wysokich harmonicznych, aby brzmiał naturalnie – tutaj jest wyraźnie ścięty. Z kolei wokale kobiece na pierwszej płycie wydają się znacznie ładniej oddane, bez skręcania wysokich tonów. Są też dobrze „wyświetlane” w przestrzeni.

Klarownie podany jest pogłos nałożony na wokalu Niemena – jest bardzo, bardzo długi, gęsty i niski. Ze względu na jego barwę można by powiedzieć „piwniczny”, gdyby nie to, że tak ładnie wspomaga sam wokal, nadając mu dużego wolumenu. W głosie artysty nie ma cienia podkreślonych sybilantów.
Całkiem otwarta wydaje się także barwa perkusji, której blachy są mocne i gęste. Nie są specjalnie rozdzielcze, ale chyba nie o to chodziło. Stopa perkusji jest natomiast dość anemiczna i to nie ona, a bas nadają rytmikę utworom.

Bardzo ważną sprawą jest średni poziom głośności „niebieskiej” wersji stereo – jest on o ok. 3-4 dB niższy od wszystkich pozostałych (za wyjątkiem Remasteru 2014, który jest pod tym względem powrotem do oryginału). Wbrew rozpowszechnionej opinii, ‘głośniejszy’ wcale nie znaczy ‘lepszy’. Wyższy poziom na kolejnych remasterach oznacza, że sygnał został dla nich mocniej skompresowany. Oryginał stereo wydaje się więc być wytłoczony z oryginalną dynamiką.

Okładka pierwszego wydania wykonana jest z grubego kartonu i jest lakierowana na wysoki połysk. Wszystkie następne – poza jednym, z oznaczeniem „SH”, są matowe i z coraz cieńszego kartonu. Wersja mono pierwszego wydania ma logo Polskich Nagrań na tylnej stronie okładki brązowe. Ciekawostka – w środku, przy opisie utworów, obydwie wersje – i stereo, i mono – mają wydrukowane oznaczenia „XL”, przynależące do wersji monofonicznej. Dopiero w kolejnym wydaniu ten błąd skorygowano i drukowano oznaczenie „SXL”. Na niektórych egzemplarzach naklejono naklejkę „Stereo”.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA SXL 0710-711

Wydanie II, z 1971 roku, LABEL NIEBIESKI, okładka typu „gatefold”, STEREO

Płyty wkładane są w tym wydaniu nim do skrzydeł podwójnego albumu, co jest znacznie łatwiejsze niż we wcześniejszej wersji. Wydanie to jest brzmieniowo identyczne z wydaniem I, typu „clap” – najwyraźniej płyty zostały wytłoczone wcześniej, lub też tłoczono je z tych samych matryc, co wydanie I, zmieniono jedynie sposób ich pakowania. Płyty w logo mają tylko jedno oznaczenie: „SXL”.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA XL 0710-711

Wydanie III, LABEL CZERWONY/CZARNY NADRUK, okładka typu „gatefold”, STEREO

Wersja z czerwoną wyklejką ma poziom głośności taki sam, jak oryginalna, monofoniczna wersja z 1971 roku, tj. jest o jakieś 4 dB wyższy od stereofonicznego oryginału (i wydania II). Jej dźwięk jest bardzo dobry, inaczej niż w przypadku debiutu Niemena, gdzie pierwsze wydanie było dalece lepsze od niemal wszystkich pozostałych. Tutaj różnice sprowadzają się do poszczególnych detali. Te, razem, dają oczywiście inną jakość. Nie są to jednak dwa różne światy, a raczej mały krok w tył.

Daje się zauważyć mniejszą ilość wysokich tonów całości oraz nieco niższą dynamikę. Wszystko lekko „siada” i jest bardziej zamknięte. Wydaje się, że rozdzielczość tego wydania jest po prostu niższa, ponieważ nie słychać aż tak wyraźnie takich szczegółów, jak gra basu, czy wokale z drugiego planu. Brzmienie głosu Niemena jest nieco bardziej otwarte niż w oryginale, ale też trochę bardziej plastikowe, jakby pozacierano jego kontury. No i kotły oraz werble perkusji brzmią w trochę bardziej głuchy sposób.

