pl | en

Generator fal

Van Den Hul
THE EXTENDER

Producent: VAN DEN HUL B.V.
Cena (w czasie testu): 25 830 zł/2 szt.

Kontakt:
Van den Hul B.V.
Oude Apeldoornseweg 69,
8171 LV Vaassen | THE NETHERLANDS


www.vandenhul.com

MADE IN THE NETHERLANDS

Do testu dostarczyła firma: SYSTEM AUDIO


VAN DEN HUL jest Niderlandzką (dawniej – holenderską) firmą, założoną w 1987 roku przez Aalta Jouka van den Hula, który podpisuje się: A.J. van den Hul. Jej kamieniem węgielnym był nowoopracowany przewodnik, w którym nie było metalu – Linear Structured Carbon (LSC), czyli odpowiednio ukształtowany węgiel przewodzący. Testujemy jeden z jej najnowszych produktów – THE EXTENDER. I to nie jest kabel.

ALT JOUK VAN DEN HUL jest przykładem inżynierskiego podejścia do audio. Inżynierskiego, czyli takiego, w którym podstawą wszelkiego działania są dane fizyczne, badania i wyliczenia. Założyciel firmy Van den Hul urodził się w roku 1937 i studiował na Uniwersytecie Technicznym w Delft (Delft University of Technology), w rodzinnej Holandii. Po ukończeniu studiów przez trzynaście lat wykładał na swojej Alma Mater fizykę, chemię, optykę i nauki związane z IT. Pracował również przy akceleratorze protonowym, zajmował się również dziennikarstwem specjalistycznym związanym z zagadnieniami technicznymi (więcej na profilu zamieszczonym na stronie Science 2.0, dostęp: 26.05.2020).

Pan A.J. van den Hul na okładce naszego magazynu – zdjęcie wykonane w czasie wystawy High End 2015 w Monachium (HF | № 134, czerwiec 2015).

Jednym z pierwszych produktów, które powstały pod tą nazwą były wkładki gramofonowe. W 1986 roku, czyli w czasach, kiedy format Compact Disc wreszcie „chwycił” i wydawało się, że świat audio już na zawsze będzie cyfrowy, zaprezentowano wkładkę MC One. Bazowała ona na opracowanej wraz z Uniwersytetem Technicznym szlifie igły 4 µm x 85 µm, powstałym w wyniku zastosowania do obliczeń analizy komputerowej (wówczas była to absolutna nowość). Pierwszą wkładką, wyposażoną w tego typu igłę był model MC1000.

Mimo że rzeczywiście żyjemy w „cyfrowym” świecie, analog jednak nie zniknął,, a jego pozycja ustabilizowała się z jednej strony jako produktu należącego do kultury masowej, a z drugiej (naszej) jako punktu odniesienia. To dzisiaj nisza, ale nisza wpływowa, w związku z czym analog ma się dobrze. Ale w połowie lat 80. wprowadzanie na rynek nowego produktu służącego do odtwarzania płyt gramofonowych wydawało się szaleństwem. Tym bardziej, że odpowiedzialny był za to naukowiec, fizyk. John Atkinson spytał wówczas van den Hula, skąd taki pomysł, na co konstruktor odpowiedział:

Tak, to nonsens aby tak blisko epoki CD opracować kolejny szlif (igły – red.). Ale z drugiej strony to naprawdę działa. Nie boję się CD, ponieważ pod względem brzmienia LP wciąż mnie przekonuje, nawet w obszarach, o których wiem, że LP wykazuje wady, których CD nie ma.

John Atkinson, Thomas J. Norton, A.J. van den Hul: Going Dutch, 3 grudnia 1986/3 listopada 2007, www.stereophile.com, dostęp: 08.05.2020

Rok po wypowiedzeniu tych słów, A. J. van den Hul wpadł na pomysł stworzenia kabla innego typu niż znane do tej pory. Problemem, z jakim się mierzył było starzenie się metalu w czasie, a tym samym pogorszenie się jego własności przewodzących, głównie przez utlenianie. Dzięki pracy przy akceleratorze protonowym oraz doświadczeniu w badaniach z zakresu fizyki i chemii van den Hul był zaznajomiony z tego typu zagadnieniami od strony teoretycznej. Na ich podstawie doszedł do wniosku, że rozwiązaniem będzie węgiel o szczególnej strukturze. W rezultacie serii eksperymentów wykorzystał do tego zadania jego rodzaj o nazwie LINEAR STRUCTURED CARBON, który do dzisiaj wykorzystywany jest w interkonektach The First, The Second i w kablu głośnikowym The Third. I to właśnie te kable rozsławiły firmę na całym świecie.

