pl | en

REPORTAŻ | WYSTAWA

AUDIO VIDEO SHOW 2018 |po raz drugi|
CZYLI: WYSTAWA OKIEM CZYTELNIKA

Termin: 16-18.11.2018
Miejsce: PGE NARODOWY | RADISSON BLU SOBIESKI | GOLDEN TULIP

Organizator: ADAM MOKRZYCKI SERVICES
ul. Bolkowska 2D | 01-466 Warszawa

info@audioshow.pl

avshow.pl

WARSZAWA/POLSKA


ak co roku na wystawę zacząłem się szykować z podobnym wyprzedzeniem jak niektórzy wystawcy – już kilka miesięcy temu wszystko zaplanowałem, zarezerwowałem nocleg, żona i znajomi wiedzieli, że w ten weekend nie ma mnie dla nikogo… A i tak wyszło jak zwykle, czyli udało mi się dotrzeć tylko na jedne dzień (niedzielę). Jak wiedzą wszyscy, którzy kiedykolwiek byli na Audio Video Show, tej wystawy w jeden dzień zobaczyć się po prostu nie da. W dwa dni jest to wykonalne, jeśli się pilnuje limitów czasowych, a na w miarę spokojne zwiedzanie potrzebne są trzy dni.

W efekcie udało mi się odwiedzić większość pokoi na Stadionie i górne piętra Sobieskiego (od siódmego do mniej więcej czwartego). Wobec tego nie nazwałbym tego, co państwo znajdą poniżej „Relacją z wystawy” a jedynie migawkami i to subiektywnymi – bo to dość wyrywkowe wrażenia z pokoi, które zwróciły moją uwagę w czasie, który miałem do dyspozycji.

| Kilka spostrzeżeń na początek

Zacznę od tego, że to co zdążyłem zobaczyć i usłyszeć bardzo mi się podobało! W zeszłym roku impreza zrobiła na mnie wrażenie przerośniętej, nieuporządkowanej, w jakimś sensie niechlujnej, a w tym było znacznie lepiej i to pod kilkoma względami.

Po pierwsze Wystawcy (z premedytacją przez duże W, za pracę którą włożyli należy im się szacunek) ewidentnie mają coraz większą świadomość tego, jak istotna jest akustyka w ich pokojach i widziałem/słyszałem co raz więcej dobrze grających systemów. W poprzednich latach prawie zawsze bywało tak że kiedy docierałem z powrotem do domu i włączałem mój własny system, to już po chwili nie miałem wątpliwości, że w żadnym pokoju nie grało tak dobrze, jak u mnie w domu – mimo że w wielu z nich stały sprzętu naprawdę o wiele, wiele wyższej klasy. W tym roku nie byłem już taki pewien, co znaczy że wystawa „gra” coraz lepiej (bo w domu nic się nie zmieniło).

Po drugie Wystawcy ewidentnie coraz więcej uwagi przykładają do wyglądu i aranżacji – wiele pokoi, instalacji i zaaranżowanych przestrzeni robiło naprawdę duże wrażenie i mogłyby śmiało być pokazywane na każdych targach na świecie (nie tylko audio). Miałem w życiu taki epizod za czasów studenckich, kiedy pracowałem w Niemczech w firmie budującej i aranżującej stoiska targowe (głównie w Kolonii) i wiem ile pracy oraz kreatywności wymaga budowa dobrego stoiska i prezentacji. W mojej ocenie nagroda główna za design i wygląd stoiska należy się dla HiFi Clubu za pokój McIntosha. Swoją drogą – to sugestia dla Organizatora – może trzeba pomyśleć o nagrodzie za stoisko targowe tak jak to się robi na innych wystawach branżowcy - np. na Warsaw Home w Nadarzynie?.

Po trzecie zrobiło się światowo. Oczywiście, że sprzęt i Wystawcy z całego świata przybywają do warszawy od dawna, ale tym razem poczułem się naprawdę światowo, kiedy uświadomiłem sobie (słuchając Rockportów napędzanych przez elektronikę VTL i gramofon VPI), że człowiek który siedzi obok mnie to ni mniej ni więcej tylko Michael Fremer z magazynu „Stereophile”. WOW! To znaczy że AVS w Warszawie naprawdę się liczy w świecie audio i że depczemy Monachium po piętach :)

| PGE NARODOWY

Przechodząc do meritum – bo na Wystawę jedzie się jednak przede wszystkim żeby słuchać – na Stadionie pierwszy pokój, który mnie zatrzymał na dłuższą chwilę to ten, gdzie grał niewiarygodnie wyglądający system MBL.

