pl | en

No.71 marzec 2010
„The Absolute Audiophile”

Pisma audio należą do większej grupy pism specjalistycznych, zwanych też hobbystycznymi. To magazyny (magazyny – tj. pisma ilustrowane, kolorowe, niemal zawsze miesięczniki) raczej niszowe, skierowane do dość wąskiego grona odbiorców. Wyjątkiem są pisma komputerowe, w szczególności te poświęcone grom komputerowym, ponieważ osiągają one nakłady powyżej 300 000 egzemplarzy (miesięcznie), a to jest poziom magazynów z głównego nurtu, przede wszystkim tzw. „kobiecego” i „dla panów”. Magazyny audio, tak jak inne pisma niszowe, skupiają wokół siebie pasjonatów danego tematu. Ich czytelnicy są najczęściej dobrze w danym temacie wyedukowani, co odróżnia pisma tego typu od magazynów „mainstreemowych”. Dobra znajomość tematyki, często powiązana z osobistym stosunkiem do nich, stanowi też o nieco innym statusie takich publikacji – jeśli pismo cieszy się zaufaniem, skupia wokół siebie stabilną, wierną grupę czytelników, bez specjalnych fluktuacji. Co ciekawe, grupa ta jest najczęściej na tyle przywiązana do konkretnego tytułu, że nawet jeśli pogorszy się jakość drukowanych materiałów, jeśli istnieją podejrzenia co do szczerości pisma, to „bezwładność” przywiązania powoduje, że jeszcze przez długi czas pismo może na nich liczyć. Działa to jednak i w drugą stronę – raz utracone zaufanie skutkuje tym, że jeśli ktoś straci zainteresowanie danym tytułem, rzadko później do niego wraca, niezależnie – znowu – od jego jakości.

Pozyskać wiernych czytelników jest bowiem niezwykle trudno. Przecież w pismach hobbystycznych wszystko jest jak na dłoni, jest weryfikowalne w innych źródłach itp. Dlatego też zakładanie pisma tego typu zawsze jest procesem ryzykownym, przedsięwzięciem o bardzo niepewnej przyszłości. I nie ma większego znaczenia, czy mamy do czynienia z pismem drukowanym, czy dystrybuowanym elektronicznie – różne są tylko zainwestowane pieniądze. Wiem o tym dobrze, ponieważ niemal sześć lat temu, w maju 2004 roku sam coś takiego zrobiłem i założyłem „High Fidelity OnLine”, które teraz nosi tytuł „High Fidelity”. Na moją korzyść działało jednak to, że w Polsce tego typu pisma jeszcze nie było (wciąż zresztą nie ma), a i w Europie nic poważnego nie działało.

Pisma drukowane są w 100% płatne. Oznacza to, że czytelnik musi je sobie kupić. Warto jednak wiedzieć, że cena pisma nie pokrywa nawet kosztów jego druku. Po odliczeniu zwrotów (egzemplarze, które się nie sprzedały, za których druk trzeba było zapłacić, podobnie zresztą jak za ich kolportaż) okazuje się zwykle, że cena na okładce pokrywa około 80% kosztów druku. Całą pozostałą kwotę, jaką wydaje się na działalność redakcji pozyskuje się z reklam. Tak to działa na całym świecie.
W przypadku pism internetowych odpada problem z drukiem. Znacznie łatwiej jest też takie pismo publikować, ponieważ robi to zwykle jedna osoba, webmaster, i niepotrzebne są duże działy zajmujące się grafiką i layoutem. Dlatego też w dużej części są to pisma bezpłatne. Do najważniejszych i najbardziej znanych pism internetowych na świecie należą:
„6moons.com”
„Enjoy the Music”
„Positive-Feedback”
“Stereo Times”
“Tone Audio”
“UHF”

Łatwo zauważyć, że są to bez wyjątku pisma anglojęzyczne. Poza „Tone Audio” wszystkie mają formę layoutu zbliżoną to portali internetowych i o tym, jak bardzo są to „magazyny”, a jak bardzo „portal” decyduje w dużej mierze umowa społeczna. Ale właśnie przy „Tone Audio” chciałbym się zatrzymać na dłużej. Pismo to zostało stworzone od podstaw od razu w takiej formie, jak widać je dzisiaj – dostępne jest jako plik PDF i od pisma drukowanego różni się tylko formą dystrybucji. To znacznie droższy sposób przygotowywania materiałów w Internecie, wymagający kilku osób więcej w redakcji. Stąd też ceny reklam w takim piśmie są odpowiednio wyższe niż zwykłych banerów w pismach wydawanych w takim formacie, jak „High Fidelity”. Przez długi czas, od pierwszego numeru pismo to wydawane było w nietypowym, kwadratowym formacie. Zmieniło się to właśnie teraz, od numeru 27 – teraz ma klasyczny, prostokątny format. A to dlatego, że przygotowane zostało do wyświetlania na laptopach i przede wszystkim na iPadzie – wydawca TA prowadzi właśnie rozmowy z Apple. A to oznacza, że koszt przygotowania każdego nowego numeru będzie jeszcze wyższy. A to z kolei znaczy, jak się wydaje, że prędzej czy później trzeba będzie za to pismo płacić. Jak bowiem pokazuje przykład największych amerykańskich dzienników, czas darmowej prasy w Internecie właśnie się kończy – już niedługo materiały prasy amerykańskiej będą płatne także w sieci.

