pl | en

261 Styczeń 2026

Wstępniak

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, Closer Acoustics



No 261

1 stycznia 2026

CO TO BĘDZIE? Czyli kilka myśli na 2026 rok

Na pytanie o to, co wydarzy się w 2026 roku SI mówi: „31 października – 13 listopada – w Dakarze w Senegalu odbędą się Letnie Igrzyska Olimpijskie Młodzieży 2026, 3 listopada odbędą się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2026 roku. 15 listopada – Sonda Voyager 1 osiągnie odległość jednego dnia świetlnego od Ziemi, 49 lat po jej wystrzeleniu w 1977 roku”. Jak widać, po części halucynuje. Ale taki będzie właśnie 2026 rok – pełen sprzeczności, bo wierze w technologię i w człowieka jednocześnie.

NA POCZĄTEK PROPONUJĘ przyjrzeć się fragmentowi wstępu do książki Metamodernism: the Future of Theory autorstwa Jasona Anandy Josephsona Storma, w przekładzie Janiny Szczur:

Filozofowie zaczęli pisać o zwrocie lingwistycznym lat 50. i 60. XX wieku. To przetarło szlaki dla przynajmniej trzech dodatkowych „zwrotów” w późnych latach 70. i wczesnych 80., a były to zwroty: kulturowy, interpretatywny i historyczny. Potem, w późnych latach 80., nastąpił zwrot kognitywny. Na początku lat 90. badacze kompilowali źródła na temat zwrotu postmodernistycznego. W połowie lat 90. miał miejsce kolejny zwrot historyczny (albo ten sam co wcześniej, ponownie dochodząc do głosu). Bez najmniejszych oznak zmęczenia, badacze parli dalej, więc późne lata 90-te oraz wczesne dwutysięczne doczekały się dyskusji o zwrocie religijnym oraz zwrocie cielesnym.

Z kolei ostatnie dwie dekady przyniosły zapierającą dech w piersiach serię zwrotów, w tym (mniej więcej chronologicznie) zwrot spekulatywny, zwrot wizualny, zwrot partycypacyjny, zwrot afektywny, zwrot materialny, zwrot transnarodowy, zwrot pragmatyczny, zwrot sensoryczy, zwrot historyczny (po raz trzeci, być może zapominając o swojej własnej historii), zwrot mobilnościowy, zwrot temporalny, zwrot przestrzenny, zwrot reparatywny, zwrot zwierzęcy lub nie-ludzki, zwrot (przypuszczalnie antagonistyczny do poprzedniego) ludzki i zwrot ontologiczny.

Niedawno badacze zaproponowali również zwrot pedagogiczny, zwrot ćwiczeniowy, zwrot powszedni oraz zwrot empiryczny, aczkolwiek nie jest jasne, czy którykolwiek z nich się przyjmie. W praktycznie tym samym czasie, kiedy piszę ten wstęp, japońscy naukowcy Isomae Jun’ichi i Kawamura Satofumi zaproponowali inspirowany Levinasem zwrot innościowy, a amerykański teoretyk Mark Seltzer zaczął promować, jak to określił, zwrot zwrotny. (za: → www.ZAKLADMAGAZYN.pl, dostęp: 23.12.2025)

Przytaczam ten fragment w całości nie po to, aby państwa męczyć, to tekst specjalistyczny, ale aby zwrócić uwagę na to, że ostatnimi czasy w naukach humanistycznych mamy do czynienia z coraz szybszymi zmianami. To, co znajduje się powyżej to nie żaden bełkot, żadne pieprzenie w bambus, a syntetyczna lista ważnego autora ciekawej teorii (metamodernizm) pokazująca, jak szybko w naszej kulturze dezaktualiuzują się punkty odniesienia. A wraz z nimi nasze rozumienie tego, co się wokół nas dzieje i jaka jest w tym nasza rola.

‖ Kolumny Closer Acoustics Blocks są dobrym przykładem na to, że rozwiązania z początku branży audio wciąż są atrakcyjne brzmieniowo

Ważne jest jedno: szybkie zmiany. W audio wygląda to trochę inaczej. To ultrakonserwatywna dziedzina, w której postęp technologiczny jest zazwyczaj ujmowany w cudzysłów, nie tylko przez anachrofilów, jak mówimy o miłośnikach urządzeń vintage, ale i wielu audiofilów głównego nurtu. Dlatego też w perspektywie roku trudno mówić o jakichkolwiek przesunięciach. To będą raczej powolne korekty. I to niemal wyłącznie korekty powracające do rozwiązań, które znamy od dawna. W nowy wydaniu, lepsze, bardziej dopracowane, ale jednak – powroty.