MBL na żywo robi niesamowite wrażenie

Przyznam, że generalnie nie kręci mnie dźwięk zwany dookólnym, omnipolarnym czy wszechkierunkowym. Lubię tradycyjne stereo, z jego precyzyjnie określoną sceną i lokalizacją źródeł pozornych, co na ogół jest tracone w systemach wszechkierunkowych. Ale MBL naprawdę daje radę, ten dźwięk robi wrażenie i trudno mu coś zarzucić (oczywiście poza ceną urządzeń).

Mój następny przystanek to wspomniany wcześniej zestaw VPI/VTL/Rockport i spotkanie z Michaelem Fremerem. Dalej było stoisko McIntosha – o klasie dźwięku nie ma co gadać, do tego naprawdę fantastyczna oprawa plastyczna. Kilka kroków dalej można było obejrzeć talerz efektownie lewitujący w polu magnetycznym. Jestem bardzo ciekawy na ile to rozwiązanie jest praktyczne, ponieważ przy bliższej obserwacji było wyraźnie widać że talerz „pływa” w powietrzu, nie trzyma się w płaszczyźnie poziomej, co przy odseparowanym zawieszeniu ramienia musi generować sporo problemów.

Muszę przyznać że w kategorii Zaskoczenie Wystawy jednym z liderów był zestaw w którym wzmacniacz Hegla napędzał litewskie kolumny Audio Solutions. Wiem, że ta marka (Hegel) ma wielu zwolenników, ale mnie zawsze kojarzyła się z nieco „technicznym” i mało urokliwym graniem, a tym razem było naprawdę fajnie – muzykalnie i wciągająco.

Brawo, Heglu idź tą drogą!

Statystycznie rzecz biorąc rok temu miałem wrażenie, że więcej systemów grało ze szpuli, a w tym roku było jakby więcej winylu (przynajmniej w tych systemach, które zwróciły moją uwagę). Ale dla szpulomaniaków też się coś znalazło – np. skromny stoliczek (z bardzo vinatge’owym zestawem Marantz/Nagra) i oferta kupna szpuli kopiowanej wprost z taśmy-matki pochodzącej z archiwów rosyjskiej Melodii.

Są też takie systemy o których właściwie nie ma sensu pisać. Bo to są systemy poza oceną i porównaniem. One funkcjonują w swojej własnej Lidze i są jej Mistrzami. Jeden z nich grał w Warszawie – to głośniki Wilson Audio napędzane elektroniką Dana D’Agostino.

Muszę natomiast przyznać że już kolejny raz firma Zeta Zero budzi u mnie mieszane uczucia. Od lat uważam model Venus za rewelacyjne, spektakularnie grające kolumny do sporych pomieszczeń, a Pana Tomasza Rogulę za wybitnego inżyniera i konstruktora. Nie podzielam natomiast jego fascynacji dźwiękiem wszechkierunkowym. Szczerze mówiąc już regularne Orbitale Stereo budziły kontrowersje – bo oprócz niezaprzeczalnych zalet (takich jak to że nie mają sweet spotu i w prawie każdym punkcie pokoju słychać tak samo) to jednak – moim zdaniem – nie potrafią zbudować takiej sceny i lokalizacji źródeł, jak porządne kolumny tradycyjne.

Natomiast pokazane w tym roku Orbitale 360 Bi-Stereo… No cóż, kwestia gustu, ale to nie jest mój sposób słuchania. Słuchałem ich dłuższą chwilę (bo jednak mnie zaciekawiły) i o ile słuchanie JEDNEJ kolumny stereofonicznej może mieć jakiś sens (w dużym salonie lub lokalu, z jednym centralnym źródłem dźwięku), to odsłuch bi-stereo (czyli z dwóch głośników STEREOFONICZNYCH naraz, czyli w pewnym sensie jakby połączonych dwóch par głośników naraz) jest po prostu dziwny. Scena jakby się przesuwała w całości. Dość trudno opisać to słowami, ale miałem silne wrażenie, że coś jest z dźwiękiem nie tak.