Groźnie to wszystko brzmi, ale tylko na papierze. Nie mając do porównania oryginału, nie będzie na co narzekać. Jeśli ktoś ma tę wersję, spokojnie może przy niej pozostać. Jedynie perfekcjoniści mogą szukać pierwszego wydania – ale wtedy najlepiej od razu monofonicznego.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA XL 0710-711

Wydanie IV, LABEL CZERWONY/SREBRNY NADRUK, okładka typu „gatefold”, STEREO

Wersja ta jest niemal nie do odróżnienia od tej z czarnym nadrukiem. Różnice, które słychać mogą równie dobrze pochodzić z różnic między kolejnymi matrycami i kopiami – im bardziej zużyta matryca, tym gorsza kopia. To wciąż bardzo dobry dźwięk, nieco bardziej zamknięty barwowo i przestrzennie niż oryginał. Ten konkretny egzemplarz płyty brzmiał czyściej i bardziej jednorodnie niż obydwa egzemplarze wersji z czarnym nadrukiem, przez co słuchało się jej przyjemniej, z większym poczuciem uczestnictwa w wydarzeniu.

Ale, jak mówię, to może być jedynie problem techniczny, z kopiami. Nie zdziwiłbym się więc, jeśliby się okazało, że tłoczenie krążków z labelem czerwonym z nadrukiem w kolorze czarnym to było to samo tłoczenie, co z nadrukiem w kolorze srebrnym, a zmieniła się jedynie wyklejka.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA XL 0710-711

Wydanie V, LABEL BANANOWY, okładka typu „gatefold”, STEREO

Reedycja ta pochodzi z okresu po 1979 roku. To zdecydowanie najsłabsze wydanie tego albumu. O ile wydanie z czerwonym labelem różniło się od oryginału, ale można było mówić o wspólnej platformie, o tyle ta wersja jest wyraźnie słabsza. Najbardziej przeszkadza wysoki poziom szumów, jakby taśma do wytłoczenia została przegrana z jakiejś innej, albo jakby oryginalna taśma znacząco się zdegradowała. Wydaje się też, że jakość samego materiału, z jakiego wykonano płytę, jest dużo gorszy. Wyraźnie niższa jest też rozdzielczość. Instrumenty potrafią zagrać mocno i wyraziście, ale np. Hammond, we fragmencie otwierającym pierwszą płytę wycofany przez realizatorkę, tutaj jest jeszcze bardziej z tyłu. Nie polecam.



Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA SXL 0710-711

Wydanie VI – REMASTER 2014, LABEL NIEBIESKI, okładka typu „gatefold”, STEREO

Podobno „nic dwa razy się nie zdarza”. Najwyraźniej jednak, przy zachowaniu tych samych warunków – jest to możliwe. W recenzji reedycji debiutu Niemena pisałem o tym, w jaki sposób przygotowany został materiał do wytłoczenia płyty winylowej (nie został, to ten sam materiał, co dla CD) i że płyta została wytłoczona z cyfrowego pliku o parametrach CD, tj. 16 bitów i 44,1 kHz. Jak się dowiedziałem, czeska tłocznia miała bardzo mało czasu na wytłoczenie krążka, wszystko odbywało się w pospiechu i nie wykonano żadnego tłoczenia testowego. Efekt mógł być jeden: niezbyt dobry dźwięk.

Problemy z winylową reedycją płyty Niemen są więc w niemal każdym punkcie podobne do problemów winylowej reedycji płyty Dziwny jest ten świat… Dźwięk jest dość płaski dynamicznie i „pusty” w środku, jakby brakowało sporej części informacji o podtrzymaniu i wygaszaniu. Balans tonalny ustawiony jest wyżej niż w pierwszych tłoczeniach, co z jednej strony oznacza spłycenie basu (to źle), ale z drugiej otwarcie dźwięku (to dobrze).

Korekty wprowadzone przez panią Eleonorę Atalay podczas czyszczenia taśmy-matki przełożyły się na uspokojenie dźwięku – to naprawdę czysty przekaz, nienerwowy. Nie ma jednak gęstości, jaką znam z pierwszych trzech tłoczeń. Wersja IV, tj. z bananową wyklejką jest gorsza, mocno zaszumiona i równie płaska dynamicznie. Ale obydwie czerwone, o niebieskiej nie wspominając, mają bardziej wypełnione brzmienie instrumentów, głosy są bardziej trójwymiarowe, a scena znacznie szersza. Dynamika – bez porównania lepsza.