Jedną z nich wydaje się rosnące zainteresowanie wydawnictw płytami CD w różnych odcieniach. Po latach autodywersji jaką uprawiali tak zwani mejdżersi, czyli największe koncerny wydawnicze, coś w tej sprawie drgnęło. Zapatrzeni w rynek związany z winylami, gdzie marże na płycie są największe, po „ciągu” na streaming doszli chyba do punktu, w którym spadek sprzedaży nie da się zahamować przez wciskanie nam czegoś, co jest kulturowo nośne, fajnie brzmi, ale co dla większości odbiorców nie ma większego znaczenia muzycznego (winyl), czy oddając dostęp do muzyki za ułamek kwoty, jaką jest ona warta, kosztem samych wydawnictw i artystów (streaming).

‖ Dotychczas format CD był „ciągnięty” i rozwijany przez firmy japońskie – to tam format MQA-CD ma swoich zwolenników

Płyta CD wydaje się idealnym połączeniem nostalgii i futuryzmu. I jest niesamowicie wygodna w obsłudze jako format stacjonarny. Widać to po rosnącej ofercie tego typu odtwarzaczy wśród producentów nie tylko z Chin, ale i europejskich. Przykładem na to mogą być też małe wydawnictwa płytowe, jak Audionautes Recording, Ultra Art Recordings i inne. I nie są to zazwyczaj klasyczne „kompakty”, a wysmakowane wersje, takie jak SACD, Ultimate HQCD, a nawet Crystal Disc CD.

Za „mały renesans” zainteresowania płytami Super Audio Compact Disc odpowiadają przede wszystkim wydawcy z Japonii, którzy nieprzerwanie oferowali muzykę w tym formacie, ale i – co jest zaskoczeniem – już wspomniani, najwięksi wydawcy. W USA takim koniem pociągowym była seria „Atlantic 75”, upamiętniająca 75. rocznicę powstania wytwórni Atlantic Records, oficjalnie zainicjowana we wrześniu 2023 roku, w której pierwsze wydawnictwa ukazały się w październiku 2023 roku. W jej ramach otrzymaliśmy kultowe albumy z bogatego katalogu wytwórni, zremasterowane przez Analogue Productions.

‖ Włoski wydawca, Audionautes Recordings, jest pierwszym nie-japońskim podmiotem oferującym płyty MQA-CD – na zdjęciu jej pierwszy tytuł zakodowany w ten sposób.

Ciekawe, ale dokładnie w tym samym momencie, ale w Polsce, nakładem Warner Music Poland, ukazało się pięć pierwszych tytułów z serii „Polskie Nagrania Catalogue Selections”. Do dzisiaj obydwie wytwórnie niemal zrealizowały swój plan, czym na stałe zmieniły podejście tak zwanego „przeciętnego konsumenta” do formatów, które rozumiemy dzisiaj za „nasze”, to jest audiofilskie. Być może zostaną z nami na dłużej, również dzięki temu, jak znakomicie na naszym rynku z tym wyzwaniem poradził sobie Damian Lipiński. To on stoi również za decyzją Warnera o wydaniu płyt LP grupy Breakout i Niemena na winylu o wadze 200 g.

Ciekawe wydaje mi się sięgniecie przez koncerny wydawnicze po rozwiązania z branży zwykle przez nich pomijanej. Wcześniej chodziło tylko o „pożyczenie” jakiegoś określenia i „sprzedanie” go przez działy promocji Empiku, Amazona, Allegro itp. Interesujące jest to, że zaufali oni pomysłom audiofilskim i ludziom z tą branżą kojarzonymi – w USA wydawnictwu Analogue Productions, a u nas Damianowi. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Być może więc pieniądze wydawane przez branżę perfekcjonistyczną plus rola „arbitrów”, jaką pełnią jej przedstawiciele zaczęła być ważna na kurczącym się rynku. No i dobrze. Zobaczymy, czy to były jednorazowe działania, czy otwarcie się na nowe.

Pytanie o „jednorazowe” i „stałe” pada też w kontekście wystawy High End, która w tym roku po raz pierwszy ma się odbyć nie w Niemczech, a w Austrii. Rozmawiałem o tym z wieloma ludźmi i najciekawsza wydała mi się opinia jednego z „insajderów”, który twierdzi, że to eksperyment skazany na porażkę. Jak się okazuje, przeprowadzka z Monachium do Wiednia była spowodowana zapowiedziami właściciela kompleksu M.O.C. dotyczącymi zburzenia go i budowy zupełnie nowego. Okazały się one nie mieć pokrycia w rzeczywistości i hale wciąż goszczą różnego typu wystawy.