Ale może też być tak, że to Pan Tomasz ma rację, bo jest wizjonerem, który wyprzedza swoją epokę? Może po prostu musimy poczekać na nagrania specjalnie realizowane dla dźwięku Bi-Stereo? W końcu już dzisiaj Chesky Records realizuje nagarnia z serii Binaural, które są dedykowane do słuchania na słuchawkach, a na regularnych kolumnach brzmią po prostu dziwnie, nienaturalnie.

Pan Waldemar Łuczkoś w ferworze prezentacji.

Kolej na następny pokój w którym utknąłem na dłużej – należący do krakowskiego Mediamu. Świetnie grały tu nowe monitory DIVALDI z elektroniką tej samej firmy i dwoma źródłami analogowymi. Jedno to nowy referencyjny gramofon Technicsa (choć wygląda jak stary… W pierwszej chwili się nie zorientowałem że to ten nowy).

Bardzo porządnie zrobiony, z ciężkim mosiężnym talerzem. Trochę tylko drogi (ok. 70 000 zł). Drugie źródło natomiast to ni mniej ni więcej tylko kilkudziesięcioletni magnetofon kasetowy (!) – dwugłowicowy Nakamichi 480 (po gruntownej modyfikacji Pana Waldemara Łuczkosia).

Efekt jest niewiarygodny - myślę że można go postawić naprzeciwko dowolnego kaseciaka (choćby i Dragona) i wynik testu w ciemno mógłby być sporą niespodzianką. Nawet Michael Fremer padł przed nim na kolana (OK, nie miał wyjścia bo 480-tka stała na podłodze, a on chciał sprawdzić czy to rzeczywiście gra ten kaseciak - bo nie mógł uwierzyć w to, co słyszy).

W pokoju Mediama oprócz DIVALDI grały jeszcze dwa systemy – jeden to Technics R1 (końcówka mocy SE-R1, preamp i odtwarzacz sieciowy w jednym czyli SU-R1 oraz czterodrożne kolumny SB-R1), a drugi to głośniki legendarnego Living Voice’a (tego od VOX OLYMPIAN) napędzane elektroniką Audiona i gramofonem Nottingham Analog. Technics robił wrażenie dynamiką, szybkością i równością grania. Living Voice’ów nie udało mi się posłuchać.

Mój następny postój to żelazny punkt programu na AVS, czyli gramofony Pana Janusza Sikory. Tym razem kilka nowości – gramofonowi z serii Reference towarzyszyło pierwsze na świecie ramię gramofonowe wykonane Kevlaru. Na własne ramię pan Janusz zdecydował się w związku z decyzją Kuzmy o nieudostępnianiu partnerom modeli z najwyższej serii (żeby własne gramofony Kuzmy miały przewagę konkurencyjną nad tymi, które tylko używają ramion Kuzmy).

Ale nie takie numery z panem Januszem – w tej sytuacji sięgnął po materiał o (prawdopodobnie) najwyższej zdolności do absorpcji energii (dlatego używa się go do budowy kamizelek kuloodpornych) i zrobił własne ramię. Jest ono podobno całkowicie „głuche” – tzn. można w nie pukać do woli, a ono nie wyda żadnego dźwięku. Ma to zasadnicze znaczenie dla odizolowania wkładki od jakichkolwiek czynników zewnętrznych.

Druga premiera to nowy przedwzmacniacz z zewnętrznym zasilaczem. To wszystko razem grało rewelacyjnie i

J.Sikora + hORNS

był to z pewnością jeden z najlepszych dźwięków wystawy. Nie jestem fanem głośników tubowych – choćby ze względu na specyficzne brzmienie czy zazwyczaj bardzo wąski sweet spot, ale w tym systemie tych wad po prostu nie było. Nie wiem jak oni to robią, ale robią i to się liczy.

Z przyjemnością zaglądam też co roku do pokoju w którym Pan Andrzej Zawada ze swadą opowiada i o głośnikach i o prezentowanej muzyce – która nigdy nie jest przypadkowa. A zupełnie nowe głośniki ESA z okablowaniem metrum lab i systemem AVID grały po prostu świetnie.

