pl | en

No. 190 Luty 2020

JESIEŃ FORMATU COMPACT DISC

Albo słów kilka o Billie Eilish i jej płycie mini LP 7-inch Compact Disc

When We All Fall Asleep, Where Do We Go? jest debiutanckim albumem amerykańskiej piosenkarki Billie Eilish. Został wydany 29 marca 2019 roku przez wydawnictwa Darkroom oraz Interscope Records (US) i Polydor Records (UK). Wszystkie utwory napisali wspólnie Eilish i jej brat Finneas O'Connell, który zajął się również produkcją albumu. Płyta dostępna jest w serwisie Tidal w plikach MQA 24/44,1, na płycie CD oraz w specjalnej wersji Mini LP 7-Inch CD. Na tej ostatniej znajdziemy trzy bonusowe utwory. W Stanach Zjednoczonych wydano też płytę LP na winylu, który świeci w ciemności.

rzeba uczciwie powiedzieć, że płyta winylowa wróciła do łask w sposób, w jaki nikt by się po niej nie spodziewał. Mówi się o niej, pisze, pokazuje w filmach, serialach i reklamach. Można powiedzieć, że stała się częścią ikonografii drugiej dekady XXI wieku. Zaskakujące jest to, w jaki sposób ta sytuacja została wykreowana – powiedziałbym nawet, że „nadmuchana”. Tak naprawdę „powrót” płyty winylowej nie jest niczym innym niż „winylową bańką”, która prędzej, czy później musi pęknąć.

| Kilka liczb

Na początku stycznia tego roku amerykańskie stowarzyszenie Recording Industry Association of America, lepiej znane pod skrótem RIAA, ogłosiło wyniki sprzedaży muzyki za 1. połowę 2019 roku. Tytuł newsa, który wówczas zamieściliśmy nie pozostawia wątpliwości co do stanu rzeczy: Wg RIAA aż 80% rynku muzycznego w USA to streaming!”, dostęp 27.01.2020). Należało się tego spodziewać, bo taka jest logika rynku.

Rzeczą, która mnie zaskoczyła, była informacja o sprzedaży nośników fizycznych, przede wszystkim dotycząc a stosunku sprzedanych płyt Compact Disc i LP. Jak pisaliśmy, przychody netto z produktów fizycznych przełamały spadkowy trend sprzedaży i wzrosły o 5%, do 485 milionów USD, z tym, że wzrost ten był wynikiem zmniejszenia fizycznych zwrotów z produktu. Dlatego, jeślibyśmy liczyli sprzedaż w ujęciu brutto w tym okresie przychody z produktu fizycznego byłyby niższe niż rok wcześniej. Sprzedaż płyt winylowych wzrosła o 13%, do 224 mln USD, ale nadal stanowiły one jedynie 4% całkowitych przychodów branży w 1. półroczu 2019 roku. Przychody ze sprzedaży produktów fizycznych stanowiły 9% całego przemysłu w tym okresie.

Żeby rozjaśnić sytuację przytoczę jeszcze jedne dane, tym razem podane przez British Phonographic Industry (BPI), również na początku tego roku. Jak czytamy w oficjalnych danych, w 2019 roku sprzedano w Wielkiej Brytanii 4,3 miliona płyt winylowych, a wzrost rok do roku wyniósł 4,1%. Czy to dużo? Prawdę mówiąc to mniej niż nic. Dla porównania powiedzmy, że w 1927 roku sprzedano, w samych Stanach Zjednoczonych, między 104 i 106 milionów (!) płyt szelakowych. 106 000 000! A potem było tylko lepiej.

Ma rację Paul Sinclair, mówiąc: „Media muzyczne wydają się mieć obsesję na punkcie naginania narracji - i zginania kolana – przed nowym „królem” formatów: VINYLEM” (FORMAT WARS. How the Compact Disc Endures and the Myth of the Vinyl Revival, dostęp” 27.01.2020). Dla porównania powiedzmy bowiem, że w 2019 roku sprzedano w Wielkiej Brytanii 23,5 miliona płyt CD. Spadek jest znaczny, 26,5% w stosunku do roku 2018, ale to wciąż niezły wynik.

Ale do czego zmierzam: spadek sprzedaży płyt CD wyhamowuje, a wzrost sprzedaży płyt LP jest raczej symboliczny i również gwałtownie się zatrzymał. Żeby była jasność – kocham winyl, cenię za jego zalety i cieszę się, że udało się nim na powrót zainteresować młodych ludzi. Ale trzeba też wiedzieć, że to coś w rodzaju fenomenu kulturowego, a nie „powrót króla”.

| Mini LP 7-inch Compact Disc

Na tym tle sytuacja z płytą Compact Disc wydaje się całkiem stabilna. Dla nas audiofilów ma to jeszcze inny wymiar – uważam, że to najlepszy (obok SACD) nośnik muzyczny. Ustępuje on wprawdzie winylowi, ale nie zawsze i tylko wtedy, kiedy chodzi o stare nagrania. Współczesna płyta LP – poza wyjątkami, takimi jak płyty wydawane przez Adama Czerwińskiego – jest bowiem „czarną skrzynka”, w której może się pomieścić wszystko, nawet plik mp3.