Co ciekawe, poziom siły głosu (średni) jest taki sam, jak na stereofonicznym, pierwszym wydaniu. Jest to więc powrót do oryginału. Przy porównaniach warto o tym pamiętać i ustawić głośność dla tej wersji o jakieś 3-4 dB wyżej niż wersji czerwonych i bananowej. Powiedziałbym, że to miła pamiątka, ale raczej nie dla tych, dla których ważny jest dźwięk.


COMPACT DISC

O ile wydania winylowe, wszystkie, albumu Niemen były legalne i akceptowane przez artystę, o tyle z wydaniami cyfrowymi jest inaczej. Oprócz oryginalnych wydań na licencji Polskich Nagrań MUZA, ukazały się także wydania nieakceptowane przez Niemena i wydania nielegalne (pirackie). Dwa słowa wyjaśnienia na temat tego rozróżnienia. W okresie transformacji ustrojowej po 1989 roku w polskim prawie było mnóstwo luk, także w prawie autorskim. To wtedy „wybuchł” rynek kaset magnetofonowych, powielanych i sprzedawanych przez mnóstwo różnych firm. W ten sposób zaczynały takie, które dzisiaj są potentatami tynku nośników muzycznych. Krótko mówiąc, każdy mógł w Polsce kopiować i sprzedawać co mu się żywnie podobało, nie łamiąc przy tym prawa.

Ogłoszona w 1994 roku Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83.) sprawę tylko pogorszyła. Art. 125 i 126 mówiły, że ochronie NIE podlegają nagrania wydane na płytach winylowych przed 23.04 1974 rokiem. Co ciekawe, grafika wydawnictw była chroniona. Bazując na tym zapisie firma Andromeda wydała szereg płyt Niemena ze swoimi okładkami, przegrywając na płyty CD materiał z winyli. Niemen w felietonach publikowanych w „Tylko Roku” wypowiadał się o tym procederze niezwykle krytycznie. Była to jedna z przyczyn zamilknięcia artysty na wiele lat i braku legalnych wznowień jego płyt.

Powtórzmy: wydane w ten sposób krążki, przegrywane z winyli, były legitymowane przez prawo, jednak z punktu widzenia moralnego były naganne. To o nich mówię „legalne, ale nieakceptowane”. Ich jakość jest bardzo słaba, mają zmienioną grafikę i naprawdę nie warto się nimi zajmować.
Trzeba jednak wiedzieć, że istnieją, nawet jeśli pani Małgorzata, wdowa po Czesławie Niemenie, nie akceptuje żadnych wzmianek o nich. Jak pisze we wstępie do swojej książki Niemen. Dyskografia, fakty, twórczość Tadeusz Skliński, przywołanie tych wydań w jego pracy spowodowała wycofanie przez panią Małgorzatę wsparcia dla niej.

I teraz – nietrudno żonę pana Niemena zrozumieć. Okradani w majestacie prawa, a także po prostu okradani, musieli się jakoś bronić. Z drugiej strony pisząc o konkretnych płytach nie można udawać, że problemu nie było. To nie jest promowanie wydawnictw nieakceptowanych przez autora Nie jesteś moja, a rzetelność dziennikarska.

Osobną kategorią są wydawnictwa nielegalne, pirackie, wydawnictwa dokonane z naruszeniem obowiązującego dzisiaj prawa. Ustawa o której mowa została znowelizowana pięć lat po jej ogłoszeniu i dzięki temu nagrania są obecnie chronione. Było więc pełnym zaskoczeniem, że w polskich sklepach internetowych pojawiły się wydawnictwa niemieckiego pirata, firmy Green Tree. To kopie wydania „pudełkowego”, z tym samym, powielonym dźwiękiem, a nawet grafiką okładki, z charakterystycznym paskiem z boku, a także naniesionym tytułem Człowiek jam niewdzięczny. Niezależnie, czy się z panią Małgorzatą zgadzamy całkowicie, tylko częściowo, czy w ogóle – nie wpierajmy złodziei! W omówieniu zajmę się więc jedynie legalnymi, akceptowanymi przez artystę i spadkobierców wydaniami. Są cztery, w mojej kolekcji mam trzy.

Płyty odsłuchiwane były w długim okresie czasu, w różnych systemach. Podstawą były jednak: odtwarzacz CD Ancient Audio Lektor AIR V-edition (50 000 zł) oraz SACD Accuphase DP-900/DC-901 (180 000 zł).


