pl | en

No. 138 październik 2015

KICKSTARTER

rzyzwyczailiśmy się do tego, że audio, a dokładniej audio w wydaniu audiofilskim, to domena firm, które z niczego starają się zrobić COŚ. Jedynym kapitałem, jaki posiadają ich właściciele to wiedza i zapał. I jeszcze wiara w to, że się uda.
Jak pokazuje doświadczenie, zwykle to nie wystarcza. Przejście z poziomu DIY na poziom producenta jest dla wielu z nich nie do przeskoczenia. Powtarzalność, bezpieczeństwo użytkownika, a nawet opakowanie to tylko kilka z wyzwań, jakie stają przed nowicjuszem. Dobrze więc, jeśli konstruktor, bo to zwykle oni zakładają małe, specjalistyczne firmy, może zainwestować jakieś pieniądze. Bo, jak się wydaje, przy finansowaniu pomysłów inne problemy blakną i wydają się tycie, tyciuteńkie.

Rodzina to nie wszystko

Jeszcze do niedawna finansowanie projektów tego typu było domeną banków, rodziny, znajomych. Najczęściej kończyło się na tych dwóch ostatnich grupach, ponieważ banki wymagają dużych zabezpieczeń, żeby w ogóle chciały się czymś zainteresować, a z tym najczęściej nie jest różowo.
Istniała jednak jeszcze inna możliwość. Można było znaleźć wśród znajomych kogoś, kto w nas uwierzy i wyłoży pieniądze na coś, co chcielibyśmy mieć – wzmacniacz, kolumny, odtwarzacz CD i inne. I nie jest to łatwa decyzja, ponieważ zwykle chodzi o spore pieniądze, mające sfinansować pierwszy egzemplarz, będący tak naprawdę finalnym prototypem.

Wiem, o czym mówię, ponieważ mój odtwarzacz Lektor AIR V-edition powstał właśnie w ten sposób – zaufałem Jarkowi Waszczyszynowi, właścicielowi Ancient Audio, który zaproponował mi, że przygotuje lepszy odtwarzacz Compact Disc od modelu Prime, zresztą również jego produkcji. Udało się to w 200%. Choć, po prawdzie, niewiele ryzykowałem i było niemal pewne, że moje pieniądze zaprocentują – wcześniej w dokładnie ten sam sposób powstawały kolejne wersje odtwarzacza Grand i wzmacniacza Silver, finansowane przez Janusza, którego znają państwo ze spotkań Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. Z AIR-a korzystam od czterech lat i dopiero niedawno zacząłem myśleć o czymś lepszym.

Wspólnota interesów

Wiek XXI, a właściwie dwie pierwsze jego dekady, dały do ręki użytkownikom internetu zupełnie nowe narzędzia. Kickstarter jest tym, które nas w tym momencie interesuje najbardziej. Mowa o amerykańskim serwisie internetowym, w którym internauci mogą finansować różnego rodzaju pomysły. Prezentowane są w nim projekty mające szanse powodzenia, przygotowane albo przez pojedyncze osoby, albo przez całe zespoły. Pokazują oni (one) produkt, którego produkcję chcieliby uruchomić i określają ilość pieniędzy, którą chcieliby nań zebrać.

Wpłacający, tzw. „backersi”, mogą liczyć albo na podziękowania na stronie www, albo na gotowe produkty, często w unikatowym wydaniu – w zależności, jaką kwotę zdecydowali się wpłacić. Jak w artykule Skarbiec w sieci pisze Cezary Kowanda, do tej pory poprzez Kickstarter 9 mln internautów zainwestowało 2 mld dolarów i liczba ta szybko rośnie (zob. Cezary Kowanda, Skarbiec w sieci, „Polityka” , 2015, nr 39, s. 46-47). Chodzi zwykle o firmy amerykańskie, ponieważ tylko one mogą się w ten sposób dofinansowywać, ale już teraz istnieje cała sieć firm oferujących, za drobną opłatą, rejestrację firmy w Stanach i obsługę jej oferty na Kickstarterze.

