pl | en

Transport plików/serwer

Silent Angel
RHEIN Z1

Producent: THUNDERDATA Co. Ltd.
Cena (w czasie testu): 7790 zł

Kontakt:
RM503, Building 18, No. 1889, Huandao East
Road, Hengqin District, Zhuhai City,
Guangdong Province, CHINA


www.thunder-data.com

MADE IN CHINA

Do testu dostarczyła firma: AUDIO ATELIER


Historycznie ‘STREAMER’ oznaczał ‘napęd taśmowy’– urządzenie do przenoszenia danych z systemów komputerowych na taśmę magnetyczną w celu archiwizacji. Obecnie określa się tak urządzenie służące do dostarczania informacji multimedialnej od dostawcy transmisji strumieniowej do użytkownika w sposób NIEPRZERWANY. W audio streamery to po prostu TRANSPORTY (lub odtwarzacze) PLIKÓW AUDIO.

ak się wydaje, coraz więcej firm mających swoje korzenie w „twardym” IT, wykorzystuje swoje umiejętności, łącząc je ze swoją pasją – audio. Tak powstają najlepsze produkty służące do odtwarzania i przesyłu plików audio. Przykładem może być japońska firma I-O Data, która oferuje high-endowe odtwarzacze plików pod nazwą Fidata, tak też jest również z chińską firmą ThunderData Co. Ltd., która ma dla audiofilów linię produktów pod marką Silent Angel.

ThunderData Co. Ltd. to firma założona przez dr. Erica Jiana Huanga, byłego dyrektora ds. technicznych w EMC China. Zajmuje się ona produkcją serwerów, komunikacją sieciową, zarządzaniem danymi, oprogramowaniem do przechowywania danych w sieci, inżynierią sprzętu itp. CTO firmy ThunderData, pan Chorus Chuang, jest także wysokiej klasy specjalistą od sprzętu sieciowego, oprogramowania do przechowywania, cyfrowego sygnału komunikacyjnego i dysków NAS klasy audio.

Równie ważne jest to, że firma ThunderData działa w branży hi-tech i skupia się na sieciach mobilnych 5G i przesyle sygnału wideo 8K. Jak czytamy na stronie internetowej producenta, „celem zespołu Thunder jest poprawa jakości sygnałów obliczeniowych, sieciowych i pamięci masowej”. Jej oferta audio skupiona jest w dwóch seriach produktów, dostępnych pod markami Silent Angel i ThunderData.

Jej „lista dań” jest krótka – w restauracji to zwykle sugeruje dobrą kuchnię, a w audio skupienie się na temacie. Pod marką Silent Data znajdziemy tylko dwa kompletne produkty:transport plików/serwer Rhein 1 oraz przełącznik sygnału LAN Bonn N8. O tym, że można na tej firmie polegać świadczy fakt, że to właśnie ThunderData produkuje przełączniki LAN dla firmy ENGLISH ELECTRIC, czyli marki należącej obecnie do CHORD COMPANY. Z logo tego brytyjskiego producenta można kupić przełącznik LAN o nazwie EE 8Switch. To jest dokładnie ten sam przełącznik, co Bonn N8 (więcej TUTAJ).

| RHEIN Z1

Czasy, w których komputerowcy uważali, że odczyt i dystrybucja plików audio, a także sygnału audio, w niczym nie rożni się od odczytu i dystrybucji innych plików, na przykład do drukarki, są za nami. To „ciemne wieki”, które źle świadczą o branży komputerowej, która okazała się krótkowzroczna i – co tu dużo mówić – zamknięta na wiedzę.