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA/Digiton DIG 115 | 1971/1992

Wydanie IA i IB, JEWELBOX

Pierwsze wydanie cyfrowe albumu ukazało się w roku 1992 i zostało przygotowane przez niemiecką firmę Digiton, we współpracy z artystą i na licencji Polskich Nagrań MUZA. Krążek został wytłoczony w Berlinie.

Tak naprawdę w obiegu istnieją dwie wersje tego wydania, które nazywam IA i IB. Ta pierwsza zawiera zaledwie 9 utworów, bez dwóch ostatnich, Chwila ciszy i Muzyko moja. Druga, z dopiskiem na tylnej części okładki „2 Record Set on 1 Compact Disc” ma wszystkie utwory. Obydwie noszą rok wydania 1992 i ten sam numer katalogowy – DIG 115.

W rzeczywistości różnią się one rokiem wydania – nie wiadomo z którego pochodzi wydanie pełne. Dlaczego na pierwszym brak dwóch utworów? Można by sądzić, że chodziło o długość zapisu. Obecnie na płycie CD można zapisać do 80 minut muzyki (a nawet 90, choć się tego nie praktykuje), ale początkowo były to 74 minuty. Dzięki zagęszczeniu zwojów z zapisem (pitów i landów), tj. spirali na której zapisuje się dane cyfrowe, pojemność dysku wzrosła o 6 minut. Tyle, że wersja przygotowana w 2002 roku przez Polskie Radio (Niemen od początku cz. 6, tzw. „pudełkowa”) ma niecałe 74 minuty – całość mieści się więc idealnie nawet w pierwszej wersji Compact Disc. Zresztą – skorygowane wydanie Digitonu było przecież kompletne.

Moje przypuszczenia są inne – uważam, że podczas przygotowania pierwszego wydania (1A) nie udało się odnaleźć wszystkich taśm-matek. Na czym je opieram? Ku zaskoczeniu słuchaczy, niemiecka płyta została skompilowana z dwóch różnych źródeł – taśm-matek stereofonicznych i monofonicznych. Pamiętają państwo zapewne, że płyta winylowa została oryginalnie wydana w wersji mono i stereo. Wydaje się, że miksy na nie zostały przygotowane osobno, stąd dwa komplety taśm-matek. Co więcej, w poprawionej, kompletnej wersji Digitonu dwa ostatnie, dodane utwory, także są stereofoniczne. Mamy więc na niej cztery utwory stereo i siedem mono. To jedyne wydanie cyfrowe, na którym można usłyszeć monofoniczne miksy z tego albumu. Przywołany już Tadeusz Skliński mówi, iż nagrania mono zostały uprzestrzennione. Mam jedynie wersję IA i na niej nie są, być może więc, że zrobiono to na potrzeby wersji IB.

DŹWIĘK

Już pisałem o tym przy okazji opisu debiutu artysty Dziwny…: wydania Digitonu są naprawdę niezłe. Balans tonalny jest w nich podniesiony i wyraźnie otwarto górę. Słychać przez to sporo szumów i przekopiowań taśmy, ale za to blachy mają moc i uderzenie, a gitara Tadeusza Jaśkiewicza potrafi zagrać z drivem i mocą, jak np. w Nie jesteś moja. Nie ma tu zbyt wyraźnej i dobrze definiowanej podstawy basowej, ale zakres ten jest całkiem czysty i dynamiczny. Głosowi Niemena brakuje trochę podparcia niskim środkiem, jest za wysoko. Generalnie jednak to całkiem niezłe wydawnictwo. Bardzo ważne w jego przypadku jest to, że są na nim monofoniczne wersje albumu.


Niemen, CZŁOWIEK JAM NIEWDZIĘCZNY
Polskie Nagrania MUZA/Digiton NAE 105 | 1971/1995

Wydanie II, JEWELBOX

Wydanie z 1995 roku, przygotowane wspólnie przez Digiton i studio Czesława Niemena Nota Aenigma w ramach serii Niemen Retrospekcja – volume 5. Na krążku widnieje napis „Digital Remastered”, jest to więc nowy remaster. Pierwsze wydanie zostało przygotowane z dbałością o szczegóły, dlatego na okładce nie ma żadnych napisów, a na płycie i na boku widnieje jedynie napis „Niemen” – dokładnie tak, jak na wydaniu winylowym. Wydanie z 1995 roku zmienia to, czego będą później konsekwencje: na płycie i na boku pudełka naniesiono nowy tytuł płyty: Człowiek jam niewdzięczny, tj. tytuł najdłuższego utworu, ze strony 1A Long Playa. Konsekwencje są takie, że, w zamyśle, definitywna edycja płyt Niemena przygotowanych dla Polskich Nagrań MUZA w 2002 roku także nosi ten tytuł, dodatkowo – niestety! – naniesiony na froncie okładki.