I tak dochodzimy do głównego tematu tego wstępniaka. Dokładnie 26 sierpnia 2009 roku otrzymałem następujący mail:

Cześć Wojciech!

Mam na imię Toni De Marchii jestem redaktorem naczelnym, mającego niedługo wystartować, nowego miesięcznika “The Absolute Audiophile”. Magazyn ten ma być poświęcony dobrym zwyczajom słuchania muzyki oraz hi-endowym urządzeniom, służącym do jej odsłuchiwania. Pismo będzie publikowane w trzech językach (włoskim, angielskim oraz chińskim – mandaryńskim).

„The Absolute Audiophile” będzie wyglądało, jak klasyczny magazyn (tj. będzie miało formę taką samą, jak magazyny drukowane), ale będzie dystrybuowane w formie elektronicznej. Dlatego też nie będzie to magazyn inrenetowy per se (chociaż będzie oczywiście miało swoją stronę internetową). Będzie jednak przygotowywane i dystrybuowane w klasycznym formacie przez najlepszą tego typu firmę, specjalizującą się w elektronicznej dystrybucji magazynów specjalistycznych.

Naszym celem jest przygotowanie i prowadzenie międzynarodowego magazynu, którego współpracownikami będą redaktorzy z całego świata. Myślę, że rynek audio, teraz i w przewidywalnej przyszłości, jest zbyt mały dla jego uczestników – mam tu na myśli producentów, dystrybutorów i wydawców – żeby przetrwali oni, przywiązani tylko do swoich własnych, narodowych rynków. Przynajmniej w Europie.

Drugą motywacją, jaka zaważyła na tym nowym przedsięwzięciu była chęć wpuszczenia świeżego powietrza w ten, pogrążony w stagnacji światek, gdzie dosłownie paru ludzi z jeszcze mniejszej liczby publikacji, często powiązanych z wielkimi producentami i dystrybutorami, jest w stanie dyktować warunki na poszczególnych rynkach. Jest to prawdziwe zarówno we Włoszech, jak i w innych krajach.



Patrząc pod tym kątem, obecność w sieci stron z całego świata, skupionych bardziej na pasji i wysokiej jakości niż nad płaceniem olbrzymich rachunków przez pisma drukowane, było główną siłą napędową tego, że ja i moi koledzy zdecydowaliśmy się wdrożyć do życia projekt „The Absolute Audiophile”. Większość z nas ma za sobą przeszłość związaną z publikacjami audio. Ja pisałem dla włoskiego magazynu „Audio Review”, z którego kilka lat temu odszedłem, zwabiony przez inne profesjonalne zajęcia, także związane z dziennikarstwem.

Piszę tego maila właśnie do ciebie, ponieważ byłbym niezmiernie zadowolony jeślibyś zdecydował się współpracować z nami, gdybyś mógł pisać do nowego magazynu. Zakres tego, czym byś się mógł zająć zależy oczywiście od ciebie, jednak dla mnie najciekawsze byłoby, gdybyś zajął się analizą trendów w audio w twoim kraju i w całym regionie, reportażami z wystaw, wizytami u producentów i testami urządzeń, a także wywiadami z najważniejszymi ludźmi w świecie audio. Także z muzykami.

Planuję wydanie prototypowego, inicjalnego numeru w początkach listopada, a numeru pierwszego w styczniu 2010, gdzieś w okolicach wystawy CES.

Jeśli jesteś zainteresowany czymś takim, daj mi proszę znać. Byłby naprawdę szczęśliwy mając cie na pokładzie.

Dzięki i pozdrawiam,
Toni

Mogłem powiedzieć tylko jedno: wchodzę w to. I dodać do tego trzy wykrzykniki (wyglądało to tak: „Wchodzę w to!!!”)

