pl | en

No.66 październik 2009
CZAR DODATKÓW



Wszyscy którzy oglądali serial Sex w wielkim mieście wiedzą, że podstawa dobrej prezencji to dodatki. Kiecka może nie być super wystrzałowa, ale buty, pasek, biżuteria itp. to jest to, na co trzeba zwrócić uwagę. Bo dodatki są jak przyprawy – tak naprawdę to one nadają całości szlif, uszlachetniają to, co dobre. W audio dodatki – tzw. akcesoria – to temat-rzeka. Począwszy od tego, że przez niektórych tak traktowane są nawet kable połączeniowe, na tym, że w ten sam sposób traktowane są tak egzotyczne produkty, jak „kwarce” firmy Acoustic Revive i podkładki pod kolce.



Jednym z tego typu „dodatków”, chyba najczęściej przywoływanych i wywołujących największe emocje są lampy próżniowe. W urządzeniach typu solid-state (tranzystory i układy scalone) sprawa jest prosta: elementy wzmacniające stanowią integralną część układu i choć wykwalifikowany elektronik czy też hobbysta jest w stanie je wymienić, to mija się to z celem. Można pomyśleć np. o wymianie układów scalonych w przedwzmacniaczu na inne, bo to rzeczywiście zmieni dźwięk (niekoniecznie na lepsze), ale już różnice między tranzystorami wzmacniającymi różnych firm są znacznie mniej słyszalne – zmianę przynosi co najwyżej dokładne dobieranie tych elementów.
Z lampami jest zupełnie inaczej. W ponad stuletniej historii szklanych baniek mieliśmy do czynienia z wieloma producentami tych samych typów lamp, wieloma ich odmianami, a każda z firm robiła to po swojemu. Wystarczy spojrzeć na budowę mechaniczną tych elementów – możliwości zmian, wariacje pewnych rozwiązań itp. są ogromne. Stąd bardzo duże wariacje w dźwięku.



I właśnie dlatego apgrejdy urządzeń lampowych, polegające na wymianie lamp są na porządku dziennym. Tak naprawdę to najprostszy i najbardziej efektywny sposób na zmianę brzmienia, często w dobrym kierunku. To także wspaniały sposób na znalezienie właściwego balansu tonalnego w konkretnym systemie. O tym, że zmiana lamp stała się tak popularna, decyduje nie tylko fakt, że przynosi wymierne korzyści w zakresie dźwięku, ale także jej łatwość. Większość urządzeń ma bowiem lampy wyeksponowane na zewnątrz, a nawet jeśli znajdują się w środku, to zamocowane są w podstawkach, a nie wlutowane w płytkę. O tym, jak fajnie taka zabawa przebiega można się przekonać samemu, ale i rzucając okiem na sprawozdanie z 61. spotkania Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, gdzie opisujemy wzmacniacz MC275 firmy McIntosh (TUTAJ) po zaaplikowaniu mu różnych lamp KT88.



A piszę o tym, ponieważ zaintrygowany zmianami wprowadzanymi do dźwięku przez lampy firmy EAT (EuroAudioTeam). Firma założona przez Josefinę Krahulcową w Austrii, korzysta tak naprawdę z doświadczeń i maszyn czeskiej firmy Tesla Vršovice. Pani Krahulcova pochodzi bowiem z Czech i te koneksje postanowiła wykorzystać jak tylko się da. Nie można wykluczyć, że w dużej mierze pomocne były także koneksje rodzinne – dama o której mowa jest bowiem żoną Heinza Lichteneggera, właściciela Pro-Jecta. Lampy EAT produkowane są w Pradze od 2001 roku – początkowo na zamówienie, a potem samodzielnie (EAT kupiła część fabryki i maszyny). Najważniejszym założeniem było wprowadzenie takich zmian, które zapewniłyby znacznie wyższą żywotność oraz powtarzalność parametrów. Jak się szybko okazało, najważniejsze było właśnie to, że lampy firmy EAT miały w możliwie najbardziej wierny sposób trzymać się parametrów. Najlepiej widać to na przykładzie triod 300B – niemal wszystkie dostępne obecnie lampy – zarówno typu NOS, jak i współczesne – powtarzają budowę i parametry lamp Western Electric, które stały się dla wielu producentów punktem odniesienia i celem, do którego dążyli.



Zespół w EAT poszedł inną drogą, co zaowocowało znacząco innym dźwiękiem niż lampy NOS. Do przesłuchania otrzymałem od polskiego przedstawiciela EAT, cieszyńskiego Voice’a lampy mocy 300B i KT88, a także lampy małej mocy ECC803 i dodatkowe CoolDampery na inne lampy tego typu. Wszystkie należały do selekcjonowanej, droższej wersji Diamond. Przesłuchania dokonaliśmy we wzmacniaczu Ancient Audio Silver Grand Mono (300B), McIntosh MC275 (Commemorative Edition oraz MkIV - KT88 i ECC803) i Tri TRV-88SE (KT88 i ECC803 + CoolDampery).



