pl | en

No. 92 grudzień 2011



2012

Już za chwileczkę, już za momencik będziemy mieli rok 2012. Kiedy w listopadzie 2009 roku oglądałem film pod tytułem 2012 (reż. Ronald Emmerich) nawet nie próbowałem myśleć o tym, co mnie czeka. Niby nie chodziło o daleką przyszłość, od tej daty dzieliło nas raptem dwa lata, jednak jakoś nie potrafiłem się przebić poza to, co miało przyjść już zaraz.
I chyba chodziło o to, że tak szybko się wszystko zmienia, że tak trudno przewidzieć cokolwiek, choćby w ogólnych zarysach. No bo kto mógł wówczas widzieć, że wraz całą Europą będzie w najgorszym kryzysie od II wojny światowej, albo że mówić się będzie o końcu strefy Euro i co za tym idzie Unii Europejskiej? I że nie będą o tym mówiły oszołomy, a poważni politycy i ekonomiści? Albo jeszcze lepiej – kto mógł wtedy powiedzieć, że Polska będzie mimo to w najlepszej sytuacji, że wciąż będzie się rozwijała i na tle potęg gospodarczych będzie się jawiła jako ostaniec, jak ostatnie spokojne i stabilne miejsce w Europie… I że to nasz własny minister spraw zagranicznych będzie nawoływał do utworzenia w Europie państwa federalnego. No, chyba nikt. A przecież jutro wszystko może się obrócić o 180°, prawda? Dlatego też jakiekolwiek przewidywania to tylko daleko posunięte spekulacje, oparte na dość kruchych przesłankach.

Pamiętając o zupełnie innej skali, ale przenosząc jednak tę niepewność na grunt audio, i tu da się zauważyć pełen chaos w tym, co się dzieje. Co będzie głównym nurtem sprzedaży? Jak się będą rozwijały poszczególne części naszej branży? Jak będzie wyglądać sprzedaż muzyki i filmów? Co z fizycznymi nośnikami? Czy odtwarzacze Compact Disc znikną? Jeśli tak, to kiedy? Co z winylem? Czy wzmacniacze w klasie D – analogowe i cyfrowe (nie każdy wzmacniacz w klasie D jest wzmacniaczem cyfrowym, natomiast każdy wzmacniacz cyfrowy jest wzmacniaczem w klasie D:) – opanują rynek? Czy wzmacniacze w klasie A znikną z rynku, wyrugowane przez restrykcyjne przepisy Unii Europejskiej, dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych? I wiele innych. Bo takich pytań jest mnóstwo, można by do tego dorzucić pytanie o przyszłość kina domowego i jego miejsce w naszej branży, o rozwój bezprzewodowego przesyłu muzyki. Itd. Albo o rolę pism audio – tych papierowych i internetowych. Pytań jest mnóstwo, odpowiedzi garstka, reszta to tylko spekulacje.
Co więc nam pozostaje? Odpowiedzi na to, przecież dość proste i oczywiste, pytanie będą tak różne, jak różni są ludzie, którzy będą na nie odpowiadać. Ja, ze swojej strony, mogę powiedzieć, że po prostu trzeba zachować spokój i robić swoje. Nie przysypiać, czujnie się dookoła siebie rozglądać, ale też nie szaleć, nie wariować, iść do przodu.
Dlatego też w miarę rozsądnie chciałbym odpowiedzieć (czytaj: spróbować odpowiedzieć) na kilka powyższych pytań, bazując na swoim doświadczeniu, na rozmowach, jakie w mijającym roku przeprowadziłem z producentami, dystrybutorami, sprzedawcami, audiofilami, wydawcami prasy i redaktorami. A było tego mnóstwo, już sam zapomniałem z kim rozmawiałem, o czym mówiłem, dokładnie jednak widzę pewien schemat, jaki się z tych spotkań wyłania, coś w rodzaju „przepowiedni”, jakkolwiek to zabrzmi. Ostatecznie jednak piszę to w Andrzejki – czuję się więc usprawiedliwiony…