Na koniec Stadionu - Strefa Winyli. Strasznie trudna do przejścia – gdzie się człowiek nie odwróci tam coś kusi, tu coś nęci…. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać od odwiedzenia Pana Mieczysława Stocha (tak, to stryj Kamila) i kupienia kilku japońskich wydań jazzowych klasyków (w tym genialny Mal Waldron na red waxie), ale miałem też ogromną i niespodziewaną przyjemność poznać na jego stoisku wspaniałego muzyka – pana Adam Czerwińskiego. Znałem już jego – fantastyczną – płytę Raindance, nagraną w gwiazdorskim składzie (Adam Czerwińskim Darek Oleszkiewicz, Larry Goldings, Larry Koonse i Nolan Shaheed), więc bez wahania poprosiłem o egzemplarz jego nowej płyty (Adam Czerwiński Trio – Kiedy Byłem) nagranej w słynnym Abbey Road Studio i wydanej na winylu. Z wrażenia zapomniałem na śmierć o fotce z panem Adamem. Trudno, może za rok?

| SOBIESKI

Wizytę w Sobieskim zacząłem od góry, licząc że grawitacja pomoże mi możliwi szybko przejść wszystkie piętra, ale atrakcji było po prostu zbyt dużo. Na siódmym piętrze zacząłem od pokoju Szemis Audio Konsultant. System wygląda ascetycznie (poza kolumnami) – bo to gramofon Kondo z nową wkładką z własnym zasilaniem (!), phono stage Kondo i wzmacniacz Kondo On-Gaku. Do tego wysokosprawne kolumny autorstwa Pana Wojciecha Szemisa. I nic więcej człowiekowi do szczęścia nie trzeba. Wydawało mi się, że nie przepadam za słabymi wzmacniaczami SET, ale ten jest jakiś inny. W tym zestawie grał cudnie.

Już kilka lat temu zwróciłem uwagę na pokój Pan Dariusza Gryglewskiego (JAG Electronics). Wtedy grał na SET 300B i głośnikach własnej konstrukcji zrobionych na starych Goodmansach. Teraz używa amerykańskich driverów szerokopasmowych Audio Nirvana. Grało super i siedziałem dobrą chwilę w błogostanie, aż do momenyu, kiedy kolega siedzący obok zapytał mnie, czy widzę z czego on gra??? Okazało się że Pan Dariusz grał ze Spotifaja… I to bezprzewodowo (przez Bluetooth). To kolejne duże zaskoczenie na tej wystawie – gdyby przed wystawą ktoś mi powiedział, że w Polsce można kupić za 15 000 zł KOMPLETNY, świetnie grający system (na dodatek muzykę z TELEFONU), to bym uznał, że to wariat. A jednak…

Z kolei panowie z Aida Acoustic pokazali nowe głośniki. Jak zwykle przepiękna forma i rewelacyjnie wykonanie. Bardzo dobrze się zgrały z włoską elektroniką Lectora – mimo że to sprzęt za umiarkowane pieniądze. Polski rynek jest bardzo wąski, ale moim zdaniem duet Aida + Lector ma duże szanse na wspólny sukces zagranicą.

W zeszłym roku głośniki Aidy grały z gramofonem Tentogra Pana Wojciecha Samołyka. W tym roku obie firmy zmieniły partnerów i obu ta zmiana wyszła na dobre – moim zdaniem zarówno głośniki Aidy jak i gramofony Tentogra brzmiały lepiej niż rok temu. Pan Wojciech Samołyk to z wykształcenia architekt i to widać w każdym szczególe jego gramofonów. Na wystawie grał ten sam model, co w zeszłym roku – zamknięty w bryle będącej hołdem dla brazylijskiego architekta Oscara Niemeyera i jego projektu National Congress w Brasilii. Pan Wojciech pokazał też prototyp nowego gramofonu – tym razem o bardzo nowoczesnej bryle.

Gramofon inspirowany projektem Oscara Niemeyera

National Congress projektu Oscara Niemeyera (zdjęcie: Ruy Barbosa/Getty Images)

I wreszcie ostatni pokój, w którym utknąłem na dłuższą chwilę z powodu dźwięku – takiego jak lubię, gęstego, wciągającego, angażującego. Grała tam nieznana mi wcześniej elektronika WILE (tzn. o firmie oczywiście słyszałem, ale nigdy nie słuchałem jej urządzeń na żywo) z monitorami krakowsko-niepołomickiej firmy Audioform Pana Tomasza Kursy. Te głośniki akurat znam dość dobrze (słuchałem ich u siebie), choć na wystawie grała wersja zmodyfikowana w stosunku do tej którą słyszałem. Ta nowa wersja ma piękną, niezwykle aksamitną i gładką górę, nie tracąc nic ze świetnej dynamiki i kontroli basu. Głośniki ewidentnie polubiły się z elektroniką, choć w zeszłym roku też świetnie grały ze wzmacniaczem lampowym OTL.