Wspomniany ekspert widzi to tak: High End Society, właściciel wystawy, zorganizuje ją w tym roku w Austrii, po czym zrobi wszystko, aby wrócić do stolicy Bawarii. Argumentuje to tym, że do Wiednia nie pojadą najwięksi dystrybutorzy z Niemiec, którzy dawali podstawę finansową imprezie, nie przyjadą też niemieccy audiofile. A Wschodnia Rzesza (Österreich) właściwie nie ma własnej sceny audio, to raczej wysunięta placówka firm z Niemiec. Dlatego też organizator imprezy będzie chciał wrócić nawet za cenę sporych kar, które będzie musiał zapłacić. Jak będzie? – Zobaczymy, ale coś w tym jest. A, przy okazji, Audio Video Show, nasza rodzima impreza, może się w tym roku okazać największą wystawą audiofilską na świecie.

‖ Trendem rozpoczętym jeszcze w 2023 roku, a kontynuowanym również w 2024 i 2025 były płyty SACD oferowane przez duże koncerny – u nas to doskonała seria „Polskie Nagrania Catalogue Selections”

Interesująca jest też sytuacja z nagrodami EISA. W kuluarach mówi się o tym, że pełniący rolę jej szefa Paul Miller, redaktor naczelny magazynu „Hi-Fi News & Record Review”, ma w tym roku ustąpić ze stanowiska. To tylko plotki, ale plotki z dobrego źródła. Zapewne będzie chciał, aby linia ideowa organizacji odpowiedzialnej za najbardziej znane na świecie nagrody audiofilskie, którą zapoczątkował, pozostała bez zmian. Jednym ze sposobów na to mogłoby być przeniesienie imprezy w trakcie której nagrody są wręczane do... Warszawy. Czyli – na Audio Video Show. Niemożliwe? – Też uważam to za mało prawdopodobne, ale warto wiedzieć, że takie plotki też krążą.

To wszystko pokazuje, że Polska jest na fali. Widzimy to w różnych dziedzinach, na przykład w rekomendacjach turystycznych, kulinarnych itd., pojawiających się na całym świecie, ale i w audio. Wciąż gramy powyżej swojej kategorii wagowej, nie mamy – tak zwanych – „starych pieniędzy”, ale nadrabiamy to kreatywnością, pracą i pomysłowością. Wystarczy otworzyć którykolwiek magazyn audio z „wielkiej piątki” („Stereophile”, „The Absolute Sound”, „Hi-Fi News & Record Review”, „Hi-Fi+” i „Stereo Sound”), aby zobaczyć test, relację, reklamy, wywiad, sprawozdanie, nowości itp., itd. związane z markami znad Wisły. Myślę, że ten trend będzie się umacniał.

Podobnie jak dążenie agregatorów treści muzycznych (serwisy streamingowe) do „optymalizacji” kosztów. Czyli do tego, aby jeszcze mniej płacić artystom i wydawnictwom. Nie miejmy złudzeń – big techy dzielą i rządzą, wspierane agresywną antyunijną polityką administracji Donalda Trumpa, i nie cofną się przed niczym. Także przed promowaniem muzyki tworzonej przez SI. Na razie wypuszczają „balony próbne”, ale – jak sądzę – niezależnie od wyników tego rozpoznania decyzja została już podjęta. „Sztuczna” jest po prostu tania i nie ma wymagań.

Dlatego też, czym wracam do wątku płyt SACD u dużych wydawców, warto stworzyć obieg alternatywny dla działań platform streamingowych i ich właścicieli. A oparcie się na doświadczeniach zebranych przez pasjonatów jest znakomitym pomysłem. Jestem przekonany, że w zarządach „mejdżersów” mało kto orientuje się, co to w ogóle jest, ale najwyraźniej jest zrozumienie co do tego, że to jest wartość. W dodatku wartość, którą można sprzedać i na niej zarobić. Jeśli więc wydawcy mają instynkt samozachowawczy, to powrócą do tradycyjnych kanałów sprzedaży i nośników fizycznych, z CD na czele.