Najważniejszą zmianą, do jakiej w 2011 roku w naszej branży doszło, to ostateczne przypieczętowanie obecności na rynku plików audio innych niż o jakości mp3 (AAC). Chodzi o pliki o jakości CD i wysokiej rozdzielczości WAV i FLAC.
Nie jest tak, że to w tym roku trend polegający na odchodzeniu od fizycznych nośników się pojawił, ani nawet nie o to, że zwiększyła się znacząco ilość ściągniętych z Sieci plików. Chodzi raczej o pewną systemową zmianę, w ramach której zaczęły się ze sobą składać różne, osobne elementy. Po raz pierwszy mieliśmy bowiem do czynienia z eksplozją obecności na rynku przetworników D/A z wejściami USB. Wejścia te są zresztą obecne już w niemal wszystkich nowych wzmacniaczach stereo i nawet przedwzmacniaczach – patrz nowa seria Azur 651 Cambridge Audio, pre Ayon Orbis, czy TAD C-2000, żeby pozostać przy najbardziej oczywistych przykładach.
Oznacza to bardzo agresywne wejście do naszego świata komputerów osobistych PC i MAC. To przenikanie się światów było do przewidzenia, otwartą sprawą pozostawało jednak to, kiedy to nastąpi i w jakiej formie. Tak więc mówię – to TERAZ i przez USB. Komputer jako źródło dźwięku wysokiej jakości nie jest oczywiście sprawą nową, bo komputerowcy eksperymentowali od dawna, czego wyrazem były też bardzo dobre karty dźwiękowe komputerów.
I chyba właśnie połączenie sił świata audio i geeków komputerowych wymusiło nagły skok w obecności i dostępności nowych „Daków” USB. Jak bowiem słusznie zauważa w najnowszym „Hi-Fi News & Record Reviews” Paul Miller (Rise of The USB DAC, December 2011, Vol. 56, No 13, s. 92), częścią tego ruchu jest zmiana w architekturze nowych komputerów, w których powoli znikają sloty dla zewnętrznych modułów, w tym kompatybilnych z PCI i PCIe, w zawiązku z czym coraz mniej komputerów współpracuje (jest kompatybilnych) z wysokiej klasy kartami dźwiękowymi. Po prostu większość podstawowych modułów, w tym wspomniany dźwięk, ale i karty graficzne, są integrowane w głównym procesorze. Jeśli więc ktoś chce z komputera wysłać sygnał audio do systemu hi-fi, to musi dokonać swego rodzaju „wydzielenia”, tj. sięgnąć po zewnętrzny DAC. Zresztą, w świecie komputerowym rozumiane są one jako zewnętrzne karty dźwiękowe.
Rozwojowi przetworników USB towarzyszy też coraz szersza oferta wydawnictw. HDTracks, Linn Records, Chandos, AIX Records, 2L, Naim label, Deutsche Grammophon, Naxos itp. – w sieci jest coraz więcej miejsc, w których można kupić nagrania, także wysokiej rozdzielczości. Symptomatycznym przykładem może być równoczesna premiera w postaci pliku 24/96 i płyty CD nowego wydawnictwa Tori Amos pt. Night of Hounters, czy błyskawiczne pojawienie się nowego remasteru U2 płyty Achtung Baby wysokiej rozdzielczości, tuż po ujawnieniu wypasionych, wielopłytowych, gadżeciarskich wersji typu „hard”, czyli fizycznych.

No właśnie – wypasione wydawnictwa. W listopadowym numerze prezentowałem The Dark Side of The Moon Pink Floyd w wersji Immersion Box Set (TUTAJ). To pierwsze z trzech wydawnictw – już mam Wish You Were Here, a za jakiś czas dostępny będzie box The Wall. Firma EMI wyraźnie stawia na takie właśnie, kolekcjonerskie wydawnictwa, chcąc przyciągnąć jak najwięcej zamożnych (bo to swoje kosztuje) melomanów i fanów. Potwierdzają to niebywale bogate edycje płyt Achtung Baby U2 (mam wersję Limited Edition, a jest przecież także odjazdowa Uber Delix Edition), box Stinga na 25-lecie, Aqualung Jethro Tull (40th Anniversary Box Set), czy wreszcie fajne pudło Nevermind Nirvany (Super Deluxe Box Set), żeby wymienić tylko kilka najważniejszych.

Pokazuje to kryzys normalnych wydawnictw – nie podejrzewam wydawców o dobre serce, czy jakiekolwiek uczucia względem fanów. To czysty biznes i firmy idą tam, gdzie są pieniądze. I najwyraźniej uznały, że w świecie fizycznym są przede wszystkim w boxach i w kieszeniach zamożnych kupujących. Reszta migruje do Sieci.
Częścią tego procesu jest wciąż rosnąca popularność winylu. Równoczesne wydawanie płyt CD i winylowych, także polskich artystów (patrz box Grzegorza Turnaua Och! Turnau Och-Teatr 18 V 2011, albo piękny, limitowany, błękitny, 12” singiel Cairo grupy Kamp! - genialny, polecam!!!) cieszy zapewne nie tylko zatwardziałych zwolenników tego formatu, ale także wszystkich innych, którzy gramofon mają, choć wcale nie uważają, że to jedyne źródło muzyki. I zapewne przez kilka lat ten trend (bo w ekonomii, a z tym mamy do czynienia, liczą się trendy, a nie jednostkowe wahania) się utrzyma.