Do zobaczenia w przyszłym roku!

  • Autor niniejszej relacji z Michaelem Fremerem.
  • Nie dość że super gra to czy oprócz tego potrzeba jeszcze czegokolwiek żeby urządzić salon?
  • Rewelacyjne stoisko! Wskazówki oczywiście się ruszały :)
  • Rewelacyjne stoisko! Wskazówki oczywiście się ruszały :)
  • Latający Talerz fascynował i małych i dużych!
  • Stolik wydawnictwa Zavalinka Records - pomysł świetny, szkoda tylko że taśmy były dość drogie jak na niezbyt znany repertuar (po 250 EUR w promocji targowej). Jak widać sam wystawca łapał się za głowę na myśl o tej cenie.
  • Wzmacniacze D’Agostino nie dość że tak grają to dla mnie mogłyby zastąpić telewizor – nie można od nich wzroku oderwać!
  • To właściwie dwa w jednym – system audio i ołtarz (jedni go słuchają, inni się do niego modlą).
  • Szczerze mówiąc nie śledzę trendów modowych ale na Wystawie – zwłaszcza na Stadionie – zauważyłem że popularny jest kolor żółty. ŻÓŁTY W WODZIE (czyli YELLOW SUBAMRINE w swoim naturalnym środowisku).
  • ŻÓŁTY W MODZIE (też się świetnie prezentuje).
  • Technics SL-1000R w wersji top-less, prezentujący swoje mosiężne serce
  • System DIVALDI w komplecie
  • Michael Fremer na kolanach przed DIVALDIm i Nakamichi 480
  • Prawdziwa złota nagroda (A’DESIGN AWARD 2018) za design wzmacniacza słuchawkowego DIVALDI AMP
  • Pan Redaktor Marek Dyba ewidentnie czymś zaskoczył Pana Janusza Sikorę
  • Przepiękny jest ten Reference…
  • Nowy phono stage pod marką J.Sikora, a na nim rewelacyjny docisk J.Sikory (sam takiego używam)
  • Tego Pana (i jego głośników) słucha się z prawdziwą przyjemnością
  • Pan Mieczysław Stoch i drobny fragment jego kolekcji płyt
  • Nowa płyta Adama Czerwińskiego
  • Nie przepadam również za muzyką z plików, ale Lampizator dawał radę. Gramofon to nie jest, ale można słuchać z przyjemnością.
  • ART Audio pokazało świetnie nowe trójdrożne głośniki. Zapowiadają się świetnie, trzeba ich będzie na spokojnie posłuchać. Art Loudspeakers DRUM 15 Signature – tylko czemu białe??
  • Ślicznotki, prawda?
  • Ciekawe jak zagra nowa Tentogra?
  • Głośniki i ustrój akustyczny Audioform, reszta WILE
  • Polskie wzmacniacze lampowe Manron; niestety podczas mojej wizyty akurat nie grały, więc nie mogę ocenić dźwięku
  • Monoblok Manron delta SE-150m – robi wrażenie wyglądem, rozmairami i ceną (okrągły milion za parę); niestety był tylko jeden i nie grał.
  • Głośniczki Deeptime firmy Ionic Sound System. Miałem wrażenie, że te głośniczki zaraz do mnie podbiegną… na szczęście zostały na miejscu i całkiem fajnie (jak na swoje gabaryty) zagrały.
  • Piękna forma, po prostu rzeźba do nowoczesnego wnętrza
  • Włoskie głośniki z kamienia syntetycznego o dźwięcznej nazwie Azanite A1+. Obudowy monolityczne i ciężkie jak na swoje rozmiary. Zimny kamień ocieplała Pani Sandra Hein, Sales Manager firmy Materics Audio.
  • Na sam koniec ciekawe głośniki Indigenum firmy Hypostatic - z zakrzywionym elektrostatycznym głośnikiem średnio-wysokotonowym i głośnikiem basowym zamkniętym w monolitycznej komorze z kamienia syntetycznego (czyli podobnie jak w Materics Audio). Niestety organizacyjnie coś poszło nie tak i towarzyszący tym głośnikom wzmacniacz po prostu nie był w stanie ich napędzić – co zresztą przyznał sam wystawca. Chętnie bym ich posłuchał z lepiej dobraną elektroniką.