Dlatego też ogromnie mnie ucieszyła informacja o tym, że japoński oddział Universal Music Company zdecydował się wydać płytę BILLIE EILISH pt. When We All Fall Asleep, Where Do We Go?, której przyznaliśmy Nagrodę Roku w kategorii Best Recording 2019. Płyta została zmiksowana przez Roba Kinelskiego (np. Beyoncé, Toni Braxton, U2), a za jej mastering odpowiedzialny jest John Greenham (Queensrÿche, Omar Sosa, Wishbone Ash).

Pisząc te słowa słucham jednocześnie informacji, które podaje radio RMF.fm: odpowiedzialny za kompozycje i nagranie Finneas O'Connell i jego siostra Billie Eilish (Billie Eilish Pirate Baird O’Connell), która napisała słowa, zdobyli aż cztery Nagrody Grammy za rok 2020, z najważniejszą, czyli Record od the Year. Jak na 18-letnią wokalistkę i 22-letniego kompozytora i producenta to wyczyn po prostu niebywały. Dodajmy, że duet napisze piosenkę otwierającą do nowego Bonda…

Ale wróćmy do japońskiego wydawnictwa. Płyta Elish ukazała się w Japonii nakładem Universal Music LCC w formie „mini LP 7-inch” (7”). Otrzymaliśmy więc pomniejszoną wersję płyty winylowej z okładką w rozmiarze winylowego singla 7” (płyta to standardowy krążek CD). Odbiór takiego wydawnictwa jest zupełnie inny niż klasycznej płyty CD.

Trzymam bowiem w rękach coś realnego, namacalnego. Siedem cali to rozmiar na tyle duży, że grafika na okładce – niesamowite, „niewygodne” zdjęcie artystki – robi ogromne wrażenie. Format mini LP przywołuje zaś płytę LP, ale bez jej wagi i rozmiarów. Tak mogłyby, jak dla mnie, wyglądać wszystkie płyty CD wydawane w XXI wieku.

Po raz pierwszy płyty CD w formacie „mini LP 7-inch” otrzymaliśmy – o ile mnie pamięć nie myli – w 2014 roku i były to japońskie reedycje płyt zespołu Banco de Gaya. Kupił je wówczas Janusz, gospodarz spotkań Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. Kiedy nam je pokazał, niemal się wywróciliśmy z wrażenia. To było to! Po raz pierwszy nie miałem wrażenia, że coś tracę w stosunku do płyty LP, bo i dźwięk był wyjątkowo dobry, a grafika wystarczająco duża, żeby widać było wszystko to, co artysta zamierzał nam pokazać.

Po tym debiucie dość szybko otrzymaliśmy kolejne wydawnictwa tego typu, z boxami King Crimson i Emerson, Lake and Palmer (płyty Platinum SHM-CD) oraz dyskografią grupy Yes (na płytach SACD) na czele. Kolejne reedycje przyniosły albumy Billy’ego Joela, The Rolling Stones, The Who, Becka, Santany i innych. Nie ma ich zbyt wiele, ale jest już w czym wybierać. Najnowszym dodatkiem do tej kolekcji jest przepiękna reedycja płyty Milesa Davisa pt. Live Evil (w wersji SACD z kwadrofonicznym miksem).

I teraz – takich płyt nie będzie jednak zbyt dużo. Okazuje się, że dla „normalnego” człowieka są dziwaczne. Jeden ze znajomych widząc płytę Eilish zapytał wprost „a co to za dziwo?” Dlatego, jak sądzę, pozostanie to niszowa forma wydawnicza, przeznaczona dla rynku audiofilskiego. Skąd więc When We All Fall Asleep, Where Do We Go? w tej postaci? Myślę, że wydawnictwo tylko bada w ten sposób rynek mainstreamowy. Jako pierwszą wydało bowiem, fantastycznie w ten sposób wyglądającą, płytę Tailor Swift pt. Lover, a teraz pojawia się Billie Eilish. I od wyników sprzedaży będzie zapewne zależało, jaką decyzję podejmą dyrektorzy sprzedaży – czy zdecydują się na szerszą promocję formatu 7-inch CD, czy dadzą sobie z nim spokój.

| Cyfrowo

Co by jednak nie mówić, płyta winylowa pozostanie z nami jako symbol „analogu”. O tym, jak krucha to definicja w XXI wieku, mówiliśmy już wielokrotnie. Począwszy od 1971 roku, kiedy to ukazała się pierwsza płyta LP z materiałem nagranym cyfrowo nie wiemy tak do końca, co na czarnym krążku dostajemy. Tym bardziej, że dla muzyków korzystanie z analogowych i cyfrowych instrumentów, jak również nagrania z użyciem analogowych i cyfrowych rejestratorów w ramach tej samej płyty, są obecnie czymś naturalnym i łączą te techniki po to, aby uzyskać zamierzony efekt artystyczny.