Dźwięk wszystkich rodzajów lamp tej firmy jest niezwykle do siebie zbliżony. Źle, wróć – to oczywiście różne lampy i każda gra w dość charakterystyczny dla danego typu sposób, ale są w ich dźwięku pewne cechy, które można nazwać wspólnymi i które występują bez względu na to, w jakim wzmacniaczu je wypróbujemy. To przede wszystkim czystość. Lampy, generalnie wszystkie lampy, starają się kreować swój własny dźwięk. Genelexy są dynamiczne i ciepłe, Harmonixy dynamiczne i przestrzenne itd. Lampy EAT starają się pokazać jak najmniej charakteru własnego. Także ich rozdzielczość jest fenomenalna – góra ma cechy wielkiego wyrafinowania, zarówno jeśli chodzi o różnicowanie dynamiki, jak i barwę. To samo bas – jest wyjątkowo rozbudowany, niski, pełny. Problemy może jednak sprawić środek. To jest element, który w rozmowach z przyjaciółmi, którzy te lampy słyszeli lub ich używają, wraca co i rusz. Środek jest bowiem dokładny, precyzyjny, ale zdaniem niektórych zbyt chłodny, ma zbyt słabo nasyconą niższą średnicę. I rzeczywiście – we wszystkich wzmacniaczach było to słychać i odbiór całości był uzależniony od tego, jak to się wpasowywało w brzmienie urządzenia, czy samego systemu.



Mam jednak na ten temat własna teorię – wydaje mi się, że po prostu producenci wzmacniaczy projektowali swoje urządzenia ze słabszymi lampami, z lampami, które podbarwiając środek nie pozwalały im „dostrzec”, co się tam dzieje. Jestem przekonany niemal na 100% (jakaś furtka niepewności musi zostać…), że jeśliby zaprojektować wzmacniacz z lampami EAT, to można by wykorzystać zarówno ich genialną rozdzielczość, dynamikę, przestrzeń, umiejętność różnicowania, jak i dodać do tego nasycony środek. A CoolDampery? Prawdę mówiąc nie jestem pewien – w niektórych układach wyraźnie poprawiały stabilność sceny dźwiękowej, a w innych nieco schładzały dźwięk. Należy je wypróbować u siebie, bo nie ma na nie prostej recepty. EAT to wyjątkowe „bańki”. Koniecznie trzeba ich posłuchać, ponieważ to chyba pierwsze nowoczesne propozycje, odmiany, które wydają się w wielu aspektach lepsze od najbardziej utytułowanych NOS-ów. Nie będą ciepłe, ani gładkie, a raczej wierne. Jeśli tego szukamy – jesteśmy w domu.





AUDIO SHOW REX



I wreszcie coś, na co pewnie większość z Państwa czekało – informacje dotyczące tegorocznej wystawy Audio Show, która odbędzie się w tym roku już po raz 13. To szczęśliwa „trzynastka”. A właściwie najszczęśliwsza – oto, pomimo szalejącego wokół sztormu, nazywanego przez wielu „kryzysem”, tegoroczna edycja jest absolutnie rekordowa, zarówno pod względem ilości wystawców, powierzchni wystawienniczej, jak i ceny prezentowanych systemów. Podobnie, jak najlepsza tego typu wystawa na świecie, odbywająca się na w maju lub czerwcu High End w Monachium, tak i warszawska Audio Show pokazuje, że audio to jednak świat dóbr luksusowych, w pewnej mierze ekskluzywny. Trzy hotele, miejsca wyprzedane po ostatni skrawek podłogi, powierzchnia o jedną trzecią większa niż w zeszłym roku i sprzęt, za który można by zbudować czwarty hotel… Ale po kolei.



O tegorocznych „odlotach” cenowych, które będą zapewne magnesem dla wszystkich zaraz powiemy, równie ważne jest jednak to, że do gry wracają największe koncerny elektroniczne, odpowiedzialne za postęp technologiczny – Marantz, Yamaha, a także dawno nieoglądane na wystawach audio produkty Sony oraz Pioneera. Ta ostatnia firma jakiś czas temu ogłosiła zakończenie produkcji płaskich telewizorów i skupiła się na systemach stereofonicznych. Dlatego przygotowano nowe wersje odtwarzaczy SACD i wzmacniaczy, a także kolumny, w których podstawowym systemem głośnikowym jest koncentryczny, koaksjalny przetwornik, przygotowany przez tego samego inżyniera, który odpowiedzialny jest za słynny Uni-Q w kolumnach KEF-a.