O dźwięku tego wydania nic nie wiem, nie udało mi się tej wersji kupić – zainteresowanych odsyłam do porównania wydań cyfrowych debiutu, płyty Dziwny jest ten świat…, zakładam, że różnice w przypadku „czerwonego” albumu są podobne.


Niemen, CZŁOWIEK JAM NIEWDZIĘCZNY
Polskie Nagrania MUZA/Polskie Radio PRCD 336 | 1971/2002

Wydanie III, DIGIPAK

W grudniu 2002 roku, ukazał się pierwszy box z serii Niemen od początku. W jego skład wchodzi sześć płyt Niemena, z dodatkowym Sen o Warszawie, na której zamieszczono dwie pierwsze „czwórki” i inne archiwalia. Płyta Niemen, której tytuł zmieniono tutaj – za zgodą i przy akceptacji artysty – na Człowiek jam niewdzięczny, nosi numer porządkowy 6. Całość została wydana przez Polskie Radio we współpracy z Polskimi Nagraniami. W opisie pominięto udział w nagraniu zespołu wokalnego „Partita”.

Nowy remastering został przygotowany samodzielnie przez Czesława Niemena w jego domowym studio NAE Studio ze stereofonicznych taśm-matek. Do remasteringu i rekonstrukcji użył cyfrowych wtyczek, pracując z rozdzielczością 24 bity, 96 kHz. Artysta jest również autorem grafik we wnętrzu digipaku oraz na krążku.

W 2007 roku, Polskie Radio wydało płytę ponownie, jako samodzielne wydawnictwo, digipak o numerze katalogowym PRCD 336. Jest ono graficznie i dźwiękowo tożsame z wydaniem „pudełkowym”, dlatego nie zajmuję się nim osobno.

DŹWIĘK

Mówimy o ostatniej, przygotowanej przez artystę interpretacji jego nagrań. Jako taka płyta ta zasługuje na szacunek. Z punktu widzenia purysty jest to jednak dość dalekie odejście od tego, co znamy z oryginalnych wydań LP. Niemenowi zależało przede wszystkim na poszerzeniu bazy stereo, na „uprzestrzennieniu” dźwięku. Przy monofonicznym debiucie było to nawet interesujące, tutaj jednak – moim zdaniem – jest przeciwskuteczne. Dźwięk jest wyraźnie gorszy niż na pierwszej cyfrowej reedycji i kompletnie inny, gorszy, niż na winylach.

Największym problemem, jak dla mnie, jest „tunelowanie” dźwięku. Wokal, blachy perkusji i Hammondy brzmią, jakby były puszczone z głębokiej studni. Bas wydaje się mocniejszy i bardziej dobitny, ale też jest mniej kolorowy, bardziej jednostajny.

Słychać przy tym wyraźnie, o co chodziło artyście w drugiej kolejności – o uspokojenie brzmienia wokalu, o obniżenie jego barwy. Udało się to, ale kosztem obcięcia góry i jej rozmycia. Trudno mówić o naturalnym brzmieniu blach perkusji, o alikwotach organów Hammonda, o otwartej gitarze.

Trudno podsumować to wydanie jednym słowem. Jest ono na tyle odmienne od wszystkich pozostałych wydań, że aż przez to interesujące. Z oryginałem, za który przyjmuję pierwsze, stereofoniczne i monofoniczne, wydanie albumu Niemen ma jednak niewiele wspólnego.


Niemen, NIEMEN
Polskie Nagrania MUZA/Polskie Nagrania PNCD 1574 A/B | 1971/2014

Wydanie IV, PODWÓJNY DIGIPAK

Wydanie to należy do serii oznaczanej jako „Remaster 2014”, kiedy to ukazała się pierwsza płyta, Dziwny jest ten świat…. Wszystkie oznaczone są „banderolą”, na której czytamy: „Remastered And Restored Edition”. Podobnie jak poprzednie wydano je jako digipak, z pięknie odtworzoną poligrafią, z zachowaniem wszystkich czterech stron wydania winylowego typu gatefold. Digipak ma jednak trzy elementy, w środkowym wklejono książeczkę, naprawdę ładnie opracowaną.