Widzą państwo, jaki obraz firmy i jej założyciela się powoli wyłania? To gruntownie wykształcony człowiek, naukowiec z doświadczeniem praktycznym, który nie jest jednak klasycznym przedstawicielem ludzi „techniki”, przynajmniej – dzisiaj. To bardziej naukowiec-eksperymentator, któremu nie wystarcza to, co jest, a chce czegoś więcej, co odsyłałoby nas do naukowców znanego z lat 30. i 40. XX wieku. Jego próby nie ograniczają się więc do tego, co już jest „znane”, a sięga po to, czego może nie do końca potrafi wyjaśnić, ale, co działa. Co łączy go z innymi otwartymi ludźmi techniki. W przywołanym już wywiadzie mówił:

Myślę, że ludzie „analogowi” i „cyfrowi” myślą w różny sposób. Pomiary, bardziej niż słuchanie, wydają się być tym, co przekonuje ludzi, gdy myślą „cyfrowo”. To inny rodzaj podejścia do problemu: gdy bity działają zgodnie z założeniami, wtedy nagranie powinno brzmieć dobrze. Ale to nie mówi ci tego, w jaki sposób dźwięk wywołuje dreszcz emocji, gęsią skórkę.

| THE EXTENDER

The Extender jest jednak produktem, który przebija wszystko, co firma Van den Hul oferowała do tej pory. Przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę naukowe podstawy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to produkt znany od wielu, wielu lat i powszechnie stosowany w Japonii – supertweeter. Tego typu przetworniki mają za zadanie poszerzenie pasma przenoszenia poza 20 kHz, często aż do 100 kHz, co zmniejsza wewnętrzne „spięcie” dźwięku, a pośrednio poprawia również przetwarzanie basu przez głośniki główne.

The Extender superweeterem jednak nie jest. To generator fal o nazwie Scalar Waves, nad którymi pracowali James Clerk Maxwell (1831-1879), a potem Nikola Tesla (1856-1943). I tu robi się ciekawie. Do dzisiaj bowiem toczy się spór o te badania i wielu naukowców uważa, że to fikcja, a nie nauka. Z kolei inni mówią, że chociaż nie wszystko potrafimy jeszcze wyjaśnić, to działanie Scalar Waves jest potwierdzalne eksperymentalnie. Podobnie jest z – bazującym na tej teorii – Extenderem, którego działanie zostało potwierdzone przez van den Hula w odsłuchach.

The Extender pojawił się w 2017 roku, najpierw w formie prototypowej – między innymi na wystawie AXPONA 2017 – a pod koniec roku już w finalnej formie. Został on umieszczony na stronie internetowej producenta nie w dziale „akcesoria”, a w dziale „elektronika”, wraz z dzielonym wzmacniaczem, przedwzmacniaczem gramofonowym i kondycjonerem zasilającym.

Ma on postać niewielkiego, trapezoidalnego pudełka w ładnej, drewnianej obudowie. Przednia ścianka jest nieco wyższa niż tylna i jest pochylona pod kątem 90º. Na jej przedniej ściance wycięty jest otwór, w którym widać cztery diody emisyjne, podświetlane czerwoną diodą świecącą (LED), która informuje o włączeniu zasilacza. Z tyłu mamy gniazdo zasilające, gniazdo wejściowe oraz dwa przełączniki – jednym włączamy zasilanie, a drugim generator.

Urządzenie stawiamy na górnej ściance kolumn,podłączamy do zacisków głośnikowych lub do wyjścia liniowego CD albo przedwzmacniacza – i gotowe. Wystarczy tylko podłączyć go do zasilacza 18 V DC (na wyposażeniu) i możemy usiąść do słuchania muzyki. Małymi przełącznikami na tylnej ściance włączamy zasilanie oraz generator, a mini DIP-ami rodzaj sygnału, który do niego doprowadzamy (jego amplitudę). Na wyposażeniu jest również kabel głośnikowy Van Den Hul M.C. The Tide, z jednej strony zakończony wtykami bananowymi tej firmy, a z drugiej stereofonicznym wtykiem typu mini-jack. W skład zestawu wchodzą dwa Extendery.

Ale co tak dokładnie ten produkt robi?

Extender nie wytwarza żadnego pola dźwiękowego, dlatego też nie jest supertweeterem. Nie da się zmierzyć, ani usłyszeć dźwięku wychodzącego z Extendera.

Extender emituje sygnał docierający bezpośrednio do mózgu. (podkreślenie – red.) Ograniczenia kolumn, podbarwienia akustyki, a nawet pewne wady słuchu mogą być w tym wypadku pominięte. Akustyczne ograniczenia w reprodukcji dźwięku nie grają już kluczowej roli.