O tym, jak daleko zaszliśmy, wychodząc od stacjonarnych komputerów PC służących do odtwarzania muzyki, a docierając do odtwarzaczy i transportów plików audio (i serwerów w jednym) niech świadczy Rhein Z1 firmy Silent Data.

| POKRÓTCE



W budowie modelu Rhein Z1 producent zwraca uwagę na następujące cechy:
  • specjalnie dla niego zaprojektowany system operacyjny: VitOS,
  • dostosowany do niego dysk SSD Silent Angel o pojemności 250 GB na dysk systemowy oraz 1 TB dysk SSD Silent Angel dostosowany do dysku z danymi (opcjonalnie),
  • do dwóch równoczesnych stref dla aplikacji streamingowych w wielu pokojach (multiroom),
  • wysokiej jakości, sztywna obudowa ze stopu aluminium,
  • ultraniski pobór mocy przez dyski SSD i izolowany obwód zasilania wewnątrz SSD, mające zapewnić niską emisję szumów elektrycznych,
  • niskie zużycie energii w celu zmniejszenia emisji zakłóceń elektrycznych z procesora (<6 W),
  • wysokiej jakości kabel SATA dla stabilnej transmisji danych z dysku SSD.

Każdy z powyższych punktów był w przeszłości wielokrotnie wyśmiewany i wytykany palcami, podobnie jak wcześniej wysokiej klasy kable USB i LAN, a potem przełączniki LAN. Dzisiaj to naturalne wybory dla ludzi pracujących z wysokimi technologiami i zajmujących się najbardziej zaawansowanymi technikami magazynowania i przesyłu danych. Może to coś nauczy tych, dla których rzeczy, o których nie pisali w książkach nie istnieją.

Rhein Z1 jest przede wszystkim transportem plików audio, z zainstalowanym systemem VitOS, opracowanym przez firmę-matkę. Aby zapobiec utracie danych, na przykład przy pobieraniu nowej wersji oprogramowania, system pracuje równolegle na dwóch systemach operacyjnych. Jeśli jednak chcemy, możemy skorzystać z systemu – ROON (trzeba go zainstalować i opłacić samodzielnie). Na Rhein Z1 można pobrać jego wersję przeznaczoną dla źródeł sygnału („core”), a na smartfon aplikację sterującą.

Roon umożliwia łączenie w jednej playliście plików z różnych źródeł, na przykład z dysków i z Tidala. To jeden z najlepiej zorganizowanych programów odtwarzających muzykę i naprawdę przyjemny w obsłudze. Nie liczmy jednak na to, że ze słabego urządzenia zrobi rakietę – tak nie jest. Dany transport lub odtwarzacz plików powinien dobrze działać już ze swoim systemem. Test został przeprowadzony z Roonem.

ETHAN WANG
ThunderData | inżynier

Założycielem TunderData jest pan Chorus Chuang, pełniący w niej obecnie funkcję CTO & głównego projektanta. Pan Chorus wywodzi się z firmy komunikacyjnej Zyxel, z której przeszedł następnie do firmy Qnap. Od 20 lat jest również audiofilem. Początki Z1 wiodą jeszcze do czasów Qnap, czyli firmy specjalizującej się w dyskach NAS (Network Attached Storage). Wprowadziliśmy wówczas do sprzedaży produkty NAS z myślą o plikach wysokiej rozdzielczości – pliki DSD wymagają większych pojemności.

W tamtym czasie głównym kierunkiem w rozwoju dysków NAS była redukcja mechanicznych interferencji i budowa łącza do ściągania plików z chmury. Dla nas była to, krótko mówiąc, druga faza MP3. Podczas odtwarzania muzyki pliki nie znajdują się w odtwarzaczu – pliki wysokiej rozdzielczości przesyłane są strumieniowo z lokalnego serwera NAS. Od strony technicznej rozwiązaliśmy problemy związane z pojemnością i lokalnym odtwarzaniem plików. Jednak pliki hi-res nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań – pan Chorus jako audiofil był rozczarowany. Z punktu widzenia informatyków IT problem został rozwiązany, ale dla audiofilów to był dopiero początek.

Pan Chorus pokazał mi wtedy kilka NAS-ów do zastosowań audio i powiedział, jakie podstawowe elementy urządzenia należy zmodyfikować. A sam, krok po kroku, rozpoczął prace nad własnym urządzeniem, które naprawdę mogłoby uwolnić moc muzyki z plików wysokiej rozdzielczości. W 2014 roku założył firmę Silent Angel i stworzył pierwszy prototyp odtwarzacza opartego na serwerze NAS. Od tego momentu zaczyna się historia Silent Angel. Później miało miejsce kilka fuzji i strategicznych przejęć, w wyniku których Silent Angel stał się marką należącą do ThunderData, a do nas dołączyło więcej ekspertów zajmujących się danymi w chmurze.