„Tone Audio”

Oferty są przeróżne – od butów, poprzez jeansy (np. polskie jeansy Crosslifter), na elektronice skończywszy. Serwis podzielono więc na 15 działów, skupiających zbliżone do siebie projekty. Są to np. Art, Fashion, Food, ale także Publishing, Music i Technology.
Z Kickstarterem czytelnicy „High Fidelity” mieli już okazję się zetknąć. Jak donosiliśmy w nowościach, Jeff Dorgay postanowił uczcić 10. rocznicę powstania swojego magazynu „ToneAUDIO”, wydanym drukiem, rocznicowym numerem (więcej TUTAJ). To kosztowna operacja, szczególnie dla magazynu, który ukazuje się wyłącznie w sieci, dlatego naczelny TA postanowił poprosić o wsparcie internautów (wywiad z Jeffem Dorgayem w cyklu „The Editors” TUTAJ).

I co? – I nie udało się. Założony cel finansowy okazał się zbyt wysoki, a chętnych na otrzymanie dwóch numerów za 8 dolarów – zbyt mało. Jeff szybko więc zmienił wymagania i tym razem odniósł sukces. Jak czytamy w podsumowaniu projektu ”New” Get two PRINT issues of TONEAudio!, zebrano całą kwotę, a nawet ją przekroczono - 588 „backersów” wyłożyło 28 431 dolarów po to, aby się udało. Wśród nich jesteśmy i my – Bartek, naczelny „Music To The People” oraz piszący te słowa – czekamy na przesyłkę. Operacja ta dobrze pokazuje, że w tym biznesie liczy się nie tylko interesujący produkt, ale i strategia jego promowania.

Line Phono

Wśród różnych ofert, często ciekawych, a równie często dziwnych, można spotkać takie, które mogą zainteresować ludzi słuchających muzyki. Najwięcej ofert dotyczy słuchawek, zaraz jeszcze do tego wrócimy, jednak najfajniejszym produktem, jaki ostatnio widziałem, jest półka na gramofon i płyty, przygotowana przez firmę Line Phono.

Oferta nosi nazwę „Turntable Station – Audio Furniture Solution” i w momencie pisania tego artykułu zebrała siedmiokrotnie więcej pieniędzy niż to zaplanowano – celem było 10 000 dolarów, a dzięki 231 „backersom” zebrano aż 72 874 USD, mimo że do końca zbiórki pozostało jeszcze sporo czasu (czytaj TUTAJ i TUTAJ). Wystarczy jednak przyjrzeć się tej konstrukcji (bo tym właśnie jest), żeby wiedzieć, że to projekt, który warto poprzeć. Wykonana z płyt MDF jest prosta w złożeniu (przesyłka będzie nieduża), estetyczna i niesamowicie funkcjonalna. Dawno nie widziałem tak sensownej propozycji.

Słuchawki

Meble audio zdarzają się jednak na Kickstarterze rzadko. Znacznie częściej zobaczymy tam oferty dotyczące słuchawek. Co nie powinno dziwić. Steve Guttenberg we wstępniaku do październikowego wydania magazynu „Stereophile” zwraca uwagę na coś, o czym w HF często pisaliśmy – nowa krew w audio to młodzi ludzie słuchający muzyki z plików, poprzez swoje smartfony i przez słuchawki (Steve Guttenberg, The Next Wave, „Stereophile”, 2015, October, Vol.38, No. 10, s. 3).

Choć początkowo wielu dziennikarzy specjalistycznych odmawiało im czci i wiary, zwracając uwagę na niską jakość słuchanego z plików mp3 dźwięku, to rzeczywistość miała znacznie jaśniejsze oblicze. Podobnie jak kiedyś posiadacze magnetofonów kasetowych, tak i oni – a przynajmniej jakaś ich część – będzie chciała posłuchać muzyki na czymś lepszym. A wtedy – są nasi! Jak konkluduje Guttenberg: „Z mojego punktu widzenia, właśnie teraz audio klasy high-end dostaje wiatru w żagle”. Amen i alleluja!

Odbiciem tego trendu jest rosnąca liczba ofert dotyczących słuchawek, także na Kickstarterze. Wśród nich znajdziemy takie, które zapobiegają utracie słuchu (projekt AEGIS) Truebuds, najmniejsze na świecie, bezprzewodowe słuchawki douszne, a nawet stand na słuchawki EDGE.