W czym może pomóc przejście w kulturze z mody na lata 90. do nowego milenium. Wiecie państwo, jak to jest – moda na to, co było wraca co jakieś dwadzieścia lat, a ostatnio szybciej. Można więc przyjąć, że wkraczamy w czas lat 2000. (Y2Y). Na świecie to szał na Simsy, wojny rozpętane przez George’a W. Busha, których skutki odczuwamy i odczuwać będziemy przez lata, Dziennik Bridget Jones i premiera iPoda. To ostatnie wydarzenie rozpoczyna trzecią rewolucję w świecie muzyki, po płycie długogrającej i płycie Compact Disc.

‖ Kilka płyt CD z drugiej ręki, kosztujących po 10-20 złotych, kupionych przeze mnie ostatnimi czasy w Paul's Boutique Record Store w Krakowie, w kącie, w którym mają „szroty”

Z kolei w Polsce to pierwsze edycje Big Brothera i Idola, ale i śmierć Jana Pawła II. To również występ Kayah w MTV w serii MTV Unplugged. To ostatnie wydarzenie byłoby zamknięciem pionierskiej pracy wielu ludzi zakładających firmy wydawnicze po upadku PRL-u (Pomaton, Zig Zac, MJM Music) oraz niezależnych studiów nagraniowych z Izabelin Studio na czele. To wszystko działo się jeszcze w latach 90., jednak owoce tych działań przyszły dekadę później.

Potwierdzeniem zamknięcia kulturze (póki co), dekady kończącej XX wiek wydaje się doskonała książka Tomasza Lady zatytułowana Wszystko jak leci, której podtytuł Polski pop 1990-2000 mówi chyba wszystko. Przygotowana przez Czarne, wydawnictwo mające wyjątkową intuicję do autorów (patrz – literacka Nagroda Nobla za rok 2025 dla, reprezentowanego przez ludzi z Wołowca, László Krasznahorkai), niekoniecznie nakierowane na wątki muzyczne, podsumowując lata 90. przenosi nas w kolejny wiek. A to jest wiek, którego pierwsza dekada to była absolutna dominacja płyty CD. Podsumowania mówią bowiem o tym, że jesteśmy już gdzieś dalej.

To wszystko mówi również o tym, że – jak się wydaje – w 2026 zobaczymy jeszcze więcej odtwarzaczy SACD i CD (oraz MQA-CD) niż wcześniej. Już jednak z innym żywym w audio nurtem, lampami, może być różnie. W tym numerze „High Fidelity” mogą państwo przeczytać test wzmacniacza zintegrowanego Circe Labs AS100. To pierwsze urządzenie tego krakowskiego producenta, w którym nie ma lamp. A za nim idzie potężna końcówka mocy M500, również z półprzewodnikowym stopniem wejściowym. Ważna zmiana, wręcz deklaracja.

‖ Profesjonalne podsumowania jakiegoś okresu to wyraźny sygnał na to, że jest on już zamknięty

To jeszcze nie trend, ale jaskółka – i owszem. Bo jest przecież i Ancient Audio z odtwarzaczami CD Lektor na krzemie i inne firmy. Powody tych wyborów są złożone. Jedna trywialna – problem z dostępnością lamp z Rosji, która kontrolowała dużą część rynku (Svetlana, Sovtek, Golden Lion, Electro-Harmonix). I dobrze, na pohybel. To jednak problem dla producentów urządzeń lampowych, ponieważ muszą polegać na dostawcach z Chin, mało wiarygodnych jeśli chodzi o jakość i parametry, albo na małych producentach w rodzaju JJ Electronics.

Producent mający na celu stabilną produkcję musi takie rzeczy brać pod uwagę. Zwrot w kierunku tranzystorów jest więc naturalny. Tym bardziej, że układy z ich udziałem są coraz bardziej wyrafinowane i po kilkudziesięciu latach obietnic często oferują dźwięk tej samej klasy, często wręcz lepszy, niż odpowiadające im układy lampowe. Nie zawsze, są wyjątki, ale – jak mówię – często. A „często” w języku biznesu znaczy „wchodzę w to”. Następny rok będzie więc świadkiem coraz częstszych „przekroczeń gatunkowych” i w ofercie producentów kojarzonych z lampami zobaczymy więcej urządzeń półprzewodnikowych.

I jest jeszcze streaming (pliki audio). Tutaj sprawa się również się klaruje. To najważniejsze źródło muzyki, które – obok winylu – będzie notowało kolejne rekordy. Rozwój ten będzie jednak powoli wyhamowywał. Również za sprawą skandali w rodzaju wycieku pełnej bazy danych Spotify do sieci. Bo w biznesie zaufanie to podstawa. W odtwarzaniu plików postęp będzie polegał na coraz lepszym zarządzaniu minimalizacją szumów i niespójności czasowych przesyle sygnału i jego reprodukcji. Filtry LAN, USB, sztuczne masy – to wszystko będzie częścią głównego nurtu, a nie działki „akcesoria”.