Jedną, jedyną niezgodność, właściwie anachronizm, jaką znalazłem to zastosowane na okładce logo. To, że nie ma w nim oznaczeń płyty, to pół biedy. Kłopot w tym, że użyte logo pochodzi z czasów sprzed 1971 roku. Dokładnie w tym samym roku, w którym ukazał się „czerwony” album, Polskie Nagrania MUZA zmieniły logo na nowocześniejsze – wciąż w owalnym kartuszu, ale ze zmodernizowanym liternictwem. Płyty z logotypem takim, jak na wydaniu Remaster 2014 ukazywały się od około 1967-68 roku do końca 1970.

Genialnym posunięciem jest podzielenie nagrań na dwie osobne płyty, wsuwane w okładki, jak w albumie winylowym. To rzadkość, nawet w wysmakowanych reprodukcjach japońskich, które zwykle łączą albumy na jednym krążku. Nie można tego tłumaczyć finansami, wytłoczenie płyty kosztuje ok. 2-3 zł, a jedynie względami praktycznymi – zakłada się, że płyta CD ma być wygodna.

Godny podkreślenia i pochwały jest też powrót do oryginalnego tytułu płyty – na grzbiecie jest jedynie napis „Niemen”, który jest zarówno nazwą wykonawcy, jak i tytułem płyty. Na samych krążkach czytamy zaś, że wykonawcą jest grupa Niemen Enigmatic, tak jak na oryginalnym wydaniu winylowym.

Autorskim wyborem osób przygotowujących to wydanie jest też naniesienie na okładce loga Polskich Nagrań MUZA w zmienionej postaci, tj. bez kodu literowo-cyfrowego, który był na wydaniach winylowych. Co ciekawe, na grzbiecie płyty naniesiono nowe logo PN, z płytą. Nie jest to więc dokładna replika winylu. Ale, powtórzmy, pomysł rozdzielenia płyt jest genialny – brawo!

DŹWIĘK

Zapoczątkowany w 2014 roku wielki program restauracji nagrań Czesława Niemena, których taśmy znajdują się w archiwum Polskich Nagrań (co oznacza, że znacząca część jego dorobku pozostanie bez wznowień, poza oficjalną serią), był ogromnym sukcesem. Tandem przygotowujący cztery pierwsze płyty z katalogu, tj. pan Jacek Gawłowski, odpowiedzialny za zgranie z taśm do domeny cyfrowej i za mastering oraz pani Eleonora Atalay, rekonstruująca i czyszcząca dźwięk, zrobili rzecz wybitną: wersje CD są najlepsze w historii cyfrowych wydań Niemena, o kilka długości, a co więcej, niewiele ustępują analogowym oryginałom!

Niemen jest pierwszym albumem, za który niemal w całości odpowiedzialna jest pani Atalay. Pan Jacek tylko zgrał taśmy do domeny cyfrowej, reszta była w rękach córki Niemena. Przygotowując się do tego artykułu, słuchając po kolei wszystkich remasterów A.D. 2014, kiedy doszedłem do Niemena nic się nie zmieniło. W tym sensie, że pani Atalay zachowała dokładnie ten sam sposób podania materiału, co w duecie z panem Jackiem. To dobrze, to bardzo dobrze! Nowa wersja „czerwonego albumu” jest bowiem po prostu wybitna. Gęsta, ciepła, ale bardzo rozdzielcza.

Nie ma śladu po problemach z wokalem Niemena – jest on teraz niski i nasycony. Wcześniej można to było osiągnąć z winylem, ale tylko na bardzo drogich gramofonach, jak Air Force Two (z wkładką ZYX Ω Premium DIAmond – 200 000 zł). Teraz dostępne to jest dla wszystkich, z każdym odtwarzaczem CD. Muzyka zawarta na tym albumie potrzebowała tego jak żadna inna. Organiczność dźwięku i jego skupienie są piękne. Nie ma problemów z przesłuchami – nie słychać ich – z szumami – nie ma ich – a przy tym dynamika jest wyższa niż rozjaśnionych nagraniach z wersji Digitonu. Także bas wreszcie ładnie „siada” i jest mocną podporą rytmiczną dla partii wokalnych. Co więcej – plany są plastyczne i gęste. Chórki wreszcie stanowią logiczną całość z wokalem Niemena.