Ale, jak zostało powiedziane, najbardziej na wyobraźnię działają systemy, za które trzeba zapłacić więcej niż za dobry dom, może nawet mały blok, z samochodem w garażu. W tym roku przygotowano kilka niezwykłych pokazów. Krakowski Nautilus Hi-End, zajmujący, jak co roku, potężną salę w hotelu Bristol, zaprezentuje system z produktami, z których większość zostanie pokazana w Polsce po raz pierwszy, a na świecie drugi lub trzeci. W jej skład wejdą monobloki M-6000 Accuphase’a (88 000 zł), sterowane przedwzmacniaczem C-2810 (59 000 zł) i dzielonym odtwarzaczem DP-800/DC-801 (95 000 zł).



By oprawa była godna, do Polski, po raz pierwszy, przyjedzie jeden z najważniejszych ludzi w tej japońskiej firmie, pan Yasu Ishizuka. Alternatywnym źródłem dźwięku będzie kolejna znakomitość, pokazywany dotąd tylko raz, w Monachium, topowy gramofon Transrotora, model Argos. To niezwykłe urządzenie, z całkowicie odsprzęgniętym talerzem, podstawą itp. Koszt? 600 000 zł. I tu kolejna niespodzianka – aby wszystko zagrało jak należy i aby odpowiedzieć na wszystkie Państwa pytania do Warszawy przyjedzie pan Dirk Rake, szef sprzedaży, a prywatnie syn właściciela i projektanta w Transrotorze, pana Johena Rake. I wreszcie informacja najważniejsza: kolumny w tym systemie to Dynaudio Consequence w najnowszym wcieleniu. Dodajmy, że Dynaudio to nowa marka w dystrybucji Nautilusa.



Kolejną niespodzianką jest powrót w chwale, w porządnej dystrybucji firmy Mark Levinson. I to od razu z górnej półki. Dystrybutor, PH Ryszard Bałys, zaprezentuje premierowe monobloki No.53 (200 000 zł), oparte o technikę impulsową – klasa D – referencyjny przedwzmacniacz No.326s (35 000 zł) i odtwarzacz SACD No.512 (60 000 zł). Po raz pierwszy można będzie posłuchać nowej w Polsce marki – Revela, z modelem Salon II (80 000 zł), a także ikony JBL-a, kolumn K2 9900 (140 000 zł).



Jednym z ciekawszych pokazów powinien być też system oparty o potężną sferę Cabasse o nazwie… La Sphere. W kolumnie tej zintegrowano współosiowo aż cztery głośniki, napędzane cyfrową zwrotnicą DSP i czterema monofonicznymi wzmacniaczami. Cena systemu – 600 000 zł. I wreszcie długo oczekiwana premiera następcy systemu Watt/Puppy 8, kolumny Sasha firmy Wilson Audio (120 000 zł). Elektronika też będzie godziwa, bo w pokoju firmy Fast Audio w Bristolu zobaczymy końcówkę mocy Dartzeel NHB-108 (89 000 zł) z przedwzmacniaczem Dartzeel NHB-18NS (106 000 zł) i źródłem w postaci odtwarzacza SACD Scarlatti firmy dCS (232 000 zł).



To oczywiście zaledwie czubek góry lodowej, bo nie można pominąć takich perełek, jak nowy, topowy system okablowania Flux firmy Furutech (RCM Audio), kolumn Hansen Audio Prince (Sound Club), pięknego wzmacniacza SQ38u firmy Luxman, nowych kolumn Ancient Audio i kolejnego debiutu, systemu firmy Hoerning Audio (Hi-End Studio). A jest przecież potężny, topowy odtwarzacz CD-5 firmy Ayon i kolumny Avantgarde Acoustics w wersji G2. Prezentować najnowsze, topowe kable Chorda przyjedzie jego szef sprzedaży. Jedno wiadomo już teraz: będzie pięknie! To największa edycja wystawy do tej pory, aż trzy, wypakowane po sam sufit hotele i uśmiechnięte twarze zwiedzających. A kryzys? – Jaki kryzys…



Audio Show 2009

Termin: 7-8.11.2009
Adresy hoteli:
Hotel Jan III Sobieski
Plac Artura Zawiszy 1, Warszawa
tel. +48 (022) 579 10 00

Hotel Kyriad Prestige
Towarowa 2, Warszawa
tel. +48 (022) 582 75 00

Hotel Bristol
Krakowskie Przedmieście 42/44, Warszawa
tel. +48 (022) 55 11 000

Wystawa otwarta będzie w następujących dniach i godzinach:
Sobota 7.11.2009 10.00 - 20.00
Niedziela 8.11.2009 10.00 - 18.00

Wojciech Pacuła
Redaktor naczelny





Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show