Z tym większym szacunkiem podchodzę do artystów takich, jak rodzeństwo O’Connell. Ich płyta jest przykładem na to, jak połączyć współczesne nurty muzyki popularnej z niemal punkową, anarchizującą estetyką i do tego uzyskać nieprawdopodobnie dobry dźwięk. Posłuchajcie państwo utworu Bad Guy, czyli piosenki, za którą otrzymali jedną z Nagród Grammy, a zobaczycie, jak perfekcyjnie może brzmieć z płyty CD w pełni cyfrowe nagranie. Piękny, niski bas, czysty, wyraźny wokal, który jest przy tym cichy, to niemal melorecytacja. I do tego te plany dźwiękowe!

Aż trudno przy tym uwierzyć, że to album nagrany w taki, a nie inny sposób. Całość powstała bowiem w sypialni Finneasa O'Connella. To maleńkie pomieszczenie, z klawiaturami syntezatorów w jednym rogu i kanapą pod drugą ścianą – Billie śpiewała siedząc właśnie na tej kanapie. Finneas mówił magazynowi „Pro Sound News”, że „sypialnia ma bardzo specyficzny dźwięk, bardzo „ciasny” i intymny, bliski i cichy”. Dodaje, że „uwielbia sposób, w jaki dzięki temu wokal brzmi” (dostęp: 27.01.2020). Kolejna płyta ma być nagrana w jego nowym domu, ale wokale chce ponownie nagrać w tym samym miejscu.

To klasyczne dla współczesnych wydawnictw nagranie, o których mówi się „skonstruowane”. Powstało w całości w komputerze Apple Logic Pro X z interfejsem Universal Audio Apollo 8 i tanimi kolumnami Yamaha HS5 wspomaganych subwooferem. Wszystkie instrumenty, które słyszymy na płycie są cyfrowe, uzyskane głównie przez program Keyscape firmy Spectrasonics.

Jedynym elementem zarejestrowanym „na żywo” był wokal. Za jego niezwykłe brzmienie odpowiada „wtyczka” programowa Vocal Transformer. Do nagrania Finneas używał dwóch mikrofonów. Początkowo, przy utworach Ocean Eyes, Six Feet Under i Bellyache była to Audio-Technica AT2020, a później wielkomembranowy Neumann TLM 103, który muzyk bardzo sobie chwalił.

| Kolejna wojna formatów?

Paul Sinclair, naczelny magazynu „SuperDeluxeEdition” w swoim artykule dotyczącym mitów na temat sprzedaży płyt LP zwraca uwagę na to, że branża audio doprowadziła do „samospełniającej się przepowiedni”. Promując sprzedaż płyt winylowych, na których znacznie więcej zarabia, wypycha format CD z rynku. A przecież, jeśli spojrzymy na to bez emocji, to błąd.

CD jest jedynym formatem, na którym jeszcze artyści zarabiają sensowne pieniądze. Dochody ze streamingu to żart, poza największymi gwiazdami. Sprzedawane w czasie koncertów krążki Compact Disc stanowią więc ważną część budżetu większości zespołów. Jeśli wydawcom uda się przekonać ludzi, że CD jest passe, wówczas stracą oni jedno ze źródeł zarobku.

Dla mnie byłaby to również porażka jednego z najbardziej udanych eksperymentów historii muzyki. Rozpoczął się od porażki – płyty CD w pierwszych latach brzmiały tak źle, że trudno mi uwierzyć w to, że melomani pozbywali się winyli. Jego jesień jest jednak genialna. Płyty CD (a jeszcze bardziej SACD) brzmią u mnie lepiej niż jakikolwiek plik, niezależnie jak „gęsty”. I, jak przypuszczam, będzie się to tylko poprawiać, bo wraz z rozwojem techniki coraz lepiej rozumiemy naturę cyfrowej rejestracji i odtwarzania. A jeśli płyty Compact Disc będą brzmiały i wyglądały tak, jak When We All Fall Asleep, Where Do We Go? w wersji „MINI LP 7-INCH” mogę spać spokojnie.

WOJCIECH PACUŁA | redaktor naczelny

| Post Scriptum

Tuż po opublikowaniu tego tekstu odezwał sie pan Tomasz, wieloletni czytelnik „High Fidelity” i kolekcjoner srebrnych krążków. Zwrócił on uwagę na to, że płyty 7-inch mini LP pojawiły się na rynku wcześniej niż to sugerowałem w artykule i na poparcie przysłał odpowiednie zdjęcia płyt Elvisa.
Przyznam, że wcześniej o tej inicjatywie nie wiedziałem. A okazuje się, że firma SONY badała tę niszę już w 1999 roku – to wtedy powołała w Europie do życia sub-label Follow That Dream Records, w ramach którego wychodziły płyty z nagraniami „króla”, początkowo właśnie w tym formacie. Tyle tylko, że nie były jeszcze wówczas tak nazywane…

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show