Efekt foniczny uzyskiwany po podłączeniu Extendera polega na natychmiastowym umiejscowieniu reprodukowanego dźwięku w naturalnej głębokiej przestrzeni. Dźwięk osiąga wysoką rozdzielczość i pojawia się przyjemność płynąca ze słuchania.

www.vandenhul.com, dostęp: 08.05.2020

| JAK SŁUCHALIŚMY

Extendery postawiłem na kolumnach Harbeth M40,1, przy ich przedniej krawędzi, nad głośnikiem wysokotonowym. Podłączyłem je dostarczonym przez producenta kablem do wejść głośnikowych, równolegle z kablami głośnikowymi Siltech Triple Crown. Zwykle podłączone są tam filtry SPEC (przeciwdziałające wstecznej sile elektromotorycznej pochodzącej od kolumn), ale w czasie testu były one odłączone, inaczej nie miałbym jak podłączyć Extenderów. Ich zasilanie podpięte było do listew zasilających Acoustic Revive. Choć to może się wydać dziwne, zmiana zasilacza na liniowy poprawia dźwięk, zapewne przez to, że tego typu zasilacz nie emituje szumów do sieci zasilającej.

Przypomnę, że od lat korzystam w swoim systemie z dwóch generatorów fal Schumanna firmy Acoustic Revive, model RR-777, a od jakiegoś czasu z generatorów szumu QPoint firmy Nordost, zasilanych zasilaczem QSource. Z tego typu produktami mam więc niejakie doświadczenie. Przypomnę, że testowaliśmy również Stein Music Harmonizer System H2 Blue Sun | Blue Diamonds, czyli jeszcze inne „ustroje” do poprawy dźwięku przez oddziaływanie bezpośrednio na słuchacza (HF | № 129, test TUTAJ).

VAN DEN HUL w „High Fidelity”
  • TEST: Van Den Hul INTEGRATION HYBRID + THE WIND MkII HYBRID | interkonekt RCA + kabel głośnikowy

  • Nagrania użyte w teście (wybór):

    • Nat ‘King’ Cole and his Trio, After Midnight – Complete Session, Capitol/Analogue Productions APP 740-45, 3 x 180 g 45 rpm LP (1957/2010)
    • Freddie Hubbard, Open Sesame, Blue Note/Classic Records BT4040, Quiex SV-P, 200 g LP (1960/1999)
    • Cannonball Adderley, Somethin’ Else, Blue Note/Analogue Productions, AP-81595, „The Blue Note Reissues | 45 RPM Special Edition #2468”, 45 rpm, 2 x 180 g LP (1958/2008)
    • Fred Jackson, Hootin’ ‘N Tootin’, Blue Note Records/Analogue Productions AP-84094, „The Blue Note Reissues | 45 RPM Limited Edition #1557", 2 x 180 g LP (1962/2008)
    • Clannad, Nádúr, ARC Music/Music on Vinyl MOLVP908, 180 g LP (2013)
    • Tanzbär, Tanzbär, Nature/Clearaudio 0060.063, 180 g LP (1977/2009)
    • Antonín Dvořák, “Aus Der Neuen Welt” - “From The New World”, wyk. Berlin Philharmonic Orchestra, dyr. Rafael Kubelik , Deutsche Grammophon ‎479 4383 | Clearaudio, 180 g LP (1974/2014)

    Przyzwyczaiłem się już do tego, że są rzeczy na ziemi, których nie rozumiem – nawet w dziedzinie, która jest mi najbliższa, czyli w audio. Mimo że nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja. Nie rozumiem też, jak i dlaczego The Extender działa i dlaczego. Ale też słyszę, że postrzeganie muzyki, kiedy go włączymy, jest inne niż wtedy, kiedy nie działa. Zmiany, jakie zaobserwowałem były podobnego kalibru i miały zbliżony „wzór”, niezależnie od tego, jakiej płyty słuchałem.

    Z jednej strony jego wpływ na brzmienie określiłbym na jakieś – umowne – 5%. To znaczy, że spokojnie można się bez niego obyć. Ale też za każdym razem, kiedy go włączałem i słuchając w kółko tego samego fragmentu muzycznego, miałem głębokie przekonanie, że jest w tym graniu coś „dobrego”, coś „właściwego”, czego bez Extendera nie ma. Powiem inaczej – siadając do odsłuchu i nie wiedząc, czy przełącznik „Wave” jest w pozycji „On”, czy na „Off”, nie wiedziałbym, czy w ogóle działa. Ale aktywując go w czasie słuchania muzyki zmiana – chodzi o „ślepe” porównanie – była klarowna i momentalna – nawet wtedy, kiedy stałem tuż przy kolumnie. I zawsze była to zmiana na lepsze.