A jednak słyszałem w Monachium na wystawie High End 2011 głosy mówiące, że to „bańka”, że za chwilę okaże się, że aż tak wielu ludzi tego nie potrzebuje, że firmy znowu weszły w coś, czego do końca nie rozumieją. Jak będzie, oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć. Wydaje się jednak, że winyl, jako jeden z dwóch fizycznych formatów, pozostanie z nami jeszcze przez kilka, może nawet kilkanaście lat.




Drugim będzie bowiem płyta CD. Tak się przynajmniej wydaje. Na fali „odpływu” w kierunku plików i komputerowych odtwarzaczy audio trochę ginie jednak fakt, że wciąż w domowych zbiorach mamy biliony płyt CD i że duża część osób, głównie po czterdziestce, zwyczajnie nie chce tego zmieniać. Chcą czegoś pewnego i sprawdzonego, łatwego w obsłudze. Taki ktoś włącza sieć, wkłada płytę, guzik „start” i gra. Dopóki odtwarzanie plików nie będzie równie proste i intuicyjne, dopóty będzie to dla nich format wtórny.



Ten nurt wsteczny wobec powszechnego „prawa ciążenia” w kierunku Sieci zauważyli też producenci. Rozmawiałem w tym roku z szefem sprzedaży Cambridge Audio, który powiedział, że będą produkowali odtwarzacze CD dopóki ludzie będą tego potrzebowali. I że z ich badań wynika, że wciąż na tego typu sprzęt jest duże zapotrzebowanie – stąd obecność CD w każdej nowej serii tego producenta. Dodawane są wejścia cyfrowe, ale transport płyt pozostaje głównym źródłem sygnału. A to nie koniec – jeden z moich rozmówców, producent odtwarzaczy CD, powiedział, że będąc ostatnio u jednego z najważniejszych obecnie producentów napędów CD, DVD i odtwarzaczy plików, widział tam nie co innego, jak nowy, high-endowy napęd CD! I że firma pracuje nad nim od dwóch lat i że uznała, iż sprzedaż fizycznych nośników niedługo zacznie rosnąć. Niewiele, ale jednak.

Jaki więc będzie świat audio w 2012 roku? Z jednej strony będzie wirtualny, zanurzony w Sieci. Będziemy świadkami niebywałej eksplozji w tej mierze – nowych odtwarzaczy plików, sklepów, które je oferują, wzmacniaczy z wejściami USB. Zapewne dojdzie do tego ostatni element układanki – pliki DSD, ostatecznie skazując płyty SACD na wymarcie. Albo nie – kto wie, jeśliby miały się spełnić prognozy dotyczące nośników fizycznych, to może dać oddech także płytom.
Bo CD i LP, a także – choć w coraz mniejszym stopniu – BD będą obecne jako źródło muzyki. Nie umrą tak szybko, jak by tego chcieli cyfrowi prorocy. To czas przesilenia i prędzej czy później cały tzw. „content” (przepraszam za obce słowo) wyemigruje do czegoś w rodzaju „chmury” cyfrowej, czy to na naszych dyskach, czy też w Sieci. Taka jest logika zmian w elektronice uzytkowej. Dopóki jednak żyją i kupują ludzie związani w młodości z płytami, dopóty będzie rynek na fizyczne nośniki, być może w postaci wypasionych boxów.
I jeszcze – zapewne wzmacniacze w klasie D uderzą silniej niż kiedykolwiek przedtem. Po prostu tego typu urządzenia są coraz lepsze i jak pokazuje przykład wzmacniacza D-Premier firmy Devialet mogą to być nowoczesne centra ultra high-endowych systemów (Paul Miller, redaktor naczelny przywoływanego już „Hi-Fi News & Record Reviews” używa go jako wzmacniacza referencyjnego).
Co zniknie? Zapewne ostatecznie znikną tunery radiowe, przynajmniej w niskich i średnich przedziałach cenowych. I to nie tylko FM, pomimo że okazuje się, że analogowe nadajniki będą pracowały jeszcze bardzo długo, ale także radia DAB/FM – po prostu osobne tunery. Coraz więcej ludzi słucha bowiem radia internetowego, które jest częścią każdego odtwarzacza plików, także wideo.
A co poza tym? Naprawdę nie mam pojęcia. Może się zdarzyć wszystko i nic. Żyjemy w czasach „przejścia”, kiedy jeszcze nie widać nowego ładu, choć ten powoli się zapewne rodzi i za dziesięć, może dwadzieścia lat będziemy mogli z pełną jasnością wskazać palcem na pewne elementy i powiedzieć, że to był „początek”. Ale teraz jeszcze nie wiemy, które to.