Chociaż wiele wysiłku poświęciliśmy na przeprojektowanie i ulepszenie komponentów, przez pierwszych kilka lat nasz odtwarzacz nie był sukcesem. Jest uważany po prostu za kolejny odtwarzacz muzyki hi-res na rynku. W 2018 roku ponownie przeanalizowaliśmy nasze podejście i ponownie zastanowiliśmy się nad podstawami „strumieniowania muzyki”. Okazało się, że zbytnio skupiliśmy się na samym produkcie. Po prostu próbowaliśmy wbudować nową funkcję do urządzenia, aby zbudować serwer z mocniejszym procesorem.

Siedliśmy więc i spróbowaliśmy ustalić podstawowe różnice, jakie napotykają słuchacze przechodząc na streaming muzyki. Każdy z nas wie, że nawet wymiana jednego kabla ma wpływ na dźwięk. Zamiast koncentrować się więc tylko na samym urządzeniu, rozrysowaliśmy mapę jego topologii, zanim jeszcze użytkownik usłyszy muzykę – jaka będzie ścieżka, przez którą wpłynie sygnał, co wpłynie na wrażenia użytkownika itd. Popatrzyliśmy wówczas na siebie myśląc, co możemy zrobić, aby to poprawić. Opierając się na Chorusie, postanowiliśmy popracować nad przełącznikiem LAN. Tak powstał Bonn N8. W oparciu o nasze założenia przeprojektowaliśmy również Z1.

Pomysłodawcą Z1 jest pan Choiurs, ale mamy również inżyniera, który opracował aplikację i system operacyjny. Ekspertem od plików w chmurze jest Eric, ekspert szefujący wcześniej chińskiej firmie EMC (również audiofil). Naszym zdaniem problemem z plikami hi-res nie jest ich odtwarzanie. Problemem jest sposób ich publikacji i dystrybucji przez branżę muzyczną. To, za co płaci użytkownik to nie jest plik hi-res, a „przeżycie”, które za jego pośrednictwem doświadcza. Potrzebuje więc profesjonalnych urządzeń, które są jak brama z odpowiednio wykonanym produktem i systemem operacyjnym, który poprawi jego odbiór muzyki.

Pliki | Pliki transport może pobierać z dysku NAS, dysków USB, pendrajwów, albo z wewnętrznego dysku SSD (w opcji). Sygnał na zewnątrz wysyłany jest przez łącze USB, na którym dostępne są już „rozpakowane” pliki, czyli sygnał audio. Aby je skonwertować na sygnał analogowy potrzebny jest zewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy z wejściem USB. Do dyspozycji mamy gniazdo USB 3.0 i dwa gniazda USB 2.0. Dla celów diagnostycznych dostępne jest też wyjście HDMI, do którego podłączamy ekran.

Transport odtwarza pliki z sygnałem PCM i DSD. W przypadku plików DSD odtwarzane są do DSD256, ale tylko w trybie „native”. Jeśli DAC odtwarza pliki tylko w trybie DoP, transport wyśle do niego sygnał DSD64. Rhein Z1 nie jest wyposażony w dekoder MQA, w czym przypomina transporty plików Fidata oraz I-O Data. Nie znalazłem niestety żadnych bliższych informacji na temat odtwarzanych plików PCM – ani na stronie producenta, ani w instrukcji obsługi. Zazwyczaj oznacza to jedno – urządzenie odtwarza wszystkie dostępne komercyjnie typy plików audio.

Detale | Urządzenie świetnie wygląda. To zasługa zarówno obróbki na maszynach CNC, jak i użytych materiałów – obudowa została wyfrezowana z bloku aluminium „lotniczej jakości” i poanodowana. Dostępne są kolory czarny i srebrny. Tego typu obudowa pozwala na rezygnację z wiatraków chłodzących procesor, ale świetnie redukuje również wibracje. A drgania dla urządzeń pracujących z wysokimi częstotliwościami są równie szkodliwe dla dźwięku, jak mikrofonowanie lamp.