Podpisany pod mailem Toni to Antonio de Marchii, który rzeczywiście przez długi czas pisał we włoskich magazynach audio. Sprawa wyglądała na profesjonalną, przemyślaną, więc czemu nie… A do tego dostałem do ręki nieprawdopodobną możliwość pokazania tego, co w tej części Europy, umownie nazywanej Europą Środkową, mamy do pokazania. A jest czym się pochwalić i bez żadnych kompleksów można wybrać kilkadziesiąt firm na tyle interesujących, na tyle okrzepłych, proponujących wreszcie na tyle interesujące urządzenia, że pracę mam zapewnioną przez kilka najbliższych lat już teraz. Dwa pierwsze artykuły poświęciłem krótkiemu opisowi naszego regionu, najważniejszych marek – w części pierwszej, która ukazała się w numerze 1 zająłem się naszymi sąsiadami z Czech i Słowacji, a w numerze 2 zostanie opublikowany materiał dotyczący Polski. Jak na początku swojego maila wspomniał Toni, pierwszy numer miał się ukazać na początku tego roku, jednak z powodu jego nagłego pobytu w szpitalu cała sprawa nieco się przedłużyła. Ale jest!!! Na początku tego miesiąca ukazał się pierwszy numer „The Absolute Audiophile”, dostępny poprzez platformę przygotowaną przez Zino. To amerykańska firma, poprzez którą elektroniczną wersję pisma sprzedaje także polskie „Audio” www.audio.com.pl , pismo, dla którego piszę od jakiś sześciu, może nawet siedmiu lat. Przypadek? – Nie ma przypadków…

I teraz rzecz niezwykle istotna: TAA (tytuł w oczywisty sposób nawiązuje do tytułu amerykańskiego, drukowanego magazynu „The Abso!ute Sound”) jest pismem płatnym. Wprawdzie pierwszy numer dostępny jest za darmo (wystarczy się zarejestrować na stronie TAA), to jednak następne numery będą kosztowały 6,96 USD każdy. To niemało. Ale tak chyba będzie w przyszłości wyglądał rynek magazynów audio, niemal bez żadnych wątpliwości oparty o publikacje internetowe. No właśnie – internetowe, czy przez internet tylko dystrybuowane? Toni wyraźnie te dwie rzeczy rozgranicza, pisząc o TAA w kategoriach pisma audio, a nie pisma internetowego. Najwyraźniej pod tym ostatnim rozumie tylko te pisma, które wyglądają jak pisma drukowane, ale które są przesyłane przez sieć i wyświetlane na urządzeniach elektronicznych. Do pism internetowych należałyby zaś takie pisma, jak „High Fidelity” i „6moons.com”. Myślę, że to błąd logiczny. Pisma internetowe to de facto pisma ukazujące się w formie elektronicznej, a nie drukowanej. Ich forma, format, w jakim są publikowane nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że do ich dystrybucji i wyświetlenia potrzebne są urządzenia elektroniczne (komputer lub czytnik). Przeciwieństwem są „normalne” (oczywiście tylko według tego rozumowania) pisma, pisma drukowane i dystrybuowane klasycznymi kanałami. Wydaje mi się, że takie zabezpieczanie się ma na celu „dowartościowanie” pisma, pokazanie, że niczym się od tych drukowanych nie różni. Niepotrzebnie!!! Od sześciu już niemal lat (w maju obchodzimy 6. urodziny, zapraszam: będzie to numer poświęcony w całości urządzeniom japońskim) wydaję pismo internetowe i na moich oczach pozycja pism w sieci się diametralnie zmieniła. To tutaj naprawdę audio „się dzieje”, to tutaj mają miejsce coraz ważniejsze premiery. Tak, ja też wciąż nie mogę żyć bez druku i zachłannie czytam co miesiąc kilka pism, ale to tylko pewna „zaszłość”, tak się wychowałem i tak mi już pewnie zostanie. Ale, żeby się bać? Żeby czuć się „mniejszym”? Wyleczyłem się z tego dawno i po prostu robię swoje. Jeśliby bowiem liczyć wielkość pisma, jego pozycję itp. pod kątem czytelnictwa, to już dawno przekroczyliśmy pułap nakładów wszystkich polskich magazynów audio, a i większości europejskich, z wyjątkiem „What Hi-Fi? Sound and Vision”. Dlatego też czasem przecieram oczy ze zdumienia, kiedy słyszę, jak to „ważne” jest takie czy inne pismo (myślę globalnie, nie lokalnie), a wiem, że drukuje się je w ilości kilku (naprawdę kilku) tysięcy egzemplarzy, z czego duża część to zwroty. To złudzenie i wyrzucone pieniądze. I choć można mi oczywiście zarzucić stronniczość, to wystarczy samemu wejść gdziekolwiek do Internetu, żeby zobaczyć, jak to działa. Bo sieć jest bezlitosna i kłamstwo wypluwa natychmiast.

Dlatego też, taką mam przynajmniej nadzieję, „The Absolute Audiophile” ma duże szanse na sukces. To nowy format, w dużej mierze połączony z nowymi czytnikami, takimi jak np. iPad Apple’a. Wydaje się, że to poważna zmiana paradygmatu, podobnie jak sposób sprzedaży muzyki. Cieszę się więc, że jestem tego częścią i że w jakiejś mierze i ja, i mój kraj nadajemy tej zmianie ton.

Kontakt:

„The Absolute Audiophile”

Zino

Wojciech Pacuła



Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show