ROZMÓWKI VI

Jak zwykle jest sporo drobnych, albo niewielkich rzeczy, z którymi chciałbym się z państwem podzielić. Postaram się je wszystkie skondensować do jednej wypowiedzi, żeby nie marnować państwa czasu – lepiej posłuchać nową płytę…
Dzięki państwa udziałowi, „High Fidelity” w listopadzie osiągnęło rekordowy poziom czytelnictwa – w tym jednym miesiącu odwiedziło nas ponad 35 000 czytelników (unikalnych ID), którzy kliknęli na poszczególne strony ponad 250 000 razy. Od jakiś sześciu lat wzrost czytelnictwa rok do roku to około 30%, jednak dopiero przy takich liczbach wzrost jest po prostu oszałamiający. Około 80% odwiedzin pochodziło albo z bezpośredniego odwołania, albo z innych stron audio, tylko 20% to wejścia z wyszukiwarek, co świadczy o tym, że trafiają do nas ludzie, którzy wiedzą, czego szukają i są związani ze światem muzyki. Dziękuję wam wszystkim serdecznie!!! Przypominam przy tym moja prośbę – klikajcie na banery dystrybutorów, wchodźcie na ich strony itp. To dzięki nim możecie czytać „High Fidelity” za darmo! Podziękujcie im w ten sposób.
W tym roku nie ogłaszam konkursu Okładka Roku, przynajmniej na razie, ponieważ nie udało mi się pozyskać wystarczająco ciekawych urządzeń na nagrody. A chodziło mi o to, żeby były to trzy fajne rzeczy, a nie wiele mniejszych. Jeśli się uda, jeśli któryś z dystrybutorów czy producentów się na to zdecyduje, spróbujemy to zrobić 1. stycznia.
Jestem już po wywiadach z Michaelem Fremerem („Stereophile”) i Srajanem Ebaenem („6moons.com”). Chciałbym w ten sposób od stycznia rozpocząć cykl dwunastu wywiadów z prominentnymi redaktorami pism audio z Europy i USA (przede wszystkim anglojęzycznych, bo to oni są w tej chwili najbardziej opiniotwórczy). W planach mam wywiady z ludźmi „The Absolute Sound”, „Hi-Fi+”, „Hi-Fi Image”, „Hi-Fi News & Records Reviews”, “Hi-Fi Critic” itd. Pierwsze kontakty nawiązałem, zobaczymy, co z tego uda się zrealizować.
W recenzjach muzycznych chciałbym też zwrócić większą uwagę na recenzje płyt w postaci plików i jednocześnie boxów (patrz wyżej). Pierwsze nagrania już mam, reszta idzie pocztą, albo je ściągnę przez Internet. Kontynuować będziemy spotkania z ciekawymi ludźmi w ramach Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. Po Gerhardzie Hirtcie i Srajanie Ebaenie czas na jakiegoś polskiego producenta. Wszystko wskazuje na to, że będzie to pan Paweł Skulimowski, właściciel firmy Franc Audio Accessories. Spotkanie planujemy od początku tego roku, być może tym razem się uda.

A w testach w następnych miesiącach powinny się pojawić (bez szczególnej kolejności):

  • przetwornik D/A Shiit Bifrost
  • włoskie kolumny podstawkowe Franco Serblina Accordo
  • polskie kolumny Bodnar Audio
  • niemiecki przedwzmacniacz liniowy/wzmacniacz słuchawkowy Funk-Tonstudiotechnik LAP-2.V2
  • polskie kolumny podłogowe Graj End GrajPudła Numer Trzy
  • polski wzmacniacz Mach Audio
  • kolumny podstawkowe DLS M60
  • kolumny firmy JAG
  • kolumny firmy Audio Classic (z Polski)
  • słuchawki HiFiMan
  • przetworniki D/D USB-S/PDIF firm KingRex i M2TECH
  • gramofon Transrotor Zet3, także w wersji z dwoma silnikami
I jeszcze inne, ale na razie na 100% mamy potwierdzone powyższe.

Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję za ten rok – był dla nas lepszy niż którykolwiek przedtem!!!

Wojciech Pacuła
Redaktor naczelny



Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show