Wszystko o czym mówię, to oczywiście odniesienie do oryginałów i reedycji. To nie jest najlepszy dźwięk per se, bo ma obcięte pasmo, a wokal lidera jest zbyt mały. Najwyraźniej jednak to problem samego nagrania, a nie wydań.
Powiem jednak coś obrazoburczego, bo nie można milczeć w takich sprawach: jeśli chodzi o spójność, gęstość i płynność, nowa cyfrowa wersja jest dalece lepsza niż winylowe oryginały. To referencyjny remaster, podobnie jak poprzedniej płyty Niemena, Niemen Enigmatic. Wielkie brawa!

Zmotywowany tym, co usłyszałem, stworzyłem więc nową nagrodę, którą chciałbym przyznawać wyjątkowym płytom, o szczególnych walorach artystycznych i dźwiękowych, BIG RED Button. Niemen jest pierwszą płytą, która ją otrzymuje.


POSŁUCHANIE

Myślę, że powtórka sytuacji z odsłuchów albumu Dziwny jest ten świat… nie jest dla państwa zaskoczeniem. Nowa reedycja na płycie Compact Disc jest zjawiskowa. Wreszcie w pełni doceniamy to, co udało się wypracować na pierwszych czterech płytach z tej serii. Drobne odstępstwa od oryginalnej poligrafii nie burzą tego wizerunku.

Problemem jest jakość dźwięku wersji analogowej wydawnictwa „Remaster 2014”. Bazując na odsłuchach wszystkich dostępnych wersji longplay albumu Niemen z przykrością muszę powiedzieć, że jest ona niepotrzebna. Fantastycznie przygotowany na potrzeby wydania cyfrowego materiał tutaj jest całkowicie nieobecny. Oryginalne wydania z 1971 roku są bezkonkurencyjne. Na nowe – szkoda czasu.


MARZENIA

Mam takie marzenie: pełne wydanie płyt Niemena, nie wybór, z opracowaniem każdego z nich, zarówno od strony muzykologicznej, jak i biograficznej oraz dźwiękowej. Płyty CD wydawane mogłyby być w formie mini-LP, jak to się robi w Japonii, na nośniku SHM-CD (tak wydano cztery albumy SBB!), a może nawet Platinum SHM-CD. Na całość byłby wysokiej klasy box, podobny do tych, które przygotowuje Union Disk.

Album Niemen byłby wierną kopią pierwszego wydania, być może wydaną w mini-boxie wraz z wersją monofoniczną. Na okładce wersji stereofonicznej mielibyśmy naklejkę „STEREO”. Od strony dźwiękowej nic bym nie zmieniał – nowy remaster jest perfekcyjny. Dopóki nie usłyszę czegoś lepszego, będzie dla mnie wzorcowym. W pudełku znalazłby się również pendrajw z wersją hi-res i zdjęciami, ew. filmami.

Moje marzenia idą jednak dalej i obejmują box z wydaniami winylowymi. Te zremasterowane by były w domenie analogowej, w pełni analogowym studiu przez człowieka, który zna się na winylu. Płyta wytłoczona by była starannie w jednej z topowych tłoczni, może amerykańskiej RTI. Najlepiej, gdyby w pudełku znalazły się obydwie wersje – stereofoniczna i monofoniczna.

Za taki box, za taki zestaw gotów byłbym zapłacić duże pieniądze. Jestem pewien, że nie tylko ja – ludzie słuchający Niemena to zwykle ludzie w „pewnym” wieku, mający na swoje fanaberie odpowiednie środki. Byłoby to wydanie wzorcowe, składające się na naszą kulturową spuściznę.


PODSUMOWANIE

TJ: […] całą pierwszą stronę zajmował kolejny wielki utwór Czesława Niemena Człowiek jam niewdzięczny.
WG: Wielki. Dla mnie to jedno z najlepszych dzieł Niemena. Utwór totalny, silny, monumentalny, ale zarazem pierwszy raz na taką skalę w polskiej muzyce rockowej pokazuje siłę improwizacji. Doskonała perkusja, cudowny Mikuła, piękne, śpiewne solo Zielińskiego na basie i wreszcie twoja gitara [Tomasza Jaśkiewicza – przyp. red.], która tnie po mózgu… TJ: Bardzo fajnie nam się to grało. Ale spójrz, jaka to niesamowita kompozycja, mistyczna wręcz. Tekst Czesława jest świetny, nastrój niesłychany. Sam wstęp obiecuje, że będzie się działo, piękna figura basowa, pierwsze pomruki na hammondzie, ach, Boże kochany, było fajnie.