    The Extender zmienia dźwięk w podobny sposób, jak generator fal Schumanna (u mnie w postaci dwóch urządzeń Acoustic Revive). Brzmienie wydaje się pogłębione i bardziej wyraziste. To znaczy – lepiej słychać poszczególne instrumenty, dokładniej też rysowane są ich kontury. Ale to nie jest detaliczność. Generator Van den Hula daje lepszy wgląd w nagranie i poprawia ich wolumen, przez co wszystko wydaje się wyraźniejsze. Lepsza jest także separacja między planami muzycznymi. Chodzi o to, że wszystko jest bardziej plastyczne, a nie o to, że coś jest „wycinane” z tła, albo – nie daj Boże! – konturowane. Dźwięk z Extenderem jest gładszy i wydaje się cieplejszy.

    To wszystko składało się na komfort, w jakim słuchałem muzyki. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, jak czymś w rodzaju „wygaszeniem” irytujących elementów. Chodzi przede wszystkim o elementy pozamuzyczne, jak trzaski na płytach, a nawet jak szum za oknem. Choć wciąż tam były, to nie zwracałem na nie większej uwagi. Pod tym względem działanie Extendera byłoby tożsame z działaniem Acoustic Revive RR-777.

    Urządzenia Van den Hula dodają to tego coś jeszcze – realnie lepsze różnicowanie nagrań. Nie mam pojęcia, czy chodzi o to, że naprawdę lepiej są one różnicowane, to znaczy, czy to urządzenia pokazując więcej, czy też słuchacz jest na nie bardziej uwrażliwiony. Efekt jest ten sam – lepiej słychać. Na przykład w nagraniach monofonicznych, czy to Nat ‘King’ Cole and his Trio z płyty After Midnight – Complete Session, wydanej na krążkach 45 rpm przez Analogue Production w 2010 roku, czy też Open Sesame Freddiego Hubbarda, wznowiona w 1999 roku, na 200 g winylu Quiex SV-P przez Speakers Corner. Z Extenderem poprawiła się głębia, a całość nabrała większych rozmiarów, była po prostu bardziej przekonywająca.

    Nie trzeba zresztą tak wyrafinowanych przykładów, bo bardzo podobny rezultat otrzymałem z płytą Clannad pt. Nádúr. To nagranie cyfrowe, a płyta została wydana przez klasyczną wytwórnię, a nie z myślą o rynku audiofilskim. A jednak z generatorami zabrzmiała lepiej, ładniej, bardziej gładko, bardziej – powiedziałbym – „analogowo”. Lepiej też kontrolowany był bas, czego akurat się nie spodziewałem. Słyszałem to już przy płycie Freda Jacksona Hootin’ ‘N Tootin’, na której organy Earla Vandyke’a brzmiały z nimi głębiej i mocniej.

    | PODSUMOWANIE

    Sens stosowania produktów takich, jak The Extender firmy Van den Hul jest ściśle uzależniony od tego gdzie go chcemy zastosować. To nie jest „ulepszacz” systemu, dlatego niczego w nim nie naprawi. Nie jest to również produkt, który by zakrywał jakieś problemy, czy błędy w nim popełnione. Jeśli coś państwu nie odpowiada w brzmieniu waszego audio, to trzeba przemyśleć całość od podstaw, a nie kupować Extendera, to nie ma sensu.

    Generator Van den Hula znajdzie miejsce tam, gdzie wszystko jest dopracowane, dopieszczone i lubiane. Pozwoli wszystkiemu, co dobre w systemie zabrzmieć jeszcze lepiej. Poprzez lepsze różnicowanie, czyli wyższą rozdzielczość, wydobywa szczegóły i plany, które wcześniej były słabiej zaznaczane. Buduje głębsze brzmienie, które znamy pod nazwą „czarne tło”. Poprawia dźwięk i to w fajny sposób. Kosztuje jednak niesamowite pieniądze. Dlatego, powiem to jeszcze raz, powinien się znaleźć w super drogich systemach. I naprawdę powinien, bo stawia kropkę nad „i” ich brzmienia. To mały krok, ale duża zmiana.

    Dystrybucja w Polsce

    AUDIO SYSTEM

    kontakt@audiosystem.com.pl

    audiosystem.com.pl

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl


    System referencyjny 2020



    |1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
    |2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    |3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
    |4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
    |5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
    |6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    |7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

    Okablowanie

    Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
    Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
    Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

    Zasilanie

    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
    Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
    Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
    Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
    Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
    Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

    Elementy antywibracyjne

    Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
    Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
    • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
    • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

    Analog

    Przedwzmacniacz gramofonowy:
    • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
    • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
    Wkładki gramofonowe:
    • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
    Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

    Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

    Mata:
    • HARMONIX TU-800EX
    • PATHE WINGS

    Słuchawki

    Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

    Słuchawki:
    • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
    • Audeze LCD-3 |TEST|
    • Sennheiser HD800
    • AKG K701 |TEST|
    • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
    Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|