Trinity

Wśród wielu ofert uwagę zwracają dwie, pochodzące od tej samej firmy: HELIO – douszne, bezprzewodowe oraz klasyczne, nauszne VARIO, obydwie firmy Trinity Audio Engineering.

Te pierwsze przeznaczone są dla ludzi uprawiających sport. Firma zdecydowała, że oferowane będą dwie wersje – z klasycznym, dynamicznym driverem oraz driverem ze zbalansowanym systemem napędowym. Ta druga powstaje z myślą o zbalansowanym wyjściu odtwarzacza plików PONO. Obudowa wykonywana jest z aluminium na obrabiarkach CNC i pokrywana warstwą z nanocząsteczek, mającą chronić przed warunkami atmosferycznymi. Ukształtowanie elementu mającego kontakt z uchem ma przeciwdziałać wypadaniu słuchawek podczas gwałtownych ruchów. W komplecie będą trzy odłączane kable i pięć filtrów zmieniających dźwięk. Dostępny ma być również odbiornik Bluetooth. Projekt zdobył wymaganą ilość pieniędzy i zostanie wdrożony do produkcji.

Specyfikacja techniczna:

  • Drivery o średnicy fi 8 mm z magnesami neodymowymi
  • Impedancja: 16 Ω 
  • Czułość: 108 dB,+/-3 dB
  • Pasmo przenoszenia: 19 – 21 000 Hz

Druga oferta firmy Trinity dotyczy pełnowymiarowych, nausznych słuchawek Vario. Reklamowane są one jako „pierwsze na świecie, wykonane z aluminium i stali nierdzewnej słuchawki, przełączane – otwarte lub zamknięte”.

Myślę, że użytkownicy słuchawek doskonale wiedzą, jakie zalety mają konstrukcje otwarte, a jakie zamknięte. Chodzi oczywiście o sposób w jaki obciążona jest od zewnątrz membrana – może być ona albo otwarta do otaczającego nas świata, albo zamknięta.
Vario mają być inne – użytkownik będzie mógł zmieniać sposób ich pracy w zależności od tego, czego w danym momencie potrzebuje – pełnej dynamiki (otwarte), czy nie będzie chciał przeszkadzać ludziom z otoczenia (zamknięte). Dodatkowo dostaniemy trzy pary muszli – klasyczne, głębokie i z weluru. Projekt dopiero został ogłoszony, a już zainteresowało się nim sporo osób.

Specyfikacja techniczna:

  • Drivery: 50 mm
  • Impedancja: 42 Ω 
  • Czułość: 105 dB,+/-3 dB
  • Pasmo przenoszenia: 19 – 21 000 Hz 
  • Kable: 1,5 m, 3m

Kolor pieniędzy

Nawet jeśli pieniądze szczęścia nie dają, to dają wolność – a ta jest równie potrzebna. Kickstarter jest największym serwisem crowdfundingowym na świecie, ale nie jedynym. W Polsce działa PolakPotrafi.pl i większość krajów ma własne „kickstartery”. Ich obecność w znaczący sposób ułatwia ciekawym tym projektom, którym uda się zainteresować ludzi (co jest sztuką), a w konsekwencji zaistnieć w realnym świecie.

Jest jednak i druga strona medalu – z definicji crowdfunding odpowiada na zapotrzebowania dużej grupy ludzi. Tylko wtedy udaje się zebrać zakładaną kwotę. Nie mają więc szans projekty może i szalone, może nie wyglądające najładniej, ale rzeczywiście popychające branżę audio do przodu. Deska z plątaniną kabli i podzespołów nie przekona do siebie nikogo. A często właśnie w ten sposób rodzą się najciekawsze produkty, tak rodzi się realna jakość. Być może więc ostatecznie to rodzina i przyjaciele będą w tej przygodzie najważniejsi. I to oni dadzą danemu projektowi „kopa”, który wystrzeli go na orbitę świata audio.

Wojciech Pacuła
REDAKTOR NACZELNY

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show