Dużą uwagę firma przykłada też do szczegółów, które są zazwyczaj pomijane. Na przykład kable LAN – w testowanym urządzeniu te wykorzystane do transmisji sygnału mają precyzyjnie dobraną impedancję, a zasilające wykonano z miedzi OFC. Ważna była też ochrona przed zakłóceniami wysokoczęstotliwościowymi, generowanymi przez same układy transportu. Aby je zminimalizować na dnie obudowy przyklejono specjalną taśmę absorbującą częstotliwości w.cz. Kiedy piętnaście lat temu firma Oyaide przysłała mi podobną matę, nie bardzo wiedziałem, co z nią zrobić. Okazuje się, że inni wiedzieli…

Zasilanie | Napięcie zasilające transport firmy Silent Angel dostarczane jest z zewnętrznego zasilacza impulsowego, za pośrednictwem kabla zakończonego wtykiem 5.5/2.5. To klasyczny wtyk stosowany w zasilaczach, z otworem pośrodku (+). Zasilacz przypomina te stosowane w komputerach osobistych i dostarcza napięcie 12 V DC/3 A. Ma wymienny kabel zasilający od strony AC. Można więc najpierw wymienić kabel AC, a potem cały zasilacz, na przykład na Optimo 3 Duo firmy JCAT.

| JAK SŁUCHALIŚMY

Transport plików Rhein Z1 przetestowałem w bardzo zbliżony sposób, jak chwilę wcześniej transport I-O Data SOUNDGENIC HDL-RAS2T. Jego odsłuch podzielony został na cztery części:

1| odsłuch transportu z przetwornikami D/A odtwarzacza plików Mytek Brooklyn Bridge oraz odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition,

2| porównanie transportu Silent Angel do sekcji odtwarzacza plików Mytek Brooklyn Bridge, gdzie japońskie urządzenie podłączone było do wejścia USB; było to porównanie plików odtwarzanych z serwisu Tidal, a także z samego Silent Angel, który pracował w roli serwera,

3| porównanie transportu Silent Angel do płyt SACD i CD granych na Ayonie; japońskie urządzenie podłączone było do jego wejścia USB,

4| porównanie transportu Silent Angel do gramofonu TechDAS AIR FORCE III z ramieniem SAT LM-09 i wkładką X-Quisite ST. Transport podłączony był do firmowego zasilacza, a ten wpięty był do listwy zasilającej Acoustic Revive RTP-4EU Absolute.

Nagrania użyte w teście (wybór):

  • Alice In Chains, Greatest Hits, Columbia CS 85922, DSD64/rip (2001)
  • Cannonball Adderley, Somethin’ Else, Blue Note/Esoteric ESSB-90125, SACD/CD (1958/2015) w: 6 Great Jazz, „MasterSound Works”, Blue Note/Esoteric ESSB-90122/7, 6 x SACD/CD
  • Dead Can Dance, Into The Labyrinth, 4AD/Beggars Japan WPCB-10076, „Audiophile Edition”, SACD/CD (1994/2008)
  • Dead Can Dance, Into The Labyrinth, 4AD/Mobile Fidelity MoFi-2-001, “Silver Line Special Limited Edition | No. 1545”, 2 x 140 g LP (1993/2010)
  • Dead Can Dance, Into The Labyrinth, 4AD/Mobile Fidelity, DSD64/rip (1993/2010)
  • Tame Impala, The Slow Rush, Island Records, Interscope Records, Fiction Records, Caroline International/Tidal, MQA Master 24/44,1 (2020)
  • The Jimi Hendrix Experience, Axis: Bold as Love, Track Records/Legacy | Analogue Production AUHQR 0001, 200 g LP (1967/2018)
  • The Jimi Hendrix Experience, Axis: Bold as Love, Track Records/Legacy | Analogue Production, DSD64 (1967/2018)


Dobre, udane transporty i odtwarzacze plików dzielą się na takie, które świetnie grają i na takie, których świetnie się słucha. Teoretycznie to to samo, ale w praktyce dwie różne rzeczy. W tym pierwszym przypadku chodzi o to, że dźwięk odtwarzany jest w maksymalnie precyzyjny, rozdzielczy i selektywny sposób. Wszystko jest w nim na wysokim poziomie i ma się wrażenie, że „dociśnięto” wszystko w maksymalny sposób.