Czyli – to rok audiofilów. Ci, którzy nie rozumieją o czym mówimy, aktywnie zwalczający nasze rozwiązania, pozostaną – idioci są częścią równowagi wszechświata :) Ale grupa tych, którzy z różnych względów będą sięgali do naszych doświadczeń będzie rosła. Pomogą w tym duże firmy wydawnicze, dla których to może być jak łyk tlenu, który na podjeździe jest na wagę złota. Dla nas to dobra wiadomość.

‖ Przykład firmy Circe Labs pokazuje, jeszcze w mikroskali, kierunek w którym będą podążali kolejni producenci dotychczas kojarzeni z lampami

Postępować będzie również konsolidacja rynku przez wykupywanie małych marek przez duże firmy. W audio jest bowiem sporo nowych pieniędzy. Ta profesjonalizacja branży będzie szła równolegle z wypłukiwaniem z niej eksperymentu. Tak to jest, że po pierwszych, szalonych momentach następuje stabilizacja i urynkowienie. A to oznacza standaryzację i przewidywalność. Tam nie ma miejsca na szalone pomysły, ponieważ właściciele firm (marek) oczekują zwrotu nakładów. Tak było ze wspomnianymi wcześniej polskimi firmami fonograficznymi, ostatecznie kupionymi przez zagraniczne koncerny, tak też dzieje się z markami audio.

Z czym zostawiam państwa na 2026 rok, przypominając, że to rok, w którym okładki naszego pisma będą przygotowywane każdorazowo ręcznie, w formie grafiki, jak styczniowa okładka narysowana przez Witka Kamińskiego. To ukłon z naszej strony w kierunku kreatywności ludzkiej i indywidualizmu. A te mają się naprawdę dobrze, wbrew autoreklamie świata biznesu chcącego zrobić na SI interes życia. Zapytana przeze mnie SI zdaje się to potwierdzać:

W 2026 roku w typografii dominować będzie połączenie technologii z ludzkim dotykiem, co oznacza ciepłe, organiczne i inkluzywne fonty, często minimalistyczne, ale z charakterem, wspierane przez narzędzia AI, ale zachowujące autentyczność, z naciskiem na kontrast, prostotę i spójność wizualną, a także nowe zasady ortografii dotyczące wielkich liter i pisowni cząstek.

Czyli – łączenie przeciwności. Z mojego punktu widzenie oznacza to, że w naszej branży wciąż jest miejsce na próby, eksperymenty, nieszablonowe myślenie. Czyli, jeśli tylko się postaramy, będzie dobrze, naprawdę dobrze… »WP

WOJCIECH PACUŁA
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

HIGH FIDELITY jest miesięcznikiem internetowym, ukazującym się od 1 maja 2004 roku. Poświęcony jest zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku, muzyce oraz technice nagraniowej. Wydawane są dwie wersje magazynu – POLSKA oraz ANGIELSKA, z osobną stroną poświęconą NOWOŚCIOM (→ TUTAJ).

HIGH FIDELITY należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: EnjoyTheMusic.com oraz Positive-Feedback, a w Niemczech www.hifistatement.net. Jesteśmy członkami-założycielami AIAP – Association of International Audiophile Publications, stowarzyszenia mającego promować etyczne zachowania wydawców pism audiofilskich w internecie, założonego przez dziesięć publikacji audio z całego świata, którym na sercu leżą standardy etyczne i zawodowe w naszej branży (więcej → TUTAJ).

HIGH FIDELITY jest domem Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. KTS jest nieformalną grupą spotykającą się aby posłuchać najnowszych produktów audio oraz płyt, podyskutować nad technologiami i opracowaniami. Wszystkie spotkania mają swoją wersję online (więcej → TUTAJ).

HIGH FIDELITY jest również patronem wielu wartościowych wydarzeń i aktywności, w tym wystawy AUDIO VIDEO SHOW oraz VINYL CLUB AC RECORDS. Promuje również rodzimych twórców, we wrześniu każdego roku publikując numer poświęcony wyłącznie polskim produktom. Wiele znanych polskich firm audio miało na łamach miesięcznika oficjalny debiut.
AIAP
linia hifistatement linia positive-feedback


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records