Tomasz Jaśkiewicz, Witold Górka, dz. cyt., s. 177-178.

KRÓTKI PORADNIK KOLEKCJONERA
CZYLI: JAK ROZPOZNAĆ WYDANIE W TRZY SEKUNDY


Wartość płyt winylowych zależy od kilku czynników: popytu, wydania, jakości płyty i jakości okładki. Warto więc kupować płyty w jak najlepszym stanie – Mint (M) lub Near Mint (NM). Zachodnie wydania były pakowane w folię, jeśli są nierozpakowane, noszą nazwę Sealed (lub Still Sealed – SS). Polskie płyty nie były w ten sposób pakowane.

W przypadku płyt winylowych najbardziej wartościowe są pierwsze wydania lub wydania specjalne, np. na kolorowym winylu, z wytwórni audiofilskich i inne. Cenę podnoszą również autografy. Warto więc wiedzieć, czym różnią się poszczególne wydania płyty Niemen - poniżej ultrakrótkie zestawienie.

Najbardziej wartościowe jest 1. wydanie w wersji monofonicznej. Ma okładkę typu „clap”, z obydwoma płytami wsuwanymi od środka. W logo na okładce wpisano numery zarówno dla wersji monofonicznej: XL 0710-711, jak i stereofonicznej: SXL 0710-711. Niemal równie ważne jest wydanie stereo z tego samego okresu. Ma ono dokładnie taką samą okładkę, różni się jedynie krążkami. Obydwa wydania mają niebieski kolor wyklejki płyty. Na wyklejkach naniesiono oznaczenie: SXL 0710-711.

Nieco mniej wartościowe jest wydanie 2., ze zmienioną okładką. Zamiast „clap” mamy klasyczny „gatefold”, czyli rozkładaną. Wyszło ono jedynie w wersji stereofonicznej, dlatego na okładce w logo mamy jedynie oznaczenie SXL 0710-711. Krążki są jednak takie same, jak w pierwszym wydaniu stereo. Na wyklejkach naniesiono oznaczenie: SXL 0710-711.

Kolejnym wydaniem jest wydanie 3., z czerwonym labelem. To pierwsza reedycja tej płyty. Wydana została w okładce „gatefold”, z oznaczeniem w logo: SX 0710-711. Oznaczenie to naniesiono również na wyklejkach płyt. Brzmieniowo jest ono całkiem dobre. Wydanie to ma też dwie, znacznie rzadsze wersje: z identyczną okładką oraz oznaczeniem, jednak ze srebrnymi nadrukami na czerwonym labelu, a także wersję „eksportową”, z nowym logo SH 0710-711. Jest ono nowsze – logo to zostało wprowadzone po 1979 roku. Płyty w tej wersji pochodzą jednak ze starszych zapasów – mają czerwony label z czarnym nadrukiem.

Najmniej wartościowe jest wydanie z „bananową” wyklejką na płycie. Wydane zostało w latach 80. i ma bardzo kiepski dźwięk. Najnowsze wydanie, z 2014 roku, nacięte zostało z cyfrowego pliku CD i też nie brzmi dobrze. Poligrafia jest jednak bardzo porządna. Wyklejki na płytach mają kolor niebieski i liternictwo bardzo zbliżone do oryginalnego. Na okładce naniesiono błędnie logo z oznaczeniami pochodzącymi z wydania 1., tj. „clap”: XL 0710-711 oraz SXL 0710-711. Oznaczenie na wyklejce płyty jest takie samo, jak w oryginalnym, 1. wydaniu „clap”: SXL 0710-711.

Redaktor naczelny
Wojciech Pacuła

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Foto

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Audio”, „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

enjoythemusic linia positive-feedback linia hifistatement linia

ZDJĘCIA TESTOWANYCH URZĄDZEŃ WYKONYWANE SĄ PRZY UŻYCIU SPRZĘTU FIRMY



UŻYCZONEGO PRZEZ FIRMĘ



Aparat cyfrowy:
Canon EOS 5D MkIII

Obiektywy:
EF-16-35/L II USM
EF 100 mm 1:2.8 L IS USM