Drugi sposób polega na takim podaniu materiału dźwiękowego, aby słuchacz miał jak największy komfort w odbiorze muzyki. Wymaga to znajomości psychoakustyki, a także podjęcia kilku ważnych decyzji. Na przykład – czy lepiej pozwolić blachom lśnić, ale kosztem podkreślenia wad materiału, uwypuklając także problemy występujące przy odtwarzaniu plików, czy lepiej je lekko zaokrąglić? Albo czy dopełnić bas, kreując duży wolumen dźwięku, dodając mu masy, czy lepiej pozwolić, żeby urządzenie wyraźnie różnicowało nagrania, choć kosztem wysuszenia dźwięku w niektórych przypadkach.

W najdroższych i najlepszych transportach (i odtwarzaczach) plików te dwie ścieżki myślenia są blisko siebie i dostajemy trochę tego i trochę tamtego. Niektóre firmy – jak Linn – stawiają na jedno, czyli na precyzję mimo wszystko, a inne – jak Fidata – na drugie, czyli doprowadzają dźwięk jak najbliżej tego, co uznajemy za „naturalne”, ale kosztem precyzji. Transportowi Silent Angel Rhein Z1 bliżej jest temu drugiemu sposobowi myślenia. Z drugiej jednak strony wcale niezbyt daleko mu do tego pierwszego. Właśnie dlatego to tak ciekawe urządzenie.

Jego brzmienie jest bardzo zrównoważone. Kiedy w nagraniu dominują blachy, czy to będzie Blue Train Johna Coltrane’a, czy też współczesne nagranie, w którym stanowią ważną część utworu, na przykład Rooster grupy Alice in Chains, pierwotnie zamieszczone na albumie Dirt, to będą mocne i gęste. Wysokie tony tego urządzenia mają coś w sobie, co przypomina granie z dobrego odtwarzacza SACD i dobrego gramofonu. Nie są równie rozdzielcze, ani nie mają tej samej wagi, o wrażeniu trójwymiarowości nie wspomniawszy, ale – jak na transport plików – są naprawdę świetne.

Dzięki nim brzmienie jest otwarte, ale i nieprzesadnie „dopalone” na górze. Urządzenie bardzo dobrze różnicuje też wagę i energię wysokich tonów, bo dokładnie pokazało, czym różni się otwarte, nasycone długim pogłosem brzmienie utworu This Is How (We Want You to Get High George’a Michaela, zamieszczone na singlu pod tym samym tytułem, a – dla przykładu – Dreamland duetu Pet Shop Boys z płyty Hotspot ze zgaszoną, niewyraźną górą. Rhein Z1 jest w tym naprawdę dobry.

Mamy więc mocną i jednocześnie nieco zaokrągloną górę. Jest ona rozdzielcza, ale też ma lekko zamknięte wybrzmienie. Na tym poziomie cenowym jest po prostu świetna, a to, co mówię odnosi się do porównania z czterokrotnie droższym (od systemu Silent Angel + Mytek) odtwarzaczem SACD i kilkunastokrotnie droższym gramofonem – chciałbym, żeby to było jasne. Ale już porównując do sekcji transportu plików w Myteku słychać, jak daleko Silent Angel mu ucieka.

Druga strona pasma, czyli bas, jest w testowanym urządzeniu dopalony i podkreślony. To granie z rozmachem i dużymi źródłami na scenie dźwiękowej. To brzmienie oparte na mocnym średnim basie i dopalone na niskiej średnicy. Każde nagranie, jakie odtwarzałem pokazywane było więc z bliskim pierwszy planem. Wokale Sinatry, Billie Holiday, Dua Lipa, Carole King – to one „rządziły”. Miały mocne „plecy”, były gęste, słowem – naturalne.

Ale to oczywiście „naturalność” nagrania, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Rhein Z1 nie ma ambicji docierania do każdego zakątka nagrania, do każdego zawijasa położonego przez producenta. Nie miałem z tym żadnego problemu, bo w niczym to nie przeszkadzało w odsłuchu. Muzyka grana jest przez odtwarzacz w niezwykle przyjemny sposób, nagrania są dobrze różnicowane, a to, o czym mówię, to po prostu kolejna warstwa interpretacji, jaką urządzenie nakłada na nagrania.

Mamy więc górę, mamy też bas – niski, pełny, trochę ocieplony – a co ze środkiem pasma? Chociaż można by się spodziewać, że będzie dominował, to tak nie jest. To nie jest „ciepłe” granie, w tym sensie, że z dopalonymi wokalami, albo z wycofanymi skrajami. Jak, mam nadzieję, pokazałem – to granie „szerokie”, granie pełnym pasmem, z bardzo dobrym różnicowaniem. To, że ostatecznie i tak wokale i instrumenty operujące w tym zakresie – na przykład gitara Barneya Kessela z płyty Billie Holiday pt. Body & Soul – wydają się mocniejsze, to zasługa podkreślenia basu, o którym mówiłem. Ale nie jest to po prostu „wypchnięcie” do przodu.

Bo to naprawdę dobrze poukładane, fajne, „swingujące” brzmienie. Dynamika jest w nim podporządkowana barwie, dlatego też odbieramy je jako dystyngowane, podane z umiarem, przemyślane. Doskonale odnajdą się w tym dowolne nagrania, bo zyskują na tym i wspomniany Alice in Chains, i koncert Billa Evansa z Montreaux, i Tame Impaala z ostatniej płyty. Transport Silent Angel nie jest „nakierowany” na jakąś stylistykę, na jeden rodzaj brzmienia. Ma swój własny sposób interpretacji, ale nie wciska weń wszystkiego, co odtwarza, a tylko nim wykańcza całość.

To zresztą rozdzielcze granie. Po raz kolejny usłyszą więc państwo, dlaczego pliki odtwarzane lokalnie są znacznie lepsze niż te same pliki odtwarzane z dowolnego serwisu streamingowego. Tidal zabrzmiał fajnie, ale słuchanie płyt z lokalnego dysku dawało znacznie bardziej rozdzielczy, bardziej dynamiczny i bardziej naturalny dźwięk.

| PODSUMOWANIE

Silent Angel to urządzenie lokujące się cenowo pomiędzy transportami marek I-O Data i Fidata. Jego brzmienie nie jest tak gładkie i tak trójwymiarowe, jak urządzeń Fidata, ale nie jest to duża różnica. Z kolei jest znacznie bardziej rozdzielcze niż dźwięk, który oferują transporty I-O Data. Prawdę mówiąc jest „samo w sobie”, to znaczy zestaw cech proponowanych tym razem jest unikatowy i bardzo pociągający.

Z jednej strony to otwarte granie. Jest tu miejsce na sporo wysokich tonów, na blachy itd. Z drugiej nie dopuszcza do dominacji mocnych sybilantów, a jeśli wyższa średnica w wokalach jest zbyt mocna, jak w głosie Holiday, to ją wygładza. Dół jest mocny i duży, co daje nagraniom bardzo dobre rozmiary i mamy poczucie obcowania z realnymi instrumentami, a nie ich zabawkowymi kopiami. To po prostu bardzo ładnie poukładany dźwięk. Wraz z Rhein Z1 będziemy mogli z przyjemnością odsłuchać dowolnego albumu – czy to z dysku, czy w streamingu. Pełna kulturka, że tak powiem.

Dystrybucja w Polsce

AUDIO ATELIER

tel. + 48 606 276 001

www.audioatelier.pl

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2020



|1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
|2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
|3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
|4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
|5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
|6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
|7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|